-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by WiosnaA
-
Dziękuję Moli. Pewnie masz rację Tysiu, ale...powodem moim ogłaszania tutaj jest najpierw próba znalezienia domku jak najbliżej dt u Moli, jak najbliżej nas, łatwiej na żywo można by było poznać Promyczka.Warszawa jest w zasięgu dowiezienia/odwiedzin.Puściłam co prawda info na Fb, poszedł już w świat i może jakiś dobry człowiek z drugiego końca Polski odezwie się i nie zabiorę wtedy szansy Promyczkowi,ale na olx zamysłem moim było ,żeby przez miesiąc dotarł najpierw do jak największej ilości osób w naszym rejonie,że może akurat tu...później myślałam o olx w dalsze rejony kraju. Promyś,to specyficzny piesek i nie ukrywam,że bardziej drżę o niego. Kurcze,wtrącajcie swoje zdanie,bo może źle myślę,robię :(... Tysiu, dziękuję pięknie za ogłoszenie Bartusia, tekst super!....muszę jeszcze kogoś poprosić na inne miasta Bartusiowi.
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
WiosnaA replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Bardzo fajny filmik.Może warto w ogłoszeniach zamieścić?. Kibicuję Ci Grzesiu od dawna i trzymam kciuki za Domek! -
Hmm,nie ma,nie widzę...jest po lewej "udostępnij" ..,tam w środku jest okienko FB i spróbowałam udostępnić,ale nie mogę..pisze,że niby" ja nie przyjmuję"...może na fb mam coś poblokowane?, z pomocnikiem zakładałam kiedyś konto i nie mam rozeznania co i gdzie ustawiać. W każdym razie dobrze,że w inny sposób udało się nam wstawić na FB i rozesłać w świat.Dzięki Elu!
-
Ok, Anulko,..będziemy więc podmieniać...dziękuję za wszystkie rady! Wczorajsze ogłoszenie na Białystok ma dużo wyświetleń,ale telefonu żadnego :( Od: wczoraj Do: 28 paź Widzieć sercem? To potrafi Promyczek… podgląd edycja zakończ Za darmo 0 Odśwież za 1zł Wyróżnij Promowane do 28 paź Statystyki Wyświetleń: 1515 Tel: 0 Obserwuje: 14 Za radą znajomej dodałam Promyczka na te grupy na FB, https://www.facebook.com/groups/227920910682999/ https://www.facebook.com/groups/830565006968488/?notif_id=1569692671523256¬if_t=group_r2j_approved https://www.facebook.com/groups/202032029809849/
-
Tekst napisała majqa,......dziękujemy majeczko! " Widzieć sercem? To potrafi Promyczek… Za Promyczkiem długa droga bliżej nieokreślonych kolei przeznaczenia, skutkujących bezdomnością, a w drodze ku domowi tymczasowemu (Białystok), tu pragniemy wierzyć, że wreszcie i stałemu, docelowemu. W jego wspomnieniach głód, zimno, bezradność, ciałko pokryte ranami i tęsknota za tym kimś, kto nie dorósł/ nie dojrzał do odpowiedzialności za własne zwierzę. Nie mamy bowiem wątpliwości, że Promyczek w „jakimś kiedyś” był czyjś i ów ktoś nie stanął na wysokości zadania. Ta cudowna, pędzlem natury malowana w kolorach czerni, srebra, szarości, beżu i bieli ok. 10kg istota (oszacowany wiek na 10 lat, a to wszak dorosłość, nie starość), o zawadiackim wyrazie pyszczka i dumnie uniesionym ogonku ma jeden, jedyny „mankament” – nie widzi. Problem? Otóż… tak. Dla wielu to problem, który skreśla Promyczka z listy psiaków branych pod uwagę, by… przebyć z nimi wspólną