Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20388
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    60

Everything posted by mari23

  1. uffff..... złapana, bezpieczna - to najważniejsze :) reszta powoli też się ułoży :)
  2. niestety - zamiast zdrowienia - mamy nawrót choroby i i ja, i Kasia :( Kasia poszła dzisiaj do przedszkola i odebrałam ją z temperaturą, chyba ją przewiało na przedszkolnym podwórku, bo zimny wiatr był dzisiaj bardzo :( a Pirat od wczoraj nie chciał nic jeść, dopiero z godzinę temu zjadł trochę Intestinala, biegunki już nie ma, dostał wczoraj 3 zastrzyki ( w tym No -Spę), jutro jeszcze zastrzyki ma dostać. Misiaczek mały jakiś słaby dzisiaj, leży wtulony w gorący kaloryfer :([attachment=10674:Zdjęcie2096.jpg] Cyryl pojechał, chyba Puszek-sierotka trafi jutro do Łatusia, bo jednak rozpacza za Azorkiem - poszczekuje i wyje biedny :( cudny nochal Cyryla dla Was: [attachment=10675:Zdjęcie2093.jpg][attachment=10677:Zdjęcie2095.jpg]
  3. nie jesteś.... ale będziesz, kiedy przyjdzie na to czas - uwierz mi - będziesz.... Tylko oby jak najpóźniej !!! U mnie tak powoli gaśnie Misio, ale on ciepełka szuka, śpi wtulony w gorący kaloryfer... tak bardzo go kocham! :( :([attachment=10673:Zdjęcie2096.jpg] mój mały, rudy Miś
  4. dołączam do grupy!!! ;) ale w tzw. "międzyczasie" opowiedziałam o zaistniałej sytuacji dwóm osobom zajmującym się szkoleniem psów i problemami behawioralnymi, choć pytane osobno - obie udzieliły tej samej odpowiedzi: owszem - błąd, nieszczęśliwy początek adopcji, bo źle się stało, że "nowy pies" czyli Argo wszedł na teren dominującej suki i został przez nią zaatakowany. Jednak to nie przesądza o fiasku - jeżeli państwo są zdeterminowani - trzeba dać psom szansę, ale.... tak wg metod Cezara Milana :) - po pierwsze - nie suka przyjeżdża do Argo, tylko spotykają się na dużym, neutralnym, otwartym terenie ( ewentualnie na początek dla bezpieczeństwa suka w kagańcu) - po drugie - nie obwąchiwanie się, nie zapoznawanie, stanie czy wolny spacer, ale energiczny marsz w tym samym kierunku, psy się widzą i idą razem, ale nie mogą się spotkać, idą razem, po conajmniej 15 minutach takiego marszu można np. zamienić prowadzących psy, zbliżyć się i pozwolić im się delikatnie obwąchać - cały czas maszerując. Takie spotkanie to conajmniej 40 minut - godzina nawet wspólnego marszu po otwartym terenie z opcjami zbliżania psów do siebie, zamiany prowadzących bądź prowadzone przez 1 osobę. Ważne, że idą razem w jednym kierunku i na tyle energicznie, że nie mają za wiele czasu na "nerwy", zmęczone będą spokojniejsze. Nie daje to gwarancji, że po takim zapoznaniu będzie dobrze - w domu przez pewien czas konieczna będzie obserwacja zachowań suki. I uwaga, która mnie "olśniła" - dla suki nie jest ważne, że ten pies wygląda identycznie nawet, jak jej przyjaciel - psy poznają się głównie po zapachu, nie po wyglądzie. a to, co mi teraz przyszło do głowy - może i "szalone", ale.... czy nie warto skorzystać tam na miejscu z pomocy jakiegoś behawiorysty? Nawet odpłatnie - warto chyba....
  5. na zewnątrz mu lepiej,bo może tlenu więcej....
