Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20455
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    60

Everything posted by mari23

  1. zaglądam do Was..... mam nadzieję, że uda mi się komuś pomóc....
  2. wysłałam Bogusiowi skromne dwie dyszki...
  3. kochane szmaucerkowe ciocie - smutno mi, bo odszedł nagle, na zawał serca kochany Maksio [*] pan miał go adoptowanego ode mnie, jest zrozpaczony, to samotny pan po 60-tce może znajdzie się dla niego kopia Maksia? ( DOlny Sląsk, okolice Srody Sląskiej) ręczę za pana - miłość i dobre warunki gwarantowane
  4. :( właśnie dostałam wiadomość, że nagle ( zawał serca) odszedł Maksio :( mały, sznaucerkowaty piesek - pan strasznie rozpacza, szukamy pieska podobnego do Maksia. Maksia pan miał oczywiście ode mnie [attachment=16912:Zdjęcie2180.jpg] żegnaj, Maksiu [*] :( :( :(
  5. karuzeli ( szalonej!) ciąg dalszy :( dwie sunie - Hera (cudna szczeniaczka od malamutki) i Misia pojechały wczoraj wieczorem do swojego domu, młodzi w podzięce ofiarowali mi.... butelkę weselnej wódki ! kto to wypije??? zapraszam! ;)[attachment=16883:Zdjęcie2688.jpg] [attachment=16881:Zdjęcie2687.jpg][attachment=16882:Zdjęcie2683.jpg][attachment=16884:Zdjęcie2682.jpg][attachment=16885:Zdjęcie2666.jpg][attachment=16886:Zdjęcie2665.jpg] piękna sunia z tej szczeniotki, oj, będzie wielka :) Domek fajny znalazł wczoraj Mati, niedaleko, kilka km stąd, dom z ogrodem, starsi, spokojni ludzie, wielopokoleniowa rodzina. Łobuz nawet się za mną nie obejrzał, pojechał radośnie i bardzo szybko poczuł się tam u siebie. Za to malamutka Cindy przez 3 godziny wyła za nim... chciałam jej podrzucić "na podmianę" nową sunię - zabraną z ulicy szczeniorkę, prawie wyżła rudziastego.... ale mała bardzo się Cindy bała, a z kojca obok wyskoczyła górą w ułamku sekundy ( płot ok. 150cm). [attachment=16887:Zdjęcie2678.jpg][attachment=16888:Zdjęcie2679.jpg][attachment=16889:Zdjęcie2672.jpg][attachment=16890:Zdjęcie2671.jpg][attachment=16891:Zdjęcie2670.jpg] maniery suni ( załątwianie wszystkich potrzeb w domu, łażenie po stołach) i wszelkie inne informacei wskazują, że to kolejny pies kolejnej miejscowej patologii.... wczorajwieczorem omal zawału nie dostałam, dobrze, że zdążyłam się schować, no i było ciemno - nie widzieli mnie z sunią na podwórku... ona musi stąd zniknąć, do nich wrócić nie powinna. to by było na tyle najważniejszych wieści, lecę do pracy Bardzo, bardzo dziękuję za ogłoszenia i pomoc, za duchowe wsparcie - bez Was nie dałabym rady !!!!!!!!!!!!!!!!! Dziękuję, że jesteście!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  6. ile ogłoszeń !!! :) dziekuję !!!!!!!!!!!!!!! Ja już po sobotnim "generalnym dekupażu" ogrodu, wprawdzie kupki zbieram codziennie, ale nie aż tak dokładnie zagladając w każdy kąt i pod każdy krzaczek, więc sobota od rana jest baaaaardzo pracowita. Moje zdziwienie niedużą ilością sprzątania "starego" ogrodu znalazło wyjaśnienie z chwilą wejścia na nowy ogród - widać, że się pieskom podoba ;), w przeciwieństwie do moich oporów przed korzystaniem