Jump to content
Dogomania

WiosnaA

Members
  • Posts

    10410
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    44

Everything posted by WiosnaA

  1. Witajcie Kochani! Działo się u nas dużo ostatnio,ale wracam powoli do "żywych" .Troszkę dziś o Morisku napiszę,wstawię filmiki. Latem Morisek otrzymał od Cioci Margo3011 pieniążki na przysmaki i kupiliśmy uszka,które uwielbia. Ciocia Ona03 przysłała jesienią przysmaki Moriskowi, piękną obróżkę z diodami świecące wieczorem! i dostał osobiste sadzonki kwiatków do ogródka.Posadziliśmy, zobaczymy czy wiosną podlewać nie będzie zapominał....hehe. Dziękujemy pięknie! Jesienią było nam bardzo miło gościć u nas Ciocię MikAga. Dziękujemy Agusiu za te przemiłe kilka dni wspólnie spędzone! Morisek równo z kolegami przywitał Agusię szczekaniem w domu,dawał się głaskać,z chęcią brał przysmaki,a gdy się kończyły wolał schodzić na dół na swoją kanapę jeśli drzwi miał otwarte, albo siedział gdzieś na posłanku obok. Na pierwszym spacerku,gdy przekazałam smycz Agusi,czuł się niepewnie,chciał być bliżej mnie,oglądał się czy chociaż jestem,ale Ciocia znalazła sposób by Moriska zachęcić i wspólne bieganie mu się spodobało.Później było coraz lepiej. Wiecie jaka Agusia była dumna mogąc spacerować z Moriskiem?!,..cieszyła się jak dziecko,że sama Moriskową smycz prowadzi..hehe. Fajnie spędziliśmy czas. Agusia na koniec pobytu stwierdziła,że oglądając filmiki wyobrażała,że Morisek jest już normalnym pieskiem jak wszystkie domowe,ale przebywając te kilka dni wie już, że taki nie jest. I raczej nie będzie. Morisek ogólnie nie boi się człowieka,ale ma w sobie nieufność,a przy kilku osobach włącza mu się zwiększona czujność. Poza obwąchaniem i sprawdzeniem czy mają smaczki nie szuka bliższego kontaktu.Tylko mnie uznaje i czuje się swobodnie w mojej obecności,chociaż również zdarzają się jeszcze sytuacje ,że umie się wycofać jak gwałtowne ruchy przy nim zrobię.Dwa lata zaraz minie jak jest u mnie i ciągle delikatnie muszę się obchodzić,spokojnie mówić.Nawet mąż,który wcześniej dużo czasu nim spędzał na oswajaniu,spacerach, po dłuższej nieobecności jak przyjechał do domu,to był mu prawie jak obcy i na działce gdzie Moris miał większą przestrzeń na uniki nie mógł zapiąć smyczy. Taki jest mój kochany Morisonek. Ale nigdzie się nie wybiera, w główce raczej nie ma ucieczek, a teraz jak chłodno, to siku i migiem do domku. W domu, po tym powrocie z Ustronia nastąpił ogromny przełom i Morisek zachowuje się super w całym domu już dawno.Lubi miętolić pluszaki i oczy im wyjmować,innymi zabawkami nie jest zainteresowany. Z Amikiem kumpluje się ,ustępuje jemu, a nad Tinulkiem trochę zaczął się wywyższać,czuje ,że staruszek jest słabszy,ale nie wchodzą sobie w drogę. Filmiki ze spacerków z Agusią....duużo będzie (pierwszy ich spacer gdzieś w środku, nie posortowałam)
  2. Lokalizator to niezła sprawa ,jest tylko z nim jeden szkopuł. Trzeba pamiętać o ładowaniu co 2-3 dni tak jak telefon. P.Agnieszka miała zakupić Likuni,ale u niej nie zdał by egzaminu i z tego powodu odstąpiliśmy.
  3. Jakbym siebie czytała....hehe...wiele miesięcy tak było u mnie z Morisem. Brawo Tigruniu, brawo Kasiu! Idziecie do przodu i super. Trzymajcie się Obie!
