Jump to content
Dogomania

Pies Pustyni

Members
  • Posts

    858
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Pies Pustyni

  1. [QUOTE] to jest to porazka dla trenera [/QUOTE0] Pewnie tak.Z tym,ze Millan trenerem nie jest.Powiedzialbym nawet,ze nie ma pojecia o szkoleniu psow. Jest taki odcinek,gdzie nawet obrozy elektrycznej nie stosuje osobiscie,tylko robi to gosc okreslany mianem specjalisty.W kazdym razie chodzi tam o nauczenie psow unikania wezy,czyli cel jak najbardziej szczytny.Chyba po dwoch probach "gruboskorny" pit omija grzechotnika lukiem. Ciekawe czy ktos mialby lepsza propozycje w takim przypadku,gdzie jedno spotkanie z gadem skonczyloby sie dla psa smiercia.
  2. [quote name='nykea']Teraz sie z Toba nie zgodze ;) (jaki ze mnie niezgodny czlowiek ludzie :P) Trzymanie (przyduszanie) za szyje moze rownie latwo wywolac odruch agresywny ze strony psa. Przykladow mnostwo nawet na samych filmikach Millana. Moj pies na przyklad nie lubi juz kiedy go obcy ludzie po szyi, karku macaja. Agresywnych zacvhowan nie ma, bo mu na to nie pozwalam (ani ludziom na dotykanie go kiedy wiem ze jest spiety, moim zdaniem kazdy ma prawo odmowic kontaktu cielesnego. Oczywiscie innaczej sprawa sie przedstawia u weta czy na wystawie) Co dopiero jakby go ktos chcial za szyje przydusic... [B]Na pewno latwiej jest psa juz w trakcie kontrolowac, bo jednak z kolczatka daje sie psu cala dlugosc smyczy na rozpedzenie...[/B][/QUOTE] Wlasnie to mialem na mysli.Kontrolowanie psa w parterze po uprzednim przytrzymaniu (skopaniu,uduszeniu i pocieciu na plasterki ;)).Przeciez nie rzuce sie na jakiegos duzego zwierzaka jak pantera,zeby zlapac go za szyje i cisnac o ziemie. Oczywiscie caly czas mowimy o [B]skrajnych przypadkach.[/B]
  3. [quote name='Monia85']Właśnie to chciałam napisać, że nie obserwowała jej w "normalnych" warunkach. Miała założoną uzdę i tak poszła na spacer. Chciałam delikatnie zaprotestować, że puszę ją za ogrodzeniem i niech ją poobserwuje.[/QUOTE] Taka propozycja powinna moim zdaniem wyjsc od "behawiorystki".To nie jest normalne,ze ktos mianujacy sie znawca psich zachowan,obserwuje tak problemowe zwierze kiedy nie ma ono okazji do "wykazania sie". Nie zazdroszcze ci z powodu decyzji,ktore musisz teraz podejmowac,ale niech zwyciezy zdrowy rozsadek. Pozdrawiam
  4. [QUOTE]No to ponawiam, wolala bym umiejetnie psa zlapac za szyje i przycisnac od ziemi niz szarpnac go kolcami. Pomijajac argument ktory przedtem podalam (mozliwosc wycofania sie ze strony psa), metoda ta wydaje mi sie bardziej "naturalna".[/QUOTE] Powiedzialbym nawet,ze bardziej bezpieczna.Jesli mamy do czynienia z psem agresywnym to szrpniecie kolczatka moze spowodowac,ze zaatakuje a wtedy ugryzienie jest raczej pewne.Natomiast przytrzymanego lepiej kontrolowac i tak jak napisalas,jest to dla psa czesc jego "jezyka",pozycja submisyjna,kiedy szarpniecie moze byc odebrane jako atak na szyje (psy przeciez tak walcza) i sprowokowac odwazniejsza obrone.A jak juz lezy to i pewnosci siebie ubywa (to tak od strony zwierzacej,bo pies to zwierze o czym wielu ludzi zdaje sie nie pamietac). Jesli ktos ma pojecie o psach i juz sobie z jakims poradzil,to przy nastepnym,jesli poprowadzi go od poczatku konsekwentnie, nie bedzie musial stosowac takich metod. Tez mialem duzego psa 20 lat temu,ale kolczatki nie widzial na oczy.