z nowego terenu - pieski skwapliwie "zagospodarowały" działkę :) A skoro juz przy tym temacie jestem - Cindy wciąż musi dostawać suchą karmę wymieszaną z Intestinalem, inaczej posprzatanie jej wybiegu jest wyjątkowo trudne. Zastanawiam sie nad zrobieniem jej biochemii, szczególnie parametrów trzustki, wprawdzie przytyła, wetka nawet stwierdziła, że osiągnęła już prawidłową wagę i "wystarczy tycia", ale za gruba to ona nie jest przy tej ilości karmy, jaką łapczywie pochłania... A dzisiaj ucieszył mnie bardzo pierwszy "sukces wychowawczy" u Cindy - otóż sunia spojrzawszy na Matisiową miskę odeszła po chwili wahania do swojej pełnej michy ! Nie atakuje go już przy jedzeniu, moje cierpliwe nauki "nie poszły w las" :) Dwie sunieczki - goście - coraz śmielsze, z ogrodu zabrałam je do domu i tu już do jutra zostaną, choć Misia wciąż wystraszona, za to Hera ( córeczka Cindy) szaleje z malutką szczeniorką demolując do reszty dom.... ale co tam, ważne, że już wesoła, bo bały się obie bardzo, tylko przy drzwiach siedziały. Ja już pogodziłam się z myślą, że mój dom "Wersalem" nigdy nie będzie, choć podziwiam, a nawet zazdroszczę tym, którzy mają mieszkania, jak z obrazka. Dzisiaj Misia na dźwięk dzwonka błyskawicznie wskoczyła mi na kolana :) Niestety nie ma apetytu, źle znosi rozłąkę, za to mała.... ufff. teraz śpi zmęczona, chwila oddechu dla mnie i dla psów ;)) [attachment=16803:Zdjęcie2629.jpg][attachment=16804:Zdjęcie2632.jpg][attachment=16805:Zdjęcie2641.jpg][attachment=16806:Zdjęcie2651.jpg][attachment=16807:Zdjęcie2660.jpg] zdjęcia w domu trochę ciemne, ale watro popatrzeć, jak urosła szczeniorka malamutki :) Mati wciąż bierze zastyrzyki, wydaje mi się, że guzek troszeńkę mniejszy jest. Mam problem z Sabą - chyba muszę szukać jej domu :( została adoptowana i super jej się żyło, ale wrócił do domu synuś z rodziną i dwiema sukami, w tym owczarek podhalański... no i jest problem,a o pracy z psami nie ma co marzyć :( Saba to prawie owczarek niemiecki, wysterylizowana sunia.Muszę poszukać jej zdjęć w komputerze, bo zrobienie tam zdjęć trudne jest niestety, podobnie, jak życie Saby w tym domu :(
  7. Na koncie SHA - 158 zł Dostałam fakturę z Krakowa, kwota 52 zł, ale zapłacona gotówką. Poproszę na PW nr konta, na który mam zwrócić pieniążki za zapłaconą fakturę.
  8. jestem wreszcie, odchorowałam - nie wiem, czy upały, czy stres z działką związany... zapewne i jedno, i drugie :( dzisiaj druga z byłych użytkowniczek, ta zadowolona, że teren już nie bezpański - była razem ze mną na tej działce, pomogłam jej uzbierać jabłek ( ja naprawdę nie mam kiedy robić przetworów, a do jedzenia to one... brrrr) pokazałam jej nawet zarośla przy moim płocie i konieczność zrobienia porządku ( bo jeszcze nie dokończyłam, po telefonie sąsiadki przestałam tam wchodzić). Ta kobieta to rozumie i nie ma pretensji, wręcz przeciwnie, tamta mnie unika i po jabłka nie chce przyjść, chyba, że jej zrobię specjalną, oddzielną bramę i dam klucz....a tu już wyraźnie zaprotestował "potencjalny wykonawca" tej pracy czyli