Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20435
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    60

Everything posted by mari23

  1. Tuliś z nową rodziną przed odjazdem w nowym domku
  2. Kubusiowi zagoiły się rany wygryzione na grzbiecie, powoli integruje się z towarzystwem. Kuleje na przednią łapkę, raz mniej, raz więcej, ale po wstaniu kaszle i kuleje. Dużo śpi. Wazy 9 kg, wczoraj miał drugi raz osłuchiwane serduszko, ma niedomykalność zastawek, ale nie jest źle. Po świetach w piątek usg, bo koopy płaskie, jak wstążka ( prostata :( ) Wczoraj po południu do fajnego domku pojechał Tuliś. Przepłakałam przedwczorajszy wieczór, a Tuliś łzy zlizywał... nie chciałam wcale go oddawać, ale to przeciez dla jego szczęścia - tak to wytłumaczyłam jemu...a bardziej sobie. Wciąż nie mogę sie pozbierać po odejściu Fenisia :( :( :(
  3. Moja pani weterynarz to wiedziała też od początku, ona nawet tygodnia życia mu nie dawała, zapytana pierwszego dnia, czy on ma szansę pożyć choć kilka miesięcy za tych 13 lat gehenny, odpowiedziała smutno i delikatnie: "NIE SĄDZĘ" Ja nie chciałam wierzyć w słowa wetki, wbrew wszystkiemu miałam nadzieję, cieszyłam się każdym jego uśmiechem, każdym wstaniem i kroczkiem, nawet merdał ostatniego dnia ogonem, kiedy już leżał i nie miał siły wstać..... I Wam przekazałam tą radość, nadzieję, każdą chwilą radosną dzieliłam się z Wami... a on zmobilizował wszystkie siły, jakie mu zostały, choć wycieńczony organizm słabł z każdym dniem... tymczasem większość czasu leżał na podkładach, bo mocz sączył się, a jego wzrok, kiedy nie mógł wstać, żeby sie załatwić - rozdzierał serce. Na usg było widać, że jelita sa wypełnione, bo on trzymał, nie mogąc wstać, a kiedy juz załatwił sie pod siebie - czułam jego upokorzenie, uwierzcie, on tak patrzył, tak przez to cierpiał, choć ja szybko i delikatnie przewijałam, zmieniałam podkłady, żeby był czysty i suchy nie potrafię sie pogodzić, że odszedł, że tylko 23 dni był ze mną, nie mogę przestac płakac
  4. Bardzo chciałam nie oddawać Tulisia, bardzo.... ale przez swój egoizm nie mogę pozbawiać go szansy na bycie ukochanym jedynakiem. Przepłakałam wczoraj cały wieczór.... ale Tulis szczęśliwy.
  5. Tulisiek ma dom - pani z 20-letnim synem - studentem, obecnie oboje w domu "na zdalnym". Smutno mi, ale zdjęcie z domku jest z uśmiechem Tulisia, będzie u nich szczęśliwy...
