Jump to content
Dogomania

TERESA BORCZ

Members
  • Posts

    4154
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by TERESA BORCZ

  1. Dzięki, zamęczy nas pięknota i peszczoch!! Może ktoś ma jakiś sposób!
  2. Ten mikus to jakis klon naszego kubunia, tyle że bardzo wycieńczony!!!!!!
  3. wczoraj wpisałam nowy opis sytuacji i poleciał w kosmos, troche miałam od 2 dni kłopotów i komputerem, Walczymy , walcztymy, nie mam sumienia się poddać, i dać ten ogonek skrócić, teraz jeżdzę już dwa razy na dzień, co jest niezwykla komplikacją, stosuję środki najlepsze jakie są bez wzgledu na cenę, Timon jest ogromnie rozpieszczany, aby tylko był spokojny, pan domu i pani Jadzia począwszy od podpieszczania w czasie zabiegów na ogonku, poprzez cały dzień podgłaskuja Timona po brzuszku i za uszami co on ogromnie kocha, przewraca się przy tym i pomrukuje jak miś w barci, starają się państwo jak najdłużej mieć Tima przy sobie w ogrodzie w czasie prac, no i ma nawet pościelona dechę izolacyjna i grube koce przy bramie aby sobie leżąc podziwiał wydarzenia na zewnatrz, starają sie by jak najmniej był w kojcu, a wtedy jest tak najedzony aby z przejedzenia podsypiał i się zlitował, narazie pojawiła się wyraznie biała otoka skóry dookoła rany co jest świetną oznaka, raną sie nie paprze, jest idealnie czysta, ale taki stan juz mieliśmy kilkakrotnie i coraz to Timo popodgryzał, dostawał tabletki no stress po 4 dziennie, ale ja nie wiem czy to jest dobre rozwiązanie na dłuższą metę, on jest bardzo spokojny, ale ma momenty które nazywamy kryzysowymi, i to nam psuje szyki / Sami chyba weżmiemy te anty stresowe tabletki, z rozpaczy, konsultujemy z 4 bardzo fajnymi wetkami wszystko co robimy, stale sprawdzam z nimi liste medykamentów, czy czegoś nie przeoczyłam, co mogłoby jeszcze pomóc/ sądząc po ranie to co daję bardzo sie sprawdza,ale Timo nie daje spokoju , DZIŚ MAM DOSTAC OD PANI WOLONTARIUSZKI U NAS TAKI LUDZKI USZTYWNIAJACY ORTOPEDYCZNY KOŁNIERZ, takie wyjście poradziła wetka, bo nie będzie mógł kręcić glową i może sie nie dostanie do ogona, chociaz przy jego akrobacjach, nawet dyby nie poradzily by chyba/ Został po az ostatni w sezonie wykapany w swietnym szamponie z dzegciu sosnowego, była piekna pogoga, iemal letnia, potem juz nie bedzie szans, jest czysciutki zabezbieczonny przed wszelkimi insektami, dostał odemnie też obróżkę odpowiednia na wszelki wypadek, od tej strony jest zawsze zabezpieczony, pani Jadzie nieustannie sprawdza stan sierści, wszystko jest w jak najlepszym porządku, tylko ten ogon nam się śni po nocach/ Ranka na szczęście czyściutka i go napewno nie boli, a zabiegi muszą łagodzić swędzenie bo da sobie robić wszystko bez problemu, najwyrazniej chłodek spraju lagodzącego, miodu manuka przynosi spokój na jakis czas, dlatego staramy sie robic to jak najczęsciej, a byłało z poczatkuże nie dał sobie ogonka dotknać, teraz moge to robic podtrzymujac ogon ręka, nie warczy i nie ucieka/
  4. Nie ma, mam nadzieję różnicy, grunt że rachunek naszych dam zostanie wyzerowany przeze mnie ale najważniejsze która z cioteczek ewentualnie swoją deklarację zdecyduje się przenieść na te biedy, to prawdziwy dramat i wyścig z czasem! dzięki,
  5. cudowne wiadomości, KASIA to chyba czaruje, wszystkie najmniej adopcyjne psiaki od niej jadą do cud domków!
