-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by WiosnaA
-
DUSZEK cieniusi jak kartka papieru. Waży 5 kg, powinien 10 kg. Pomocy !!!
WiosnaA replied to togaa's topic in Psy do adopcji
Wesołych Świąt Kochanym Ciociom życzy Duszek z Rodziną. "Dużo szczęścia , zdrowia i powodzenia, to tradycyjne, najszczersze życzenia. Wesołych Świąt i Roku szczęśliwego. Niech obficie da, co ma najlepszego !!!" -
Byłam pewna ,że już dawno odpisywałam na Twój post Tysiu,a tu nic nie widzę...ajj. Pani Irenka czuje się dobrze.Zakończyło się amputacją tylko jednego palucha u nogi (groziło pół nogi). Przeziębienie i kaszel jedynie męczy od ponad miesiąca,ale najważniejsze że nogi nie bolą. Pieski mają się dobrze, Promyczek zdrowy.Ostatnio często widuję Promysia na żywo przez kamerkę jak rozmawiamy z p.Irenką,a rozmawiamy często.Wygląda świetnie, jest przytulakiem strasznym. Szefuje stadku - On wszędzie pierwszy i jest najważniejszy.Jest grzeczny i bardzo posłuszny,wszystko rozumie co p.Irenka mówi. Ogólnie pieski mają swój stały rytm dnia we wszystkim.Wiedzą,że jak rano czajnik się stawia na gazie to za 5 min. wychodzą na spacer.Promyczek zaraz siada przy drzwiach z Kokusiem, bo oni we dwójkę pierwsi wychodzą, Kubuś grzecznie czeka w kolejce.Chłopaki wiedzą,że p.Irenka tylko dwa łyki kawy robi i wyruszają. Wnuczek p.Irenki nazywa Promyczka "Pędzelkiem" (przez tę końcówkę ogonka),wzajemnie bardzo się polubili.Mieszka jednak daleko,ale jak tylko Promyś usłyszy głos Wnusia przez telefon,że p.Irenka rozmawia, od razu reaguje i podbiega ,łasi się.Uwielbia dzieci i często idą w kierunku szkoły ,żeby mógł się nimi nacieszyć. Pieski na zimę mają swoje kubraczki,wszyscy odblaskowe znaki,żeby wieczorkiem byli widoczni. P.Irenka kocha swoje pieski ogromnie i wokół nich toczy się życie codzienne. Wszystkim Ciociom przekazuję pozdrowienia i Wesołych Świąt z życzeniami od p.Irenki i Promyczka.
-
Dragon pojechał do DT potrzebna pomoc w leczeniu
WiosnaA replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
Odwiedzam Dragonka i nieustannie trzymam kciuki za zdrówko. Nie wiem kiedy się ogarnę i znajdę czas na dogo, ale po Nowym Roku obiecuję zrobić bazarek. -
Zapchana była....bardzo przepraszam nie zauważyłam,że mam pełną.Powinna być ok już.
-
Kupię dla dużego psa (40kg): -szelki Easy Walk -kong -kula smakula (nie z plastiku) -szarpaki -solidne,wytrzymałe zabawki dosyć pilne, jeśli ktoś ma proszę o pw.
-
DUSZEK cieniusi jak kartka papieru. Waży 5 kg, powinien 10 kg. Pomocy !!!
WiosnaA replied to togaa's topic in Psy do adopcji
Nasz nosek kochany, Dusio miewa się dobrze. I kumple Duszka, -
DUSZEK cieniusi jak kartka papieru. Waży 5 kg, powinien 10 kg. Pomocy !!!
WiosnaA replied to togaa's topic in Psy do adopcji
-
DUSZEK cieniusi jak kartka papieru. Waży 5 kg, powinien 10 kg. Pomocy !!!