  5. [quote name='Monia85']Właśnie skończyło się spotkanie z behawiorystą i jest szansa, bo podkuliła ogon i jakby wiedziała,że od tej decyzji zależy wszystkyo. Spryciula z niej. Była spokojna, bo miała założoną uzdę, bo ciągnie na smyczy i jednoczesnie dzięki temu się uspokoiła.[/QUOTE] Nie chcesz chyba powiedziec,ze podczas wizyty behawiorystka nie obserwowala psa innego niz spokojnie lezacy lub bedacy jedynie na smyczy?
  6. [QUOTE]Przytrzymywanie bez względu na to czy jest obroża czy nie kończy się identycznie - podduszeniem psa prawie do utraty przytomności.[/QUOTE] Bzdury. [QUOTE] [B]Ale nie chce mi się z tobą więcej dyskutować[/B], bo widzę, że jesteś fanem Cesara i będziesz go bronił za wszelką cenę bez względu na to co on robi, a to nic do tematu nie wnosi. [/QUOTE] Typowe.Mozesz byc pewna,ze nie bede nalegal.
  7. [quote name='hecia13']Gdzie masz tak napisane - nie obejmował go miłośnie rączkami za szyję, tylko brutalnie przyciskał podduszając do podłoża, chwilę wcześniej trzymał go w powietrzu za obrożę i pies wisiał jak na stryczku. Raczej mu obroży w międzyczasie nie zdjął. Nic tam nie ma na temat poddania się, wszystko sugeruje brutalne traktowanie. Poza tym wszystko jest na filmie. To dla jasności. Czytaj ze zrozumieniem.[/QUOTE] Nigdzie nie ma tak napisane,bo to zdanie opisuje krotko co ja tam widze. Slowo "down" pogrubilem w odpowiedzi na: [QUOTE]Widziałeś film, wieszał go na obroży a nie trzymając rękami chyba, nie?[/QUOTE] Poza tym chodzilo mi glownie o tlumaczenie,bo to co nazywasz skrotem jest tu raczej przedluzeniem. A jesli chodzi o szczegoly,to obejrzyj sobie jeszcze kilka(nascie) filmikow,tylko postaraj sie bez takich emocji,a moze zauwazysz,ze Cesar zawsze tak samo przytrzymuje psa na lezaco bez wzgledu na to,czy jest tam obroza czy jej nie ma.On te psy przytrzymuje (niezbyt mocno acz zdecydowanie) za szyje.
  8. Dla jasnosci: [QUOTE] For example, in one episode an unruly dog was held [B]down[/B] by its neck[B] after[/B] having been hung by a tight collar at the hands of Millan.[/QUOTE] [QUOTE]Na przykład w jednym z odcinków Millan [B]przyciskał niesfornego psa do ziemi przy pomocy obroży[/B], po uprzednim powieszeniu go w powietrzu również za obrożę.[/QUOTE] A w zasadzie chodzilo o to,ze pies poddawszy sie lezal,a Cesar przytrzymywal go rekoma.
  9. [QUOTE]dog was held down by its neck [/QUOTE] Pies byl przytrzymany za szyje. [QUOTE]choke collar[/QUOTE] Obroza zaciskowa,a nie elektryczna. Mialem juz sie tu nie wtracac,ale chcialem jeszcze tylko pozdrowic [B]wilczek007[/B] i [B]nykea[/B].
  10. Ja wcale nie twierdze,ze landseer zaczepia czy chce walczyc,tylko wyciagam wnioski z tego co napisalas: [QUOTE]Sytuacja z raz na tydzien stala sie raz na godzine. Do tego bojki sa coraz "ostrzejsze", wczoraj opatrywalam malemu agresorowi (beaglowi) ucho. [/QUOTE] Nie musi to oznaczac,ze beagle czesciej zaczepia tylko landseer czesciej odpowiada,poniewaz staje sie dorosly. Skoro twierdzisz,ze jest bardzo karny (uleglosci nie biore pod uwage,bo moze byc stosowana przez psa jako metoda na uzyskanie tego,czego chce) to moze rywalizuje z mlodszym o Twoja uwage?Moze w jakis sposob dajesz mu odczuc,ze jest "gorszy",bo landseer nie zaczepia i lagodny jest i puszysty i mlody itd? Trzeba by tam spedzic jakis czas i popatrzec na te relacje pomiedzy nimi i pomiedzy wami a nimi,wiec jesli sobie nie radzisz,moze poszukaj jakiegos fachowca zanim Shirkan nie stwierdzi,ze Snoop jest jednak od niego slabszy i go powaznie nie poturbuje.