  6. ostatnio tyle się dzieje że ledwo wystarcza czasu na ogarnięcie / Sunieczki mają się dobrze, nie bardzo klei się podwójna adopcja, narazie zajmujemy się nimi zawsze razem, od tego tygodnia spróbujemy zachowań pojedyńczo, bo jednak trzeba brać pod uwagę i taką adopcję, szkoda im uniemożliwiać uzyskanie dobrego domku choćby pojedyńczo, trzeba je będzie przyzwyczajać do "samodzielnosci", One są przemiłe, gładziutkie, przymilne, ale dwupak nie za bardzo ma powodzenie reklamuję je zupełnie indywidualnie, osobiście rozmawiam z potencjalnymi domkami, to samo moja przyjaciółka, trzeba im zrobić ogłoszenie razem ale z opcją adopcji rozdzielnej także/ ponieważ są zabezpieczone totalnie, sterylizowane, szczepione na wszystko, nie wymagają wydatków na utrzymanie, niczego im nie brakuje, koszty wszelakich usług są częściowo pokryte przez moją przyjaciółkę, część pokrywam ja, tym bardziej że mogę to zrobić stopniowo/ Udało się nam załatwić sterylki 2 w cenie jednej, więc koszty nie są dramatyczne a oszczędności wielkie na pełnym pakiecie księżniczkowym/ potrzebne są nam ogłoszenia, a raczej ogłoszenie w prasie , może w Dzienniku Zachodnim, (poszukam aktualnych namiarów i ceny), może ktoś przygotuje zwięzły tekst z fotka i zamieścimy z moim telefonem kontaktowym/ Nie będzie najprawdopodobniej potrzeby opłacania transportu, bo jednak wolałabym sama osobiście obejrzeć dom gdzie je wydamy, więc zajme się tym beż kosztów, tymbardziej że wybierzemy najprawdopodobniej domki na terenie możliwym do ogarnięcia dla przed i poadopcyjnej wizyty/może Śląsk i Małopolska/ Nie ma potrzeby utrzymywania deklaracji stałych, i więzienia funduszy skoro takie wielkie tragedie w tej chwili wymagają pomocy na już, nie wiem czy cioteczki deklarujące na nasze sunieczki kaskę nie zgodziły by się przenieść swych deklaracji na sunie wymagające natychmiastowej pomocy, tak by nie okazało się za póżno, to są owczarki skrajnie wygłodzone i jedna wymaga aborcyjnej chyba natychmiastowej sterylki Ja proponuję końcówkę "dobytku" księżniczek przeznaczyć na ogłoszenie, , 250 ZŁ które w tym przypadku pokryć miały koszty sterylek szczepień odrobaczeń itd naszych dam zamiast na nasz rachunek przesłać jak najszybciej na konto wskazane na wątku Desy i Ilanki, myślę że byłaby to kolosalna pomoc dla bardzo zagrożonych losem Lupusa suń/ a dług księżniczek uznać za spłacony/ [URL]http://www.dogomania.pl/threads/216946-Dramat-dwóch-suniek-ON-ILANKI-i-DESY-na-Cito-BARDZO-POTRZEBNA-POMOC[/URL]-!!! w ten sposób uratujemy jeszcze jakieś stworzenia "po drodze"
  7. ja się ogromnie cieszę , chociaz narazie to Guciowe wstawanie to tylko dowód na istnienie możliwości, a to najwięcej co nam teraz potrzeba, teraz trzeba to tylko utrwalić, wzmocnić i ćwiczeniami doprowadzić do celu, napewno nie będzie to zupełnie idealne chodzenie ale zrobimy co się da, narazie go tylko stawiam i forsuję budowę mięśni, (dietą, hmb i szczególnie szybkim wzmacnianiem z pomocą diety orkiszowej, plus ćwiczenia ortopedyczne) wtedy