  4. Co Wy Kobietki....ja i pisanie książki?..w życiu!,nie umiem. Likunia pomimo wielu zawirowań życiowych,to jednak szczęściara! ..Ma Domek marzenie i Przyjaciela bez którego nigdzie się nie rusza, a i On bez niej ruszyć się nie może poza zasięg jej oczek, bo Lika zaraz larum podnosi....(zazdrosna pewnie,żeby Rikuś innej panienki sobie nie znalazł...hehe). Majeczka dogadzała pieskom od początku z jedzonkiem i rozpuściła oboje.Teraz Lika wybrzydza , że hej...to fe, to nie zjadliwe.. i Pańcia dwoi się i troi, żeby dzieciakom przypasowało co na psi stół podaje. Wszystko w porządku u Liki, bardzo pilnuje się domku i posesji, nigdzie nie ma zamiaru się wybierać. Pozdrowienia od Likuni i Jej Opiekunów dla Wszystkich Cioć i Wujaszków. Miłość kwitnie....to nic ,że posłanko ciasne.
  5. Ogólnie jestem przeciwnikiem kojców,ale dziewczyny, naprawdę na pewne sprawy trzeba patrzeć realnie. Jaką inną alternatywę poza hotelowym kojcem ma Abi i teraz i później? Być może znajdzie się kiedyś chętny DS,żeby socjalizować sunię,ale... Czy znajdzie się człowiek,który świadomie da Abi Dom-kanapę, wiedząc ,że po powrocie z pracy może zastać drzwi pogryzione lub meble?...Pies będzie wracał z adopcji jak bumerang. Ja przerabiałam takiego psa przez dwa lata i teraz świadomie dorosłemu psu DS bym nie dała,..ale może ktoś z Was owszem. Abi nie jest kruszynką 6kg, a sporym 25kg psiakiem. Znaleźć osobę non stop przebywającą w domu,która na dodatek chętna by była socjalizować psa, zapewni odpowiednią dawkę ruchu,to wszystko graniczy z cudem patrząc realnie na ogrom bezdomności w Polsce i możliwości wybierania do woli. Daleko szukać nie trzeba- nawet hoteliki, dt, osoby ratujące, w większości przypadków nie biorą na swoje barki piesków mocno problemowych typu Abi, bo łatwiej jest opiekować się lub szukać domu pieskom proludzkim. W przypadku tego konkretnego domu ,tzn.warunków kojcowo - podwórkowych,to nie jest najgorsze wyjście ,a przeciwnie, może okazać się z czasem idealne dla Abi. Jeden pies do towarzystwa-super!, będzie się go pilnować i wzorować,własny teren do biegania, później pilnowania i człowiek nie narzucający się sobą na każdym kroku. Ważny jest początek w nowym domu,żeby Abi nie uciekła.Luzem nie wolno puścić na posesji (dłuższy czas) zanim nie pozna porządnie podwórka i że buda/kojec, to jej schronienie,azyl i dom. Ryzyko jest jak przy każdej adopcji, tu większe bo sunia dzikawa,ale dałabym szansę. ZPP wzięłaś na swoje barki ogromny ciężar, ale wiem również jak trzeźwo i rozsądnie potrafisz myśleć. Państwo chyba jeszcze nie zdecydowali na 100%. Trzymam kciuki.
  6. Odwiedzam dzielną Tigrunię. Żeby ktoś jej dał szansę.....gdzie jesteś Człowieku ten jedyny dla Niej!
  7. Dragoniku Kochany....za serce ściska, co ten psiak w życiu przechodzi. Kciuki niestety tylko za Twoje zdrówko potrzymam, bo pomóc obecnie nie mogę.
  8. Morisek pozdrawia Kochane Ciocie. M Grzybiarz... Nie wiem kiedy ten czas znajdę na dogo...ehh Króciutko dziś tylko powiem ,że w październiku Moriska odwiedziła Ciocia z dogo ,która przyjechała do nas z daleka. Ogarnę filmy, zdjęcia i zdamy relację. A przez dwie inne Ciocie w wakacje został obdarowany prezentami....Umie skradać serca ten nasz Morisonek. Ale jest grzeczny (odpukać...tfu,tfu ) , zasłużył.
  9. Tysiu, wypisz wymaluj Morisonek, i to spojrzenie....podobieństwo ogromne. Przez tyle lat z pewnością Rudy potomstwo tam zostawił.