  11. [quote name='Agasia']Postanowilam napisac na forum, poniewaz szczeze mowiac pomimo tego ze uwazam, ze psy potrafie jakos wychowac, to z ta sytuacja juz sobie nie radze. W domu mieszkaja obecnie ze mna 8 letni beagle, 2 letni landseer i sunia seterka. Problem tkwi w chlopakach - beaglu i landseerze. Od samego poczatku byly miedzy nimi male zgrzyty, [B]ale wiadomo samiec samca musi nieraz ustawic[/B]. Gdy Shirkan (landseer) byl mlody, chlopaki bawily sie ze soba, mozna ich bylo uznac ze niezlych kumpli. Burkach na siebie zaczynaly coraz czesciej i czesciej, pare razy sie spiely ale zawsze bardzo delikatnie. Jednak z czasem jest coraz gorzej. Co chwile widze jak Snoopy stoi naprezony i ustawia 2 razy wiekszego od siebie ladnseera, idzie o wszystko, nieraz nawt sama nie wiem o co. Sytuacja z raz na tydzien stala sie raz na godzine. Do tego bojki sa coraz "ostrzejsze", wczoraj opatrywalam malemu agresorowi (beaglowi) ucho. Wszystkie moje metody socjalizowania ich razem, wspolnej zabawy, karcenia agresji nic nie daja. Bardzo prosze o pomoc, czy da sie cos zrobic z tymi rozbojnikami?[/QUOTE] Osobiscie wychodze z zalozenia,ze jesli mam pod opieka dwa samce to od ustawiania jestem ja.Tolerowalas te "male zgrzyty" wiec przerodzily sie w wieksze,bo landseer dorosleje to i czesciej sie odgryza Wydaje mi sie,ze beagle jest slabo podporzadkowany przewodnikowi (czyli Tobie?),nie do konca (lub prawie wcale) uznaje autorytet czlowieka,nad czym trzeba popracowac.Jak u niego z karnoscia?
  12. Ten watek pochlonal mnie jak "Trylogia" Sienkiewicza. chapeau bas [B]gabat[/B]!
  13. [quote name='wiska']no coz...sa ludzie i taborety ;) babka z tego co wiem miala tez inne rzadkie, skandynawskie rasy psow w duzej ilosci. Byc moze chciala na nich zarobic-wiesz, malo wystaw trzeba zaliczyc zeby hodowlanke zrobic bo kazdy sedzia jaki by pies nie byl bedzie wstawial takiemu dobre noty,a i jakies ZWMŁ,BOB czy miejsca w BiSach moga sie trafic, a do tego jeszcze drogie szczeniaki no i duzo chetnych bo malo hodowli jest. i "biznes: sie kreci. Tylko,ze potem zwierzeta cierpia. Jestem bardzo ciekawa co sie stalo z tymi zarekwirowanymi psami...[/QUOTE] A swoja droga to Twoje tez niezbyt chyba popularne w Polsce,co?To znaczy schipperke,a pisze w liczbie mnogiej,bo gdyby tej drugiej psince uszy postawic to,wypisz wymaluj, lancashire heeler ;).
  14. [quote name='pinkmoon']Właśnie rzecz w tym, że od samego początku starałam się nie popełnić żadnych błędów, domownicy też byli przeszkoleni ;) Po pierwsze, Beza zanim trafiła do mnie do domu, znała mnie 3 miesiące w schronisku, gdzie regularnie ją odwiedzałam, tak więc nie trafiła w zupełnie obce środowisko. Na wstępie nie było nagłego ataku niuniania i rozczulania ze wszystkich stron, pierwsze dni były częste spacerki i poznawanie okolicy, a w domu nic na siłę, kontakt tylko wtedy kiedy sama podeszła. A tego to nie rozumiem ;) Gdzie nie musiałaby chodzić, na spacery? Na spacerach jest lepiej niż w domu ;)[/QUOTE] Moglas jednak czegos nie dopilnowac;ktos inny w domu mogl zachowywac sie tak,ze pies dostawal jakies sprzeczne komunikaty.Moze zaistniala jakas nerwowa sytuacja,nie dotyczaca psa,ale wystarczajaco "straszna" dla takiego wrazliwca.Nie wiem i tak jak napisalem wczesniej,bez naocznego poznania sytuacji przez kogos doswiadczonego,kto naprawde potrafi rozpoznac co pies czuje i na co w danym momencie reaguje i odpowiada,to mozemy sobie podebatowac. Na spacerach jest lepiej pod warunkiem,ze pies nie jest wystraszony,zestresowany i nie widzi wszedzie zagrozenia.A w tym przypadku zasugerowalem sie tym co napisalas o jej samopoczuciu w schronie.Wyobrazilem sobie,ze przebywala tam na ograniczonym terenie gdzie czula sie bezpiecznie,a zmiana miejsca prowokuje ja do zbyt czestego stosowania jednego z elementow tzw. strategii przetrwania - w wypadku psa uleglego jest to wlasnie takie "przepraszam,ze zyje". Skoro suka tak dobrze czula sie miedzy psami w schronisku,to moze warto podpatrzec jak one sie zachowuja,kiedy sa razem?
