TERESA BORCZ
Members-
Posts
4154 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by TERESA BORCZ
-
o ile wiem pojedzie z Artulkiem siostra Figu, może nie miec transporterka. coś trzeba zaradzić, chociaż może sobie da rady. trzeba zabrać jakiś kocyk z jego domku i jakieś przysmaczki i zabawkę aby leżał spokojnie. Już się nie moge doczekać. . mam nadzieję teraz ogłosić tego pogryzionego MISIA który jest u mnie na tymczasku w spa na leczeniu przed wyjazdem do hoteliku. To cudowny psiak, może mu się powiedzie jak Artkowi.
-
Pogryziony Miso w DS .Pani TERESO dziekujemy z całego serca :-)
TERESA BORCZ replied to AGA35's topic in Już w nowym domu
Bardzo się daje kochać ten Miś . Zastanawiam się czy jak najszybciej nie dać tego cudownego zdjęcia ze spojrzeniem miodowym które takie wrażenie zrobiło na cioteczkach i na mnie też do ogłoszenia w DZ. może zanim pojedzie dalej zgłosi się jakiś zauroczony domek. A dać można z czystym sumieniem to pies ideał. usiłuje zawrzeć pakt przymierza z moim jamniczkiem LILU, ale ponieważ stale go odemnie odganiał warczeniem , ten stracił zaufanie do Miśka i najczulsze podchody by to zaufanie odzyskać nie daja wyniku, jeden rezultat to paniczna ucieczka LILU a biedny Misiek tylko się uśmiecha i macha ogoneczkiem . Nic z zabawy. Przerażenie kaszlem minęło, bardzo kaszlał i się ksztusił, ale dziś jest spokój. Już o 5.15 pospacerowaliśmy sobie po deszczu w cudownej ciszy , ciepełku. Misiak był bardzo szczęśliwy, z uśmiechem od ucha do ucha , merdając ogonkiem bez przerwy przespacerował potrójny dystans a teraz śpi snem kamiennym. Wczoraj nas ubawił. Znależlismy go ..... na stole, gdzie skoczył sobie ze zwinnością wiewiórki. Pewno miał ochotę zobaczyć jakże świat wygląda z góry. No bo chyba nie miał ochoty na bliższe zapoznanie się z różą od cioteczki Moniki??? -
Bruno - molosowaty,piękny... POMÓŻCIE !!!!!! Ma dom
TERESA BORCZ replied to SdZ_Lublin's topic in Już w nowym domu
Nie jest ważne kto jest byłym a kto obecnym inspektorem straży. ważne jest że działania były fatalne, pies wydany na dawstwo nieoficjalnie, po koleżeńsku, po koleżensku tak traktowany jak wyżej opisane. po koleżensku wyadoptowany dla świętego spokoju.nie wiadomo gdzie i jak, nie ma dokumentów adopcyjnych nie bylo wizyty przed i po adopcyjnej, każdy sobie rzepkę skrobie, , a psa jak nie widać tak nie widać. Czy wasza straż wszystkie zwierzęce problemy rozwiązuje w ten sposób, i każdy ma swe odrębne zdanie na fakty ? czy wy wogóle macie jakieś zasadzy których przestrzegacie w pracy na rzecz zwierząt czy tak od przypadku do przypadku sobie improwizujecie? wszyscy są winni głównie dogomania za to co się wydarzyło, ej nieco odpowiedzialności za słowa i uczynki nasi drodzy działacze ze straży dla zwierząt. -
Pomocy!!! Sunia za kilka godzin zostanie uśpiona...
TERESA BORCZ replied to aida27's topic in Już w nowym domu
Nareszcie mam odpowiedz z etapu drugiego.Transport niestety jest możliwy dopiero w piatek 7 maja, ale się nie zniechęcam szukam dalej. Także cioteczka betta szuka.dam znać. ale w przyszłym tygodniu taki sam układ jest możliwy.po weekendzie.teraz sprawdzam jeszcze dwie możliwości. -
Uratuj g, zanim skończy pod kołami samochodów. PSIAK MA JUZ DOM
TERESA BORCZ replied to vega17's topic in Już w nowym domu
Wspaniałe rozwiązanie. Powodzenia dla psiaków i rodziny!!! -
Odnoszę wrażenie ze nieco to wygięcie Promysia się zmniejszyło, ale nie wiem czy z wielkiego pragnienia aby tak było, nię wydaje mi sie tylko. stale mam nadzieje ęe jak się wypełnia mięśniami wszelkie wyniszczone części ciała, będzie lepiej. bardzo pieknie sie poprawiaja wszelkiw loczki, kręca sie i błyszczą. jutro kapanko i czesanie, nawet to lubi. będzie taki puszysty jak w latach młodości i świetności!!!