drogę życia. Ślepy oznacza ułomny, a ułomność odstręcza wszystkich dwunożnych, w ich mniemaniu doskonałych w kategoriach ciała i ducha. Cóż… Nic bardziej mylnego, choć mamy świadomość, że nieprzekonanych nie skłonimy do zmiany poglądów. Tym innym jednakże pragniemy pokazać Promyczka w odmiennym, wyłącznie, a zgodnie z prawdą, pozytywnym świetle. Takim ukazał się swojej opiekunce we wspomnianym domu tymczasowym. Promyczek całym sobą lgnie do ludzi, zwłaszcza dzieci, ufnie pochylając główkę do głaskania i wtulając całego siebie w człowiecze ciepło. Pomimo tego, co przed chwilą zostało napisane nie można przypisać mu nachalności, jakby czując/ widząc sercem wiedział, kiedy należy się wycofać. Czy Promyczek ma jeszcze jakieś zalety? Ależ pewno, że tak! O tym, że bezgranicznie ufa człowiekowi, kocha go całym sobą już pisaliśmy. Nie jest to jednak jedyny plus tego urokliwego stworzonka. Poza wzrokiem wszystkie zmysły działają u Promyczka bez zarzutu (bezbłędny węch i równie absolutny słuch to jego gwoździe programu). Kapitalnie i szybko odnajduje się w nowym miejscu, poznając jego topografię, ostrożnie badając rozkład i zawartość wszelkich pomieszczeń. Znana jest mu smycz i to znana z jak najlepszej strony (nawet w kwestii pokonania paru stopni schodów). Psiaczek nie brudzi (pięknie sygnalizuje potrzebę wyjścia), jest zdrowy (pakiet badań trzymamy w dłoni), doskonale dogaduje się z innymi psami (o ile te są mu przychylne) oraz kotami. Dostojnie, bez sprawiania cienia kłopotów zna i znosi jazdę samochodem. Nie jest psem hałaśliwym/ szczekliwym, a co równie istotne nie niszczącym przedmiotów, przychodzącym na zawołanie. Jednym słowem nieobce są mu zasady funkcjonowania w warunkach domowych. Wykastrowany, z pakietem szczepień, odrobaczony, odpchlony, zabezpieczony p/ kleszczowo w wakacje został ostrzyżony, ale z racji obu zdjęć macie Państwo możność zaobserwowania, w jakim kierunku zmierzać będzie jej odrastanie – „długowłosy lisek”. Walcząc o przyszłość Promyczka nie dopuszczamy myśli, iż nikomu, słownie nikomu nie drgnie czuła struna w jego sercu, bo serce Promyczka, nie chcemy się tu już powtarzać, otwarte jest na wszystkich i to bez wyjątku. Tak niewiele potrzeba: przemyślana decyzja, kącik na legowisko, pełna miska, smycz i nieudawana czułość, by Promyczek poczuł się u siebie, a co najistotniejsze ważny, potrzebny, bezwarunkowo kochany. Nie zapominajcie Państwo, choćbyście mieli odhaczyć jedynie to ogłoszenie, że los bywa przewrotny, dziś rozkwitamy pełnią zdrowia, a jutro… a jutro zdarzyć się może, że przychodzi cios i niczym za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki świat wali nam się na głowę, codzienność zgryzot wyciska łzy, a dotąd tzw. pewni przyjaciele zapominają, że w ogóle istnieliśmy. A pies? On nie zapomina nigdy. Zdrowi, czy ułomni, biedni, czy bogaci w równym stopniu zasługujemy na jego miłość i doświadczamy jej każdego dnia. Promyczek z pewnością „rozpromieni” Wam głównie te gorsze, samotne, przesycone beznadzieją dni. W kwestii formalnej: warunkiem adopcji psiaka (tylko i aż) jest podpisanie umowy adopcyjnej i wizyta przed adopcyjna w jego przyszłym domu. Danymi kontaktowymi w sprawie Promyczka są:………………….. i ……………………. "
