-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by WiosnaA
-
Dziewczyny,które wiozły pieski,mówiły ,że rozstanie było bardzo trudne :( Żal im było p.Irenki :( ..Widząc całą sytuację nie chciały nawet pieniążków za transport,ale p.Irenka nalegała,zapłaciła i dała jeszcze dodatkowo na bezdomniaki dla jednej z dziewczyn ,która prowadzi dom tymczasowy. Dla Promyczka i Bartusia przyśle na moje konto. Podróż pieski zniosły dobrze,spokojnie podsypiały.Bartuś po kilku chwilach już był "mój" i nie odstępował na krok.Oba pieski totalne przylepki i w jednym czasie trzeba głaskać:) P.Irenka przekazała rzeczy,które służyły pieskom,
-
Ojej, cudownie! Ogromnie dziękujemy! Jak najbardziej zgadzam z ciocią Nesiowatą!...deklaracji chłopaki chyba nie za dużo mają,a miesiąc szybko mija. Gdyby ktoś bazarkowo mógł pomóc, byłoby super! Piszę o pokryciu kosztów przez p.Irenkę dla informacji, bo nie uchyla się od kosztów i sama to zaproponowała.Mówiła mi,że zawsze ma odłożone parę groszy dla psiaków w razie co...i z pieskami ma przekazać mi pieniążki. Napiszę jak dotrą do mnie.
-
Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie,to we wtorek pieski wyjadą do DT. Toyota załatwiła bezpośredni transport z Grudziądza do Białegostoku.Asiu, ogromnie Ci dziękujemy! Przyjadą do mnie ,a później Moli odbierze i dowiezie dalej do siebie. Koszt do Białego wyniesie w okolicach 250zł.Tak jak pisałam, pokryje p.Irenka. Toyota pojedzie do p.Irenki i weźmie zrzeczenie psów na piśmie na moje nazwisko. Trzymajcie kciuki za szczęśliwą podróż!
-
Dziękuję Mikuniu za napisanie jak piesków sprawy się mają. Zapowiadany domek okazał się jednak nie odpowiedni Bartusiowi :( ....Warunki miały być domowe,ale w trakcie głębszych rozmów wyszło, że w czasie kilkudniowych wyjazdów Państwa (a często się zdarzają),psiak mógłby mieszkać w budzie,a jedzonko donoszone przez sąsiadów.Powiedziałam Pani,że Bartusia nie wydamy do adopcji i trochę była zdziwiona,że przecież buda to nic złego. No niby buda jest przeznaczona dla piesków,ale nie w wypadku Bartusia. On był w schronisku,został kiedyś zabrany z meliny,miał uraz szczęki,przeszedł operację,później przygarnęła go p.Irena. Zdaję sobie sprawę,że teraz będą koszty utrzymania pieska,ale wierzę,że wspólnie jakoś damy radę,bo ten starszy piesek zasługuje na lepszy domek.Znajdziemy taki! Budy,to p.Irenka mogłaby postawić u siebie na podwórku... P.Irena pokryje koszty podróży i będzie starała się wspierać co miesiąc jakąś kwotą na ile sił starczy. Gdybym nie miała akurat gości,sama bym pojechała po psiaki,ale niestety teraz nie mogę.Mika może najwcześniej we czwartek,tylko,ze sporo kilometrów muszą nadrobić jadąc z Warszawy przez co i koszt byłby większy. Dzwonię,pytam ..może toyota będzie mogła w tej kwestii pomóc i uda się bezpośredni transport do Białego,na dniach się wyjaśni. Wybaczcie,że nikogo nie cytuję. Ogromnie dziękuję Kochani,że tu jesteście! Dziękuję za wsparcie słowem i wsparcie duchowe,jak również bardzo gorąco za wsparcie finansowe!
