Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Tak miała wiele lat temu jedna z moich szczurzynek - dla mnie do rany przyłóż, iskała mi paznokcie, przemiła, ale jak ktoś inny wszedł do pokoju z gołymi stopami (a ona pod meblem jakimś), to szybko wyskakiwała, gryz w stopę i w nogi. Nie gryzła mocno, ale wystarczyło, by przestraszyć (i o to jej chodziło). Taką miała rozrywkę.
  2. Które to takie szczekacze u Ciebie? Chyba nie Mrówka?
  3. Najlepsze jest to, że byli wszyscy - pani od Poli, jej siostra też z Jarocina (też psiara), no i nowi ludzie Costy i wszyscy, choć kochają Polę, to wciąż byli zachwyceni tym, że Costa, jej mama ich nie zjadła na powitanie. Pola każdego gościa już albo ugryzła, albo przedziurawiła but, albo przynajmniej oszczekała porządnie (nawet siostrę p. Krysi, któa była już u niej ze 4 razy, za każdym razem oszczekuje jak nawiedzona). Nowi państwo Costy pękają ze śmiechu, jak wspominają spotkanie z Polą. A Kościaczek kochany cichutki, milutki, łapką zaczeppia, wpatruje się z miłością wielkimi oczkami.
  4. Costa ma już nowy dom. Teraz nosi imię Iga. Od razu zaprzyjaźniła się z Panem, siedziała prz nim i potrącała go łapą, choć to on miał nie być zdecydowany na psa. Jej Pani już dzwoniła z relacją, że przez pierwsze 15 minut węszyła za nami (mną i synem) i pojękiwała, ale zaraz potem była na 2 spacerkach, załatwiła się, a teraz leży obok Pana na sofie, już całkiem spokojnie wyciągnięta. Jestem pewna na 100%, że to bardzo dobry dom dla niej. Myśleli nieraz o tym, by przygarnąć pieska, ale warunek, by nie był młody, a nawet mógłby być trójłapkiem, czy niewidomym pieskiem, bo młodego nie chcą, żeby nie okazało się, że nie będą w stanie np. za 12-13 lat się nim opiekować (nie są młodzi). A jednym z ich ukochanych psów była sznaucerka miniaturowa właśnie, która miała poważną wadę serca i dożyła tylko 4,5 roku. Jutro jak się ogarnę (po szkoleniu z Hondą), powklejam parę fot tych, które zniknęły, żeby w ten sposób zakończyć historię Costy. Jak coś od nich kiedyś dostanę, oczywiście również zamieszczę.
  5. Ja też muszę jeszcze raz założyć wątek mojej Bajki, ale dziś nie mam czasu. Ale najtrudniej będzie z finansowymi zobowiązaniami i rozliczeniami.
  6. Cudna ta mamusia i bardzo młoda, po prostu dziecko urodziło dzieci. Jak one się znalazły w schronie? Druga córeczka oryginalnie umaszczona, rzadkiej urody kudłaczek. Mam nadzieję, że szybko wszystkie znajdą domy.
  7. Ale i tak wysłałam drugiego maila, żeby ją osobiście pokazać (Norkę), bo cudna z niej sunia, bardzo poczciwa i serce boli, że musi w schronisku siedzieć.
  8. [quote name='malawaszka']- jak jej się chce, a ja np jestem pod prysznicem to leci siknąć w kuchni i nie przejmuje się niczym, a nie mogę jej złapać na gorącym uczynku[/QUOTE] My to samo mamy z jedną yorczką, ale ona potrafi 5 minut po przyjściu z dworu pójść na dywanik przy biurku mojego męża i się wysikać albo i zrobić quu. A całą noc trzyma siku, więc nie chodzi tu o nietrzymanie, ale o jakieś szczególne upodobanie do załatwiania się w domu (ona przez kilka lat z wygody pańciostwa była pieskiem "domowym" i załatwiała się na podkłady). Jak ona jest, to w domu mi często zalatuje mocznikiem. [B]Paulina87[/B], na stronie adopcyjnej Norka jest, urocza sunia z niej, więc liczę na to, że się spodoba (oni własnie chcieli średniaczkę).