  10. Tysiu, pisałaś,że Pani mocno wertowała w necie w poszukiwaniu przewoźników, więc skoro dostała zaufane namiary od Ciebie ,to bez Twoich próśb, a raczej ze swojej inicjatywy powinna zadzwonić sama do firmy , jak również do dt.Choćby z ciekawości,nieważne kiedy miałaby być podróż. Ty chcąc adoptować wybranego ogonka pewnie byś tel. bombardowała wszystkich dookoła....hehe Jeśli chodzi o tę rezerwację,to myślę, że Moli rozmawiając z Panem wstępnie zabukowała (bardziej z troski,żeby zupełnie w ciemno z kimś obcym Roxi nie puścić) , bo wszystko ładnie się zapowiadało,Pani martwiła się o podróż Roxi, i Moli sądziła,że skoro jest polecony blisko przewoźnik ,to z pewnością Pani niebawem z nim się skontaktuje porozmawiać,dopytać wszystko i ew. uzgodnią kiedy i czy Roxi z nimi pojedzie. Tysiu, Ty jako Opiekun ,wysyłając pieska z kraju (póki tu jest) powinnaś też mieć wpływ na dobór transportu,nie tylko Pani (pomimo Jej kosztów).Ja bym się nie godziła nie móc mieć wpływu na pewne rzeczy póki pies jest w kraju,bo to poważna sprawa taka adopcja. Roxi w żadnym razie nie musiałaby jechać z tą firmą.To nie jest mój brat ani kuzyn,że polecałam.Twoja znajoma podróżując z sunią nieraz z ich usług korzystała. Często przewożąc psiaki po kraju wykorzystuje się transport z nieznajomymi nam ludźmi,ale tu jest podróż innego kalibru i uwierzcie mi , różne historie zdarzają się na granicy lub w trakcie podróży i dlatego uczulałam,że bezpieczniej powierzyć pieska komuś znajomemu. Sorry dziewczyny, że się rozpisałam, ale to z troski o sunieczkę, zrobicie jak uważacie. Tysiu, trzymam kciuki za Ciebie,za Moli i oczywiście za najlepsze rozwiązanie dla Roxi !
  11. Nie udało mi się do Tysi dodzwonić porozmawiać i tu nie odpisałaś. Myślałam,że to Ty rezerwowałaś u p.Marcina termin przewozu.Po rozmowie z Moli wiem,że to Ona dzwoniła wypytać jak cała podróż wygląda i wstępnie zarezerwowała 19.10.. (Martwi się kobieta,żeby włosek z głowy nie spadł Roxiulce ). P.Marcin do dziś miał otrzymać wiadomość czy Roxi jedzie, ale nikt się nie kontaktował, to zadzwonił do mnie czy na pewno ma trzymać miejsce na piątek,bo jakiś inny piesek chce jechać.Ja nie byłam w temacie ,ale obiecałam,że się dowiem. Z wpisów wnioskuję,że wyjazd w tym tygodniu nieaktualny więc zwolnię rezerwację zrobioną przez Moli, bo Pan czeka na wiadomość.
  12. Nie wiem,czy był plan korzystania z transportu który poleciłam, rozmawialiście Tysiu?.. wiem,że jeszcze ten weekend -19.10, mogłaby Roxi z nimi jechać, a później mają zarezerwowane wszystko innym pieskom i dopiero mogliby zabrać sunię w grudniu . Na prośbę póki co trzymają miejsce na ten piątek,ale zgłosił się piesek z Ostrowii i p.Marcin zadzwonił do mnie powiedzieć jak sprawa wygląda i czy nasza sunia jedzie? Z jednej strony bardzo dobrze,że Państwo chcą być w domu na początku pobytu, ale z drugiej strony lepiej, żeby pies jechał w tak długą podróż z zaufanym człowiekiem,a nie z firmą nieznajomą , a w oparciu tylko na opiniach internetowych. Wiadomo jak w necie różne opinie powstają. Osobiście bałabym się wysłać tak psiaka.
  13. Podałam Tysi namiary na sprawdzoną firmę do przewozu psiaka.Osobiście korzystamy z jej usług od lat i wiem,że są solidni. https://www.facebook.com/BialystokLondyn/ Tysiu, w ubiegłym roku spotkałam się właśnie w busie Pogorzelskich z Olą i była ze swoją sunią. Miejscowość,gdzie miałaby jechać Roxi jest niedaleko (100 mil) od mojej córki. Gdybym miała opiekę nad Moriskiem, zawiozłabym Roxi osobiście ,bo dawno u córy nie byłam,ale niestety nie mam ,a to psiak specjalnej troski. W każdym razie w przyszłym roku na wiosnę wybieram się i wtedy mogę zrobić wizytę pa.
