Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20380
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    59

Everything posted by mari23

  1. cieszę się bardzo, ale martwię się podwójnie - od ucieczki Czarnej chyba każda adopcja będzie taka :( słowotwórstwo Kasi jest słodkie, a jej przemyślenia rozczulające, jest chora i leżąc w łóżku słyszała popłakiwanie Cyryla, który jest u nas od piątku. "Cyryl tęskni do pani? Biedny, ja jakby byłam psem to też by tęskniłam i by się martwiłam i by płakałam"... no i nie rozczulaj się tu człowieku przy takiej wrażliwej istocie :) wirusy, które położyły Kasi cała rodzinę z kotem włącznie dopadły dzisiaj od rana i mnie :( i niestety Pirat od południa ma biegunkę, dwa koce już wyrzuciłam pomimo częstego z nim wychodzenia, a teraz to już z krwią :( czekam na wiadomość od wetki, czy przyjedzie do gabinetu
  2. nie dam rady pisać przez łzy, zacytuję to, co mi do serca trafiło
  3. ja zalegam za styczeń i luty, przepraszam, w poniedziałek pójdzie przelew i zrobię zlecenie stałe, bo moja pamięć zawodna jest ostatnio. A fotki śliczne - Donald zadowolony, uśmiechnięty :)
  4. takie zwroty, jak ten o umieraniu czy kocie to łatwo zapamiętać, bo ona jest na etapie mówienia: by zrobiłam, by płakałam, by poszłam - tak jej się czas przyszły "układa", ale wiele wynikających z logicznej odmiany Kasi nowych słów nie zapamiętuję, jeśli zaraz nie zapiszę, jak choćby to, że kotek jest najedzony i napiciony ( bo sie najadł i napił ;)). Tak, jak Nutusia zauważyła - język polski ma wiele nie logicznych odmian, a dziecko myśli bardzo prosto i logicznie.... no i czasem przy takim słowotwórstwie jest wesoło ;) jednak najlepsze są Kasi teksty "filozofoczne" ;) ale teraz mi smutno, choć właściwie cieszyć się powinnam... Azorek znalazł dobry domek, niedaleko, w Lubiążu ( nie z ogłoszenia, raczej "z polecenia" znajomej ) Puszek popłakuje za nim, a ja za każdym żałosnym szczeknięciem Puszka...ech, łzy jak groch...
  5. jak mój staruni Misio :( :( przepraszam za nieobecność na dogo w tym tygodniu (paskudne grypowe wirusy ) , już podaję wpłaty: 40,- Miriam T. za III i IV (04.03.) 40,- Marek M. (05.03.) 60,- AgusiaP (05.03.) 10,- dorota1 (09.03.)
  6. o, mój Boże :( :( jak dobrze, że do Ciebie trafił! przepraszam za nieobecność na dogo w tym tygodniu (paskudne grypowe wirusy ) , już podaję wpłaty: 40,- Miriam T. za III i IV (04.03.) 40,- Marek M. (05.03.) 60,- AgusiaP (05.03.) 10,- dorota1 (09.03.)
  7. z tą skrzynką na dogo po zmianach to wiecznie mam problem, albo się nie otwiera, albo zapchana, a usuwane wiadomości wciąż tam są tylko z czerwonym napisem "usunięta".... wpłaty dla Kseni: 5,- Madziek 25 (05.03) 20,- Madzior - Magdalena S. (06.03.) czy to te bazarkowe? 5,- mdk 8 (11.03.) 30,- Tianku (11.03.) 5,- Olimpijka (11.03.) 10,- Agnieszka 103 (12.03.) 10,- phase (12.03.)
  8. super :) tak przewidywałam, pani jest bardzo ciepłą osobą, cała rodzina taka jest, ale pani szczególnie
  9. Bardzo dziękuję za wrzucenie na wątek zdjęć i za ogłoszenia - mnie ostatnio trochę życie "przygniotło", stąd kilkudniowa nieobecność na dogo, m.in. u mojej córki cała rodzina chora leży, nawet kota na zastrzyki wozić musiałam, bo zaraził się od Ani ( teraz biedny kocina ucieka na mój widok :( ) Najmniej chora jest Kasia, ale też leży. Z psiakami też problemów nie brak.... i "wyścig z czasem" od rana do północy... Majeczka jest bardzo "pazerna" na pieszczoty ( i jedzonko!), powinna być jedynaczką na kolankach u pani lub pana, wszystko jej jedno, byle tylko ją głaskali i dużo jeść dawali ;) trochę tłuściutka jest, ale naprawdę pazerna na jedzenie, odbiera innym, nawet Piratowi ;) za to boi się zdjęć, stąd takie bojaźliwe miny na fotkach. Elu, bardzo dziękuję za ogłoszenia - może Ty "odczarujesz" tą złą passę i cisza w telefonie zostanie zastąpiona nawałem zainteresowanych dobrych domków :) [attachment=10634:Zdjęcie2070.jpg] Dropsik dziękuje, że pomagasz mu w pozbyciu się sprawniejszej "konkurencji" do łóżka i miski ;) a z tekstów Kasi ubawił mnie ostatnio w poprzednią niedzielę taki pocieszny na temat jej kota. Zapytała mnie widząc z okna samochodu jakiegoś kota na polu przy domu - co ten kotek tam robi, chyba go ktoś wyrzucił. Tłumaczyłam jej, że kotek sam tam poszedł i myszek szuka, a Kasia na to z wielka powagą: Ja by swojemu kotowi nigdy w życiu myszy nie dałam. Bo jakby on potem wymiotował, to ja by go bardzo żałowałam, a jakby wymiotował w moim pokoju, to ja by go jeszcze bardziej żałowałam. No i zdziwiło się biedne dziecko, że babcia na taką poważną troskę zareagowała śmiechem.