  15. [quote name='Jota'] Sądzę,że dopiero teraz dała o sobie znać trauma, którą suczka przeszła przed przybyciem do schroniska - pewnie minie trochęczasu zanim nabierze pewności,że nowy dom i nowi ludzie to stan stały i że nie zniknie wszystko nagle. [/QUOTE] Chyba nie,skoro pies jest z nimi juz od pol roku.A do tego: [QUOTE]W schronisku Beza była otwartym, radosnym psiakiem, biegła do wszystkich nowych osób, ufna, kontaktowa, zawsze roześmiana.[/QUOTE] Czyli w schronie czula sie bezpieczniej niz w nowym otoczeniu.Moze dlatego,ze tam nikt sie nad nia nie rozczulal,a moze to taki terytorialny piesek,ktory czulby sie dobrze tylko na swoim podworku,gdzie nie musialby nigdzie chodzic?A moze popelniono nieswiadomie jakies bledy w podejsciu do niej,juz w nowym domu? Takiego psa ( i jego ludzi) trzeba zobaczyc w "akcji" zebyy cos radzic.
  16. [quote name='Kateczka']kurcze zeby ta wypowiedz wniosła cokolwiek do DYSKUSJI to jeszcze bym ja zniosła :) Uważam spaniele za fajne psy....fakt trochę szalone ale naprawde fajne :) na hodowlach tej rasy sie nie znam....dlatego sie nie wypowiadam....ale sama bardzo się cieszę, ze szukając swojego przyjaciela dostałam pare wskazówek....na początku nie byłam swiadoma różnicy miedzy hodowlami..teraz są dla mnie jasne i klarowne...dlatego zawsze bedę wdzięczna za to, ze nie pozwolono popełnić mi błędu....choć tez nie do końca słuchałam.... szkoda, że z całych wypowiedz tylko tę galaretę wyciągnąłeś :( mam nadzieje, ze inni się bardziej wysilą ....[/QUOTE] A mi szkoda,ze ty jak zwykle nie rozumiesz o co chodzi. Cieszysz sie,ze dostalas pare wskazowek,a krytykujesz kogos kto tez ich udziela.Dziewczyna napisala: [QUOTE]A co do wyboru szczeniaka, to wybranie tego najodważniejszego równa się z wybraniem [B]prawdopodobnego[/B] przyszłęgo dominanta (w domyśle: [B]domniemane[/B] problemy z wychowaniem itd)- [B]najlepiej wybierać takiego co ani nie jest na końcu stawki, ani na początku[/B].[/QUOTE] A wy piszecie,przeinaczajac jej wypowiedz,ze lepszy dominant niz roztrzesiona galaretka,najslabszy z miotu.Czy ktos takie szczenie zaproponowal?Chyba nie.
  17. [QUOTE][B]najlepiej wybierać takiego co ani nie jest na końcu stawki, ani na początku[/B].[/QUOTE] A wy tu o jakichs najslabszych galaretkach...
  18. [quote name='Monia85'] dlatego przy mnie głaszcze ją tylko [B]po karku i grzbiecie[/B] i daje jej smakołyki.[/QUOTE] Jak juz organizujecie takie kontakty,to lepiej niech ja dotyka po boku i klatce piersiowej.Nieufny pies glaskanie po karku i grzbiecie traktuje ofensywnie,zagrazajaco mozna powiedziec.A na razie najlepiej jakby corka wcale jej nie dotykala,a jedynie-jesli to mozliwe- przebywala spokojnie w jej obecnosci.Niech suka nauczy sie,ze dziecko nie stanowi zagrozenia.Ale to takie forumowe rady,a w realu moze wcale nie pojsc tak jak chcemy. Uwazalbym tez na wskazowki owej "trenerki",bo nie wydaje sie byc za bardzo doswiadczona,a sama teoria psa nie zmienisz.