  6. pewnie - jak to Bakuś - trzyma się świetnie :)
  7. niestety coraz częściej to się zdarza :( :( biedna sunia :( mam nadzieję, że uda się ją złapać
  8. ja się uśmiałam, a moje psy się rozszczekały słysząc odgłosy psiej zabawy ;)
  9. cieszę się bardzo, ale martwię się podwójnie - od ucieczki Czarnej chyba każda adopcja będzie taka :( słowotwórstwo Kasi jest słodkie, a jej przemyślenia rozczulające, jest chora i leżąc w łóżku słyszała popłakiwanie Cyryla, który jest u nas od piątku. "Cyryl tęskni do pani? Biedny, ja jakby byłam psem to też by tęskniłam i by się martwiłam i by płakałam"... no i nie rozczulaj się tu człowieku przy takiej wrażliwej istocie :) wirusy, które położyły Kasi cała rodzinę z kotem włącznie dopadły dzisiaj od rana i mnie :( i niestety Pirat od południa ma biegunkę, dwa koce już wyrzuciłam pomimo częstego z nim wychodzenia, a teraz to już z krwią :( czekam na wiadomość od wetki, czy przyjedzie do gabinetu
  10. nie dam rady pisać przez łzy, zacytuję to, co mi do serca trafiło
  11. ja zalegam za styczeń i luty, przepraszam, w poniedziałek pójdzie przelew i zrobię zlecenie stałe, bo moja pamięć zawodna jest ostatnio. A fotki śliczne - Donald zadowolony, uśmiechnięty :)
  12. takie zwroty, jak ten o umieraniu czy kocie to łatwo zapamiętać, bo ona jest na etapie mówienia: by zrobiłam, by płakałam, by poszłam - tak jej się czas przyszły "układa", ale wiele wynikających z logicznej odmiany Kasi nowych słów nie zapamiętuję, jeśli zaraz nie zapiszę, jak choćby to, że kotek jest najedzony i napiciony ( bo sie najadł i napił ;)). Tak, jak Nutusia zauważyła - język polski ma wiele nie logicznych odmian, a dziecko myśli bardzo prosto i logicznie.... no i czasem przy takim słowotwórstwie jest wesoło ;) jednak najlepsze są Kasi teksty "filozofoczne" ;) ale teraz mi smutno, choć właściwie cieszyć się powinnam... Azorek znalazł dobry domek, niedaleko, w Lubiążu ( nie z ogłoszenia, raczej "z polecenia" znajomej ) Puszek popłakuje za nim, a ja za każdym żałosnym szczeknięciem Puszka...ech, łzy jak groch...
  13. jak mój staruni Misio :( :( przepraszam za nieobecność na dogo w tym tygodniu (paskudne grypowe wirusy ) , już podaję wpłaty: 40,- Miriam T. za III i IV (04.03.) 40,- Marek M. (05.03.) 60,- AgusiaP (05.03.) 10,- dorota1 (09.03.)
  14. o, mój Boże :( :( jak dobrze, że do Ciebie trafił! przepraszam za nieobecność na dogo w tym tygodniu (paskudne grypowe wirusy ) , już podaję wpłaty: 40,- Miriam T. za III i IV (04.03.) 40,- Marek M. (05.03.) 60,- AgusiaP (05.03.) 10,- dorota1 (09.03.)
  15. z tą skrzynką na dogo po zmianach to wiecznie mam problem, albo się nie otwiera, albo zapchana, a usuwane wiadomości wciąż tam są tylko z czerwonym napisem "usunięta".... wpłaty dla Kseni: 5,- Madziek 25 (05.03) 20,- Madzior - Magdalena S. (06.03.) czy to te bazarkowe? 5,- mdk 8 (11.03.) 30,- Tianku (11.03.) 5,- Olimpijka (11.03.) 10,- Agnieszka 103 (12.03.) 10,- phase (12.03.)
  16. super :) tak przewidywałam, pani jest bardzo ciepłą osobą, cała rodzina taka jest, ale pani szczególnie
  17. Bardzo dziękuję za wrzucenie na wątek zdjęć i za ogłoszenia - mnie ostatnio trochę życie "przygniotło", stąd kilkudniowa nieobecność na dogo, m.in. u mojej córki cała rodzina chora leży, nawet kota na zastrzyki wozić musiałam, bo zaraził się od Ani ( teraz biedny kocina ucieka na mój widok :( ) Najmniej chora jest Kasia, ale też leży. Z psiakami też problemów nie brak.... i "wyścig z czasem" od rana do północy... Majeczka jest bardzo "pazerna" na pieszczoty ( i jedzonko!), powinna być jedynaczką na kolankach u pani lub pana, wszystko jej jedno, byle tylko ją głaskali i dużo jeść dawali ;) trochę tłuściutka jest, ale naprawdę pazerna na jedzenie, odbiera innym, nawet Piratowi ;) za to boi się zdjęć, stąd takie bojaźliwe miny na fotkach. Elu, bardzo dziękuję za ogłoszenia - może Ty "odczarujesz" tą złą passę i cisza w telefonie zostanie zastąpiona nawałem zainteresowanych dobrych domków :) [attachment=10634:Zdjęcie2070.jpg] Dropsik dziękuje, że pomagasz mu w pozbyciu się sprawniejszej "konkurencji" do łóżka i miski ;) a z tekstów Kasi ubawił mnie ostatnio w poprzednią niedzielę taki pocieszny na temat jej kota. Zapytała mnie widząc z okna samochodu jakiegoś kota na polu przy domu - co ten kotek tam robi, chyba go ktoś wyrzucił. Tłumaczyłam jej, że kotek sam tam poszedł i myszek szuka, a Kasia na to z wielka powagą: Ja by swojemu kotowi nigdy w życiu myszy nie dałam. Bo jakby on potem wymiotował, to ja by go bardzo żałowałam, a jakby wymiotował w moim pokoju, to ja by go jeszcze bardziej żałowałam. No i zdziwiło się biedne dziecko, że babcia na taką poważną troskę zareagowała śmiechem.
