TERESA BORCZ
Members-
Posts
4154 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by TERESA BORCZ
-
Ja sunię absolutnie przyjmę do siebie na dalszy pobyt, u mnie była idealna i nie sprawiała żadnego kłopotu ani z innymi tymczaskami ani z ludzmi, widać nie umiała się może przystosować do nowego miejsca, co nie znaczy ze tak będzie zawsze, może pani Karolina mimo najlepszych chęci miała za mało czasu aby sunię wdrozyć w tryby mowych zwyczajów, ona panicznie się boi lasu i drzew , reszta jest ok, ja nawet nie bardzo wiedziałam o ostatnich wydarzeniach bo absorbuje 24 godziny z mego czasu Timo, onek olbrzymek po 2 operacjach i mało jestem na dogo, ale to się zmieni lada dzień i zabieram suńkę jak tylko Timo wróci na swoje miejsce w dt gierałtowickim/ ona jest wielką przylepką i każdy domek, może beż malutkich dzieci , bo takich jeszcze mogła nigdy nie widzieć, może mieć z niej wiele pociechy i radości/
-
Wychudzony i zaniedbany Timon ma swoje miejsce na ziemi!!
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Timon to cudowny pies, jeszcze raz potwierdza że warto było się nim aż tak zająć, mam całkiem zdemolowane życie, bo jako dodatkowy do moich wszelkich bardzo pracochłonnych zajęć z tymczaskami doszło pilnowanie tego ogona przez 24 godziny, jest to bardzo, bardzo trudne ale nie ma innych szans na wygojenie, żadnego opatrunku nie zostawi w spokoju, więc zaopatruje rankę w najlepsze leki conajmniej 2 lub nawet trzy razy na dobę, podaję wg recepty wetki maleńkie psychotropki 3 razy dziennie, i wiszę na ogonie jako jego opatrunek, obejrzaam juz wszystkie kryminały na street 13 aby nie zasnąć, a pospać mogę jak Timon sie wdrapie na kanapę obok mnie, wtuli cudownie a ja go obejme i wiem że się nie rusza, wytrwa tak ok godziny do półtorej, ale dobre i to , udaje mi sie dwa razy, raz w południe a raz od 3,15 to 5 rano! Na szczęście nie widać żadnej kości, skórka się pojawiła i zmierza od brzegu ranki ku środkowi, a i tam jest raczej pozytywna zmiana, ziarninowanie postepuje prawidłowo, oby mi się tylko udało dopilnować, wszystko jest suche i czyste, nic się nie paprze bo mamy wszystko pod kontrolą/ Pokastracyjne problemy z obrzękiem moszny zakończone, po okładach naparem koszyczków nagietkowych i roztworem kwasu bornego oraz zaopatrzeniem odpowiednimi smarowidłościami, aby go udobruchać by dał sobie ten ogonek opatrywać, a trwa to sporo czasu bo musi być robione bardzo delikatnie i dokładnie, wyczesuje całe futerko bez końca, bo to bardzo lubi, przewraca się wtedy na plecy nmachając cudownymi łapulami, pokazując gdzie jeszcze trzeba podpieścić, przy okazji znalazłam głęboko pod sierścią miejsca po jakichś rankach i jakby martwiczne fragmenty, wszystko zadbane i potraktowane jak trzeba a Timo po tym czesanku ustawicznym nabrał jeszcze większego uroku, Szkoda że nikt nie widział co Timo wyrabiał na opatrunkach w klinice, szarpaninie i wrzaskom, płaczom nie bylo końca, dlatego robię to sama daje mu pełno czasu na akceptację i nie muszę patrzeć jak cierpi, wykańczły mnie takie widoki, no i jest nie tylko lepiej ale i oszczędniej/ JESLI CHODZI O OGŁOSZENIA TO JUZ MOZNA GO OGŁASZAĆ, ALE NAJLEPIEJ SZUKAĆ DOMU, A JEST TAKICH SPORO ,TAKIEGO BY MIESZKAŁ W DOMU, I MIAŁ OGRÓD, W KOJCU PROBLEMY SIE MOGĄ POWTORZYĆ! ta rana to nie była część jego ogromnych zresztą problemów ze stanem zapalnym skóry, temu udało się zaradzić szybko i skutecznie, to chyba wynik jakiejś ogromnej depresji, w domu on jest spokojniejszy i po ogonek sięga jak sobie o nim przypomni, albo czasem jak zauważy że mnie nie ma w pobliżu/ Timo musiał uprzednio być wewnątrz domu, pięknie się zachowuje, zmienia tylko czasami miejsce na chłodniejsze, z wersalki na podłogę i odwrotnie, nie załatwi żadnej swej potrzeby fizjologicznej w domu, czeka i trzyma do końca, jest szczęśliwy i spokojny, sporo śpi, nie niszczy przedmiotów, nic nie gryzie i nie szarpie, sam inicjuje wszelkie pieszczoty, uwielbia się przytulać i drzemać z głową na kolanach opiekuna, akceptuje psiaki mniejsze i większe, choć jednego z moich nie lubi, to nie robi mu krzywdy, najwyżej powarczy i pogoni daleko od siebie, uważam że taki pies ma wszelkie szanse powodzenia w domu wielbicieli pięknych miśków, nie