-
Posts
52252 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
381
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tola
-
W DS ! Kolejny przedszkolak z Ukrainy, jeszcze bezimienny, pod moją opieką.
Tola replied to Poker's topic in Już w nowym domu
To wciąż potrzebne kciuki -
W DS ! Kolejny przedszkolak z Ukrainy, jeszcze bezimienny, pod moją opieką.
Tola replied to Poker's topic in Już w nowym domu
To trzymam kciuki za domek, co do którego nie będzie wątpliwości. Maluch cudny, na pewno szybko kogoś zauroczy. -
Operację usunięcia guzków listwy mlecznej miała zamojska Mysia, która była u Jaaga. Z tego co pamiętam, to miała dwie operacje w odstępie chyba 2 miesięcy, nie zdecydowano się na zabieg jednorazowy. Tutaj wątek Mysi: Mysia. Sporo wyjaśni RTG płuc i USG, mam nadzieję, że wykaże brak przerzutów. Przed zabiegiem warto chyba dobrze zbadać serce...
-
Ja też jestem u biedaka. Jak pytałam o niego w schronisku, to usłyszałam, że został oddany z powodu trudnej rodzinnej sytuacji; a potem okazało się, że nigdy nie miał dobrego życia:( Pomimo to widać, że bardzo tęskni za "swoimi". Rozmawiałam z Murką, poprosiłam o zdjęcia psa zaraz po zabraniu ze schroniska; jak będzie potrzebna zbiórka na jakiś konkretny cel, pomogę i wystawię.
-
Na razie szansę na wyjście ze schroniska ma tylko kudłacz
-
-
-
-
Zulcia już niestety nie ma siły chodzić, więc jest noszona, wynoszona, przenoszona. U nas, tak jak w całej Polsce panują ogromne upały, wiec jeszcze bardziej się martwmy o jej stan zdrowia. Na wsi staramy się, aby jak najwięcej była w chałupie, bo tam zdecydowanie chłodniej; na werandę wynoszę ją wieczorem, bo chętnie zasypia, gdy jesteśmy w pobliżu. Wczoraj długi czas spała w hamaku i widziałam, ze podobało się jej to miejsce.
-
To niestety częsty problem na naszych terenach, spora ilość psów ląduje w schroniskach właśnie z powodu braku serca u spadkobierców. Tutaj na zamojskim pamiętam starą Korcię, którą syn po śmierci matki wyrzucił przed blok. Sunia zupełnie nie rozumiała co się stało i dlaczego nie jest wpuszczana do klatki i do domu. Wreszcie sąsiedzi zawiadomili schronisko, właśnie tam zobaczyłam ją po raz pierwszy - zgarbioną, wyniszczoną. Homerkowi też groziło niebezpieczeństwo po śmierci pana, został z bratem na opuszczonej posesji. Żyli co prawda w ruderze, w strasznych warunkach, ale dla nich to był dom. Zawiadomiła nas rodzina, nim TZ dojechał, jeden z piesków już nie żył:(. Homerek ma teraz wspaniałe życie, jest szczęśliwy za siebie i za brata. Ale żal i smutek pozostały.