  18. właśnie mi się udało "załatwić" 3 pudełka Kreonu :)
  19. tak planujemy, Kasia ma starszą koleżankę Maję ( córka jej ukochanej niani) , pójdziemy ją odwiedzić, powoli przestawimy myślenie Kasi o szkole ( o psach absolutnie nie! ;)) , ale wczoraj aż się rozpłakałam, tak mi jej żal było ( oczywiście dopiero wieczorem, Kasia tego nie widziała). Mati jeden dzień był cicho.... tylko jeden dzień - dzisiaj już zasłona wcale mu w szczekaniu nie przeszkadza.... miałam dzisiaj w planie zrobienie ładnych zdjęć psiakom do adopcji, ale pogoda nam się zepsuła - padał deszcz :( wiosna zbliża się wielkimi krokami - skąd wiem? wszędzie pełno sierści ;) wyczesuję psiaki po kolei, w domu tylko Dropsik i Majeczka maja krótką sierść, a tylko Maksio i Puszek uwielbiają czesanie, zwłaszcza Max - aż prosi "ja, ja!" gdy czesze się innego pieska. Łatek ze swoim puchatym futrem.... to dopiero jest wyzwanie - bark znów boli strasznie, zapewne nadwerężyłam przy tych wiosennych porządkach w psich futrach. Muszę znaleźć jeden dzień i zrobić badania staruszkom, ostatnio każde z nich miało albo nerki, albo wątrobowe podwyższone, trzeba sprawdzić, jak to wygląda teraz, wydaje mi się, że Miłeczce coś jakby dolega, podobnie jak i Misiek - schudła, choć nie drastycznie, ale niepokoi mnie to bardzo. [attachment=10454:Zdjęcie2038.jpg] Maksio ulokował się na ulubionym materacyku Majeczki.... że za mały? nie szkodzi ;) [attachment=10455:Zdjęcie2012.jpg] Mati robił chyba wiosenne porządki w Łatkowej budzie - oto, co zostało z pięknego, nowego materaca, który Łatus dostał od swojego kumpla Cyryla.... ech, gryzak Mati perfekcyjnie zamienił materac w confetti.... cały wybieg jest w strzępkach z gąbki - jutro czeka mnie sprzątanie [attachment=10453:Zdjęcie2039.jpg] a to zagadka dla Havanki ;) kto się ukrył pod kołderką i udaje, że go nie ma? ;)
  20. Maćku, trzymam za Ciebie kciuki :)
  21. Kasia jest jedynaczką i nie ma rodzeństwa, tylko takie "cioteczne" ma, ale młodsze. "Popracujemy" ;) trochę i do września może uda się przestawić myślenie Kasi o szkole ;) za to w myśleniu o pieskach- nic niech się nie zmienia ! :) Moje dzieci ( za wyjątkiem synowej niestety) lubią zwierzaki, choć widząc moje zabieganie i słabe zdrowie - nie popierają takiej dużej ich ilości w domu.Zawsze miały w domu ptaki, rybki, świnkę morską, żółwie, psa. Naszego pierwszego psa - malutką Majeczkę przyniósł do domu ( z ulicy oczywiście) mój 9-letni wówczas syn, a w dniu jej śmierci po 8 latach z nami ( akurat imieniny córki) - oboje nic nie jedli, płakali cały dzień, zwłaszcza Ania. Ania ma u siebie przygarniętego kota, a syn niestety nie ma własnego zwierzaka.... żona nie pozwala, ale ma ich tyle u mnie, a pomocy np. w transporcie bardzo często mi udzielają i syn, i córka, czasem nawet zięć. Ale czy moje zwierzaki mogłyby liczyć na nich, gdyby mnie zabrakło.... nie wiem.... liczę więc na Kasiunię :)
  22. skoro o śmierci i zaśmiecaniu.... to i ja "dorzucę" bo.... chyba mogę już umierać.... moja prawie 6-letnia ukochana wnuczka Kasia widać wiele wywnioskowała z moich opowiadań o Maksiu, Puszku, Azorku, Misiu... wczoraj mówi do mnie tak: "wiesz, babcia, jakby ty mi umarłaś, to ja by się opiekowałam pieskami, tylko mi powiedz ten przepis, żeby Misiowi gotowałam" ( bo starunio Misio je tylko gotowane specjalnie dla niego płatki owsiane z marchewką i filetem z kurczaka) za to dzisiaj Kasia płacze, że nie chce do szkoły - słyszała w przedszkolu rozmowę, że od września musi iść do szkoły, bo sejm tak zdecydował....
×
×
  • Create New...