Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Też miałam takie marzenia, stać mnie było na 10 krzewów, plus do tego 5 wrzośców. Myślałam, że się rozrosną, jak u znajomej. Tymczasem jakoś marne są (sadzone 5 lat temu). 3 lata temu mąż skosił je (wiem, były trochę zarośnięte, ale przecież widać było, że są), od tego czasu plewię częściej, zakwaszam, podlewam, ale nie chcą być ładne. Szkoda mi ich przeorać, więc wegetują. Ale rozumiem potrzebę - może Twoim będzie u Ciebie lepiej. Sądząc po fotkach ogrodowych, masz dobrą rękę.
  2. A u nas popadało, że hoho! I to bez piorunów - wszystkie rozładowały się u Was. Tyle,że okropnie zmokłyśmy, bo wybrałam się o 5:30 z suczami na rower (tylko wtedy można nie dostać udaru, więc się poświęcam i wstaję, żeby rozruszać staruchy i zbudować umięśnienie u Hondy, bo flądra z niej).
  3. [quote name='agaga21']najgorsze, że nie potrafię rozróżnić, które to chwasty [/QUOTE] Tak samo miałam z hibiskusem, którego nasionka dostałam od znjomej. Ponieważ wyjeżdżałam na 2 tygodnie, musiałam powyrywać chwasty, żeby nie wyrosły po pas. Uratowało mnie to, że sadziłam (pikowane drobinki) równo w 3 rządkach, więc rwałam na czuja to, co rosło wszędzie, chaotycznie. Jak wróciłam, hibiskuski już mają po 40 cm i już wyraźnie się różnią od rodzimych chwaściorów.
  4. [quote name='malawaszka']bardzo proszę o info :eviltong: czy jak roślina ma w opisie "stanowisko słoneczne" to znaczy, że słońce ma być od rana do wieczora???? konkretnie chodzi mi o sosnę himalajską, jałowca Meyeri i kosodrzewinę pumilio:loveu:[/QUOTE] sosnę himalajską mam od strony pn wsch, ma słońce tylko rankiem i wieczorem, bo w dzień zasłania dom. Rośnie pięknie! Na piaskach, bo u mnie piach.
  5. Szkoda, że jestem 1600 km od Wro, bo zabrałabym sznupkę na dt.
  6. Mam nadzieję, że nowi właściciele przywiążą się do suni na tyle, że zmienią zamiary co do jej miejsca pobytu i będzie domową sunią. Przyznam, że jak szukam domu dla sznaucerów, które miały delikatnie mówiąc żałosne warunki życiowe, a mają bujną okrywę, NIGDY nie oddałabym takiego psa do kojca. A co dopiero w przypadku dobermana, który raz, że nie ma odpowiedniej szaty, a dwa, że jest bardzo wrażliwym psem jeśli chodzi o psychikę. Wystarczyło trochę poczekać i dobrze poszukać, z pomocą ludzi zajmującymi się adopcjami dobermanów, a sunia znalazłaby idealny dom, w którym byłaby na prawach domownika. Tłumaczenie, że u siebie w domu sunia miała pod jakimiś względami gorzej (widziała właścicieli 2 godziny na dobę!!!) nie usprawiedliwia faktu, że oddało się ją "po linii najmniejszego oporu" byle szybko. Dlatego tylko należy mieć nadzieję, że nowi ludzie są wrażliwi i to zrozumieją, nie dając nie tylko mu zmarznąć zimą, ani nigdy indziej. No i że nie będzie tylko kojcowy, którego największą atrakcją jest bycie spuszczanym na ogród, czy pogłaskanym.
  7. Ale chyba rok urodzenia nie jest 2006, skoro ma mieć 12 lat. Raczej jednak błąd jest w dacie urodzenia, bo nie wygląda na młodego, biedak.