szczeka głośno, a właściie wcale na odgłos domofonu czy telefonu, udaje mi się go trzymać w tajemnicy/ Umie poprosić o coś co mu potrzebne, o wode, zdjęcie kagańca,(czasem mu zakładam, ale nie daje to gwarancji bezpieczeństwa ogona, świetnie obie z nim radzi także w kagańcu!) wyjście, pogłaskanie, podaj dość częśto swą przepiękną złocistą łapę a własnej inicjatywy, nie ma kłopotu z jedzeniem, nie grymasi, pies w każdej "odsłonie " bardzo pozytywny/ Jedyna wada nie lubi kotów, bardzo, nawet drzewa wysokie mu o kotach przypominają, wie że tam właśnie przed nim uciekają, i dlatego nawet gdy kota nie ma usiłuje wspiąć się na drzewo po mistrzowsku, na wielkie drzewo skacze wysoko, niemal do konara, a obserwuje wszystkie czy jakaś kitka tam nie zwisa, jest bardzo rosły, przytył ale dla mnie ciut za malo jeszcze, mam wielką nadzieję że za parę dni zasklepi się ta ranka i bedzie ok, JEST BARDZO PIĘKNY I MŁODY, SZUKAJMY MU DOMU W PEŁNYM TEGO SŁOWA ZNACZENIU kosztowało ratowanie go masę pieniędzy, wysiłku ogromnego i czasu, jak tylko ogarnę ten ogon muszę popłacić klinikę i aptekę, nnarazie na nic nie mam czasu, mam nadzieję że te moje nieobecnosci długie mi wybaczycie ale nie mogę go zostawiać nawet na moment, a tu do komputera nie mogę go zabrać z sobą bo są tu dwa koty, ale byłaby jatka! dziś zastępuje mnie na chwile siostra! Ktos kto dostanie Tima bedzie napewno szcześliwy z nowym nabytkiem!!! Mam obiecane nowe zdjęcia pieknoty od przyjaciołki i stale czekam aż zdobędzie nieco czasu, też ma psiaków multum!! Jesli chodzi o deklaracje to mam nadziejeze juz nie długo, ale na styczeń jeszcze trzeba brac poprawki , wszystko zależy od domku, moze się zdazyc i dłużej ale wszyscy powalczymy o dom dla niego!! -
Cioteczki ogromnie przepraszam za nikla ostatnio obecność na wątkach, stale jeszcze mampod 24 godzinną opieką tego olbrzymka onka Timo, co wygryzał ogon z kościa w dt, mam szanse że dojdzie do pozytywnego zagojenia, czego nie dałoby się dokonać w kojcu za skarby na świecie, pilnuje go dzień i noc aby nie zaprzepaścić tego co już udało się osiągnac i jak nie przysnę i nie dam mu szans na szarpanie ranek po amputacji i kastracji to za kilka dni pódzie do swego dt w Gierałtowicach/ to cudowny pies, szukamy mu domu ale najlepiej dom plus ogród a nie kojec, to olbrzymi przytulak, obym tylko wytrwała nie ma innego ratunku!! Doszły pieniążki od arelki ,wielkie dzięki/ U Gucia odkryłam przedziwną rzecz przy codziennych ćwiczeniach, lepiej zachowuje równowagę przy staniu i dłużej w związku z tym stoi kiedy trzymam go naciskajac lekko na główkę ku dołowi!!! Gdy naciskam mocniej Gucio unosi cały tył tułowia wraz z łapkami do góry stosunkowo wysoko! narazie ma się świetnie chodzimy sobie po termodynamicznym , bolcowatym materacyku, ale nie ubieram tych szeleczek bo wtedy jest nimi bardziej zainteresowany niż osiagnięciami w sprawnym staniu i wykraczaniu/ i kręci sie za szeleczkami w kółko/ Cudowne jest że jak stoi dłużej to chyba sam się z tego cieszy bo bez przerwy kręci ogonkiem, je przważnie na stojąco, specjalnie stawiam mu miseczki wyżej by nie tracił równowagi, pochylajac się zbyt nisko, zrobił się bardziej apodyktyczny, broni dostępu do mnie innym tymczaskom, jakoś dziwnie akceptuje tylko Dropsa, może dlatego że razem ćwiczą to chodzonko, Bardzo donośnie szczeka na Timona onka i ma cudowny apetyt, nareszcie nauczył się jeść z większą przyjemnością biały twaróg, tak mu potrzebny,a przy tym wszystkim ogromną siłę, ostatnio przy wizycie w klinice, tak się wyrywał że aż mu nieco pękło nieco miejsce zagojenia jednej z odleżyn, ale to nic nie szkodzi szybko się zagoiło, tak bardzo nie dał sobie obciąć pazurków, musimy jednak pazurki trzymać w porządku by nie utrudniały ćwiczeń i poruszania się/
-
proszę się skontaktować z figu, napewno pomoże, nieodpłatnie ale ktoś musi dostarczyć psiaka na trasę z WARSZAWY/ A propos Gucia dziś zrobił rzecz zadziwiającą, przy próbie samodzielnej chodzenia, a raczej dobiegnięcia do mnie tak dziwnie sprężynowo uniósł cały tył ciała z ńóżkami tylnymi na wysokość ok 4 czy 5 cm, pierwszy raz widziałam cos takiego!! Dobrze że ma tyle energii i coś tam się dobrego u niego dzieje!! czeakmy na resztę zdjęć!
