-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by WiosnaA
-
Jestem po rozmowie z P.Redaktor Naczelną Gazety Głos ZC. Będzie artykuł i opisana historia poszukiwań Likuni. P.Redaktor pojedzie osobiście porozmawiać również z p.Edwardem. Musimy przygotować "Rodzinne" zdjęcie - z Właścicielami...a jak jest możliwość to z ludźmi,którzy tak wytrwale szukali - mówiła p.Redaktor. Opcja druga niestety niemożliwa,powiedziałam. Zamieszania wokół małego dzikuska ciąg dalszy....
-
Za podziękowania w Gazecie GZC zapłacą Właściciele, jeśli Gazeta naliczy opłatę. Będę rozmawiać także na temat szerszego artykułu,zobaczymy co powiedzą w poniedziałek. Anulko,Majeczka jakoś w tygodniu wpłaciła 100zł, umknęło mi o tym napisać. Maja przeprasza nas,że na razie więcej nie mogą,ale będzie w następnych miesiącach wspierać groszem jakiegoś pieska z dogo. A Likunia dziś miała Gości...p.Agnieszka z BB przejeżdżała koło Ustronia i postanowiła podrzucić stresowe tabletki i przy okazji zobaczyć tego uciekiniera za którym się uganiała również. Lika wyszła zaciekawiona zobaczyć kto przyszedł,a później poszła na swoje miejsce na kocyk i obserwowała jak wszyscy pili kawkę.Nie chowała się po kątach.Mówiła,że fajna psinka.Będzie dobrze.
-
Toga [*] i Czaruś prawie jak Lika....Czaruś - prześliczny brzdąc mały! Wczoraj rozmawiałam z p.Edwardem,bardzo dziękował za karmę!.. nie spodziewał się,że otrzyma tak dużo,ale mówi rozejdzie się,bo dużo kotów tam do nich przychodzi się posilić. Dziś p.Edward sam do mnie zadzwonił. Otrzymał ramkę z podziękowaniami i bombonierkę,dziękował wzruszony... mówił,że ładny prezent, że piesek ładny, i ramkę sobie postawi. (Szkoda,że Anulce umknęło dodać słowo -"p.Edwardowi" -dziękujemy).
-
Likunia lubi śnieg.Dziś nawet potarmosiła się w nim.W domku jest trochę niepewności,np. przy Zbyszku,ale bez tragedii.Chodzi,wącha,zaciekawiona zagląda co Państwo robią.Przy zapuszczaniu kropelek od pchełek,Maja mówiła,że zestresowała się biedna. Szelki również Likę stresują,ale panienka musi niestety je zaakceptować. Maja kupiła Lice nowe czerwone szeleczki i przepinaną czerwoną smyczkę. Wcześniejsze zdjęcie,chyba z piątku nie wstawiłam....w bierdoneczkach Dzisiejsze w nowych, świeżo po zakupie,..niewyraźne tylko,- pewnie zwiewała od Mai..hehe I cieplutkie zdjęcie, dostałam przed chwilą
-
U Promyczka wszystko dobrze, inaczej już tu "bębniłabym"..hehe . Jestem w b. częstym kontakcie z p.Irenką. Promyk czuje się Panem w domku,..On musi być pierwszy głaskany, pierwszy do wyjścia na spacer, sprawdzić czy nie lepsze jedzonko koledzy dostali, pilnuje swojego domku. Mają swój rytuał jak cała Rodzinka idzie spać,...każdy ma swoje miejsce, swoją kolej ulokowania, każdy ma ulubiony boczek na którym zawsze tak samo się kładzie,..hehe.., a p.Irenka wtedy każdego przykrywa kocykiem, (czekają na to przykrycie,Promyś też! hihi)...no i głaskana jest duuużo na dobranoc,co Promyś uwielbia... wtula się potem i chrapie. Dziś p.Irence udało się "złapać" fotografa i na szybciutko Promyczka uchwycili. Serdeczne pozdrowienia od p.Irenki i Promyka.
-
Nie dzwoniłam cały dzień do domku, dopiero wieczorkiem. Jest na prawdę nieźle...Lika swobodnie chodzi po domu z ogonkiem w górze.Sama podchodzi do Mai i wtedy też ma ogonek w górze!.Ogólnie jest teraz wyluzowana, z każdą godziną jest lepiej.Troszkę dystansu trzyma do Zbyszka- z Nim mniej czasu spędzała kiedyś,ale nie tak żeby się bała. Zuch nasza Krycha!
-
Jeszcze dwa słowa o kotkach p.Edwarda. Własne,karmi tym co sam je. Wyglądają ładnie z tego co wiem. Oprócz tego dzieli się jedzeniem,z tymi które zaglądają do nich. Wyrzucają (synowa również) resztki za siatkę posesji na skarpę, gdzie zaczęła stołować się Lika. Potem Lika wchodziła już na podwórko i taras na którym stoją miski własnych kotów. Pan widział,że piesek głodny przychodzi, dzielił się i z nią. Na początku listopada Lika się pojawiła. P.Edward jak był w siłach,to zawsze na zimę kupował worki owsa, marchwi, warzyw i dokarmiał sarny na skarpie. Bywało,że przychodziło po 9szt mówił. Pozwalały mu się nawet głaskać po głowie.
-
Zadzwoniłam dziś do p.Dziadka - Edwarda,żeby Mu podziękować. Z półtorej godziny przegadaliśmy jak nie lepiej. Wzruszył się na mój telefon,że mam czas porozmawiać......i to On dziękował dziesięć razy dla mnie. Mieszka sam na parterze domu z 2 kotkami. Syn z synową na górze. Jeśli tylko uda mi się pojechać do Ustronia (może na wiosnę),na pewno p.Edwarda odwiedzę,...ucieszył się i zapraszał. Dla siebie Pan nic nie potrzebuje,wiekowy (87) i niewiele potrzeba,mówi...przystał na jedzonko dla kotków,które zaproponowałam. Od Nas Wszystkich oczywiście podziękowałam za Likę.