-
Ogłoszenia od Alaskan malamutte na Warszawę....bardzo serdecznie dziękujemy Asiu! Bartuś https://www.olx.pl/oferta/bartus-starszy-przekochany-piesek-do-adopcji-CID103-IDBJDIT.html Promyk https://www.olx.pl/oferta/niewidomy-promyczek-prosi-o-dom-CID103-IDBKswx.html#21491691cf;promoted 25.09019 - wyróżniłam na miesiąc z pieniążków p.Irenki - 2 x 17,81zł = 35,62zł Skleiłam jakiś swój tekst Promyczkowi i trochę poprzestawiałam w teksie Bartusia od Asi, i puściłam dziś na Białystok.Za godzinkę te też wyróżnię. Piszcie proszę swoje uwagi,co dodać, zmienić, poprawić? ..ja pisać zupełnie nie umiem :( Promyczek https://www.olx.pl/oferta/niewidomy-promyk-bardzo-kocha-ludzi-i-blaga-o-domek-CID103-IDBM6r4.html Bartuś https://www.olx.pl/oferta/przekochany-piesek-bartek-prosi-o-domek-CID103-IDBM5Li.html
-
W niedzielę miałam okazję wyściskać Promyczka.Jejku,jaki on jest cudny! Promyczek kiedyś był rozczulający,ale teraz, to ujął mnie totalnie.Tulił by się i tulił do człowieka bez końca,taki maminsynek delikatniutki. Drepcze po ogródku powoli,ostrożnie badając teren,a zawołany szybciej przebiera łapkami w kierunku człowieka. Promyk przy człowieku czuje się bezpieczniej,trzyma się blisko,bo wie pewnie, że będzie jego oczami, jego przewodnikiem. Troszeczkę schudł,włoski odrastają,a na łapkach faktycznie szybciej rosną tak jak p.Irenka mówiła. U Moli wszystkie psy garną się do człowieka,upominają o głaski,wszystkie totalne przylepy,..a Ona ma tylko dwie ręce (w porywach 4) . Promyś śleputek też drepce, chce być jak najbliżej jednak ostrożnie, żeby inne pieski go nie podeptały. Do końca nie wiemy ile lat może mieć Promyk,wg.wcześniejszej oceny teraz 11-12.Jest małym pieskiem i jeśli zdrówko dopisze sporo może jeszcze pożyć. Skonsultowałam swoje przemyślenia z Moli i uważamy,że trzeba spróbować poszukać mu domku i własnego człowieka,który będzie jego przewodnikiem i da mu wiele miłości. Pomimo tych złych ostatnio doświadczeń, musimy ruszyć z ogłoszeniami Barusiowi i wierzę,że znajdziemy mu super domek. I choć pewnie będzie trudno,ale spróbujmy też Promyczkowi. Bardo proszę o pomoc w ogłaszaniu. Tulaj i tulaj "mówił" Promyś...
-
I to jest sedno sprawy adopcji Bartusia!, jak również Promyka! Podstaw by odebrać Bartusia było mnóstwo! Powodów by wtrącać się do domku Promyczka nie miałam żadnych! I nie ważne,że niektórym ciociom nie podoba się łysy Promyk,mnie również nie podoba.Właścicielce podobał się właśnie taki! Staram się pisać na wątkach jak najwięcej info o psie i jego sytuacji (dobrej czy złej),ale widzę,że lepiej robić jak inni, wrzucić jedno zdanie,że "domek nie wypalił ,Bartuś wrócił" i mieć spokojną głową. Bartuś już miał w swoim życiu "dom", z którego z połamaną szczęką został zabrany do schronu. Obecnie w tym ,żaden pies nie powinien zamieszkać ,bo z takich miejsc właśnie psy ratujecie! Na tym bardzo proszę zakończyć dyskusję,czy Bartuś powinien tam zostać.