  6. starał się, próbował, ale pomoc nadeszła za późno :( :( odszedł cichutko, w spokojnym snie... a był ze mną 23 dni.... w sercu został na zawsze !!! Cudowny pies, na samą myśl, że 13 lat na pomoc czekał, a kiedy przyszła - było za późno.... przepraszaqm,nie potrafie sie pozbierać
  7. Dlatego, że ta pomoc przyszła za późno, conajmniej o pół roku za późno....wcześniej może dałby radę, ale on już był wycieńczony bardzo :( :( :( Nie był sam, byłam przy nim, odszedł cichutko, myślałam, że śpi spokojnie, że nic go nie boli... decyzję podjęłam, że jeśli ból wróci, wezwę wetkę do domu i wróciliśmy z gabinetu. Nie chciał jeść, pić, ani nawet naleśnika, tylko smutno patrzył. On tylko głowę mógł podnieść...spał..... i w tym śnie odszedł tak cichutko.... On się cieszył, próbował żyć, mysle, że kiedy poczuł, że warto zyć, że ktoś go kocha i chce, żeby był zdrowy - starał sie bardzo, bardzo.... ale sił mu zabrakło, nie dał rady dłużej walczyć przepraszam, nie potrafię pisać Dziękuje Wam !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  8. na smyczy ciągnie z powrotem "do siebie", jeszcze nie wie, że u siebie, to właśnie z tą panią będzie :) cudny psiak z Chesterka :)
  9. Kama to by chyba nam za złe miała, gdyby wiedziała, że życzymy jej opuszczenia malagosowego domku i pójścia do "obcych" ;)
  10. Tak naprawdę dopiero teraz widać jego lęki, bo swobodniej już biega, bawi się, można go obserwować "z boku", a nie wtulonego, obejmującego łapkami człowieka. Pytała o niego rodzina z 8-letnią dziewczynką, z Wrocławia. A ja wrzucam link do wątku zamojszczaka, który pilnie potrzebuje także Twojej rady - pomocy:
  11. Czy małżeństwo z 8-letnia dziewczynką i mieszkanie w bloku byłoby ok ? Na poprzedniej stronie u dołu Tuliś w gabinecie i prześliczny Tulis nad Odrą :) Poniżej Tuliś z Tiną....oni do adopcji powinni iść w dwupaku ;)
  12. oj, będą niestety :( on jest skrajnie wyczerpany i fizycznie, i psychicznie, na początku spał czuwając. Tyle lat w poczuciu zagrożenia, zapchlony, zarobaczony, ze świądem świerzbowca, głodny - łapiąc rzucane odpadki połykał nawet z folią.... latem upał na betonie, zimą "wschodni" mróz...na betonie także.... nie sposób chyba wymienić ogromu cierpienia, a to jeszcze przez 13 pomnożyć......
  13. to był naprawdę mały patyk, rzucony nie w jego kierunku, on tak bardzo się przestraszył :( Fotka z poczekalni weterynaryjnej - Tulis na chwile przed czipowaniem radośnie bawił się z yorkiem :)
  14. Żeby jedno, to łatwiej by było.... Dzisiaj Tuliś doprowadził mnie do płaczu, on jednak albo był skrzywdzony, albo jest bojaźliwy bardziej, niż nam sie wydaje. Smarkula Tina bawiła się z Tulisiem ( teraz też szaleją), nagle złapała mały patyk i mi przyniosła, więc jej rzuciłam...nie w Tulisia, nawet nie obok....a on strasznie się skulił i odskoczył będąc jakieś 2 metry od tego patyka :( bardzo się wystraszył :( :( a ja się popłakałam :(
  15. Przede wszystkim zjadały go pasożyty - i te wewnętrzne robale przeróżne z tasiemcem włącznie, i te zewnętrzne ( pchły, świerzbowiec), Ten tył to nie tylko wychudzenie, ale też zaniki mięśni :( Ale i wychudzony jest, na starość osłabł i pewnie do miski się nie dopchał :( złapał kawałek to jeszcze z folią :( :(
  16. To nie jest guz, to sterczące kości miednicy , pomiędzy nimi niżej jest kręgosłup, tam go nie boli, mogę dotykać. Już pierwszego dnia sprawdzałam, co to tak sterczy....on naprawdę jest szkieletem :( teraz troszeńkę przybrał. W tym miejscu sierść sterczy i wygląda to jak "pagórek", teraz i tak lepiej wygląda, jak wyskubałam martwą sierść, "guz" z tej sierści sterczał wyraźniej. Feniś dostaje mniejsze porcje, ale częściej, niezbyt jest zadowolony, że nie ma wielkiej michy, ale to dla jego dobra :)
  17. A to się Olisiowi trafiło, mało, że fajny domek, to jeszcze śliczna dziewczyna :) :) Mam nadzieje, że kilka dni wystarczy, by zaakceptowała Olisia w domu. Szczęścia, cudny psiaczku !!!!!