mój mąż.. ale wracam do psich spraw - bo mi się dzisiaj o dwa stan posiadania powiększył :) na szczęście to tylko do niedzieli - młodzi, którzy adoptowali szczeniorkę od malamutki biorą jutro ślub, a zważywszy, że cała rodzina i sąsiedzi na weselu będą.... nie miał się kto psami zaopiekować, tak więc mała ( już nie taka mała) Hera i większa Misia zawitały do mnie. Mała całkiem sporo urosła :) U reszty piesków prawie bez zmian, te chore caly czas biorą leki, Morelce kupiłam Stress-out, może to coś da, choć na razie i tak jest ogromna poprawa w jej zachowaniu. Mati ma na boku ( tak na żebrach) jakiś twardy guzek, na razie dostaje zastrzyki przeciwzapalne i obserwujemy. Mati znów mieszka z Sendy, bo zrobił podkop i wylazł ze swojego kojca, oczywiście nigdzie nie uciekł, tylko do mnie przybiegł, ale przeraziłam się, bo gdyby brama była akurat otwarta, mogłoby stać się nieszczęście, mieszkam przy jednej z głównych ulic. Szczeniorka ma się doskonale, pogryzła już kilka kabli, w tym kabel od głośników, buty i trochę papierów, ale głównie "maltretuje" psy, zaczepiając nieustannie do zabawy.Kasia nadała jej imię ( nie lubię tego imienia,ale cóż- sama postawiłam warunek, żeby to imię było inne, niż te, które u nas były). Ponieważ ma błyszczącą sierść... Perełka będzie - taki był argument "opiekunki" Kasi.[attachment=16767:Zdjęcie26191.jpg] Dzisiaj omal zawału nie dostałam, gdy Majeczka z podwórka (chyba właśnie z tamtej działki) przyniosła.... sarnią nóżkę! :( :( Zabrałam jej i wyrzuciłam, ale ktoś tu chyba kłusuje, bo żaden myśliwy w sąsiedztwie nie mieszka. Basiu - bardzo, bardzo dziekuję za zrobienie zdjęć i ogłoszeń, ale na Facebooku chyba musisz zmienić status tych zdjęć na "publiczny", inaczej zobaczą je tylko Twoi znajomi.To mi się wyświetla, jak klikam w linki: Niestety, ta treść jest obecnie niedostępna Być może użyty link wygasł lub strona jest widoczna tylko dla grupy odbiorców, do której nie należysz. Wróć do poprzedniej strony · Przejdź do aktualności · Odwiedź nasze Centrum pomocy
  9. wspaniałe wieści, bardzo się cieszę !!!
  10. gmina się zgodziła, bo działka była "bezpańska" czyli gminna właśnie i my jedyni, którzy o dzierżawę poprosili, a teraz okazało się, że jeszcze co niektórzy by chcieli i "dlaczego nie oni dostali".... mam strasznego doła od kilku dni :( może lepiej o psich sprawach: zamieniłam sobie, jak ten stryjek z przysłowia ;) spokojną, grzeczną, wielką szczeniaczkę, która domek znalazła:[attachment=16554:Zdjęcie2596.jpg] na zdjęciu z nowym panem na małą, bardzo żywotną i wciąż rozrabiającą szczeniaczkę :[attachment=16555:Zdjęcie2599.jpg][attachment=16556:Zdjęcie2600.jpg][attachment=16558:Zdjęcie2602.jpg] Oczywiście malunia już pod troskliwą opieką Kasi nauczyła się chodzić po schodach, straszny łobuz z niej. Sunia oddana przez pijaka, była brudna i z milionem pcheł w puchatej sierści...
  11. Oby nie! ech, życie czasem pisze takie scenariusze, o jakich się filmowcom nie śniło....żal tej pani, bardzo żal :( i Filonka=pechowca żal :(
  12. przyłączam się ochoczo!