-
Ukochana Tapinka w Niebie - Fredzio i Kropeczka z nami...
TERESA BORCZ replied to Charly's topic in Już w nowym domu
Poczytam dziś Tapi i spółce, jak to wspaniale zobaczyć jeszcze jednego szczęśliwego w końcu psiaka, bo że ma pełnię szczęścia u Monisi to jestem pewna, poczytam spokojnie wieczorem jak mój potworny geniusz timo zaśnie, wczoraj mimo wielkiej ciekawości nie dałam rady , timo był w klinice i tak ie bał że wrzeszczał i płakał rzewnymi łzami, wyciągano mu klamerki pooperacyjne, u mnie znosi wszystko ze stoickim spokojem, teraz muszĘ się nim zająć i reszta też ale z przyjemnością wątek dla podniesienia ducha poczytam, super Monisiu że jesteś!!!ZGODZISZ SIE NA SKLONOWANIE?? -
to jedno zdjęcie takie na "krzywo" to jest właśnie moment kiedy Gucio śpiesząc się do mnie , zakręca i wtedy zawsze traci równowagę, bo ma jedna łapkę słabszą no i czasem mu się te nożyny zaplatają jak się nie śpieszy i oglądam go z ukrycia idzie mu lepiej, jest dość mądry, domyślił się że drogę z kuchni do lazienki pokona na 4 łapach sprawniej opierając sie o ścianę, tam go niestety mogę obserwować sama bo światło nie jest za mocne na fotki, ale hula sobie zdrowo, oby sie to utrwaliło, rpzypuszczalnie po dalszym wzmocnieniu mięśni, dalsze fotki pokażą jak juz fajnie wygląda, teraz mu ide dac taka kolejną, póżną kolacje jaka najbardziej lubi, nie spimy, pilnujemy ran Timona to korzystamy z dodatkowego futrowania! Jest jeszcze jedna pozytywna nowosć, pokochał pieszczoty i sam podchodzi kiedy tylko mnie znajdzie w pozycji tureckiej, najczęściej przy elefonie stacjonarnym, wtedy podbiega i kladzie sie na plecki a łapkami zaczepia by go głaskać albo wziąć na kolana, już poznał smak posiadania swego człowieka i zamierza na stałe chyba z tego korzystać, z jednej strony mam Dropsa z drugiej Gucia, oboje rywalizują!
-
super wielkie dzięki, bardzo trudno fotografować Guciula, pół dnia probowałam i kasowałam, jest hiperaktywny specjalnie od czasu gdy wstaje na te łapki, poza tym nie zostawia dystansu stale jest jak najbliżej mnie i jak tu focić? dzisiaj zabrałam go do pokoju z innymi tymczaskami, nie spodobał mu sie jak zwykle największy onek i skakal mu do gardła z ogromnym szczekaniem, musiałam tam robić bo najlepsze światło, więc wykorzystałam odwrócony tyłem fotel obrotowy tak by Tima nie widział, skorzystałam z pożyczoego od PEREŁKI kagańczyka którego nigdy jej nie zakładałam , przyjechał z nią z Lublina, ale ubrany Guciowi jest super, wygląda w nim bojowo zwłaszcza z tym szałem w oku , na szczęście szybko przywykł do innych tymczasków, a Tima nie widział, więc mogłam to urządzenie zdjąć/ Nie wiem jakie fotki doszły , najwyżej powtórzę niektóre, są zdjęcia dla cioteczek czasem pokazujące część Gucia, tę ważniejszą by uwidocznić nogi/ Zobaczcie jak fajnie przytył, ma już kawałek grzbiecika i udka , walczymy dzielnie o więcej, to mu pomaga stanąć na nogi, chociaż jeszcze mu się plącze lewa z prawą na krzyż jak chce chodzic dłużej ale i to zniknie mam nadzieję/na szyjce zamiast rożowej kropkowanej kocikowej obrozki ubrałam mu na szczescie dzwoneczek z baranka Lindta, przynajmniej zawsze wiem gdzie jest bo ten dzwoneczek slicznie dzwoni, a jemu narazie obrozki nie trzeba, ona i smyczka czekaja na lepsze czasy, gdy chodzenie osiagnie jakis stan perfekcji! dzisiaj rano zastałam go w kuchni stojącego nad sporą michą, jak przyszłam jadł spokojnie dalej a moje wejście skwitował pokreceniem ogonkiem, ale dojadł wszystko na stojaco!!!Nie przewrócił się! pw do arielki wreszcie posłałam/ Gucio jest malutki, ma ubrane wdzianeczka yorka, sweterek i podkoszulek , ale są już naciagnięte , to znaczy że wybierzemy wdzianka wieksze i oby tak dalej!! Nie ma jak Wam pokażać prawdziwej wielkości Guciolka, największe to ma serce, on jest tak szczęśliwy jak się zbliżam że aż się trzęsie by go brać na ręce, nareszcie ma się biedak do kogo przytulić, no i już nie gryzie przy zastrzykach, nauczylam się tak zrobić że nawet nie wie, przedtem na sam widok gryzł/ Koszyczek też zaswiadczy o jego wielkości, to koszyczek po maltance, czasem spi w nim mój mały jamniolek/ Może komussie nasz Guciolek spodoba po wyleczeniu, on jest samym pragnieniem miłości i tkliwości!!