-
Tysiu, absolutnie nie zrezygnowałam z odpowiedzialności za Promyczka. Obiecałam p.Irence,że Bartusiowi postaram się pomóc,bo mi zwyczajnie szkoda tego malucha,to piesek po przejściach.... za niego też przejmę odpowiedzialność. Wybaczcie,że info o sytuacji wrzuciłam i mnie tu nie ma.Podglądałam tylko w telefonie co pisaliście,bo w niedzielę zjechała mi się rodzina,wnuki i o logowaniu mowy nie było.Nie znaczy jednak,że w kwestii zabezpieczenia psiaków nic nie robię.Bartusiowi szykuje się domek stały, za kilka dni będę wiedzieć dokładnie....w razie gdyby nie wyszło,psiaki nie będą rozdzielone i pojadą razem do Moli. Pieski nie mają wyznaczonego terminu,że muszą natychmiast wyjeżdżać,ale z powodu sytuacji w jakiej jest p.Irenka ,chcemy aby to było jak najszybciej. P.Irenka ma syna i córkę.Córka mieszka za granicą z wnuczkiem (maluch chyba 5 lat ),przyjeżdżał gościnnie z mamą,chodził też z mamą na spacerki.Dziecko pieski lubi ,a i pieski uwielbiają dzieci więc wszyscy mogli się cieszyć w tym czasie.Później maluszek przez telefon rozmawiał z babcią i tematy piesków poruszali.Z p.Irenką miałam częsty kontakt ,opowiadała o wnusiu,więc wspominałam tu na wątku. Opiekunkę p.Irenka wynajmowała jak wyjeżdżała do córki,tak mi mówiła. Syn z synową wszystkich psiaków nie wezmą. Zszokowana byłam jak się dowiedziałam o całej sytuacji, bo w razie co mieli otoczyć opieką, i nie sądziłam,że sprawy przybiorą taki obrót ,....ale jest jak jest i na siłę ślepego Promyczka nikomu nie zostawimy. Wiecie,to chyba nie pierwsza i nie ostatnia rodzina,która przed adopcją mówi co innego,a później robi co innego.Nie wiem jak te domy sprawdzać,jak wierzyć ludziom. Dziękuję Kochani ,że jesteście dalej z Promyczkiem! Dziękuję z całego serca za deklaracje i cioci Elik za skarbnikowanie!
-
Jest źle :( ...Promyczek traci Domek :( Pani Irenka jest bardzo chora i nie będzie w stanie zajmować się już pieskami,a ma ich 3.Teraz pomaga rodzina,ale na stałe zaopiekują się tylko najstarszym.W telefonie był jeden wielki płacz...P.Irenka błaga o pomoc w znalezieniu najlepszych domków dla Bartusia i Promyczka. Moli zgodziła się przyjąć Promyczka do siebie na DT....bardzo,bardzo dziękuję Moli !..może Promyś będzie pamiętał stare kąty.. Obiecałam P.Irence,że spróbuję poszukać coś Bartusiowi.P.Irenka jest w rozpaczy...on nie może wrócić do schronu :(... Piesek był przygarnięty ze schroniska,nieduży, około 10 letni. Żyje w zgodzie z psiakami,wesoły,lubi spacery. Może ktoś z odwiedzających wątek mógłby pomóc z domkiem, dt? Bartuś
-
Odnośnie pieska,to nie może być duży,tak 10-12 kg ,może troszkę więcej,(Państwo są po 60-tce).Ze względu na swój wiek po odejściu Ferdka nie chcieli już brać drugiego pieska,ale po przemyśleniu ze względu na zachowanie Abi zdecydowali się dać dom dla 5-6 letniego. Nie łatwą decyzją było wydanie problemowej Abi do adopcji,ale Ten Dom naprawdę nie jest zły,ludzie są w porządku.Dla dobra Abi pomóżmy poszukać "ogarniętego" pieska Państwu,żeby im wszystkim łatwiej się żyło. Adopcja drugiego pieska jest uwarunkowana pewnymi wymaganiami (nie tyle przez Państwo co przez nas),tzn.szukamy pieska w miarę sprawdzonego co do zachowania. Jeśli macie przyjaznego pieska/sunię spragnionego pieszczot człowieka,który przyzwoicie zachowuje się w domu,lubi inne psy,to wstawiajcie zdjęcia i opis na wątek i prześlemy Państwu.Dobrze by było,żeby któryś ich ujął i coś "zaiskrzyło".