wszystko będzie wyrażniejsze, narazie nie ma za bardzo jeszcze co go długo w prawidłowej pozycji utrzymywać, jego mięśnie już są o niebo lepsze ale jeszcze trzeba ten mięśniowy kaftan wokół kręgosłupa i łapek "podwatować"/ ma szanse, bo narazie apetyt na najrozmaitsze smakołyki ma niezawodny, ale dalej jak się przeje to szczerzy zębolki/ już go nareszcie będę mogła zaszczepić, bo rany zasklepione, problem z zapaleniem oskrzeli i kaszlem zniknął, jeszcze podkarmiam go tym miodem manuka i olejem kokosowym dla pewnosci, i odczekam te antybiotyki i będę spokojna, szczepienie o tej porze roku jest najważniejsze / co do ćwiczeń w szaliczku, to babcia miała racje to dobry pomysł, na takim polarkowym pasie z wyciętymi otworkami na łapki ćwiczył DROPS, a i Guciolkowi też posłuzy, narazie go wzmaciam ile mogę/ Łobuziak już mu się bardzo poprawilo to się nieco awanturuje, poszczekuje gromko na inne psiaki a ostatnio rzucił się choć na kolankach na gończego polskiego, większego od siebie kilkanaście razy, dobrze że tamten to sama czułość, zwłaszcza dla maluchów i go nie schrupał jednym kęsem/ Stale jeszcze Gucio jest osobno ale coraz częściej wybiega na spotkanie innym, nie zawsze przyjazne/ '
  8. Oczywiscie że pomogę w zakupie, sprawdzimy gdzie taniej i szybciej czy allegro czy zielarski mój w sąsiedztwie!
  9. Dropsik był w krakowie już w nowym mieszkaniu, bałam sie że jak go zostawię samego na chwilę to będzie szalał, ale był bardzo grzeczny i pięknie przetrwał bardzo męcząca podróż, on to lubi, tyle się dzieje za oknami!! Tam w krakowie ma większy balkon, posiedział sobie nieco, ale on zdecydowanie woli siedzieć tam gdzie ja , dzis najprwadopodobniej skoczymy na jesienne ćwiczenia na działkę, tyle że teraz nieco śpi i pochrapuje, zrobił się jak prawdziwy pan domu, podjada, ma bicepsy, lubi pospac pochrapując, jeszcze do kompletu przydałby sie pilot i gazeta/
  10. jak sie usuwa to jest inwazyjne, można poranić i zakazić, ja tylko podcinałam delikatnie te odstające skórki i podsuwałam tam pod nie te leki , efekty super, sam zobaczysz, zaraz jeszcze podam link Dropsia, miałam sunie po wypadku samochodowym, auto ciagnęło ja za skórę na grzbiecie, praktycznie oskalpowało, ale skóra pozostała, stercząca i sucha , odpadajaca, udało sie w taki sposób, stopniowo zbierałam tę skórę , resztę odkażajac i traktując lekami, miał a potem wszystko zagojone, i nowe kudełki!!a tu leczenie obrażeń DROPSIKA: http://www.dogomania.pl/threads/204816-Sparaliżowany-Drops-już-w-bdt-nadal-potrzebne-wsparcie-na-rehabilitację.pomóż!
  11. ale Kubulek jest juz w domku,mało nie dostałam zawału, szukałismy od czwartku do wtorku, około 10 sie znalazł, narazie sie przytulamy, z jednej strony Lisunia z drugiej Kubolek a mój jamnior ma juz tylko ramiona, gdzie dostaje się z oparcia wersalki, i wtula się w moją szyję, ale nam dobrze w jesienne wieczory!!! Lisunia bardzo podrosła i przytyła, sama przyjemność brać ją na ręce, takie ma miłe ciałko i gładziutką jak aksamit sierść!!!