  8. Hah, o terierkowym charakterze yorków nie wspominałam (mieszkają u mnie czasowo dwie - jedna diabeł, druga - anioł, można trafić na niezłego uparciucha i/lub agresorka).
  9. Większość właścicieli psów pracuje, nie ma ich w domu przez 8 (czasem więcej) godzin. Jeśli można pieskowi poświęcić czas i uwagę, zapewnić spacery, rozrywkę w pozostałym czasie, to wszystko jest w porządku. Ja mam kilka psów, a pieski przebywające tymczasowo, którym znajduję domy też muszą się zazwyczaj przestawić, że są później jedynakami i same czekają na pracującego właściciela. To normalne. A na pewno York? Nie myślałaś o przygarnięciu małego pieska (są w różnym wieku, różnym typie, a zawsze najbardziej wdzięczne za odmianę losu, dają nowym włascicielom największą satysfakcję - wiem to z autopsji, bo też taką mam. Yorkopodobne też są wśród potrzebujących).
  10. [quote name='Paulina87']Dzisiaj Norka miała sterylkę, dzwoniła też pani zainteresowana jej adopcją. Ma już suczkę CTR-a i szuka energicznej sznaucerki. W niedzielę przyjedzie ją obejrzeć i jeśli się spodoba to adoptować.[/QUOTE] Ja też trzymam kciuki za Norkę, żeby znalazła domek, bo wysyłałam ją kilku chętnym na Heidi i na Bajkę, a jednak niestety bez efektu.
  11. [quote name='malawaszka']Margi jak już tu jesteś to mam pytanie! Czy jak od korzenia wyrasta młody perukowiec to on ma od razu liście bordowe czy zielone? bo coś mi wyrosło koło perukowca i boję się wyrwać a to pewnie chwast :roflt:[/QUOTE] Moje dwa odrastają od razu ciemne, ale już mają po parę listków, a nie patrzyłam wcześniej (właśnie wyszłam na deszcz sprawdzić, z ciekawości). Ale może zabłąkał się jakiś korzonek perukowca w odmianie aurea razem z korzonkami ciemnego i teraz wypuszcza pędy... Jest ładny, więc nie wyrywaj, a nuż to takie cudo. A listki mają taką samą fakturę i kształt jak starsze? Pokazałam tz kiedyś Birmę, a dziś przekazałam mu info, że znalazła dom. Bardzo budujące jest to, że są ludzie, którzy decydują się zaopiekować się starszym psem na ostatnie lata, a nawet często na mniej. (a przy okazji tak go urabiam, żeby był przygotowany na takie ewentualności, nie ma to jak dobrze dobrane przykłady. A nasza Pani Prezes to dla niego też guru).
  12. [quote name='zaginiona sara']Pies zapomina pierwszego właściciela i później może go nie poznać nawet. [/QUOTE] W liceum przez 2 tygodnie opiekowałam się wyżlicą kolegi, który wyjechał na ferie zimowe. To był mój pierwszy (z wyjątkiem 2-3 dni przed wyjazdem właścicieli) i ostatni z nią kontakt. Dała mi dużo radości, a ja jej. Zobaczyłam ją po ok. 11 latach, była już staruszką. Po obwąchaniu mnie ożywiła się bardzo, odtańczyła taniec radości,wylizała mnie, ułożyła się przy mnie. Rodzina kolegi nie mogła uwierzyć własnym oczom, bo nikogo spoza ścisłej rodziny nigdy ta sunia tak nie przywitała. Było to bardzo wzruszające przeżycie, które dowodzi, że pies potrafi pamiętać długo...
  13. Niestety tego się obawiam, że mieszka na zewnątrz (przygotowano mu coś w rodzaju zagrody, tak było napisane w którymś z postów). Bardzo to byłoby smutne i niewskazane z taką okrywą jaką ma, w zimniejszych porach niż teraz. No i w ogóle dobermany to psy wrażliwe, potrzebują stałego kontaktu z właścicielem, a nie tradycyjnego "stróżowania" na zewnątrz. Obym się myliła i ta "zagroda" byłaby w domku. Trochę długo pisałam, a odpowiedź już jest.