-
Można przewidzieć...swoim powyższym wpisem potwierdzasz,że "NIC zrobić nie mogłaś" mając 10 lat...,nie mogłaś mieć wpływu na ratowanie swego przyjaciela...choć miałaś pewnie bardziej odpowiedzialnych dorosłych przy sobie niż ta dziewczynka... jankamałpa,..Nie obrażaj mnie proszę,bo głupia nie jestem. Nie obrażaj też Prezes TOZ,bo to osoba z wieloletnim doświadczeniem w kwestii niesienia pomocy zwierzętom jak również ludziom. Stwierdzenie,że "więcej krzywdy niż dobrego tu się stało", ...nie rozumiem jak możesz tak lekko rzucać słowami nie znając całej sytuacji... jankamałpa, wybierz z dogo pieska i zawieź dziewczynce.Z pełną swoją świadomością, że będzie tylko pod opieką 9 latki podpisz z nią umowę,spróbuj później mieć kontakt?..(telefon nosi w ręku). Na pewno psa weci będą leczyć w razie choroby (jak zauważy chorobę,jak zaprowadzi) ,dadzą lekarstwa od kleszczy i robali- za darmo wszystko zrobią, bo dziecko pieniędzy na te rzeczy mieć nie będzie! Na spacerze Bartuś umie wyskoczyć do innego psa (na oczach Prezes TOZ wczoraj było) i dobrze jeśli nie trafią na "zadziorę",inaczej i dziecko poszkodowane może być, broniąc przyjaciela.Może sumienie cię wtedy nie ruszy i nie będziesz się czuć winna,że w pełni świadomie przekazałaś psa do wyłącznej opieki tak małemu dziecku.. No i w razie choroby dziewczynki pojedziesz psa wyprowadzić ,bo wyjść z nim nie będzie miał kto,nikt psem się nie przejmie w domu... Dziewczyny,myślicie,że jestem bez serca i mnie nie szkoda jest dziecka? Lekką ręką, bezpodstawnie psa odebrałabym dziecku? Ja go jej zostawiłam,ale zmieniło się wszystko!Patrzyłam na całokształt tej ogromnie trudnej sytuacji (w jakiej nigdy nie byłam) ,i mając wiedzę jaką mam dziś,nie można było żyć nadzieją,że może nic złego się nie wydarzy w przyszłości,...bo dziś Bartuś dobrze wygląda. W żadnym razie to nie był dom dla Bartusia,za dużo złego wokół...Nie umiałabym żyć w świadomości,że jakoś tam będzie,że może Bartuś nigdy nie zachoruje,czy nie będzie głodował za tydzień/miesiąc. Inaczej pomoc psu rozumiem,jeśli pomagam. Zostawiłam w tym domu pieska,bo w żadnym razie nie jestem przeciwna adopcjom do domów z dziećmi, wręcz cenię świadomych ludzi,którzy decydują się żyć blisko ze zwierzętami. Tu perfidnie ludzie nas okłamywali we wszystkim (nawet w temacie dziecka).... Jestem osobą odpowiedzialną i choć przykro mi było zabierać psa dziecku ,to bezpieczeństwo też dziecka również zostało wzięte pod uwagę.Prezes TOZ baczniejszą uwagę właśnie na to zwróciła. Krzywda dziecku nie stała się tylko wczoraj,a dzieje się od dawna i nie z powodu piesków. Pomóc "tam" nie umiem, a Bartuś nie może być "chwilowym" pocieszeniem..
-
Bartusia interwencyjnie zabrałam dziś z domu :(....koniec bajki :(:(:( W pewnym momencie, w trakcie rozmów tel. zapaliły mi się czerwone lampki i zaczęłam zgłębiać temat domku.Podejrzenia okazały się słuszne i postanowiłam psa zabrać. Obawiając się, że w razie stwarzania problemów przez ludzi z oddaniem, sama z odbiorem mogę nie poradzić :(, i zwróciłam się z prośbą do P.Prezes TOZ i Kierownik naszego Schroniska - Anny Jaroszewicz i pomoc otrzymałam. Aniu, jestem ogromnie wdzięczna,że pomimo masy dzisiejszych obowiązków w Schronisku zgodziłaś się przyjechać i pomóc w odbiorze Bartusia! Z całego serca Dziękuję! Nie wszystko w temacie domu mogę napisać oficjalnie na wątku,bo dotyczy spraw rodzinnych,ale w skrócie nakreślę. Bartuś nie mieszkał w domu, w którym robiliśmy pierwszą wizytę , ani z ludźmi z którymi podpisywałam umowę:( Mieszkał z dziewczynką w innym miejscu , był wyłącznie pod jej opieką (spacery,karmienie,itd). Z dziewczynką mieszkała razem osoba dorosła ,ale jak się później dowiedziałam,osoba ta była chora. Ogólnie trudne sprawy rodzinne co wyszło po czasie i nie mogłam pozwolić, aby 9/10 letnie dziecko było w całości odpowiedzialne za psiaka. Zawiozłam Bartusia z powrotem do Moli. Wyglądał ogólnie dobrze,ale troszkę zdezorientowany sytuacją. Mogę odsapnąć,bo ciężki ostatni był tydzień :(:(