  12. super pomysł ze zdjęciem, może nawet dwoma, te przed i po leczeniu, jeszcze dziś nieco pofotografuję! nie wiem co mam pisać czy mnie się to śni ze zmęczenia ale i radości!!!! mam bardzo mało czasu, ale choć pare slów napiszę, wczoraj i przedwczoraj kilkakrotnie zauwaźyłam że Gucio wstaje na te biedne nożyny, w pośpiechu sobie liczyłam ile ustoi, bylo najpierw krótko, doliczyłam do jedenastu ale trzecie stanko już mi pozwoliło doliczyć do 36!!!! MAŁO TEGO ZA JAKIŚ CZAS JAK WRÓCIŁAM ZE SKLEPU GUCIO NIE TYLKO WSTAŁ ALE PODSZEDŁ KILKA KROKÓW W NORMALNEJ POZYCJI, JA NIE WIEM CZY JA ŚNIĘ CZYTO JEST PRAWDA, napewno nie nadużywam alkoholu, wogóle nie używam, chyba że to opary propolisu!!! Jestem ogromniaście szczęśliwa, czyli wszystko przed nami, on będzie chodził!! może by dał radę dłużej ale ta jedna nożyna jest sporo słabsza!!!Drops też tak zaczynał!!!
  13. Nie martw sie gallegro, ta martwica sie leczy , miałm okropne 2 przypadki, są super, zajrzysz na wątki lisy kieleckiej z wnyków (lezała ranna i podgniwajaca z miotem szczeniakw we wnykach ze trzy dni, zapach był też, ale sunia cudowna jest już) i gucia, Dropsa było ich oczywiście więcej, , nie wiem czy ta lampa w przypadku ran jest dobra, ale napewno pomoże zabieg ozonowy, to takie specjalne urządzenie do leczenia ozonem, ja tu płacilam za tima 100 zł za pięć zabiegów w trybie ulgowym dla bezdomniaka, ale co wam podam napewno przyniesie skutek zaraz poszukam linków do tych wątków i poślę, tam pisałam wszelkie szczegoły dokładnie, jakby co to tel 502526010, nie odrywaj tylko tej skóry, to co odpadnie samo nacieraj mydełkiem najpierw, zostawiaj na kilka minut, potem wacikami przecieraj, do czysta i daj obłoczek propolisowego ekstraktu z areozolu, ,smarować maścią propolisową i może jeszcze na początek takim smarowidełkiem (dla efektu i osczędnosci olejku z drzewa herbacianego zrobionego z oleju kokosowego i tego olejku, wcieraj delikatnie w tą gołą sórkę, to powinno być takie blado różowe, można delikatnie podcinać malutkimi nozyczkami takie kępki które są bliskie opadnięciu , dobrze smarować tę granicę między sierścią i golizną, jak nieco odżyje to można potem smarować tym samym smarowidełkiem jeszcze z dodatkiem oleku konopnego, podawać trzeba koniecznie sufrin działa świetnie na skórę i wogóle cały organizm łącznie ze stawami seria 60 kapsułek bio aktywnej nieutlenionej siarki to cena 38,00 złi ludzkie omega marin forte z dobrze zbilansowanymi ilościami omeg 3,6 i 9/olej kokosowy też genialny, dawaj psiakom do pyszczka , uwielbiaja a efekty super, czyli smarujemy i karmimy i miodem manuka i olejem kokosowym, uważaj bo pyszne i sam podjesz!!! http://www.dogomania.pl/threads/214595-Sparaliżowany-Gucio-zbiera-na-leki-opatrunki....brakuje-wszystkiego!-pomóż!/page15 http://www.dogomania.pl/threads/202746-Ja-nie-proszę...ja-błagam-o-miejsce-dla-6-kg-suni-z-wnyków!!!!!!!zdjęcia-drastyczne!!/page25