  14. Wiem, jeden szczeniak już niestety nie zdążył znaleźć domu, parwo kosi takie maleństwa w schroniskach.
  15. Biedactwo. Gdybym teraz miała nieco luzu, chyba bym po niego pojechała. On chyba wymaga rekonwalescencji, dom na pewno lepszy niż schronisko. (w schronie składali go? jest po jakimś wypadku?) Niestety u mnie zapowiada się przeładowany wrażeniami lipiec, tak do 25 na pewno nie mam żadnej swobody działania (syn przeprowadza się, poza PL, w dodatku mamy już też wcześniej zaklepany wyjazd, a odwołanie niemożliwe bez dużych strat finansowych). Ach, żal biedaka (i nie tylko jego, niestety)
  16. To maleństwo w wanience jest w Radomiu? Szczeniak? Cudny!!! I cisza przy nim? Nie rozumiem. Gdyby go opitolić i wyeksponować wyraz pyszczka i oczka, jak dla mnie przebiłby Maniusia. Tylko ludziom brak wyobraźni. No i nie wiadomo po co szukają jakiejś nadzwyczajnej piękności; nie wiedzą, że jak się kocha i ma dobre relacje z psem, to nie zamieniłoby się go na żadnego innego.
  17. Legalne hodowle też niekiedy eksploatują suki ponad miarę, często trzymają psy w kojcach. Dom zwykły, z miłośnikami rasy, odpowiedzialnymi ludźmi to chyba najlepszy dom dla rodowodowej suki.
  18. Mają raj na ziemi. Rozpieszczane, kochane. Lepiej nie mogły trafić. Domki dopasowane do ich temperamentu - Costa ma spokojny, u starszych ludzi, dobrych i bardzo opiekuńczych. Uwielbiają ją i ma na pewno zapewnioną opiekę na każdą ewentualność. Jedzonko gotowane według najlepszych psich przepisów dla starszego psa, zabawki, spacery, opieka medyczna i higieniczna (nawet ząbki mają myte). Niestety, Pani od Poli (Bravy) dzwoniła powiadomić mnie o kłopotach zdrowotnych Igi (Costy). Zrobiła jej się ok. miesiąc temu narośl na dziąśle, byli u weta, radził usunąć (+ ząb ruszający się, krzywo rosnący). Ma już to usunięte, wysłali do Wrocławia na badanie his.-pat. Miały być wyniki w tych dniach. Dadzą znać. Mam tylko wielką nadzieję, że to bez powiązania z usuwanymi gruczolakami. Mam do nich stałe zaproszenie, bez uprzedzania, gdybym była w pobliżu. Na pewno kiedyś skorzystam i odwiedzę dziewczyny.
  19. Być może już Bajeczki nie puszczają, bo chyba się trochęstrachu najedli,jak spyliła. Maile od Pani Wioli przychodzą codziennie (nawet czasem więcej niż jeden). Bajka się aklimatyzuje, bawi się chętnie przytulankami, wita ich rano wesołym merdaniem ogonkiem. Wczoraj była sama przez ponad 8 godzin, a rano padał deszcz, więc nie chciała załatwiać się na dworze, mieli dlatego niespodziankę po przyjściu z pracy. Ale poza tym żadnych zniszczeń ani śladów nerwowego zachowania, więc lęków separacyjnych raczej nie ujawniła. Ja nadal jeszcze tęsknię, ale tak dużo mam obecnie pracy, że tylko czasem odzywa się smutek.Zwłaszcza, jak Honda na mnie się rzuca (ADHD), wspominam delikatność Bajeczki i jej małe, miłe łapki i buźkę. Jak Państwo będą uważać, żeby nie wpadła pod auto, ani w innysposób nie ucierpiała, to wszystko będzie dobrze, bo Bajeczka podbiła ich serca (nie mogło być inaczej - to najlepsza sunia pod Słońcem)
  20. Tyle, że w przedadopcyjnych mailach Pani pisała coś o 2 miesiącach na lince (nawet pomyślałam, że dla Bajeczki to będzie katorga, ale nie protestowałam). A tu nagle drugiego dnia - puszczenie wolno. Nawet ja mieszkając na odludziu, mając duże psy, które pilnują tymczasa czekam dobrych kilka dni, żeby puszczać luzem. Też się martwię, napisałam o tym Pani Wioli od razu. Ale to już nie jest mój pies, więc nie mogę się wciąż wściubiać z "dobrymi radami".