WiosnaA replied to togaa's topic in Psy do adopcji
Duszek ze swoją Rodzinką przesyła Kochanym Ciociom pozdrowienia...dziś otrzymałam również te śliczne zdjęcia. -
Tysiu,przyjedź latem...ciekawe czy Morisek by Cię poznał, ale myślę,że głos Twój zapamiętał na zawsze. Wasz rejon co do bezdomności jest chyba najgorszy w Polsce...u nas jest żle,ale u Was..pamiętam jak całe mnóstwo pańskich (pytałam ludzi) psów biegało luzem po Tomaszowie.Z pewnością nie są wszystkie kastrowane/sterylizowane i mnożą się na potęgę. U nas luzem psy nie są puszczane,chyba,że wyrzucone. W mieście ,na placu gdzie Moris mieszkał jest oświetlenie,tu w Białym też.Ale przypomniałam sobie później jak pewnego wieczoru śledziliśmy Morisa .Biegł uliczkami,na chwilę się zatrzymywał powąchać,pokręcił ,a my powoli za nim samochodem.Dobiegł uliczką na obrzeża gdzie kończyły się domy (z prawej strony był jakiś zakład,duży teren-nie wszedł tam) ,ostatnia latarnia i dalej zupełna ciemność -pola , Moris przy latarni zawrócił i tą samą drogą biegł z powrotem do centrum.Jeszcze mówiliśmy wtedy ,że ooo,Rudy nie poszedł na pole do lasu i nie ma tam kryjówki raczej, tylko trzyma się miasta.
-
Zdecydowanie w domku lepiej...ale miałam właśnie tę ostateczność, bo na okres Świąteczny opieki w domu nie mogłam znaleźć,a córce jestem teraz potrzebna.Babcią ponownie mam zostać i niedługo znów będę wyjeżdżać i chciałam bezpieczne lokum na przyszłość mieć psiakom,albo w razie nagłej potrzeby. Zrezygnowałam jednak z hotelu.. Dziś wiem, że nigdy do żadnego hotelu swoich psów nie oddam! ....jakoś będziemy radzić póki mąż nie wróci.
-
Marguś, wiele osób w różny sposób było zaangażowanych w odłowienie dzikusków, wiele osób trzymało kciuki za dawnego Rudego i czuję się w obowiązku wobec Wszystkich przekazać relacje z jego życia tu na wątku,choć raz na jakiś czas. Dwa lata temu miałam możliwość i czas zaangażować się w odłowienie Morisa, mogłam poświęcić dużo czasu na oswajanie,ale nie wiedziałam czy podołam wyzwaniu.Gdyby to miało być w tym roku ,nie mogłabym zająć się Morisem i wziąć go do siebie.Cieszę się ,że wszystko jakoś się nam poukładało,że Morisek życie w domu polubił, a zwłaszcza ,że chłopców udało się pogodzić.Do końca życia tej przeprawy z nimi nie zapomnę. Oneczko, może zahaczysz kiedy i Ty na podlasie? ..wspominałaś kiedyś,że może.. Zapraszamy serdecznie ! Inne Ciocie również zapraszamy do nas! Wydaje mi się że raczej tak.