  13. nie jest źle, bo lipiec zapłacony, ale na sierpień trochę brakuje... od mojego ostatniego "sprawozdania finansowego" jest tylko jedna wpłata: 123,19 saldo 12.08.2015 30,- Roland_De (18.08.) 153,19 saldo 18.08.2015
  14. mój ukochany KIlerek[*] miał padaczkę, dostawał też ataków w sytuacji stresowej ( petardy, silna burza), ale inaczej to wyglądało - pies się nie poruszał w czasie ataku, był "sztywny", wyprężony... ale są różne ataki padaczkowe - o różnym stopniu nasilenia, trudno z filmiku to ocenić. Jedno jest pewne - do schroniska trafić nie powinien. Sytuację mam teraz dość trudną, ale na pewno jakąś niedużą jednorazową wpłatą pomogę, jesli znajdzie się dla niego DT lub hotel
  15. Jeśli chodzi o psiaki po zmarłym panu - obawiam się bardziej otrucia, niż choroby :( i boję sie o resztę psów z tego właśnie powodu :( ta piątka ( już czwórka tylko) to jedyna przeszkoda do ograbienia pustego domu - wprawdzie nic tam cennego nie ma, ale.... złom jakiś może czy inne drobne przedmioty, które można by było spieniężyć i na "trunek" by wystarczyło... tego się boję :( ten był najmniejszy, ale najodważniejszy - nabardziej szczekał i pierwszy przybiegał po kąski rzucane za płot - taki "gospodarz", choć maleńki, żal mi go, sympatyczny "zakapiorek" był z niego. Maćku - przeczytałam Twój cytat o Amandzie.... uffff.... to mnie naprawdę aniołek się trafił ;) Co do imienia, to pewnie zostanie, bo ona na nie reaguje, tak fonetycznie piszę - Sendy, ale nie lubię takich imion :( i kolejny aniołeczek mi sie trafił - właśnie dzieci przyprowadziły: [attachment=16438:Zdjęcie2592.jpg][attachment=16439:Zdjęcie2593.jpg][attachment=16443:Zdjęcie2594.jpg] psie dziecko ( niewiele mniejsze od Pirata!) Będzie wielkim psem, to sunia, wiem czyja.... i wolałabym, żeby jej nie odnaleźli, nie powinni mieć zwierząt ci ludzie, a już na pewno nie sukę, patologia totalna i nie reformowalna :( mieszkają dość daleko ode mnie, może jej nie znajdą. [attachment=16440:Zdjęcie2578a.jpg] a to moje ptactwo ;) nie lubią się fotografować :) [attachment=16441:Zdjęcie2583.jpg][attachment=16442:Zdjęcie2580.jpg] i działka, o którą właśnie powiększam teren dla mojej gromadki - wydzierżawiłam od gminy bezpański teren przylegający do mojej posesji, część zarośli już wycięta i wykoszona, jeszcze ogrom pracy - porządkowania przede mną, no i ogrodzenie - kupiłam- taki lity płot lamelowy w OBI, niby tani, ale całość... oj, sporo wyszło :(
  16. Poker - dziekuję za bazarek - oj, cudny bazarek !!!!! Żebym tylko miała trochę wolnego czasu, to wykupiłabym wszystkie włóczki..... kiedyś druty, szydełko - to był mój "żywioł", teraz czasu brak i wzrok nie ten... Po kolei odpowiem na pytania: Zeberki dostałam od hodowcy, więc ich nie ogłaszam, poza tym.... fajne są! :) Malamutka ma imię.... Sendy - tak ją wołał pan, ona na to reaguje. Cindy - ktoś napisał.... a ja wciąż myślę nad ładnym imieniem dla niej, żeby z pisownią nikt problemów nie miał. Może ma ktoś jakiś pomysł? żeby podobnie brzmiało, ale polskie było... Wczoraj byłyśmy u wetki - przy zdjęciu szwów - idealna! Wywaliła brzuch i "jak mnie kochasz, to mnie masz" ;) W samochodzie - ideał, u wetki - ideał, przy misce - szatan :( nawet wody Matiemu nie dała pić! Mati od soboty ma oddzielny kojec, bo choć bawili się razem cudnie, to jednak koleżanka dawała mu w kość przy jedzeniu, Teraz Mati mieszka tuż przy niej, ale osobno - widzą się i bawią się, ale przez