-
Pani Bartusiowa, jest super,czeka z niecierpliwością na malucha i zmieni mu ze wzgledów na niemiłe wspomnienia rodzinne nieco imie na Artuś, tak by brzmiało nieco inaczej ale znajomie dla psika. Nie zapomnijcie o tym poniedziałkowym transporcie. Pani juz nawet wzięła urlop na przygotowania piesiowe.czekamy.
-
Pomocy!!! Sunia za kilka godzin zostanie uśpiona...
TERESA BORCZ replied to aida27's topic in Już w nowym domu
jest możliwość zabrania suni dzis wieczorem z KIELC do Rybnika, a stąd potem do KATOWIC LUB OKOLIC . Mam dać odpowiedż cioteczce betta, Czekam jeszcze na potwierdzenie czy odcinek Katowice Wrocław ok na najbliższy termin. Trochę nam krzyżuje plany ten długi weekend, bo nie za bardzo jest gdzie przetrzymać suńke w Rybniku, to jest niedaleko ode mnie ale mam ogromną ilosć psiaków i nie dam rady brać więcej. poza tym nie jestem zmotoryzowana a w święta soboty i niedziele nie ma żadnego połączenia do Rybnika ode mnie.mamy bardzo mało czasu, jak tylko dostanę odpowiedz na drugi etap dam znać. Jeśli może w najblizśzym czasie będzie taka sama możliwość. może jeszcze ktoś pomoże ?? -
potrzebna jest natychmiastowa akcja na tej wyższej półce, z konkretami. oprócz wolontariuszek jesteśmy trzy zbulwersowane sytuacją i gotowe na wszystko. Uwaga osoby które brały ostatnio psiaki. istnieje podejrzenie że moga mieć coś z parwo. trzeba obserwować, i najlepiej skontrolować u dobrego weta, albo chociaż mierzyć temperaturę..akcja zbierania kasy super, ale z drugiej strony to syzyfowa praca i nie zdążymy pomóc wszystkim. to zadziwiająca sytuacja w schronisku komunalnym, przeciez fundusz na utrzymanie schronu pochodzi prawdopodobnie z kasy UM CZY URZĄD MIASTA WIE ŻE SCHRON NAPĘDZA KOSZTY I ROZPOWSZECHNIA ZARAZĘ, NIE STERYLIZUJE , NIE KASTRUJE I NIE SZCZEPI.???? Co z tym wetem dziewcczyny,czy wet tam wogóle bywa? usiłowałam sie z nim zobaczyć bezskutecznie. Chciałam chociaż zapytać czy te krwawe ślady to parwo? Tam nikt inny nic nie wie. Trudno się spodziewać sensownej odpowiedzi jak tam się płci psa nie rozróżnia. koszmar.
-
Pogryziony Miso w DS .Pani TERESO dziekujemy z całego serca :-)
TERESA BORCZ replied to AGA35's topic in Już w nowym domu
Dopiero dzisiaj zdałam sobie sprawę jeszcze z jednej odmiany u Micha. po raz pierwszy pokłada się na poduszkach, dotąd chłodził się na gołej podłodze albo na fotelu o chłodnej powierzchni. Albo się przyzwyczaił, albo ciut lepiej się czuje, ten stan zapalny w uszku ginie. Jak widać jest wyjatkowo fotogeniczny, i przeogromny pieszczoch. zadziwiające że wszystkie psiaki odgania, a jak się głaska innego to szaleje, ale nie ugryzie tylko kłapie zębiskami i warczy. nie ma nieopamiętanej agresji, to dobry znak, dziś zrobiłam też małe doświadczenie z kotem. podchodziłam do kota na niewielką odleglość na spacerze, nie rzucał się w jego stronę. pewno by to zrobił, gdybym kota pogłaskała. super jest ten MIŚ. Zna granice, z wyjątkiem jedzonka. Je wszystko, jak każdy psiak doświadczony losem. -
Przystojniak Laps szczęśliwy w nowym domu
TERESA BORCZ replied to Dzika_Figa's topic in Już w nowym domu
Czy on już nareszcie swobodnie biegał, czy jeszcze mu te łapulki dokuczją. Mam nadzieję że nasz super wet mu pomógł całkowicie. Bardzo mi się marzy dom dla lapsia. W najbliższym czasie ktoś przychodzi obejrzeć staszka i ma wziąć jeszcze jednego psiaka może wpadnie mu w oko lapsio??? Trzymajmy kciuki.zamiast morbitalu na północy na południu miałby domek.piękny jest. -
Pomocy!!! Sunia za kilka godzin zostanie uśpiona...
