-
Posts
52105 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
376
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tola
-
Jagna, pieniążki na pewno doszły, ale ja na razie nie mam możliwości sprawdzenia. Jak możesz podziękuj p. Marzenie, a ja pouzupełniam to wszystko za jakis czas, bo teraz to jestem trochę światem. Myślałam, ze z tym dostępem do netu będzie trochę lepiej. Niestety, moja chałupa to widać koniec świata. Trzymam kciuki za wizytę Tyci i za Poker, aby wszelkie niedogodności poszły precz. Jak już będę u siebie to nadrobię zaległości w czytaniu całej dyskusji. Pozdrawiam wszystkich cieplutko.
-
Ja niestety nie pomogę, nie dam rady ze względu na remont; uciekłam na wieś, a tam najczęściej jestem poza zasięgiem. Dzisiaj wpadłam do Zamościa i korzystam z laptopa córci. Jestem Wam wdzięczna za zainteresowanie tematem koci , dziękuję bardzo - to duże wsparcie.
-
U mnie tylko Tolka nie bała się burzy, ale ona nie bała się niczego. Pozostałe suczki bały się i boją bardzo. Zulka wręcz panikowała - teraz nie słyszy, więc jest spokojniejsza; Florka próbuje się chować, uciekać. Większość psów boi się chyba burzy, teraz dla nich wszystkich trudny czas.
-
Pociesz Lalunię, że ten deszcz to nie tylko u Was i że jutro będzie lepiej;). Fajnie się prezentują:)
-
I jeszcze ostatnie zdjęcie Freda vel Maxa, też zabrany przez Agnieszkę z zamojskiego schronu. Domu nadal nie ma, ale Max o tym nie wiem i ciszy się życiem szczęśliwego psa:). Mordka coraz bardziej siwa, chore stawy; lata lecą...
-
No i kolejna radosna informacja - kudłacz już poza schroniskiem, dostałam od Agnieszki pierwsze zdjęcie tuż po przyjeżdzie . Zmęczony, sierść w opłakanym stanie, ale teraz będzie już tylko lepiej. Gotowy do drogi po nowe życie
-
Mam bardzo dobrą wiadomość - koteczka Blue, którą nam podrzucono i która jest teraz w hoteliku u szafirki, ma już dom - zostaje u Hani i Piotra:). To chyba przeznaczenie, że tak to się wszystko potoczyło, ta propozycja Hani, potem znalazł się transport.. Bardzo się cieszę, bo koteczka ma wspaniały charakter, to taka dobrotka i dobrze, ze nie musi po raz kolejny zmieniać miejsca:). Bardzo dziękuję szafirkom za całość
-
Ja mam z działkowymi kotami bardzo smutne wspomnienia; może nie wszędzie tak jest, ale u nas w Zamościu nie mają lekko. My też mamy działkę i jeszcze parę lat temu dokarmialiśmy te "nasze" dzikie koty, w miarę możliwości sterylizowaliśmy. Nigdy nie było to akceptowane przez sąsiadów i tzw zarządy, najpierw było zwracanie uwagi, potem oficjalny zakaz dokarmiania kotów na działkach. TZ próbował walczyć z taką bezdusznością, były pisma, ale niewiele to dało. Wreszcie koty zniknęły i od 3 lat nie ma ani jednego. Podobnie jest w Wałbrzychu, bo mam tam rodzinę, która przez ponad 20 lat pomagała działkowym kotom. Będę myślała co jeszcze można zrobić, pogadam z Jagną. Dziękuje wszystkim za troskę i rady, jestem bardzo wdzięczna, bo co dwie głowy... Jak uporam się chociaż trochę z właśnie rozpoczętym remontem, dokładniej się zastanowię, co dalej.
-
Nussi-zamojska suczka 04.10.19 opuściła Schronisko.Nusi już w DS.
Tola replied to Anula's topic in Już w nowym domu
Też zachwycam się zdjęciami i wiadomościami z życia Nussi:) -
Wiem Poker, jak bardzo się starasz, aby ten mały szkrab był szczęśliwy i że robisz wszystko i jeszcze więcej,:) Malutka też to czuje, jestem pewna, a to wszystko + wskazówki Sowy + czas przyniosie efekty. Ja od jutra będę tylko chwilami na dogo, bo przenoszę się się na jakiś czas ze zwierzakami na wieś ze względu na remont w bloku; internet będę miała tylko w telefonie i to nie zawsze, ale sercem i myślami będę tutaj z Wami.
-
Dzisiaj Hania miała jechac z Reszką do weta - suni miała być podana kolejna simparica, a w następnym tyg. zaplanowałyśmy szczepienie. Gorzej będzie z zaplanowaniem sterylizacji u suni , bo do tej pory było to niemożliwe ze względu ryzyko parwo, a teraz lada moment czyli na początku lipca będzie kolejna cieczka:(
-
Mam bardzo dobrą wiadomość - w sobotę schronisko opuści psiak z ostatniego boksu, o którym pisałam przy okazji zabierania Mukiego, że jest dla niego szansa. Jedzie do Warszawy pod opiekę Agnieszki, która jakiś czas temu zabrała zamojskiego owczusia Freda. Bardzo się cieszę i bardzo dziękuję Prosimy o kciuki. Pisio dzisiaj - jest już przeniesiony do oddzielnego boksu
-
No właśnie w tym problem, ze nie można jej wypuścić w miejscu odłowienia, bo to miejsce już nie istnieje. Tak jak pisze Jaaga, nie ma możliwości, aby kotka wróciła w dawne miejsce, nie mam gdzie też jej zabrać, nie mam takiego miejsca, takiej osoby, która świadomie wzięłaby dziką kotkę do domu jako jedynego zwierzaka, przyzwyczajała powoli do wychodzenia, bo tylko wtedy byłaby szansa, że w domu bez innych zwierzaków kotka poczułaby się trochę lepiej:( Tutaj w Zamościu, tak jak pisałam wcześniej, kotka żyła przy przychodni, wychodziła na zewnątrz, ale wracała do piwnicy, miała swoje bezpieczne miejsce. Była dokarmiana przez 2 pracownice, w te piwnicy urodziła kociaki. Ale przychodnia została przeznaczona do likwidacji i właściciel zażądał usunięcia kotów; wtedy te kobiety zadzwoniły z prośbą o pomoc. Myślałam, żeby kotkę wypuścić przy tym budynku, byliśmy tam nawet z TZem, ale to dzielnica przemysłowa, bardzo duży ruch; bez tego azylu w postaci piwnicy i dokarmiania kotka zginie. My też czasami wypuszczamy dzikie koty po zabiegu w miejscu odłowienia, ale wracają do znanych miejsc i ludzi, którzy im pomagają. Tutaj musiałbym wypuścić kotkę przy ruchliwej ulicy. Rozważałyśmy wypuszczenie jej u Jagny, ale to też wydanie na nią wyroku. Sprawa dzikuski nie daje mi spokoju, też przeżywam jej traumę i wiem, że żuje w stresie:( Co dla niej w tej sytuacji byłoby dobre, jak jej można pomoc, co mogę jeszcze zrobić?
-
Ja tez czytam z uwagą rady Sowy, na pewno przydadzą się i Poker teraz i nam w przyszłości, bardzo za nie dziękujemy. Tycia ma złe doświadczenia, złe nawyki, ale to malutka mądralka i na pewno teraz, kiedy czuje się bezpieczna i kochana, będzie się z nią dobrze i owocnie pracowało. My wszyscy mocno trzymamy kciuki za Pokerków i malusią:)