-
Te Święta planowałam w końcu spędzić z dziećmi, wnusią u nich w Anglii i chciałam na cały grudzień wyjechać.Pieskom zabukowałam hotelik na miesiąc,...ale nie wyszło. Pojechałam tylko na 10 dni zobaczyć się z wnusią,zawieźć prezenty i wróciłam.Hotel poszedł na bok, a do psiaków na ten czas wynajęłam Opiekunkę.Morisek nie był zachwycony takim obrotem sprawy,że ktoś obcy chodzi po jego domu, wypuszcza go na podwórko , a później obcy woła do domu. Choć z pewnością ogólnie pobyt w hotelu gorzej by zniósł. Na początku i jedzonko nie tak smakowało jak to podane przeze mnie.Zrezygnował też ze spaceru na początku,bo ktoś obcy smycz miał zapinać.Z Asią -Opiekunką zapoznał się wcześniej,ale tym razem przy nim nie było mnie i czuł się bardziej nieswojo. Asia powolutku i spokojem przełamała lody i wyszli na pierwszy spacerek, ogonek zaczął śmigać i później było już całkiem nieźle nawet w domu. Zdjęcie Asia robiła, podczas mojej nieobecności,
-
A tam lajki...dziękujemy za odwiedzinki u Moriska. Czytałam o atakach wilków na psy,ale my zawsze w domku wieczorem,jedynie wychodziliśmy na krótki spacer z Morisem na siku poza posesję,musieliśmy. Będąc na wsi okazało się ,że Moris panicznie boi się ciemności...nie wiedziałam o tym do tej jesieni.W Białymstoku mamy słup ,który oświetla całą działkę,ulice są oświetlone i w ubiegłym roku chodziliśmy nawet o pierwszej w nocy z Morisem jak mu nie szło z kupką na posesji. Tę jesień spędzaliśmy na wsi, coraz szybciej robiło się ciemno i Morisek nie chciał wychodzić na siku,coraz wcześniej zostawał w domu.Najpierw myślałam,że mu się nie chce,ale jak raz i drugi nasikał w domu,to zaczęłam szukać przyczyny i wyprowadzać na smyczy. Mam oświetlenie tylko przy wejściu do domu póki co,a psi wybieg jest ciemny zupełnie. Jak wyszłam z Morisem na smyczy pierwszy raz, to calutki dygotał,trząsł się jak osika,szedł na ugiętych łapkach,prawie czołgając,zaracał...przeraziłam się o co chodzi?. Dopiero po wyjściu na ulicę gdzie świecą latarnie strząchał się i zaczął normalnie iść.I tak na wsi codziennie wieczorem musiałam wyprowadzać do światła,ale pod koniec pobytu paniki takiej w ciemności już nie było. Wiosną zamontujemy już lampy dookoła domu.
-
Pewnego jesiennego wieczoru (a właściwie już nocy,bo po 23) będąc na działce psiaki smacznie sobie spały,ja czytałam,gdy nagle Moris się zerwał z ogromnym szczekaniem do drzwi wejściowych.Nie widziałam takiego Morisa wcześniej.Zaraz dołączył Amik,Tinulek głuchy,ale podskoki psów obudziły i też zaczął szczekać.Szczekanie przeraźliwe, wiedziałam ,że coś się dzieje na zewnątrz.Wyjrzałam przez okna,ciemno i cicho na podwórku,poszłam na górę na balkon,droga oświetlona,ale nic i nikogo nie widać...moje psy szczekają,sąsiadki psy szczekają cały czas.Pomyślałam,że może jakiś pijany upadł przy naszym ogrodzeniu.Dobre 20 minut wszystkie psy ujadały. Na drugi dzień rano dzwoni sąsiadka i mówi,że mieliśmy gości...pierwsza moja myśl,że złodzieje? Mieszkamy prawie na końcu wioski,blisko lasu (za nami 3 domy) i okazuje się ,że w nocy odwiedziły nas 2 wilki! Spacerowały sobie oświetloną asfaltową drogą,jeden usiadł na środku drogi przy mojej posesji,drugi krążył,wąchał przy posesji sąsiadów.Ja za swoim świerkiem nie mogłam tego zobaczyć,a sąsiadka przez żaluzje obserwowała.Wilki zachowywały się swobodnie,zupełnie na luzie przy domach.Zwiedziły teren i zawróciły spokojnym krokiem z powrotem w stronę lasu. Moris wyczuł ich zapach bardzo szybko i dlatego zerwał się pierwszy.Obrońca mój kochany!
-
Wiecie,że Morisek jest łasuchem na moje ciasteczka .Zmałpował od Amiczka jak trzeba prosić przy stole.Jakoś pod koniec lata zaczął prosić. Kładzie delikatnie główkę na nodze,lekko poprawia/dotyka tak żebym słyszała, że on ją położył.Moris odważył się któregoś wieczoru również Agusię tak poprosić i w końcu udało mi się to nagrać. Zawsze mnie rozczula ta jego prośba.