  10. właśnie mi się udało "załatwić" 3 pudełka Kreonu :)
  11. tak planujemy, Kasia ma starszą koleżankę Maję ( córka jej ukochanej niani) , pójdziemy ją odwiedzić, powoli przestawimy myślenie Kasi o szkole ( o psach absolutnie nie! ;)) , ale wczoraj aż się rozpłakałam, tak mi jej żal było ( oczywiście dopiero wieczorem, Kasia tego nie widziała). Mati jeden dzień był cicho.... tylko jeden dzień - dzisiaj już zasłona wcale mu w szczekaniu nie przeszkadza.... miałam dzisiaj w planie zrobienie ładnych zdjęć psiakom do adopcji, ale pogoda nam się zepsuła - padał deszcz :( wiosna zbliża się wielkimi krokami - skąd wiem? wszędzie pełno sierści ;) wyczesuję psiaki po kolei, w domu tylko Dropsik i Majeczka maja krótką sierść, a tylko Maksio i Puszek uwielbiają czesanie, zwłaszcza Max - aż prosi "ja, ja!" gdy czesze się innego pieska. Łatek ze swoim puchatym futrem.... to dopiero jest wyzwanie - bark znów boli strasznie, zapewne nadwerężyłam przy tych wiosennych porządkach w psich futrach. Muszę znaleźć jeden dzień i zrobić badania staruszkom, ostatnio każde z nich miało albo nerki, albo wątrobowe podwyższone, trzeba sprawdzić, jak to wygląda teraz, wydaje mi się, że Miłeczce coś jakby dolega, podobnie jak i Misiek - schudła, choć nie drastycznie, ale niepokoi mnie to bardzo. [attachment=10454:Zdjęcie2038.jpg] Maksio ulokował się na ulubionym materacyku Majeczki.... że za mały? nie szkodzi ;) [attachment=10455:Zdjęcie2012.jpg] Mati robił chyba wiosenne porządki w Łatkowej budzie - oto, co zostało z pięknego, nowego materaca, który Łatus dostał od swojego kumpla Cyryla.... ech, gryzak Mati perfekcyjnie zamienił materac w confetti.... cały wybieg jest w strzępkach z gąbki - jutro czeka mnie sprzątanie [attachment=10453:Zdjęcie2039.jpg] a to zagadka dla Havanki ;) kto się ukrył pod kołderką i udaje, że go nie ma? ;)
  12. Maćku, trzymam za Ciebie kciuki :)
  13. Kasia jest jedynaczką i nie ma rodzeństwa, tylko takie "cioteczne" ma, ale młodsze. "Popracujemy" ;) trochę i do września może uda się przestawić myślenie Kasi o szkole ;) za to w myśleniu o pieskach- nic niech się nie zmienia ! :) Moje dzieci ( za wyjątkiem synowej niestety) lubią zwierzaki, choć widząc moje zabieganie i słabe zdrowie - nie popierają takiej dużej ich ilości w domu.Zawsze miały w domu ptaki, rybki, świnkę morską, żółwie, psa. Naszego pierwszego psa - malutką Majeczkę przyniósł do domu ( z ulicy oczywiście) mój 9-letni wówczas syn, a w dniu jej śmierci po 8 latach z nami ( akurat imieniny córki) - oboje nic nie jedli, płakali cały dzień, zwłaszcza Ania. Ania ma u siebie przygarniętego kota, a syn niestety nie ma własnego zwierzaka.... żona nie pozwala, ale ma ich tyle u mnie, a pomocy np. w transporcie bardzo często mi udzielają i syn, i córka, czasem nawet zięć. Ale czy moje zwierzaki mogłyby liczyć na nich, gdyby mnie zabrakło.... nie wiem.... liczę więc na Kasiunię :)
  14. skoro o śmierci i zaśmiecaniu.... to i ja "dorzucę" bo.... chyba mogę już umierać.... moja prawie 6-letnia ukochana wnuczka Kasia widać wiele wywnioskowała z moich opowiadań o Maksiu, Puszku, Azorku, Misiu... wczoraj mówi do mnie tak: "wiesz, babcia, jakby ty mi umarłaś, to ja by się opiekowałam pieskami, tylko mi powiedz ten przepis, żeby Misiowi gotowałam" ( bo starunio Misio je tylko gotowane specjalnie dla niego płatki owsiane z marchewką i filetem z kurczaka) za to dzisiaj Kasia płacze, że nie chce do szkoły - słyszała w przedszkolu rozmowę, że od września musi iść do szkoły, bo sejm tak zdecydował....