-
Dzielę się tym jak postępowałam z Morisem,ale żaden ze mnie szkoleniowiec i nie znaczy,że te same metody sprawdzą się u Abi , w dodatku jestem daleko. Mając przy sobie Morisa kierowałam się przede wszystkim swoją intuicją jak z nim postępować,ponieważ na odległość często rady szkoleniowców do których zwracałam się o pomoc były skrajnie rozbieżne i "głupiałam". Z Panią Abi rozmawiamy często,opowiada różne sytuacje te lepsze i te gorsze.Bardziej wsparciem psychicznym jestem,sama wiem jak potrzebny jest ktoś do wysłuchania, podzielenia się zarówno tyci kroczkiem jak i sprawami smutnymi w opiece nad tak trudnym psem. Państwo chcieliby Abisi "nieba przychylić",pokochali ją bardzo,nie oczekują,żeby była przytulakiem,jedynie żeby nie bała się podejść do właścicieli blisko,bo z tym ciągle niestety jest problem.Abi ma duży teren podwórka do dyspozycji,co ułatwia jej izolację od ludzi.Zawołana zaczęła reagować ,przychodzić z podwórka,zaglądać czego tam Pani woła,ale trzyma dystans.Nocuje zawsze w domu-sama przychodzi pod wieczór,w dzień również zagląda jak Państwo są w domu.Pani myśli już o jesieni,o chłodach,ponieważ Abi rzadko korzysta z budy(chyba,że coś niepokojącego się dzieje w pobliżu i dom zamknięty)....zobaczymy co zdecydują na jesień. Mają problem ze spacerami poza posesją,a bardzo by chcieli,ale Abi źle je znosi,zapiera się całej siły i nie chce wychodzić z podwórka,a Pani poprzez siłowanie nie chce jej zrażać do siebie.Spacerują więc na smyczy tylko na podwórku.Dom i podwórko jest jej azylem,nie próbuje wychodzić nawet jak brama jest otwarta, gdy wjeżdża samochód.Pani ciągle oswaja z dotykiem ręki jak Abi jest w domu i tu jest postęp,nie jest sztywna jak kiedyś.Z jedzonkiem dogadza,wręcz za bardzo,ale niestety przeważnie z miski. ..żałują,żeby choć głodna nie była,...dostaje witaminki,spokojnie pozwala do pyszczka sobie włożyć. Pani jest przemiłą i ciepłą osobą z dużym sercem,stara się jak może,żeby Abi zbliżyła się do niej. Wokół Abi życie się toczy na co dzień, gdzie ona jest,co robi.Radzi się,czyta,pyta innych co zmienić w podejściu.Nie jest z tych "wszystkowiedzących".W nocy Pani śpi czujnie i rozpoznaje po krokach,że Abi chce siku,wyprowadza wtedy na smyczy.Codziennie wieczorem zwija dywan ,który kiedyś sunia posikała,żeby ją "nie korciło poprawiać". Nie mogą jednak przełamać pewnej bariery. Poker,oby....proste nie jest,ale mam wielką nadzieję,że się uda. Wczoraj właśnie rozmawiałam z Jamorem. Niedawno wydał do adopcji psiaka,który by się nadawał.Teraz niestety nie ma takiego.
-
Morisek miewa się dobrze,wszystko w porządku u niego.Sporo tej wiosny podróżowałam i stąd moja cisza ,psiaki jednak miały opiekunów w domu ,spacerki, i tragedii z rozstaniem nie było. Teraz próbuję co nieco na działce zdziałać,niebawem wnusia na wakacje przyjeżdża,ale jak tylko wygospodaruję chwilkę,to napiszę i pokażę Moriska.