-
LEGITEK błaga o pomoc!!!Szukam chociaż DT....
TERESA BORCZ replied to niunia448's topic in Już w nowym domu
jestem na zaproszenie BERKANO , za co dzieki, mam w tej chwili bardzo malo czasu ,w pw zanim otwarłam wĄtkowy linknapisałam Berkano jak doraznie i efktywnie pomóc psiakowi, ale już muszę lecieć to może ona przekaże, zaglądnę jeszcze -
napewno się przyzwyczai, ona zmieniła poprostu miejsce spania, u mnie miała swój fotel i udział w wersalce, rozpieszczona ze względów szczególnych, ta tragiczna przeszlość, u mnie była na wersalce ale traktowała ten stan jako trwały a nawet dzieliła miejsce z jamniorkami dość chętnie, widać jeszcze nie przyzwyczaiła się do zmiany, napewno to się zmieni, ja się ucieszyłam na wieść że już czasem na sikanko akceptuje ten ogródek, co do pchełek to fakt, ja też musiałam zakupic dla tymczasków środki , miałam szczeniaki z nieszczególnej przechowalni, a potem dt podwórkowego,poszły już do adopcji ale zostawiły lokatorki, na szczęście mamy to za sobą! Lisa z zasady jest dość płochliwa i zajęło jej sporo czasu zanim mi zaufała, ona może tak capać ostrzegawczo całkiem poprostu ze strachu, bo nie ma w niej absoutnie agresji jako takiej, miałam szansę ja bardzo długo obserwowować/
-
Łysa MIKROSUNIA potrzebuje wsparcia finansowego.
TERESA BORCZ replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
zrobiłam jej wczoraj kilka zdjęć komórką ale są jakieś nijakie, nie bardzo widoczne sa zmiany w owłosieniu, o może dzis w koncu przyjdzie ta moja przyjacióla, i dokonamy coś razem, sunia juz nie chodzi do swego pokoju pod kaloryferek, siedzi dzielnie ze mną na wersalce, i obserwuje moje poczynania medyczne z Timonem, owczarkiem, szczeka na niego i daje mi brzuszek do głaskania albo podaje łapę, a jak udaję ze nie widzę to poszczekuje, pięknie je więc i wage ma ok, bardzo mnie cieszy czyściutka gładziutka skóra na tym eksponowanym brzuszeczku, musze dzis nakupiz znowu smarowidełek i witamin, bardzo kudłata to ona nie będzie , to raczej pies gładko włosy taki szorstkowaty, ale zabawnie jej się układają kudełki pod szyją na tej klacie piersiowej czy jak to tam zwać, robią się takie wiry jak na wodzie w kolorze marengo, czarno białawe i dość obfite, cieszy bardzo ze na łapkach sa juz takie meszki jakie były na udaćh, napewno po jakimś czasie tez tak jak udowe wyrosną na obfite, marzę o dniu kiedy będzie cała RÓWNOMIERNIE POKRYTA KLACZKAMI, Te najpierwsze które wyrosły wzdłuż kregosłupa, wydłużyły się sporo i zabłyszczały ale pięknie rosną w jednym kierunku od szyi do ogonka , na ogonku teżi są inne niz te na udach czy pod szyją, twardsze/ idzie to pomału ale idzie, pokaże może w tym tygodniu wetkom, ale ze sterylką poczekam, bo jeśli to związane z depresją to lepiej dac teraz szansę, a jeśli choroba skórna przedziwna to sterylka może byż też zagrożona, mamy nieco czasu, więc damy jej go tyle ilr potrzeba grunt że są zmiany na lepsze, nie ma brzydkiego zapachu skóry!!! ona nie przypomna IVV żadnego z wymienionych psiaków, może grzywacza tegp typu nie łysego, sama nie wiem jeszcze takiego stworka nie widziałam, A nasz stworek ogląda chętnie telewizję!!! -
Wychudzony i zaniedbany Timon ma swoje miejsce na ziemi!!