ogrodzenie. Dostała tabletki z witaminami, bo sierść w opłakanym stanie, za to oba szwy zagoiły się pięknie. Morelka - powolutku ją "cywylizuję", uczę czesania i dotykania "newralgicznych" miejsc, jest nieco lepiej, z czystością też, ale pod warunkiem bardzo częstego jej wypuszczania, bo kiedy Morelcia ma potrzebę będąc w domu - bez oporów leje tuż koło mojej nogi na przykad.... Śmieszny trzpiot z niej jest, ale to, co mnie śmieszy, rozczula nawet - niestety niektórych może denerwować - jej zachowania są czasem trudne do przewidzenia i trudne, do "zdiagnozowania" - nie wiadomo dlaczego nagle szczeka piskliwie na kogoś, z kim przed chwilą się bawiła. Udało mi się wyczesać jej z ogona kilka kołtunów, codziennie chwilkę ją czeszę przytrzymując oczywiście zdecydowanie, ale spokojnie, potem nagradzam... póki co jeszcze nie przybiega na widok grzebienia, jak Maksio to robi, jednak nie panikuje już. A z wakacyjnych "pocztówek" bardzo się cieszę, Dropsio to naprawdę jak "cysorz" ma życie, choć brakuje mi go tu bardzo... Hiro również bardzo szczęśliwy i kochany przez państwa, a wczoraj dostałam pozdrowienia od Pusi czarno-białej. Przed chwilą zadzwonił bardzo przejęty pan od pięciu piesków sierotek - przyjechał rano nakarmić pieski i... jeden nie żyje :( Mówi, że jeżdżą tam codziennie na zmianę z bratem - wczoraj brat zauwazył, że Mikrus był jakiś osowiały, dzisiaj pan znalazł go martwego. To najmniejszy z nich, czarny podpalany piesek. Został tam rudy, łaciaty i dwa czarne podpalane. Sytuacja bardzo mnie zaniepokoiła :( nie wiem, co robić :( :( zabierać je stamtąd? obecnośc psów w opustoszałym domu może przeszkadzać potencjalnym złodziejom, choć tam ukraść za bardzo nie ma co, ale wiadomo, "amatorzy cudzego" zawsze się znajdą, choćby złom jakiś na sprzedaż by pozbierali....
  17. tośmy już dwie Marysie mocno chcemy i trzymamy .....
  18. jasne! BO i ja się do wspierających przyłączam !!! :) a mnie niemała psia banda w tym wspiera więc.... ;)śmiało do dzieła :)
  19. zamelduję się i ja :) są jakieś wpłaty, ale podam jutro, bo jak teraz wstanę od komputera i zrobię 2 kroki - całe śpiące wokół mnie towarzystwo z radosnym szczekaniem ruszy do drzwi....
  20. Bardzo, bardzo dziękuję - pomoc w wys. 150 złotych dotarła na konto, od razu też zrobiłam zakupy leków - wystarczy na dłużej, ponieważ "ludzkie" leki dostałam gratis od właścicielki apteki, kupiłam tylko te weterynaryjne, w poniedziałek wkleję skan faktury, bo skaner mam w pracy ( a urlopu w te wakacje zero dni). Jeszcze raz DZIEKUJĘ ja i [attachment=16333:Zdjęcie1957.jpg] !!!!!!!!!!!!!
  21. Dziękuję ! Teraz to już dzielna być muszę, choć coraz trudniej z tym.... dzisiaj pomoc od Skarpety im.Talcott w wys. 150 złotych otrzymała MIłeczka. Dokonałam więc zakupów - leki weterynaryjne kosztowały 165 złotych, leki "ludzkie" dostałam gratis od właścicielki apteki kochającej zwierzaki :) dostałam też "kartkę znad Bałtyku".... jak myślicie, od kogo? ;)[attachment=16331:PART_1439292176057.jpg] Dropsik mój kochany na wakacjach podobno szczęścia też parami chodzą - więc to drugi szczęśliwy MMS:[attachment=16332:Ar14878000.jpg] Hiro na swoich "włościach" spaceruje leniwie Wieści z domku Żabci też są dobre, choć mieszkanie malutkie - Żabka nie zajmuje wiele miejsca;) bo albo na kolankach, albo na łóżku :) Z domku szczeniaka też tylko pozytywne informacje, zachwyty wręcz :) imię Kostek zostało na pamiątkę tej wbitej w gardło kości . Morelka tak dużo pije i sika, że zastanawiam się, czy ona czasem moczówki nie ma.... sika oczywiście w domu, nawet przy mnie - "bez krępacji" ;) i nie tylko sika :( czystości to ona zachować nie potrafi wcale, nie nauczyła się tego w tamtym domu :(ale za to wyłysienia zaczynają porastać "mchem", Morelcia się nie drapie i nie wygryza. Ostatnie dni to psiaki lepiej czuły się ode mnie.... no, może z wyjątkiem Puszka grubaska. Przybyło mi podopiecznych.... 