-
Po diagnozie serduszka, piłeczką graliśmy krótko i b.delikatnie,spokojnie i bez wariacji do ostatniego dnia, tego nie mogłam zabronić Tinulkowi,bo kochał ją ponad wszystko na świecie. Szczerze Wam powiem,że rygorystycznie stosowałam się do zaleceń lekarza... do pewnego czasu. Widząc nieszczęśliwego Tinulka przy nodze, "złamałam się" i zaczęłam na otwartym terenie puszczać luzem na trochę.(W lesie z powodu najpierw częściowej głuchoty dawno nie był puszczany). Czekał na te chwile ,..jaki był wtedy szczęśliwy... widok jego radości jest nie do opisania. Byłam okropnie rozdarta,ale widząc ten błysk w oczach,kiedy choć trochę mógł śmigać ,jak siadał i prosił,"mówił jestem najgrzeczniejszy na świecie" (a był!), ulegałam. Bałam się,...bałam się jak diabli za każdym razem,że źle się to skończy i serduszko Tinka nie wytrzyma,ale widząc smutnego Tinulka,kiedy patrzył przygnębiony jak psy biegają, puszczałam na kilka minut.(W lesie z powodu najpierw częściowej głuchoty dawno nie był puszczany). Jaki on był wtedy szczęśliwy,czekał na te chwile i widok jego radości jest nie do opisania... Dziś nie żałuję swojej decyzji... Tinulkowi i Amiczkowi ostatnio praktycznie zdjęć nie robiłam,a z piłką zupełnie nic nie nagrałam,ponieważ w tej kwestii wokół dzikuska Morisa się skupiałam. Troszkę mam nagranego Tinka na spacerkach z tej wiosny,wszystkie nagrania są od marca do końca maja. Takim Cię będę pamiętać Tinulku [*]
-
Muszę napisać na wątku Moriska,bo wątek Tinulka [*] jest chyba gdzieś w archiwach dogo i niewidoczny użytkownikom.Udało mi się co prawda dodać tam posty,ale są raczej w tym archiwum,a chciałabym aby Ciocie Tinulkowe, które tu zaglądają, wiedziały. Przekleję więc to, co tam napisałam. 11.06.2019 odszedł nasz Tinulek [*]. Nagle i niespodziewanie...wciąż ciężko jest się pogodzić. Był z nami blisko 6 lat. Dawno na wątku Tinulka nic nie pisałam,bo wiecznie czasu brakowało,ale niektórzy z Was zapewne widzieli jak pojawiał się na filmikach z Duszkiem czy Morisem na ich wątkach. Jak wiecie, Tinko ponad wszystko kochał swoją piłeczkę,uwielbiał galopować po polach i łąkach,nosić patyki.Ponad trzy lata temu zaczęło chorować serduszko,musiał stale brać leki,czuł się jednak b.dobrze, ale zakaz biegania i tylko wolne spacerki na krótkiej smyczy był Tinulkowi "wyrokiem", bo mimo swoich lat ,kondycję miał wciąż lepszą od Amika i Morisa razem wziętych, do ostatniego dnia... Ostatnie lata był też zupełnie głuchy. Serduszko nie było powodem śmierci Tinulka, choroba przyszła nagle, prawdopodobnie jakiś krwotok wewnętrzny. Po południu źle się poczuł i w piorunującym tempie wszystko się potoczyło...Lekarze nie zdołali pomóc. Brakuje mi Ciebie piłeczkowy Królu [*] ( pięknie nazwałaś MikAga )...śpij spokojnie Kochany Aniołku.
-
TINO ma wymarzony DOM- zostaje u WiosnyA już na ZAWSZE :) !!!
WiosnaA replied to toyota's topic in Już w nowym domu
Po diagnozie serduszka, piłeczką graliśmy krótko i b.delikatnie,spokojnie i bez wariacji do ostatniego dnia, tego nie mogłam zabronić Tinulkowi,bo kochał ją ponad wszystko na świecie. Szczerze Wam powiem,że rygorystycznie stosowałam się do zaleceń lekarza... do pewnego czasu. Widząc nieszczęśliwego Tinulka przy nodze, "złamałam się" i zaczęłam na otwartym terenie puszczać luzem na trochę.(W lesie z powodu najpierw częściowej głuchoty dawno nie był puszczany). Czekał na te chwile ,..jaki był wtedy szczęśliwy... widok jego radości jest nie do opisania. Byłam okropnie rozdarta,ale widząc ten błysk w oczach,kiedy choć trochę mógł śmigać ,jak siadał i prosił,"mówił jestem najgrzeczniejszy na świecie" (a był!), ulegałam. Bałam się,...bałam się jak diabli za każdym razem,że źle się to skończy i serduszko Tinka nie wytrzyma,ale widząc smutnego Tinulka,kiedy patrzył przygnębiony jak psy biegają, puszczałam na kilka minut.(W lesie z powodu najpierw częściowej głuchoty dawno nie był puszczany). Jaki on był wtedy szczęśliwy,czekał na te chwile i widok jego radości jest nie do opisania... Dziś nie żałuję swojej decyzji... Tinulkowi i Amiczkowi ostatnio praktycznie zdjęć nie robiłam,a z piłką zupełnie nic nie nagrałam,ponieważ w tej kwestii wokół dzikuska Morisa się skupiałam. Troszkę mam nagranego Tinka na spacerkach z tej wiosny,wszystkie nagrania są od marca do końca maja. Takim Cię będę pamiętać Tinulku [*] -
TINO ma wymarzony DOM- zostaje u WiosnyA już na ZAWSZE :) !!!