  15. na wątku Macela jest wyliczenie a pieniążki na budę dotarły oczywiście
  16. sytuacja ostatnio niestety częsta - ci, którzy chcą pomóc, nie mogą, bo zapsieni na max, a ci nie zapsieni.... nie pomogą, bo nie chcą :( och, Olenku - sen z powiek mi spędzasz :(
  17. rachunek za pobyt w hotelu od 21.02. do 31.03.2015r. na kwotę 370 złotych zapłacony w terminie :)
  18. poszedł dzisiaj przelew za styczeń - 392 zł jest już faktura za luty - kwota do zapłaty 336 zł, termin: 9 marca 2015.
  19. dzisiaj poszedł przelew na kwotę 725 złotych, a więc szczepienie i odrobaczenie nie 40, a 75 złotych
  20. kilka postów wcześniej jest wyliczenie - dzisiaj poszedł przelew na kwotę 725 złotych
  21. kochani, mogę spokojnie umierać ! ;) moja Kasia widać wiele wywnioskowała z moich opowiadań o Maksiu, Puszku, Azorku, Misiu... wczoraj mówi do mnie tak: "wiesz, babcia, jakby ty mi umarłaś, to ja by się opiekowałam pieskami, tylko mi powiedz ten przepis, żeby Misiowi gotowałam" za to dzisiaj płacze, że nie chce do szkoły - słyszała w przedszkolu rozmowę, że od września musi iść do szkoły, bo sejm tak zdecydował.... a wkrótce Kasi szóste urodziny będą... dzisiaj Maksio, Pikuś i Miłeczka miały spacerek z Kasią i harcerkami - dostały takie zadanie do wykonania :) Zawsze dostosowuję "gabaryty" psów do wzrostu i wieku wyprowadzających "wolontariuszek", dobrze, że dzieciaki są wrażliwe na problem bezdomności zwierząt, ale kiedy mi pokazują zdjęcia swoich piesków w telefonach... to albo yorki, albo shih-tzu... Maćku - z kością dla psa będącego w stadzie jest problem - bo nawet, jak mają trzy - najczęściej chcą tą jedną właśnie, którą ma teraz kolega.... przy większej ilości psów trudno dawać im gryzaki i zabawki, dlatego o tym nie pomyślałam. Ale dzięki za pomysł - spróbuję jednak, bo Łatuś to poczciwina, więc Matiśkowi raczej odbierał nie będzie, a najlepiej, jak obaj dostaną :) Co do Puszkowej łapki - wetka też nie potrafi jednoznacznie powiedzieć - co lepsze, czeka na moja decyzję, bo każde rozwiązanie ma plusy i minusy.... muszę z nim pojechać, ale od poniedziałku mam codziennie "coś nowego", co mnie zmusza do przekładania wizyty....
  22. u nas dzień bez atrakcji rzadko się trafia.... dzisiaj mieliśmy kolejnego pieska - jack russel terier, staruszek już: [attachment=10417:Zdjęcie2029.jpg][attachment=10418:PIC_0268.JPG][attachment=10419:Zdjęcie2034.jpg] dwa dni biegał po osiedlu, rano koleżanka przywiozła mi go do pracy, więc go w domu "zakwaterowałam",ale.... w pokoju męża, bałam się go z psami zostawić tak prosto z ulicy. Dodałam go na Fb i po południu udało się odnaleźć właścicielkę. Nie odwiozłam psa - pani musiała się osobiście pofatygować z przeciwległego końca miejscowości. Jakby ktoś się do mnie wybierał - nieco zmienił się wygląd płotu od strony Odry - jest osłonięty czarną geowłókniną, bo szczekania stróża Matisia nie dało się ciągle słuchać, już nawet na wróble szczekał. Na razie jest cicho, tylko w trakcie prac pogryzł mężowi jakieś narzędzie ( ukradł, schował się w budzie i pogryzł ;)) Martwi mnie to jego szczekanie i gryzienie ( materac i koc z budy tez pogryzł, krzewy gryzie), bo jeśli go ktoś adoptuje - może go oddać, albo, co gorsza - karać za to :(
×
×
  • Create New...