  21. Zapmniałam jej dać (a miałam), ale pisałam o adresówce, też polecałam takie z wygrawerowanym nr tel. bo zakręcane się odkręcają. Mnie nawet mniej martwi to, że mogłaby szukać nas, a bardziej ta ruchliwa trasa dość blisko, jak na Bajeczki możliwości.
  22. To mądra sunia i nawet jak jeszcze nie wie, że to jej ludzie, to jednak kojarzy to miejsce jako azyl (my tam też byliśmy, może znów się pojawimy?). Jednak bez adresówki i przy wiadomym jej pociągu do daaalekiego odbiegania, a o tym pisałam wielokrotnie i uczulałam, na pewno nie jest to dobre posunięcie. Tam w pobliżu jest dwupasmówka, auta pędzą.
  23. Dziś pozytywne wieści - Bajeczka już chyba powoli oswoiła się z sytuacją. Chyba polubiła starszego chłopca, bo lubi obok niego się kłaść na sofie. Trochę martwię się o to, że może wpaść pod auto (dziś została puszczona bez smyczy, a ona jest bardzo szybka i lubi biegać bez opamiętania). Na szczęście pan szybko zaczął iść w przeciwną stronę, ona się zorientowała i do niego przybiegła. Ale na pewno to, że mogła pobiegać ułatwi jej szybkie zaprzyjaźnienie się z Państwem, bo bieganie to jej najważniejsza potrzeba - chyba wolałaby niedojadać niż być tego pozbawiona.
  24. Otrzymałam lekko krzepiący mail. Bajka z panem na spacerze widziała bażanty i "była w 7 niebie". Pani też zasmucona tymi fotami, które jej wysłałam rozmawiała z chłopakiem. On chciał się Bajeczką pochwalić sąsiadowi, dlatego ją ciągnął, ale wytłumaczyła mu i pokazała strach suni. To jest dobry dzieciak, chyba to pojął. Bardziej obawiałabym się młodszego, choć zrobił na mnie też dobre wrażenie. Ale małe dzieci bywają bardzo nieuważne i nieprzewidywalne. Jednakowoż domy z małymi dziećmi niekoniecznie wykańczają psy. Państwo są Bajeczką oczarowani, Igorek (ten starszy synek) też. Wiem, że można być nią oczarowanym, sama to nadal przeżywam. Dalej nie mogę myśleć o niej bez oczu zaszklonych i guli w gardle. Na rowerowym spacerze widzieliśmy nasze żurawie z odległości 20 m. Psy stanęły w szoku i zamarły ze zdumienia. Były w szoku, jak te ogromne ptaki wzbiły się do lotu i poszybowały nad nimi. A ja zaraz tylko o Bajce - jak ona zareagowałaby na ten cud? Jak ona daje radę w tych mikro-otoczeniu, ona - pędziwiatr. Po żadnym tymczasie nie czułam się tak beznadziejnie. Wątek Kamusi czytałam, ona była też taka miła jak Bajeczka i śliczna. Też zastanawiałam się, czy nie zostanie w dt. Była tam taka szczęśliwa, że nie wyobrażałam sobie jej nigdzie indziej.
×
×
  • Create New...