4 malutkie zeberki mam :)https://www.google.pl/search?q=zeberki&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0CAcQ_AUoAWoVChMIpNyjhv66xwIVy9IaCh3XTwzL&biw=1280&bih=887#imgrc=Qiifjm-tMjaBPM%3A o takie dokładnie
  22. wieści z domu Żabki są pełne radości i miłości - pani chyba uaktywnił się instynkt macierzyński ;) bo córka właśnie dorasta :) Wczoraj wieczorem pani dzwoniła - zachwycona Żabką, która śpi z kotami - tak! śpi z kotami!!! Oczywiście całe to towarzystwo śpi na łóżku przy pani ;) Żabka ładnie chodzi na spacery na smyczy, przymila się do wszystkich domowników, apetyt dobry, samopoczucie też :) Puszkowi wetka zaleciła Theospirex obok Cardisure i Enarenalu, które wcześniej już brał - jest poprawa, Puszek trochę lepiej się czuje. Morelka już do zabawy przekonała nawet Maksia-leniwca i grubą Majeczkę :) Z Piratem i Pikusiem to szaleje od drugiego dnia pobytu. Zabawy unika tylko MIłeczka, no i Puszek - ten rad by poszaleć, ale serduszko słabe i sił mało. Jeśli chodzi i oczko - ewentualna konsultacja u okulisty to nie konieczność, tylko ustalenie, co dokadnie stało się w tym oczku i czy zostawić, czy usuwać. Na razie nie widać, żeby Morelkę to bolało,, więc nie ma takiej pilnej potrzeby. Za to mała dostała jakiś zastrzyk przeciwświądowy, już coraz mniej się otrzepuje, a wyłysienia zaczynają porastać "mchem" ;) Martwi mnie Pirat, on bardzo często wymiotuje, rano to prawie codziennie je trawę na spacerze i zwraca, ale dość często zdarza mu się też wymiotować w domu żółcią albo zwrócić to, co zjadł. Biegunki też nie są u niego rzadkością - z byle powodu dostaje, np. kawałeczek tłustego mięsa czy chrząstki potrafi mu rozregulować zupełnie układ pokarmowy ( mąż go czasem częstuje, bo ja mięsa nie jadam). Malamutka szybko wraca do zdrowia po sterylizacji i wycięciu ropnia, apetyt ma za 3 psy :) Bardzo ładnie bawi się z Matim, szaleją jak dwa dzieciaki, niestety przy jedzeniu sunia staje się agresywna i wszystkie miski są jej :( dlatego Mati je zupełnie osobno, bo nawet, gdy pilnuję - on nie odważy się w jej obecności podejść do miski. Wogóle to fajny pies się z Matiego zrobił, nie tylko z wyglądu ( lśniąca sierść i okrągłe boczki ;)), ale jest radosny i chętny do zabawy z człowiekiem, za to zza płotu ostro szczeka na obcych. Niestety w sprawie adopcji ani jednego telefonu :( Żabka nie z ogłoszenia dom znalazła, to są ludzie, którzy pomagali labradorowi Spiderowi - stąd ich znam i dlatego poznali ( i pokochali!) Żabkę.
  23. ucierpiało bardzo południe regionu, my jakoś trochę łagodniej.... ale najważniejsze - jest chłodniej! może ludzie odetchnąwszy od upałów zaczną o przygarnianiu piesków myśleć wreszcie.... Karmelku słodki - domku wspaniałego ci życzę !
  24. ja myślałam, że "moja" lękliwa Żabka do adopcji to ze mną musi iść.... a ona dzisiaj - dała mi setkę buziaczków i.... radośnie pojechała do domku, dzwonili - moje obawy były niepotrzebne, sunia szczęsliwa, ludzie jeszcze bardziej :)
×
×
  • Create New...