  18. Tak, walczy! Tak się w nocy umawialiśmy i słowa dotrzymuje Wojownik mój kochany <3 właśnie wróciliśmy z kroplówki, fotki pstrykałam, bo wiedziałam, że na TAKIE fotki czekacie. Po przyjeździe położyliśmy Fenisia na trawce, trochę poleżał ( sam zszedł z koca), a po chwili....sam poszedł pod schody, nawet przednie łapki na pierwszym schodku postawił.... no ale do siebie na kocu jednak wrócił, po czym wstał, bo zgłodniał chłopak.... skutkują dobre rady kikou <3 dziękuję, Kasiu !!!!!!! Będzie usg i powtórzone badania, a ja nabrałam nadziei, że to tylko wieloletnia "symbioza" z robalami i toksyny przy odrobaczaniu tak mu jelita uszkodziły, potem chyba za dużo suplementów "na wszystko"... więc może to tylko stan zapalny jelit - oby! To taka moja własna "teoria nadziei", wet jest bardzo ostrożna i diagnoz nie stawia. Robienie biochemii teraz w trakcie leczenia zafałszuje wyniki i nie ma sensu, trzeba odczekać.
  19. Tak naprawdę dopiero teraz to do mnie dociera.... ja miałam ogromna nadzieję, że ta poprawa będzie tak postępowała, aż Feniś może nie całkiem zdrowy, ale w dobrej formie będzie mógł sobie odebrać od życia nagrodę za 13 lat gehenny... Mam nadzieję, że watek kryminalny powróci tu razem z radością naszą i lepszym samopoczuciem Fenisia... Pięknie to napisałaś, Małgosiu ! Nawet Cię cytowałam przed chwilą w rozmowie z kikou - ona myśli tak samo. Jeżeli to stan zapalny - jest nawodniony, dostał antybiotyk i efekt powinien się pojawić jutro, może pojutrze....jeżeli to coś poważniejszego, nowotworowego..... możemy mu tylko pomóc żyć bez bólu... Kiedyś biochemię robiła wetka tu w gabinecie, nie wiem dlaczego wysyła teraz do LabVetu, na wyniki trzeba czekać. Morfologię robią na miejscu, dlatego jest wynik. Dokładnie tak - antybiotyk idzie w ciemno, bo nie sposób go zbadać nie robiąc mu krzywdy, nawet wkłucie wenflonu skończyło się ogromnym zmęczeniem i tak słabego, a jednak broniącego się przed dotykiem Fenisia :( Wczoraj i dzisiaj konsultowałam się telefonicznie z kikou, której doświadczenie mogłoby i weterynarzom służyć... stosuję się do rad, korzystam z Jej ogromnej wiedzy i jestem trochę spokojniejsza, czekam...jednak z nadzieją. Bardzo Was proszę o kciuki, o modlitwy....
  20. Oby Twoje słowa były prorocze, a kryzys - ostatni przed poprawą... z przewlekłym zapaleniem kłębuszków nerkowych sama żyję od dzieciństwa....oby i on długo z tym dał radę. Niestety jest źle :( Fekiks wczoraj wieczorem źle się poczuł, na materac musiałam go położyć, tył ma prawie bezwładny, rano nawet na przednie łapki nie chce wstawać, leży smutny, zrezygnowany :( :( nie chce jeść ani pić, liznął odrobinkę gotowanego chudego mięska, ugotowałam mu jeszcze, mam nadzieje, że chociaż to zje :( :( przepraszam, nie dam rady pisać, czekam na wetke, bedzie po 10-tej
  21. Dokładnie to pani powiedziałam, a ona przyznała, że tak małych dzieci nie będzie w stanie upilnować, żeby coś się nie wydarzyło. Tuliś na razie zostaje, a ja muszę się pozbierać jakoś...
×
×
  • Create New...