WiosnaA replied to toyota's topic in Już w nowym domu
11.06.2019 odszedł nasz Tinulek [*]. Nagle i niespodziewanie...wciąż ciężko jest się pogodzić. Był z nami blisko 6 lat. Dawno na wątku Tinulka nic nie pisałam,bo wiecznie czasu brakowało,ale niektórzy z Was zapewne widzieli jak pojawiał się na filmikach z Duszkiem czy Morisem na ich wątkach. Jak wiecie, Tinko ponad wszystko kochał swoją piłeczkę,uwielbiał galopować po polach i łąkach,nosić patyki.Ponad trzy lata temu zaczęło chorować serduszko,musiał stale brać leki,czuł się jednak b.dobrze, ale zakaz biegania i tylko wolne spacerki na krótkiej smyczy był Tinulkowi "wyrokiem", bo mimo swoich lat ,kondycję miał wciąż lepszą od Amika i Morisa razem wziętych, do ostatniego dnia... Ostatnie lata był też zupełnie głuchy. Serduszko nie było powodem śmierci Tinulka, choroba przyszła nagle, prawdopodobnie jakiś krwotok wewnętrzny. Po południu źle się poczuł i w piorunującym tempie wszystko się potoczyło...Lekarze nie zdołali pomóc. Brakuje mi Ciebie piłeczkowy Królu [*] ( pięknie nazwałaś MikAga )...śpij spokojnie Kochany Aniołku. -
13 lat czekania na dom (TM*) - nadzieja na spokojną starość u Kasi
WiosnaA replied to iwna5702's topic in Już w nowym domu
Oby....miejmy nadzieję. DT jest dla dwójki, transport też raczej będzie i nie za ogromne pieniądze...tylko deklaracje potrzebne, bo iwna5702 sama nie udźwignie :( Na bazarku napisałam i tu potwierdzę,..dam stałą 15zł Czarnulkowi i 15zł Wojtusiowi. Ten Czarnulek jest bardzo chudy, może mieć problemy z jedzeniem przez tę deformację pyszczka :( :( -
13 lat czekania na dom (TM*) - nadzieja na spokojną starość u Kasi
WiosnaA replied to iwna5702's topic in Już w nowym domu
Byłoby super, gdyby Hop! się zgodziła. A masz kogoś, kto w schronie załatwiłby formalności i psa odebrał? -
13 lat czekania na dom (TM*) - nadzieja na spokojną starość u Kasi
WiosnaA replied to iwna5702's topic in Już w nowym domu
Będzie,..ze dwa razy w miesiącu jeździ w tym kierunku, ogólnie do Gdańska, ale podrzuci do Słupska. -
13 lat czekania na dom (TM*) - nadzieja na spokojną starość u Kasi
WiosnaA replied to iwna5702's topic in Już w nowym domu
Kurcze,tak podejrzewałam :( ...szkoda....akurat jutro jedzie osoba z fundacji przez Łódź do Słupska i jednego psa mogłaby zabrać. -
13 lat czekania na dom (TM*) - nadzieja na spokojną starość u Kasi
WiosnaA replied to iwna5702's topic in Już w nowym domu
Iwonko,...skrzynkę chyba masz pełną -
13 lat czekania na dom (TM*) - nadzieja na spokojną starość u Kasi
WiosnaA replied to iwna5702's topic in Już w nowym domu
Jejku, mam transport z Łodzi do Słupska!...ale jutro -
13 lat czekania na dom (TM*) - nadzieja na spokojną starość u Kasi
WiosnaA replied to iwna5702's topic in Już w nowym domu
Zaraz podam tel. Dziś nic nie wskórałam, ale jutro jeszcze będę dzwonić.Gdyby udało się po kosztach byłoby super, bo za free raczej znikome szanse.Znajoma na FB ogłosiła,że transport na tej trasie potrzebny. Będę prosić o Twój telefon Iwonko w razie gdyby coś się znalazło. -
13 lat czekania na dom (TM*) - nadzieja na spokojną starość u Kasi
WiosnaA replied to iwna5702's topic in Już w nowym domu
Zajrzyjcie tutaj Kochani ..... pomóżcie odmienić los tych biedaków :( O miejscu, gdzie te staruszki obecnie przebywają nie trzeba wiele pisać, bo chyba wszyscy wiemy jaki to straszny obóz.