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Mam mało szans by więcej być na dogo, wczoraj znów nie mogłam wejść na dogo w sobotę Timoński znów ściągnał sobie mały szewek z ogona, załamka totalna , to jest genialny pies zawsze znajdzie moment nieuwagi, tylko wyszłam to toalety, ale reszta jakoś ok, rana po kastracji czysta i piękna, jest tylko niewielki obrzęk mosznowy ale po dramatycznym telefonie do kliniki uspokojono mnie że to normalnie się zdarza, przy okazji popłochu całe niedzielne popołudnie robiłam mu okłady na sakwojażu i znalazłam tam jakieś dziwne czarne zgrubiebia , nawilżyłam mydełkiem oliwkowym i natarłam olejkiem kokosowym, dziś rano przy okładach arnikowo nagietkowych to paskudztwo zeszło, miał jakieś zastarzałe ranki, chyba go to nieco bolało bo ściągalo skórkę taką tam delikatną/ zaraz idę robić z nim dalej co się, trzeba naprawdę kochać psa tak jak ja Timona, by się tak dać uwiĘzić, ale muszę podołać, to cudowny pies, narazie jest o tyle lepiej że pozwala sobie rankę ogonową opatrywac bardzo delikatnie, zależnie od humoru, nie jest to łatwe bo psiaki z zasady nie dają sobie igrać z ogonem, taki zabieg oczzyszczania trwa ze 2 godziny bo muszę go najpierw rozleniwić podgłaskiwaniem i wyczesywaniem co ogromnie lubi, miało to być 4 dni , niedługo będzie 2 tygodnie, ale co robić, nie można pieszczocha zostawić samego sobie za to jest wyczesany i wybłyszczony jak pupil hodowcy/ przelałam deklarację na 3 miesiące , w tym zaległość z braku czasu, trzeba uzupełnić wszystkie delkaracje bo kasa będzie potrzebna , jak się jego stan unormuje to wreszcie powstawiam te rozliczenia , dziś prawdopodobnie przyjdzie super fotografka a i z komórki coś poślę z facjatka ślicznosia , śmiesznie wygląda bo jest taki senny od leków, ożywia sie niezmirnie na spacerach/ zabawne jest że zaakceptował wszystkie tymczaski, nawet leży w mych objęciaćh obok jamniorów, nie darzy sympatią tylko jednego ślicznego foksika z Dymin, a koty to by chyba zjadł, wolę nie probówać po co za nimi szaleńczo gania/ dlatego nie mogę siedzieć przy komputerze, bo nie mogę go tu zabrać że wzgęldu na kota tymczasa/ a samego nie mogę też zostawić! Ogolony kawałek ogonka juz porata kudelkami, i m imo że skrocono go kawałek nie jest żle, nie rzuca ssie ten ubytek w oczy/ -
Piękny wyrzucony szczeniak / już w DT / szukamy DS
TERESA BORCZ replied to ang's topic in Już w nowym domu
Mały natychmiast wyzdrowieje jak otrzyma nieco miodu manuka do zjedzenia, miałam epidemię zapalenia oskrzeli jakiegoŚ wirusowego 4 tymczaski zaraziły sie od Guciolka konińskiego , choroba psiaków trwała niecałe dwa dni, ten miód to wielki lek, zawsze się przyda , nawet na rany, warto mieć w domu! Co z transportem? Jak nie ma mogę pomóc na trasie Gliwice lub Katowice Kraków, dostarczyć Wojtusiowi, jeśli jest dalej taka opcja, przynajmniej nareszcie poznam go osobiście z wielką przyjemnością/ -
Łysa MIKROSUNIA potrzebuje wsparcia finansowego.
TERESA BORCZ replied to MaDi's topic in Już w nowym domu
Mało piszę za co przepraszam ale wiecie mam Onka TIMA od 10 dni,chwilowo i służę mu za opatrunek, pilnuje dzień i noc by nie obgryzał ogona po cżęsciowej amputacji, on nie akceptuje opatrunków, szwów itd zabrałam go więc z dt kojcowego, i okazalo sie ze jet psiakiem kanapowym, nie mogę się nigdzie ruszać z pokoju by nie dać mu szans na obgryzanie do czasu zagojenia rany po amputacji no i po kastracji, a że jest pieszczochem ogromnym udaje mi się zastąpić opatrunki pieszczotami, może się dogoi bez problemów, z jadnej strony mam na wersalce Timona a z drugiej Perełkę która na stała już agosciła w moich objeciach, oboje się akceptują, i mało tego akceptacji w tym towarzychu doznały tez jamniory mój i Kuba odnaleziony! Miała juz mieć tę sterylkę w tym tygodniu, ale w obliczu tych wszystkich zmian na lepsze wstrzymałam się, i obserwuje małą oraz dopieszczam do kresu możliwosci, zaczyna na wszystko reagować jak zupełnie normalny pies, a co mnie najbardziej cieszy te kudełki się rozprzestrzeniają, najbardziej zachwycaja narazie uszątka, są całkowicie pokryte pięknymi czarnymi włoskami, Będę fotografować może jutro narazie komórką wszystkie tymczaski, a w niedzielę przawdopodobnie wreszczie moja przyjaciółka znajdzie nieco czasu, bo w dwójke łatwiej/ Perełka jest zainteresowana telewizją, Fajnie to obserwować jak powaznie sie przygląda/ Ponieważ gestnieje ta jej sierść, narazie poczekam, sterylke można zrobić zawsze a niechecę zaprzepaścic tych zmian pozytywnych, ogromnie sie cieszę bo ona sie robi nie tylko kudłata ale i naprawdę przytulaśna, / narazie zbyt wiele kasy nie wydaje trzymam na najważniejsze potrzeby związane ze sterylką/ -