TERESA BORCZ replied to aida27's topic in Już w nowym domu
Czy ta sunia jest spokojna, jechał z nią ktoś autem? Czy ewentualny kontenerek macie pod ręką. Cos kombinuje na jutro lub sobotę z kielc na śląsk a potem dalej, trochę ten weekend przeszkadza. Narazie tylko sprawdzam. Jutro bedę mieć rezultat. -
Pogryziony Miso w DS .Pani TERESO dziekujemy z całego serca :-)
TERESA BORCZ replied to AGA35's topic in Już w nowym domu
Mamy nowy misiowy problem . kaszle, to pewno ten wirusowy kaszel co nie omija wielu psiaków. zaraz się za niego biorę. narazie spi zmęczony odganianiem ode mnie i naszego gościa z Katowić, moniki wszelkich potencjalnych kandydatów do głaskania. On chce być sam na polu głaskanka, i to u nas obu naraz. Sama Monika widziała jaki to piękny i wzruszjący przytulak. Teraz micha się szykuje, zje po spacerku, bo tak lepiej, a potem niestety następny zabieg. no i w przerwach czesanko . a jest co czesać, jest. -
Ten przypadek Milki daje jasny obraz sytuacji w schronie, nie mają pojęcia co to pies co sunia. Psy i sunie niesterylizowane czy kastrowane siedzą razem w boksach, nie wiem wg jakich kryteriów. Może wielkości??? Milka była szczenna i musiałam szybko wykonać sterylkę. Tam ich nic nie obchodzi, niech się szczenią wszystkie. Astkowata sunia też była szczenia i trzymana w boksie razem i innymi psami, co powodowało jej niepokój i agresję i biedne psiaki nie mogły wejć na swe miejsca. Wszystkie. Druga sunia astkowata miała jasno określony los. Jest już bezpieczna ona i szczeniaki u fajnej cioteczki. Inaczej ich los byłby wiadomy. Ma problem z nogą ale wet tego nie widział bo po co? Zwróciłam uwagę na to, ale odpowiedziało mi wzruszenie ramion . Nie widziałam go w schronie mimo że byłam dwa razy po kilka godzin. Ale weta nie widziałam,, a pracownicy mówią że nie chcą ingerować w jego obowiązki. Ktoś musi. Kto z was wie w jakie dni wet jest w schronie i w jakich godzinach????? Czy jest codziennie? To pilne., bardzo pilne.!!!! Boksy są obrzydliwie brudne i pełne czerwonych znamion parwo. Zwróciłam uwagę pani z obsługi. Na takim obkichanym betonie leżała mała sunia z otwartymi ranami i zapaleniem skóry. Nie wiem czy była szczepiona., choć mam świadectwo szczepienia. Zabrałyśmy sunię bo pani która mi towarzyszyła nie mogła znieść jej stanu i dwa dni płakała. Zabierałam do jaagi sznupka w stanie kosmicznym, piękne cudo mogło iśc do adpocji ale po co lepiej uśpić. Prosiłam o odpchlenia na miejscu bo byłam o to proszona. Po drodze z psami raczej trudno szukać weta. Nie została prośba spełniona bo nie mieli czym. Wet wszystko ma zamknięte w pokoju a jak jest to jak widać też z tego pokoju za wiele psy nie skorzystają. Narazie nie wiem ile kasy potrzeba będzie, coś tam się musimy poskładać bo sama nie dam rady mimo najszczerszych chęci, sprawa była nader pilna, po weekendzie podowiaduję się dokładnie ile po wszelkich zniżkach sterylka, i czy będzie potrzebne to prześwietlenie . Mam transport do lecznicy z rtg , chociaż tyle dobrze.. Narazie suczyńka biedna musi odpoczywać. Jestem załamana tym co widziałam i całkiem opadłam z sił. Cały czas o tym myślę. Tak nie może być!!!!co wy na to? Dwia cioteczki które były tam ze mna sa jeszcze bardziej załamane. Co z tym wolontariatem?? Będzie czy nie? Jest decyzja i kto ją podejmuje.? Chociaż tyle dobrze ze mała się już od wyjazdu nie boi tak okropnie, jest kontaktowa, i bardziej niestety lubi panie. Potrzeba jej nieco spokoju i dobrego jedzonka po zabiegu ją na pewno trochę wyczerpał. Jest fajna i wygląda na bardzo adopcyjną. Nie wiem czy jest to ogólnopolską normą, że psy nie sa wogóle wypuszczane na wybieg, bo tym raczej klatki 2x 2 nazwać nie można.w żadnym schronie z tych z szanujaćą sie obsługa nie widziałam aby psy wogóle nie były wypuszczane z boksu. Latami na o... J posadzce z betonu, a słomy też nie widziałam.