  14. Ale się dzieje u Roxi... Naprawdę Ciocie chcą mnie gdzieś wysłać do innego domku?....tylko o spokojniutki ten domek proszę... (tak mi jej oczka mówią)
  15. Ależ superowa niespodzianka! Azuniu, życzę Ci samych szczęśliwych dni w Twoim własnym Domku! Myszko,Agusiu -Gratuluję wytrwałości w poszukiwaniu domku! Widząc nieustanne ogłoszenia wierzyłam,że kiedyś Wam i Azuni musi się udać. Bardzo,bardzo się cieszę!
  16. Togusiu, Aguniu z Mikunią ,ogromnie Wam Dziękuję! (Bazarek powinnam dla Stowarzyszenia na kreonik zrobić,ale póki co nie mam czasu,może do grudnia się wyrobię) Dostałam wiadomość od p.Wiolety,że Kreon dotarł, za który bardzo serdecznie dziękują. W sierpniu odeszła Dusiowa koleżanka Mysia [*]. Była już bardzo wiekową psinką z padaczką i na koniec nowotwór się przyczepił. Duszek miewa się dobrze.
  17. Szkoda,że z domkiem nie wyszło... Dziewczyny, zdecydowanie polecam szelki Pitman, jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Mam je przetestowane w najbardziej ekstremalnych sytuacjach szarpania i wyrywania z dzikim psem.Z odpowiednio dopasowanych,znaczy ciasno (na palec!) założonych pies "nie wyjdzie" żeby nie wiem jak się zapierał. Zaletą są również metalowe zapięcia,które nie zawiodą jak w przypadku plastikowych klamer ( przerabiałam awarie), a to jest ważne przy nagłych i silnych zrywach w amoku. Będąc w opresji mogłam unieść do góry na dwóch smyczach całego psa,bez obawy że wyjdzie mi z szelek lub zapięcia pękną. Mocne,wytrzymałe,solidnie wykonane, mają szerokie taśmy. Wada- nie są zbyt miękkie ,taśmy są dosyć sztywne. Na początku nawet wycierała się sierść pod pachami,ale z czasem taśmy "miękną". Dla mnie jednak na pierwszym miejscu było bezpieczeństwo,a później przeszliśmy do wygody. Szelki Pitman tego typu,... znaczenie ma szerokość pasków do standardowych guardów. https://www.pitman.pl/pl/p/Szelki-FUN/472 Mam również przetestowane szelki Hurtta z linku niżej i w sumie nie mam do nich zastrzeżeń,zabezpieczają psa również dobrze, są wygodniejsze od Pitmana, jednak nie "przerabialiśmy" ich w najbardziej skrajnych i niebezpiecznych sytuacjach z Morisem.Te nosimy od "święta" na spacerki, a na co dzień używamy dalej niezawodnych Pitmana. https://www.karusek.com.pl/produkt/26983_hurtta_szelki_active_harness_kolor_czarny_5_rozmiarow/ Gabi, Anetko ,wiem co przeżywacie w związku z przeprowadzką i bardzo Wam współczuję obecnej sytuacji, ale będzie dobrze! Kasia,to odpowiedzialna dziewczyna i jeśli podjęła się opieki nad Tigrą, to z pewnością dołoży wszelkich starań w opiekę.
  18. Odwiedzam Azunię....szczęścia Ci życzę psinko, bo tylko tego chyba Ci brakuje znaleźć własny domek.
  19. Na spacerze niestety z tym różnie bywa.Są tam ciekawe rzeczy,a to spryciarz.Jak wie,że mam ciastka (bardzo je lubi),to wróci zawsze,ale czasem zdarza mi się zapomnieć i wtedy głuchnie. Mam nadzieję,...niech tak będzie jak piszecie!
  20. I znów kolejnego sikacza masz Elu...uciążliwe to jest. Mój Tinko staruszek czasami nocy nie wytrzyma,ale to od leków . Elu,myślę,że na początek samo badanie moczu wystarczy,ew. później krew.Jedyne co ,to może wstrzymaj się z tydzień ,bo po chorobie,antybiotyku może być wynik nie miarodajny.
×
×
  • Create New...