  9. Ale jak widać dobre zdjęcie i pakiet ogłoszeń coś dają - o Heidi nadal mam telefony. Niestety Kościkowi nie będzie tak łatwo z uwagi na wiek. Mrówka i Dżordżyk też swoje lata mają. Ja liczę jednak na rodzinkę Poli (na święta wielkanocne przyjeżdżają do nich i na żywo zobaczą Polcię, pooglądają fotki Costy już wypiękniałej i może...). A może jakiś dobry człowiek wcześniej zadurzy się w jej oczyskach?
  10. Właśnie zadzwoniła jeszcze jedna pani (o Heidi) - zależy jej na suni w typie sznaucerki miniatury lub nieco większej. Podpytałam, czy zna stronę sznaucerów do adopcji. Nie zna, więc bardzo się ucieszyła, że taka strona istnieje. Mam jakieś przeczucie, że jakaś sunia znajdzie domek. Nie wiem skąd ta pani jest, ale widziałam, że suczki są z różnych miejsc. O Coście też jej napiszę, ale zdaje się, że wybierze młodszą. Czy w razie czego można liczyć, że ktoś udzieli dokładniejszych informacji o tych suniach? Albo pomoże w adopcji ze schroniska?
  11. Sznaucer olbrzym - znam takie, które trenują i to zarówno agility jak i obronne, wyglądem odstrasza, ale bez potrzeby nie wchodzi w spięcia i zaczepki. Uwielbia pracować i dały się pokroić za właściciela. (sama też mam, więc znam nie tylko z opowieści)
  12. Na ośrodku pomiędzy psami Costa wspaniale się czuła. Pan od kursu PT (bo zapisujemy Hondę) zainteresował się nią, czy była szkolona, tak ładnie wyonywała komendy siad, równo siadała, chodziła grzecznie bez ciągnięcia smyczy. A Honda niestety - uparta i skłonna do rzucania się na duże psy, które choćby na nią spojrzały dłużej niż przez 5 sekund. Nie chciała popróbować tunelu (nawet, jak skróciliśmy do 3 metrów i ja wczołgałam się do środka). Costa natomiat śmigała po tunelu z radością, bez żadnego zachęcania. Honda jak jest spięta, to nie chce wpółpracować. Nie wiem, co będzie z wystawami, bo tam też przeżywa "trudne chwile". Na wolności z każdym psem, obcym, czy znajomym bawi się i żadnej niechęci nie przejawia.
  13. A Syriusz to na pewno średniak? Czy jeszcze nie do końca wyrośnięty olbrzymek? Wygląda na wysokiego.
  14. Dziś już padam (mieliśmy dzień otwarty w pracy, więc niestety prawie cały dzień poza domem). Jutro z kolei dzień otwarty w naszym ośrodku ZKwP, więc chcemy na chwilę wpaść (i tak z Costą do Wrocka trzeba pojechać na zastrzyk), to zabiorę Hondę i Grace. Jak jutro wrócę z miasta to coś napiszę, bo obecnie tekst z początków Costy u nas (ten ze strony adopcyjnej sznaucerów) stał się nieaktualny. Ona się ożywiła i już nie jest wycofana. Lubi się bawić. Bardzo pilnuje człowieka, a nawet słuch jakby odzyskała przynajmniej częściowo.
  15. [B]Malawaszko[/B], to było od sterylki, w jednym miejscu jakby zgubienie pod szwem, ale nie na skórce, tylko na szwie w powłokach wewnętrznych. Któryś ze szwów się nie rozpuścił? Zostało wewnątrz coś (jakieś ciało obce?)? Nie mam pojęcia, ale to widziałam, mój wet też i to kilka razy. Mówił, że to może szwy te, które szyły wewnętrzne powłoki się jeszcze nie rozłożyły i jakiś odczyn się zrobił, czy coś w tym rodzaju. [B]Poker[/B], pisałam do tej pani chyba z godzinę (jak nie dwie). Ponieważ prosiła mnie o WSZYSTKIE psy do adopcji, bez żadnych wskazań co do typu, podałam jej wszystko, co wiem, dołączyłam masę fot, w tym Frygi, jak i innych, które tu i ówdzie po wątkach znajdowałam i wrzucałam na swój komp jako szczególnie potrzebujące, a jednocześnie atrakcyjne. No i linki do stron adopcyjnych i stron paru schronisk, w których mają uporządkowane opisy+foty. Do tego ciepłe słowa o adopcjach, metamorfozach itp. No i na koniec też zaoferowałam pomoc osobistą w wizycie w naszym schronie (jeśli Pani jest stąd).