  14. szukając tak długo KUBY sporo spraw zaniedbałam , musiałam je odrobić, no i zająć się resztą tymczasków, a i groby odwiedzić, powiem że jestem zupełnie załamana tym co się dzieje w naszym "zaprzyjaznionym schronie"" w związku z dużym zainteresowaniem naszymi plakatami i losem KUBY sporo ludzi dzwoniło z pytaniem czy się znalazl, dzwoniła bardzo załamana pani poszukująca 2 psiaków które dokarmiała, po pozostawieniu ich przez jakąś panią w opuszczonym przez nią domu, psiaki zostały zabrane do schroniska, zadzwoniła tam, powiedzieli że nie dotarły!!! tego samego dnia , lub następnego psiaki już nie żyły!!! Młode, zdrowe, spokojne! Widziałam je kilkakrotnie szukając Kuby, chodził z nimi też, były spokojne, i przyzwyczajone do podchodzenia do ludzi! nie miały obserwacji, nie miały kwarantany, nie dano szans opiekunce, rozmawiałam z panią kilkakrotnie , jeszcze będę dzwonić, dopytać o szczegoły, jestem bardzo oszołomiona że wet podobno określił je jako agresywne, wiem który to wet! gdybyśmy się dosłownie o godziny spóżniły Kuba by nie żył jako niezmiernie agresywny przytulak! To były fajne psiaki, napewno znalazł by się dla nich dom, no i dla nich są schroniska ,a to schronisko jeśli ma służyć tylko takim akcjom, to zastanawiam się jaka jest podstawa jego istnienia! ciekawa czy gmina zapłaciła za odłowienie i przechowanie czy za uśpienie i na podstawie jakiego prawa? Wielu rzeczy nie rozumiem! Wydaje mi sie ze juz czas zadać odpowiedzialnym za taki stan kilka konkretnych, merytorycznych pytań z żądaniem odpowiedzi w trybie przewidzianym przepisami , i porównaniem odpowiedzi z istniejącym ustawodawstwem! Prawo sobie , oni tam sobie,ani żaden wet którego w zdumieniu pytałam z jakim prawem jest to zgodne, ani normalne schroniska nie potwierdziły że mieli prawo to zrobić! Teraz jeszcze o Kubie przytulam go z wrażenia bez przerwy i wyobrażam sobie że jest w moich ramionach martwy, dobrzeże ten wet jest odemnie daleko, narazie zapaliłam dwa znicze na bazarkowych wypominkach, a wetem zajmę się z czasem/ Tu ogromnie choć z opóznieniem chciałam podziękować cioteczkom za wsparcie przyszłości ocalonego KUBY, ogromne dzięki dla JAVENY za wkład do kastracji ( 20,00 zł) dla ewu (30,00)i szczególne dla aidy która postanowiła sfinansowć kastrację i podesłała niewiarygodną sumę 300 zł/dla nas to majątek! Ogromnie jestem wdzieczna!!! KUBA NISKO SIĘ KŁANIA I LIŻE Z WDZIĘCZNOŚCIĄ RĄCZKI CIOTECZKOM!!! Kuba ma na końcie 350 zł, narazie wetka kazała odczekać i odreagować całą ta sytuację, podleczyć kaszelek bo psiak jednak nieco się wyziębił, odrobaczanie dzisiaj, za tydzień do dziesięciu dni szczepienia kompleksowe i badania i kastracja a potem domek, choc nie wiem czy zdołam go wyadoptować, on jest już właściwie przyklejony do mnie! Klaudusku, czy nie było by trzeba wpisać darczyńców oficjalnie w jednym poście, a potem wkleić udokumentowane wydatki, ja się na tym nie znam bo dotad sama się finansami własnymi na psiaki zajmowałam?? chętnie bym namalowała takiego halloweenka klauduskowego na drzwiach gabinetu weta z JAWORZNA!