troche jestem mało na razie na dogo , przypuszczalnie do wtorku bo musiałam z dt zabrać cudownego onka Timo, miał dwa zabiegi, i nie da się go trzymać w kojcu, bo tam stale wygryzał ogon, ma część amputowanę i podjęłam szaleńczą dezyzje stanowienia jego osobistego opatrunku, wszystkie zdziera i obawiamy sie o szwy, ale moje tymczaski tylko na tym korzystaja bo jestem uwięziona w domu, raczej w pokoju, więc są wszystkie dopieszczane do maksimum, Timo wszystkie zaakceeptował i one jego też, za to ja padam na nos bo całe noce pilnuje Timowego ogona i ranki po kastracji/ zamiast opatrunków ma pieszczoty i zapomina o łobuzowaniu na szwach, przynajmniej rany się zagoją szybciej bez zawijania, wystarczy wszystko dookoła ma psiak bardzo czyste i naturalne leki/ Tak jak u Gucia/ Gucio jest superowym psiakiem, gimnastykuje się chętnie i robi wielkie postępy, chciałam posłać jakieś ekstra zdjęcia ale z komórki takie raczej nie będą moja przyjaciółka obiecała wpaść na sesje może uda się w niedzielę/ miód manuka kupuję w zielarskiej aptece nawet ostatnio dostałam po lepszej cenie , może dlatego że więcej go zamawiamy i bardzo "schodzi" teraz płacę 38,00 zł , ale warto, poślę konto na pw/ Od kilku dni sama próbuję Guciolka obfocić komórką, ale stale mi robi niespodzianki z tym wstawaniem i chodzeniem więc szybko go biorę na ćwiczenia w takim momenice weny, by wykorzystać chęci, nie jest go samemu łatwo sfotografować bo jak się do mnie dorwie to jest przylepiony,wtulony że nieda się odsunąć na jakiś dystans, ale w dwójke damy rady/ Jest tez nasz Guciolek bardziej samodzielny, nie śpi już na swym posłanku w kuchni, nawet zostawił dostep do nieustannych przysmaków, przeniósł się sam do pokoju z 2 kotkami, i śpi w koszyku z dużą poduchą/ Mam nadzieję że uda mi sie go pomału do kotów przyzwyczaić, Narazie przecudownie podskakuje gdy siedzę przy komputerze, by dostać się na krzeslo, i do mnie na kolana, wczoraj w tych próbach udało mu się wesprzeć po raz pierwszy na tylnich łapkach na tyle że oparł się przednimi o siedzenie krzesła, to sukces jak na naszego malucha! Osstatnio zakochłŁ się w barszczu czerwonym, to frajda patrzeć jak chlipie z miseczki, a ja sie ciesze bo to naprawdę eko barszcz i wpłynie mu na zdrówko superowo, zwłaszcza na obraz krwi/
-
mamuńkę muszę też pięknie odżywić , ( w sensie zdrowiej, bo ona chudzinka nie jest ale jakas taka po tym porodzie nie za zgrabna, no i brzuszko trzeba nieco wciągnąć, bedzie z niej laska jak trzeba) wykąpać i wyczesać, zrobimy fotki na wątek i do ogłoszeń, ale najpierw musze zadbać o Timo, zbliżamy się mam nadzieje ku szczęśliwemu kocńowi problemów, no i odrazu, może jeszcze w czasie Timowej rekonwalescencji robimy kastracje KUBUNIA i wszystko inne, muszę tylko wziać głęboki oddech, sunia jest jeszcze nie sterylizowana , no bo mimo ogromnego gestu BAERBEL , w obliczu kosztownego ratowania życia czarnulkowi, juz nie wystarczyło, jakoś tak pogospodarujemy aby i ona miała sterylkę ku zdrowszej przyszłości!
-
Wychudzony i zaniedbany Timon ma swoje miejsce na ziemi!!
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
cioteczki kochane nie wyobrażacie sobie jak się znosi największe zmęczenie w zamian za sukces w wyleczeniu t a k i e g o psiaka, sama nie wiem jak to możliwe , ale nie czuje się bardzo zmęczenia dopóki się nie próbuje odpocząć, dam radę grunt że ten koszmarny strach minął i te codzienne wieczorne podróże do G, Miałam go mieć 4 dni ale ponieważ bardzo ładnie się zachowuje wytrwam do zdjęcia szwów/ On sam podchodzi jak się obudzi i tak cudownie podaje łapę, a co to za łapa?? przepiękna! najcudniej jest jak decyduje się na wyższy poziom podpieszczania i przychodzi mnie polizać po twarzy całym olbrzymim jęzorkiem/ Bardzo bym chciała aby znalazł dom gdzie nie żył by w kojcu, ale w domu z dostępem do ogrodu, boję się że znowu nie da spokoju ogonowi, trzeba zacząć szukać najlepiej wśród wszystkich naszych znajomych by mieć gwarancje że ma dom na jaki zasługuje!Teraz jest naprawdę szczesliwy, także nawet z kagańcem nie wojuje, bo wie że to na chwilkę! spi sobie spokojnie i śni cos stale, bo reaguje na to co we śnie widzi! Najbardziej skorzystała na jego obecności rachowska PEREŁKA, która była ogromnie łysa i tłusta i ochrościała, nic ine pomagało tak na 100 procent, do tego była tak zdziczała i przerażona że zabrało mi kilka miesięcy przekonywania jej że krzywdy nie ma już w pobliżu, dopiero bardzo niedawno nareszcie się przełamała i dawała delikatne znaki że jest gotowa mnie zaakceptować, kilka dni przed nadejściem Tima już ją miałam nareszcie na kolanach, zwinietą i bez trwogi i oczopląsu poddająca się pieszczotom, Ona łysiała chyba ze straszliwej depresjii i trwogi, odkąd muszę siedziec przy Timonku, PEREŁKA pięknie zarasta kudełkami, siedzi stale ze mną, nieco ich "wywołałam " kąpielami, lekami i smarowaniem wartościowymi dla tego celu lekami, ale teraz jest to nieprawdopodobnie zwielokrotnione! Widać przerażenie i depresja, psie tęsknoty działaja bardzo rożnorodnie na zwierzaki! Ona ma wątek, jak się nieco odrobię i Timo będzie bezpieczny zrobię fotki, będzie wielka radosć, jak już nareszczie raz zobaczą ją wątkowe cioteczki w jej własnej sierści koloru marengo!! -
Fado w DS! Iga, Tośka, Majka i Perła też!