-
SABA - odebrana z interwencji... JUZ W NOWYM DOMKU!!!
TERESA BORCZ replied to tayga's topic in Już w nowym domu
super, tayga jak zwykle, szybko zmienia tytuly. wpadłam na wątek i mam ze szczęścia podładowane baterie na cały dzień. Samego szczescia SABCIU w nowym domu !!! -
Lili już się nie boi...... Jest bezpieczna!
TERESA BORCZ replied to amikat's topic in Już w nowym domu
jak widać sędzia też człowiek, to co sie dzieje przy ferowaniu wyroków to jest wynik niewiedzy także sędziów, w końcu nie mają monopolu na wiedzę, może ten jeszcze stosunkowo mlody, coś zmieni w przyszłym podejmowaniu decyzji. ale i tak lepiej niż gdzie indziej. sędziom trzeba zrobić wycieczki do schronów. może sie przekonają ze zwierzę to nie rzecz. Cioteczki przypominam mamy też w toku rozprawy nauczycielki , ktora bezdusznie zagłodziła sunię NELLY. 2 POSIEDZENIE JUZ WKRÓTCE , PRZYDAŁA BY SIĘ NASZ OBECNOŚŚ. niech będzie wiadomo że cos w takich sprawach jednak się dzieje, i będzie sie działo coraz więcej i mocniej. -
Pogryziony Miso w DS .Pani TERESO dziekujemy z całego serca :-)
TERESA BORCZ replied to AGA35's topic in Już w nowym domu
Ja zapomniałam napisać o jego przeogromnym apetycie, zjada dwa super posiłki naprawdę jak u psiego ritza, a potem jeszcze pracuje jak odkurzacz biega po pozostałch miskach tymczaskowych i wykańcza wszystko co się ostało. Martwię sie tym bo co za dużo to nie zdrowo, ale z drugiej strony po schronie to mu się nie dziwię. Wie tez gdzie jest miejsce strategiczne. Najczęściej leży sobie przy kuchennym progu. -
A no słychać, słychać. Będzie też widać. Milka to super psinia, nie mogę przeżałować że byłam tak zdenerwowana w czasie wyjazdu ze schronu, żeby uwiecznić ten szczęśliwy pychol . Dopiero teraz mam parę fotek, niezbyt fachowych ale poproszę kogoś o przesłanie na wątek bo ja dalej jestem gapa. A lada dzień dotrze mój aparat to będę robić zdjęcia częściej. Narazie cieszy się wolnością i każdym krzaczkiem i trawką. W Śosnowcu nigdy nie wypuszczają psiaków z boksów, mimo że mają gdzie. Z ważnych wydarzeń, i może najważniejszych, jest już po sterylce, czuje się świetnie i nawet się pięknie łasi i merda ogonkiem. Przed nami, za parę dni nowa wizyta u weta na ściąganie szwów.to było najważniejsze . Trochę oczka zrobiłyśmy, i małą ranke na nodze.trzeba popracować narazie nad żołądkiem i jelitami bo nie były całkiem ok. Na spacerkach sobie radzi, ale po dłuższym utyka, sama nie mogę rozpoznać czemu. Bedę robić chyba prześwietlenie, aby mieć pewną diagnozę, ale i prześwietlenie i badanie łapeczki u fachowca potrzebuje troche kasy. Zaraz po sterylce się finansowo nie wydoli. Jej wyjęcie i doprowadzanie do porządku zbiegło się z przyjazdem na krótkie aczkolwiek ogromnie pracochłonne leczenie pogryzionego misia, tak że mam naprawdę bardzo mało czasu. Tylko w przerwach między pielęgnowaniem całego towarzystwa i szykowaniem jedzonka. Ale już jest drugi krok do lepszej przyszłości psinki. Jak już cokolwiek się posunie w sprawie łapki do przodu to zaczniemy jej szukać domku.