  19. [quote name='izago1']Sluchajcie, od lat marze o piesku. Jedni mowia, ze cocker spaniele to wspaniala rasa, drudzy wrecz przeciwnie. Nie wiem juz kogo mam sluchac. Postanowilam sprobowac. I na pewno jej nie oddam nikomu , nawet jak nie bedzie zbyt madra![/QUOTE] Sluchaj tych pierwszych,bo jesli tak twierdza to znaczy,ze potrafili psa dobrze wychowac albo takie (dobrze wychowane) spotykali. pzdr
  20. Pies Pustyni

    Anglia

    Puggle -rezultat krzyzowek mopsow i beagli.Charakterny stworek,przynajmniej w kontaktach z ludzmi ;).
  21. [quote name='xkasiax7']A na czym polega to odwrażliwianie na widok szczotki??[/QUOTE] Szczotka kojarzy mu sie zle,a wiec trzeba to odwrocic.Mozesz wyjmowac szczotke kiedy mu szykujesz jedzenie (pod warunkiem,ze on to widzi),kiedy idziecie na spacer,przy zabawie itp.Jednak jej wtedy nie uzywaj,niech pies tylko przyzwyczaja sie do tego,ze nie oznacza ona zagrozenia. W tej chwili nauczylas go juz (nieswiadomie) unikac czegos czego nie lubi (czesanie,kapanie,kaganiec) za pomoca agresywnych zachowan. Najlepiej poszukaj pomocy u kogos,kto zna sie na rzeczy i bedzie mogl zobaczyc sytuacje.
  22. [quote name='Vion']Victorie obejrzalam raz i w polowie musialam ja wylaczyc[B] bo mi dzialala na nerwy[/B]. Nie umialabym z nia pracowac. [/QUOTE] Mam to samo.A do tego nie pokazuje nic nadzwyczajnego. pzdr
  23. [quote name='*hania']Pies zaczął gryźć bo czesanie stało się dla niego bolesne. Żeby wszystko wróciło do normy należy zmienić technikę czesania i kosmetyki.[/QUOTE] W tej chwili zmiana techniki czesania (cokolwiek to znaczy) to nie jest wyjscie,bo pies reaguje na zjawiska poprzedzajace sam zabieg.Przeciez [B]xkasiax [/B]napisala,ze "[B]uspokajał się po chwili czesania[/B]" wiec chyba go nie bolalo.Trzebaby go odwrazliwiac na sam widok szczotki itp.Ale najwazniejsze moim zdaniem jest to,ze ten zwierzak powinien najpierw byc podporzadkowany wlascicielce.Bo rozumiem,ze pies moze nie lubic,bac sie takich zabiegow,ale to nie usprawiedliwia takich akcji: [QUOTE]Teraz doszło do tego że już nawet mu kagańca nie mogę założyc bo szczeka, rzuca się na mnie i mnie gryzie po rękach, do tego ze straszną agresją.[/QUOTE]
  24. [quote name='Litterka'] Jakoś teoria koleżanki do mnie nie trafia. QUOTE] A do mnie trafia,bo dokladnie tak nauczylem swoje psy.Jesli przylapalem na sikaniu czy kupie to wynosilem za drzwi i zostawialem do czasu,az posprzatalem. To byla doslownie kwestia kilku razy.Na dworze tez nie chwalilem (nie z jakiegos zaciecia,po prostu o tym nie myslalem) i jakos szybko poszlo.Ale chwalenie to oczywiscie dobra rzecz.
  25. [QUOTE]kto uważa, że miejsce psa jest przy budzie, a cmentarz to ziemia poświęcona, to - choć nie zgadzam się z jego światopoglądem - trudno mi narażać kogoś na takie niemile widziane spotkanie przy grobach, bo wiem, że go to dotknie.[/QUOTE] Myslalem,ze to raczej muzulmanie maja taki stosunek do psow,a "nasi" powinni je raczej szanowac.Sw.Rocha chyba nie znaja ;). A o tym piesku z cmentarza to piekne jest,bez wzgledu na to,czy to prawda,czy grabarz koloryzuje...
×
×
  • Create New...