TERESA BORCZ replied to AgnieszkaO's topic in Już w nowym domu
Też super wybór, ja akurat mam pełen dom tymczasów, i w dodatku jednego musze pilnować dzień i noc po operacji , więc mimo szczerej chęci odpadam! -
Fado w DS! Iga, Tośka, Majka i Perła też!
TERESA BORCZ replied to AgnieszkaO's topic in Już w nowym domu
Napiszcie do super cioteczki zerduszko, napewno pomoże i z sensem! -
Wychudzony i zaniedbany Timon ma swoje miejsce na ziemi!!
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
W czasie pisania długśnego postu timono zdjął sobie opatrunek ogonkowy!! A przecież łobuz spał, widać wie kiedy się obudzić i narozrabiać, na szczeście nie naruszył szwa, założyłam mu nowy bardziej fachowy od fachowych, ale strachu sie najadłam!! Nawet nie zamruczał, choć w klinice wył i szarpał sie jak szalony!!przy okazji spojrzałam nareszcie bez paniki na dzieło wetek, jest dobrze, dla sprawdzenia wygolono spory kawałek, ale jest ok i już rosną włoski,odkaziłam, nasmarowałam wymiodowałam i na dodatek uszyłam specjalny opatrunek z takiego super bandaża aby sie nie zsuwał i nie uwierał a trzymał leki, zaopatrzyłam grasolindem i dalej sie podpieszczamy!! Przy okazji i klejnotkowe miejsce zaoptarzyłam, co chwilę mnie przychodzi polizać i się przytulić, jest cudowny, nie ma porównania z tym timem z pierwszych postów, idziemy na spacer i potem kolacja, jego bo ja już na swoja nie mam sił!! Ale chociaż jestem szczęśliwa że mam za sobą ta okropną decyzję i strach że to coś okropnego nie do pojęcia!! Ogonek jest spory, właściwie nie widać że był skrócony, a do tego będzie miał kudełki, a na tym uratowanym ewentualnie kawałku, pozostałaby łysina! Jest cudownie mądry, rozumie wszystko w lot i stale zmienia miejsce bo mu sie zagrzewa!! Ale nocą jest lepiej, otwieram balkon i marznę ale jemu jest superowo, to naprawdę kanapowiec i za cenę miejsca na kanapie akceptuje moje tymczasy, jesteśmy na wersalce w 4!!! To zadziwiające! Ale nie jest mi ciasno, bo się boję polozyc by nie zasnąć i nie dac mu szans na gryzienie ranek i szwów! -
miałam ostatnio bardzo mało czasu, bo jednak trzeba było coś zrobić także z Timonem, decyzja ostateczna na czas po operacji zostaje u mnie, w związku z czym od jakiegos czasu mam kołowrót niesamowity bo dodatkowy, ogromnie wymagający pacjent wielkości super mena onka to wyzwanie, zwłaszcza w bloku, nie mogę zasnąć ani na minutę bo ściąga opatrunkii zagraża szwom, ale damy radę , Mały czarny szczeniorek wyciągnięty śmierci z wora dużym kosztem też był u mnie zamiast w dt w G bo coś miał ze skórą na łapkach i zapalenie wokół paznokcia, daje czadu bo to prawdziwe żywe srebro, jest już ok calutki i zdrowiutki gotowy do najpiękniejszej adopcjii, udało mi się go przyzwyczaić do siedzenia na kolanach i wogóle w objęciach, przytulonego co w jego żywotności i ruchliwości graniczy z cudem, ale jest piękny , czarniutki, gładziutki i lsniacy i będzie fajnym psiakiem, ma też wszelkie wymagane szczepienia i odrobaczenia oraz książeczkę zdrowia, pozostaje jeszcze do wyadoptowania sunia, zajmę się nią szczególnie jak tylko z Timonem się uporam i wróci zdrów i cały do GIERAŁTOWIC, sunia też jest szczepiona na wszystko, odrobaczona, ma książeczke zdrowia, potrzebuje tylko drobnej toalety i ogłoszeń, grunt że odpoczęła od tej szalonej czwórki/ i jest bezpieczna, wszystko dzięki Baerbel, Ona chyba nawet nie wie że dzieęki jej pomocy i pieniążkom które z pełnym zaufaniem posłała obcej zupełnie osobie uratowała Sunię, szczeniaki a także wielkiego onka, w sumie 6 istnień, a tym samym spowodowałaże suna i i szczeniaki zostały przyjęte pod dach bezpieczny bezpłatnie, tylko dostarczałam jedzonko!! WSTAWIE CAŁE ROZLICZENIA I WIELKIE OFICJALNE PODZIEKOWANIE JAK TYLKO SIE ODROBIE Z TA MOJA CZELADKĄ!