  16. Costa wyjątkowo dobrze się czuje. Po pierwszej listwie dochodziła do siebie bardzo długo, przez 2 dni głównie leżała, a jadła dopiero na drugi dzień wieczorem. Dziś po południu jak wróciłam z pracy, byłyśmy wszystkie na spacerze. Costa ustawiła się pierwsza przy drzwiach. Na spacerku sprawnie maszerowała, węszyła, zrobiła qpencję wielką, a późnym wieczorem razem z dużymi jak zwykle oczekiwała na kolację. Dałam jej co prawda niedużo, bo dziś lepiej nie obciążać - spałaszowała z apetytem. Telefonowała też pani od Bravy (Poli). Super psiak, w super domku! Ale niestety jest szczekliwa i nie dopuszcza do pańciostwa nikogo. A oni mają lęki, że chapnie kogoś. Poza tym ponoć ślicznie odrastają jej kudełki, jest bardzo pojętna i wesoła. Daje im wszystko przy sobie zrobić, podbiła serca wszystkich domowników. Miała parę dni temu jednak otwierany i czyszczony brzuszek, bo tam jednak coś się nie chciało goić i wciąż był stan zapalny. Pisałam o tym jeszcze przed jej wydaniem, że jest jakieś zgrubienie - miał to być nierozpuszczony szew wewnętrzny, nie chciało to się goić. Ich wet zrobił dziurkę i trochę ropy wysączyło się, opatrzył i myślał, że wystarczy. Ale jednak wciąż to nie chciało się goić, więc otworzył, oczyścił wewnątrz i założył szew. Myślę, że już teraz się zagoi. Dziś dostałam sms-a z pytaniem o Heidi. Wyślę zaraz link do strony sznaucerowej i napiszę parę ciepłych słów o adopcjach, bo pani zareagowała z entuzjamem na moją propozycję wysłania kilku innych piesków szukających domku, skoro nie ma już Heidi. Zawsze to jakaś kolejna szansa dla któregoś biedaka.
  17. [quote name='Tekla64']jak sie gdzies tam zagniedzilly to sie i rozwina i wrzasku bedzie coraz wiecej hihihi ino cierpliowsci i nie podchodzic pod gnaizdo!!!![/QUOTE] Nie wiem, gdzie gniazdo mają, ale u nas są 4 żurawie - słychać je bardzo często, a i pasą się na łące blisko nas (niestety nie mam obiektywu takiego, żeby foty z okna dawały porządne zbliżenie). Ale miło przeczytać, że rozwiną się i będzie ich więcej.
  18. W piątek Costa idzie na usunięcie drugiej listwy. Płuca wyglądają na zdjęciu dobrze, co nie daje i tak 100% pewności, ale dużą szansę na wyzdrowienie. Jechałyśmy do weta pociągiem i tramwajem. Nie było lekko, bo trochę trzęsło, więc była niespokojna, ale jakoś dałyśmy radę. Teraz wymęczona (wszystko to razem zajęło 4 godzinki) smacznie śpi po kolacji. Po zabiegu będzie trzeba już myśleć o ogłaszaniu, więc w czwartek postaram się pocykać fotki, jak dopisze pogoda. Costa coraz częściej jest wesoła, skłonna do zabaw, brykania. Jednocześnie żadnej w niej nie ma agresji, jest zrównoważona i będzie ktoś miał z niej pociechę - taki przytulak, pieszczoch i zupełnie bezkonfliktowy psiak.
  19. [quote name='Nikaragua']z nowotworami każdy dzień zwłoki może kosztować życie[/QUOTE] Tak też i mój wet mówił, a przecież to nie od miesiąca są te guzki, skoro jest ich jednak trochę (tzn. było, bo ta strona jest trochę lepsza - wet zaczął od gorszej strony, gdzie były większe. Co do przerzutów, to wcale nie jest pewne, czy już coś nie zaczęło w tym kierunku iść. A odwlekanie zwiększa prawdopodobieństwo ciemnego scenariusza. Costa ma super apetyt, rana wygojona, dobra forma - służy jej nasz leśny mikroklimat. Wet będzie wiedział najlepiej, kiedy ciąć, mam do niego zaufanie. Sunia jest w niezłej kondycji (na pewno lepszej niż przed pierwszą operacją).