  15. dzięki za apel unixeno, ten Wigor to taki sam niemal przypadek jak nasz Timo ktory stał się okazem niezwykłej urody, nawet bez diagnozowania choroby skóry, poprostu zastosowałyśmy cała naszą wiedzę z powodzeniem, a za pieniazki na wszelkie testy z mety kupiłysmy środki, było cudnie, szybko i efektywnie, teraz szukamy domu, po 2 tygodniach leczenia i odpoczynku wyniki badań okazały sie bardzo dobre, najpierw obserwacja i stabilizacja, potem dopiero wyjdą najprwadziwsze, niezakłócone niczym wyniki, na watku Tima (zał Klaudus__) opisane śa metody dokładnie, polecam bardzo!nie wie gdzie jest psiak ale chyba jest miejsce u Emiś w SARNOWIE koło Katowic
  16. Gallegro, jestem tu na apel zuli,piękne jest to że oferujesz opatrywanie suń w domu, wydaje mi się że największą pomocą byłoby właśnie to, po ogoleniu miejsc dookoła ranek można byłoby zastosować moje metody które kiedyś ktoś niedowierzający nazwał czary mary, ale metoda jest bardzo szybka, kojąca ból a leki pochodzą z apteki zielarskiej, na dowód efektywności metody proponuje obejrzeć choćby jeden z najdrastyczniejszych moich przypadków, wątek Gucia z Konina, rany niewiarygodne zagoiły się bardzo szybko, , ( wetka na ostateczne dogojenie dała 2 tygodnie jak już wszystko bylo ok, dogoiło sie i zamknęło ostatecznie w trzy dni, nie ma śladu martwicy) jeśli metoda i szybkość leczenia będzie wam odpowiadać , podam odpowiedż na wszelkie pytania na pw, a metoda jest bardzo ekonomiczna, bezbolesna i nie muszą sunie być w klinice, co zmniejszy diametralnie koszty/ weci polecają te plastry żelowe, ale ja ich nie stosuję, choć miałam rany powinny być odkryte, dla szybszego gojenia, a w zamian można zaproponować takie siateczki Grassolind, nasączone jakimś woskiem, ja na to daję na zmianę dwie rózne substancje gojące i nasączam lekko srebrem koloidalnym, obie substancje podaję na rany wymiennie , po oczyszczeniu i zdezynfekowaniu, dookoła ran ekstraktem propolisu i spreparowanym odpowiednio olejkiem z drzewa herbacianego, to absolutnie idealny naturalny antybiotyk który zapobiega wszelkim infekcjom na otwartych ranach,wnika w głębokie warstwy skóry, siateczka zabezpiecza i utrwala środki stosowane, ale nie uniemożliwia dostępu powietrza, najekonomiczniej kupić siateczki duże i kroić są wielokrotnie tańsze od paczuszek z mniejszymi rozmiarami, (5x5 cm ,10 sztuk t0 23 zł a spory do krojenia 2,50), genialnie leczy miód manuka, najlepiej stosować naturalny ze słoika (cena 38 zł) wprost na ranę, nie boli wtedy a goi idealnie i szybko, są też weterynaryjne plastry duńskie manukowym miodem nasączone, można to stosować, ale nie żelowe, nie zawijać niczym/ Miód manuka daję wymiennie z maścią propolisową od krakowskich bonifratów, miedzy opatrunkami pokrywa obłokiem balsamu szostakowskiego dostępnego obecnie w areozolu, cena ok 25, 26 zł a wyniki gojenia super, miód manuka daję tez psiakowi do zjedzenia po łyżeczce na wzmocnienie ciałeczka i odporności, genialne, cena słoika 38 zł, może jeden wystarczyć, a maksimum dwa na obie sunie, pobyt w lecznicy sporo kosztuje, za to można kupić te leki