-
Guciolek zrobił sie wielkim terrorystą musze go zamykać lub brać na ręce gdy przechodzi inny psiak idąc na spacer, muszę mu zmienić miejsce na takie mniej przechodnie, ale cud trwa dalej coraz częściej wstaje i stoi, kilka razy mu sie zdarzyło jeść na stojąco, zwłaszcza smakują mu nieco odmienne od codzienności royalki o różnym przeznaczeniu od specjalnych na skórę, (juz ma własciwie zagojone te wyłysiałe palcuszki, nie wiadomo skąd wyskakujace , (były 3 już nie ma) , nowe się nie pojawiają narazie, dostaje też takie wspomagające na stawy i poruszanie, oraz najrozmaitsze inne, skórka zdrowsza to chyba wynik podawania omeg3,6 i 9 oraz sufrinu, a także oleju kokosowego, pięknie się błyszczy jest nad wyraz żywy i aktywny, aż za bardzo, teraz już jestem spokojniejsza jest odrobaczony, zaszczepiony na wściekliznę i wszelkiego typu wirusówki, ćwiczymy stanko i chodzenie w szaliczku, narazie tylko gimnastyka rehabilitacyjna tylnich łapek aby wesprzeć tworzenie się mieśni, jest coraz lepiej, mały przytył juz nieco ponad kilogram, co przy tak filigranowym psiku nie jest mało, ma ogromna siłę, przy obcinanniu pazurkow odstawil nam niezłe przedstawienie, chyba ze strachu, choć wetka robiła to bardzo oględnie, z przerwami na każdą łapke, ale taki już ma nasz Guciolek wrzaskliwy charakterek/ MA JUZ KSIAŻECZKE ZDROWIA I MOŻEMY SIĘ PORUSZAĆ!! dzwonilam do kliniki rehabilitacyjnej aby sprawdzić tę bieżnie wodną, jesteśmy umówieni na konkretny rekonesans już z naszym pacjentem będziemy jeżdzic i do KATOWIC i do Orzesza najgorzej że ogromnie boi sie masażera i wszystkiego co buczy, nawet cicho, dobrze że spodobały mu się kąpiele i biega za mna do łazienki, podskakujac by go do wanny podsadzić, trochę go przyzwyczajam do halasu np pralki, bo w histerii nie da sie robić zabiegów/ BEDZIE DOBRZE!!
-
nie było mnie sporo czasu, mam po operacjach Timona wielgusa w domku na parę dni, pilnuje dzień i noc bo to trudny przypadek, ale stale myślę o LISIE, widzę że psy najdziwniej na świecie reagują na zmianę sytuacji, on nie warczała nigdy na nikogo, widać nieco jeszcze potrzebuje czasu na zaaklimatyzowanie,, trzeba jej koniecznie pokazać jakiś krzaczek obsiusianym przez nia podkładem, za duży ma teren i jest zdezorientowana, trzymam kciuki by się jakos zaaklimatyzowała, martwią mnie te jej złe sny, bo to jest nowość, miałam okazję zaobserwować bo spała że mną, była spokojna, takie złe sny ma natomiast Timon ONEK, AŻ PRZEBIERA ŁAPKAMI, głaskam go wtedy delikatnie rozbudzając aby sie poczuł bezpieczny, za to u mnie teraz Kuba zaczĄł podsikiwać wiklinową budkę na kota, w ktorej sam zreszta śpi z własnego wyboru jak mu na wersalce za ciepło, nie było tego przed zagubieniem w JAWORZNIE, ależ przedziwne są reakcje psiaków!Moze ja wypróbuję taki odstraszacz? Stale jeszcze z rozpędu szykuję Lisuniową miseczkę/ pozdrawiam całą rodzinę!
-
Jamniczek Kubuś jako aniołek uciekł za TM [*] ;(
TERESA BORCZ replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
troszke KUBUNIO się zasiedział, po traumie JAWORZNA musiał dojŚĆ do siebie, cudownie że cioteczki zasponsorowały pakiet , jest już szykowany do kastracji, dam znać jak tylko wszystko się ułoży, z braku kasy poszedłby do ds bez wszystkich koniecznych obrzędów, teraz będzie wszystko super, a psiak to sama miłość na czterech łapkach, piękny i błyszczący!Nie bylo mnie kilka dni z powodu dość skomplikowanych operacji Timona, (jest tez narazie u mnie), no i pakietów Guciolka i Kubusia, to sporo pracy/