  20. Z tą drugą listwą to jest tak, że z jednej strony powinno się z tym nie czekać (groźba przerzutów), a z drugiej strony trzeba zregenerować organizm po narkozie i dobrze dać się zrosnąć tkankom. Wet na początku mówił o miesiącu przerwy między operacjami. W poniedziałek mijają 4 tygodnie. Jak się będę umawiać, to gdzieś tak z tygodniowym wyprzedzeniem. Więc podjadę na dniach ocenić sytuację. Lepiej wcześniej, bo strach przed przerzutami. Costa dziś poszalała - goniłam ją po całym domu, a ona uciekała z węzłem. Za mną Franek. Od czasu do czasu ją doganiałam, łapałam węzeł i przeciągałyśmy przez chwilę, znowu puszczałam i dalej uciekała. Była szczęśliwa! A pozostałe suczydła zdziwione: Grace - sędziowała i deptała mi po piętach, a jedna yorczka z tego zdziwienia spuściła drugiej yorczce manto. Honda patrzyła przez szybę, bo akurat była na tarasie i dawała znaki, żeby ją wpuścić, bo też tak chce. Jeszcze chwila, a mogła być zadyma, ale Costa była w siódmym niebie, tak jej się spodobała zabawa.
  21. A skąd takie choróbsko jelitowe się łapie? Ulga, że Dolarek w lepszej formie.
  22. Poker, właśnie tak było, że najpierw 70 zł, później 103,50, na jednym bazarku, w dwóch ratach, bo się przeciągnął poza termin. Wielka niespodzianka z tym drugim terminem, bo dzięki temu całość weta mogłam z tego opłacić, nie nadszarpując konta sznaucerowego. Jeszcze raz dzięki! (chyba nic nie pokręciłam, bo tak się dziwnie czuję widząc czerwony kolor Twojego wpisu, ale nie znam się na tym, kiedy pisze się na forum na czerwono, u mnie działa taki nauczycielskie skojarzenie - jak na czerwono to coś źle).
  23. To ciut inaczej: 322 = malawaszka (badanie, leczenie obu suczek - laktacja, świerzb, lamblioza itp.) 70 = Nikaragua 70 + 103,50 = Poker (jeden bazarek, w dwu odsłonach) Poker + Nikaragua = usunięcie pierwszej listwy (dołożyłam zaledwie kilka zł.) Teraz już tylko trzeba zdobyć kasę na drugą listwę i znaleźć dobry dom. O to drugie może być trudniej, bo okropny wysyp młodych i uroczych sznaucerków ostatnio. Ponieważ ciepło się robi, dziś zakrapiam całą bandę na kleszcze. A na dniach podjadę umawiać się na ciachanie drugiej listwy i pokażę oczy. Moja zmienniczka w pracy ma 2 mies. L=4, więc nie wyrabiam. Ale jeszcze przez jakiś czas mój syn jest w domu, więc psy na tym nie cierpią (jedyny plus bezrobocia).
  24. Otrzymałam kolejne pieniądze (103,50) od Poker, z bazarku. Wielkie dzięki. Pierwsza operacja prawie w całości pokryta przez bazarek Poker i Nikaragui, więc na szczęście nie uszczupliła konta sznaucerowego. U nas pewne sprawy poszły źle i niestety na razie prócz opieki i karmienia nie mogę nic Coście zaoferować. Ale syn już jest po obronie i zaczął zmasowany atak na firmy, więc może wkrótce sytuacja się poprawi.
  25. Na konto wpłynęły pieniądze za sterylizację Heidi. Wieści z domku nie ma, ale otatnie były bardzo pozytywne, więc nie ma powodów do zmartwień. Wiosną zapewne bedę zaliczać jakąś śląską wystawę, więc liczę na spotkanie z p. Wiolą i wspólny spacer, wtedy napiszę co słychać u Heidi.
×
×
  • Create New...