i zaznać prawdziwego szczęścia obserwując postępy i brak cierpienia psinek, zajrzyjcie na szczegóły na Guciowy wątek, zaoszczędziłam sporo kasy , będzie na rehabilitacę sparaliżowanych łapek, o ranach straszliwych zapomnieliśmy, teraz odbudowujemy mięśnie (zanik zupełny) idzie super, mimo bardzo lekkich ćwiczeń psiak wstaje sam po raz pierwszy od kilku dni, ćwiczenia i zabiegi startuja w tym tygodniu, po dalszym futrowaniu, BARDZO POLECAM TE METODĘ!! może cioteczki Suniom zasponsoruja jak Guciowi, z Allegro suche legowisko, bedą bezpieczne od wilgoci i dostępu do ran wydzielajacych się substancji, daje pod to podkład, i wymieniam , ma psiak suchutko i miekko, lekko przepieram w lanolinie i jest super bezpiecznie i wygodnie, sunie nieco podobne do mojego Gucia!Aby zapobiec papraniu się ran czyŚciłam kilka razy dziennie wszelkie wydzieliny przed zaopatrzeniem w leki zbierając je z obrzeży patyczkami do uszu, bardzo delikatnie, wszystkie paprochy zniknęły bardzo szybko, nie nalezy pozostawiać żadnych wydzielin w ranie i jej poblizu, okolice ran zmywałam świetnie odkażąjacym i leczącym mydełkiem z Aleppo , OLIWA Z OLIWEK CZYSTA PLUS ANTYBAKTERYJNY OLEJEK LAUROWY , TYLKO NA WODZIE MORSKIEJ SUPER!!!
  17. Zapisuję ten nowy wątek, super że czarna anda na pokładzie!!!
  18. Cioteńki, musze zaraz lecieć, ale naprawdę uratowałyśmy kubie zycie, dalszy ciąg historii opisze po powrocie ze schroniska , dramat autentyczny, gdybyśmy sie spóżniły minimalnie kuby by nie było na świecie!!!
  19. jestem na sekundę, podczytam i porozsyłam tez nieco, ale dopiero w nocy lub jutro, jak nas bedzie wiecej sprawa się uprości, czy jest na pokładzie ellig? napiszcie do anioła, ona nie zawodzi!
  20. Zapisuję, mam ważną wiadomosć ale muszę wrócic wieczorem!
  21. Kubolek w apogeum szczęścia, rozkłada się po kanapach i fotelach do wyboru, ogon nie przestaje merdać na spacerze, bardzo mu to doświadczeenie musiało dopiec, przytula się ile może, zwłaszcza wieczorem pózno bo wtedy jest nieco czasu! Bardzo chciałam w imieniu delikwenta do pozbycia klejnotów podziękować ża przesłane pieniążki, Javenie i aidzie, to cudowne, bo bardzo się martywiłam jak to zrobić aby poszedł do adopcji jak należy, wyszczepiony i zabezpieczony na zawsze! Wielkie dzięki za wspaniały gest cioteczki, listę darczyńców umieszczę wieczorkiem
  22. Ja też to filuterskie zdjęcie lubię, tyle tylko że teraz dropsiński wygląda jak kulturysta, bardzo przytył , i dobrze po uratowane miesnie pomagaja kontrolowac fizjologiczne potrzeby, ma się świetnie ale zadrośnik okropny, rzuca się na każdego psiaka i muszę go trzymać osobno, daruje obecność tylko Guciowu, pewno dlatego że wyczuwa jego słabość, no i jak każde psiak toleruje podrosniętego nieco szczeniaka z pszczyńskiej uratowanej rodzinki 1 plus 5/ Najzabawniej jest jak ze swej torby "na wysokościach" rzuca się z szaleńczym ujadaniem na najwieksze nawet psiaki, muszę mieć oczy dookoła głowy i obserwować czy na horyzoncie nie ma psa, i odwracac Dropsa w przeciwna stronę aby uniknać ataku szczekania/ To mu przejdzie , bo nie zawsze tak było!