-
Pogryziony Miso w DS .Pani TERESO dziekujemy z całego serca :-)
TERESA BORCZ replied to AGA35's topic in Już w nowym domu
nie wiem czy to moje szczęście do tymczasków, czy wszystkie są tak cudowne jak im się okaże serce i troskliwość. Miś mnie zawojował zupełnie. Te zabiegi są męczące i bolesne, bo uszko jest sporo naderwane i musi go boleć przy każdym ruchu, nie mówiąc już o areozolowym pryskaniu propolisem . Z początku się wyrywał bo sie bał. potem jak zauważył ze mimo wszystko takie dogłębne "mizianie" uszka może być też miłe, leżał już spokojnie, ale wynik jego oceny moich z nim poczynań zaowocował dopiero dziś. do wczoraj miałam z opatrunkami wielki kłopot, bo sama trzymałam , i sama musiałam się dostać w tak delikatne miejsce. Miał zaschnięte kilka warstw różności, a raczej okropności. ale najgorsze mamy za sobą. Ma już zaufanie do swojego "weta" leży spokojnie, i mogę się nie obawiać że niechcący go urażę. Dziś jeszcze jedno czyszczonko, i aplikacja wszystkiego jak zwykle, a jutro jeśli już wszystko bedzie czyste i bez odorku to pierwsza aplikacja maści super, przyspieszającej gojenie, bardzo niewiele, by pod wpływem temperatury ciała nie spływała do głębi ucha, bo to też ciało obce . lepiej na zimne dmuchać i nakładać malutko a częściej, wtedy doczyszczę to drugie uszko. narazie zużyłam dwie paczuszki waty, zmieniam po każdym czyszczącym geście , wyobrażcie sobie co tam było!!! i w jakiej palecie barw.?? Łapki ma już w porządku, czyszczę , smaruję , pryskam jak uszy , zaraz będą kudełeczki rosnąć. MA BARDZO PIĘKNE FUTERKO, PO MYCIU JEST BŁYSZCZĄCE, A BĘDZIE JESZCZE PIĘKNIEJSZE PO CZESANKU AŻ DO WYJAZDU I PO PODJADANIU ŻÓŁTECZKA!! To jest bardzo piękny, i bardzo stęskniony do swego ludzia pies, właściwie mnie nie odstępuje, mimo tych katuszy. Śpi na fotelu ale wczoraj pakował się śladem mojego jamniula na wersalkę wieczorkiem. jest zazdrośnikiem i mimo że psy na nim nie robią wrażenia jak są daleko ode mnie, to jak się zbliżają to je atakuje. ale nie gryzie !!! straszy.Mam niewiele czasu na zabawę z tymczaskami teraz, przez te zabiegi, ale MISIO czycha na każda wolna chwilę by wspiąć sie przednimi łapulami na kolana i przytulac się z całej siły, wachlując pięknym puszystm ogonkiem. Nie brudzi w domu, nie niszczy nic, nie drapie drzwi, nie piszczy i nie wyje kiedy wychodzę z domu, pięknie spaceruje przy nodze na smyczy, pies ideał. MUSI MIEĆ DOMEK. ale mi sie dostało komplementów, dzięki ale to naprawde nic wielkiego co robię. cieszę się że mi się udaje i psik pojedzie w świat bez cierpienia. Dobrze że to nie robi wet, bo jak raz widziałam czyszczenie ucha w gabinecie to mało ja z bólu nie zemdlałam, a nie pies. Tak trochę musicie zawsze poczekać na te wieści, niestety, ale mam dużo do roboty w tym moim szpitaliku. Najgorsze podawanie leków malutkiemu psikowi, tabletki kilka rodzajów, wielkości już mikroskopijnej muszę dzielić na 1/8 lub 1/5 i to 2 razy dziennie. no to do jutrzejszych zabiegów. zobaczę jaka jest poprawa. MISIEK naprawdę jest dzielny, ja bym nie wytrzymała.