  23. przekazałam pani Jadzi natychmiast pieniażki na następny miesiąc dt Mam wielkie zmartwienie, bo Timoński jakosś nie współpracuje, nie daje spokoju temu ogonowi, mimo że wszystko co najlepsze dostaje, nie pomagaja żadne kołnierze, ! sprawdziłam jeszcze raz z prawie że konsylium bardzo oddanych wetek czy coś robimy żle, rana się pięknie goi, wygląda super, a na drugi dzień juz jest zalizana na amen i podgryziona, koszt kołnierzy znacznie przekroczyłby nasze możliwosci , poszarpał już 4, (2 odemnie) mimo że były zabezpieczone najmocniejszymi taśmami, on jest bardzo wyczulony na wszystko co mu przeszkadza, nie znosi kołnierzy , takich u Timona ledwie godzinnych, kagańców, opatrunków, najmocniejszy, najdrozszy opatrunek wytrzymuje minimum/ ostatni pomysł to taki, będę tam jeżdzic 2 razy dziennie, za każdym razem z opatrunkiem polatamy po polach, potem wyjdzie jak zwykle z domownikami, im dłużej będzie zajęty, tym lepiej dla ogona/ poza tym dobrym pomysłem wydaje mi sie rada strapionego konsylium aby ubrać go w taki ortopedyczny, rehabilitacyjny kołnierz unieruchamiający, tego juz chociaż nie pogryzie, a może nie będzie mógł siegnąć do ogona, to jest w internecie, narazie dzis pooglądam i zobaczę czy dam radę jakoą to uszyć, a może któraś z cioteczek ma taki w domu już nieuzywany i podaruje Timowi, to też jest dobra rada na przyszłosć , bo napewno nie tylko Timo tak szaleje/ wszystkie dobrości na rany już miał, dzis na zmiane z miodem manuka w plastrach i wszystkim innym daję Grassolindowe siateczki nasycone srebrem koloidalnym, Trzeba już go będzie pomału przygotować do adopcji, więc zrobie wszystkie szczepienia jak tylko weci pozwolą przy tym ogonie a potem kastrację, kiedy ten Timo się nad nami zmiłuje!??wczoraj i przedwczoraj był taki słodki, stale sie przytulał i dawał tę swoja przepiękną łapę, po kilkakroć!
  24. Narazie mam zaplecze , trzymam aby bylo z czym zaczac sterylke, pokończyły się problemy to wreszcie siadę do tych rozliczeń, narazie podzielilam do koperty/
  25. Wiem że ro straszne z własnego doświadczenia, przeszłam to z małą sunia znaleziona na ulicy, po jakimś czasie zaowocowała parvo, i mimo ogromnych wysiłków i kosztow nie udało się, a po raz drugi kiedy odszedł naturalną śmiercia mój ukochany, wieczny tymczas promyczek, którego wiekszość życia to było cierpienie, chciałam by żył w luksusie i miłości jak najdłużej, udawało się mimo jego wieku, (prawie 18 rok) przez kilkanaście miesięcy, brakowało niwiele do 2 lat, wiem ze trudno ukoić taki ból, wyjazd nic nie da, ja wyjechalam ale nie dało sie, zabrałam z krakowa , z rybnej jamniczka mieszczącego się w dloni, i opieka nad kruszyną mi ogromnie pomogła, masz takie serducho i jestez tak opiekuńcza że najlepszym wyjściem będzie zaopiekowanie się inną biedą beż domku, uwierz wszystkie psy sa wspaniałe , mądre, wszystkie odpłacają wielkim sercem za wielkie serce, a ty zapewnisz sobie spokój, nie będzieśz płakać, a energia znajdzie ujście w czymś pięknym !moze przytulisz malutkiego hobi, uratowanego z mordowni, jest maleńki i bardzo potrzebuje serca i schronienia??? Dla pamięci mani!!!
×
×
  • Create New...