Jump to content
Dogomania

filodendron

Members
  • Posts

    7523
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by filodendron

  1. Gratulacje :multi: Pięknie wyglądacie :loveu:
  2. Energy, super te uszka Majeczki (i ogonek) - o coś takiego mi chodziło, bardzo mi się to podoba, ale na razie dam sobie spokój. Dziś zaliczylismy godzinkę w pełnym deszczu, napuszone uszka opadły i już nie wygląda tak nieproporcjonalnie ;) a tego swędzenia to trochę bym się obawiała, bo jemu generalnie cały czas trzeba kontrolować uszyska (trochę ponad rok temu miał stan zapalny) i trzepanie zaświeca mi wielkie czerwone światełko ;) Napisz mi proszę, czym rozczesujesz takiego krótkiego "federałka", bo szukam jakiejś nowej szczotki właśnie do krótkiej fryzury. Te profesjonalne do wystawowych fryzur nie bardzo się nadają - długie szpile. *** Equus, 4F to takie ostrze do maszynki, które goli sierść na centymetr mniej więcej. Taki wychrębolony więzień na dzień dzisiejszy, ale po 2 tygodniach to będzie prawie krótki "federałek". Oczywiście "prawie" robi wielką różnicę :oops: Fotkę mogę zrobić, ale nie chcę tu zaśmiecać galerii dziewczynek.
  3. filodendron

    Mioty 2010

    Mój nie jest całuśny, woli klepanie po klacie i męskie zajęcia ;) co tylko dodaje uroku tym chwilom, gdy jednak przyjdzie dać się pomiziać i poprzytulać :loveu: Ale w porównaniu z suczką znajomych, to i tak prawdziwy pieszczoch z niego - tamta zołza każde głaśnięcie traktuje jak zamach na własną godność. Na to chyba nie ma reguły - i psy, i suczki bywają różne.
  4. [quote name='Energy']A to się dogadałyśmy:evil_lol:źle Cię zrozumiałam. Też kiedyś taką miały, ale jak im odrastały uszy to je chyba swędziały, bo strasznie nimi trzepały. I dlatego wolę z zarośniętymi:p[/QUOTE] O, to dla mnie cenna informacja, bo dziś szperam po necie w poszukiwaniu fotek ogolonych uszków z zamiarem pójścia tą drogą (szukałam takich zgolonych do połowy, a dalej długi włos). Wczoraj zainspirowana fotami poleciałam psa 4F :) - tułów i nogi. Nawet fajnie wyszło, tylko główka i te napuszone uszy sprawiają, że wygląda troszkę jak taki little pet shop dla małych dziewczynek :razz: Córce się podoba, ale myślałam o poprawieniu proporcji głowy w stosunku do ciała właśnie przez podgolenie uszu. Ale gdyby miało swędzieć, to lepiej niech sobie zostanie little pet shop ;)
  5. Śliczne panienki, ale dobrze, że je podpisujesz ;) Goście to chyba ich nie rozróżniają, nie? Chyba zaraz się złapię za maszynkę, bo na to błoto, co za oknem, mojemu bandycie przydałaby się podobna fryzurka.
  6. Bardzo mi przykro :( Może powinnaś napisać o tym w dziale weterynaryjnym - na pewno znajdą się doświadczeni ludzie, którzy pomogą zweryfikować diagnozę i leczenie, jakie podejmie weterynarz. Trzymam kciuki za psinę, żeby wszystko dobrze się skończyło. A jak się już wszystko dobrze skończy, to koniecznie trzeba pomyśleć o zabezpieczaniu psiaka - jest mnóstwo różnych środków oprócz advantixu. Trzymajcie się
  7. filodendron

    Mioty 2010

    Najpierw myślałam, że popularność dziewczynek może być wyższa np. u początkujących hodowców, bo droga do własnych szczeniaczków jest jakby troszkę krótsza niż w przypadku psa. Ostatnio jednak też sporo mówi się o tym, że suczki łatwiej wychować, ale czy to prawda - nie wiem. W każdym razie jestem zdziwiona aż takimi dysproporcjami. Gdybym mogła mieć drugiego futrzaka, to na pewno byłby to chłopak :) Choćby na zasadzie, że lepszy "znany diabeł" (znaczy się: aniołek oczywiście) ;)
  8. Sabadianki, pokazujcie się śliczności z beskidzkich stron. Cudeńka :loveu:
  9. filodendron

    Mioty 2010

    Chciałam się tak ogólnie dowiedzieć w sprawie wspomnianego deficytu, o tendencję - czy kolejka do chłopców jest krótsza niż do dziewczynek (na przykład dlatego, że mniej jest chętnych na pudelka wyłącznie "na kolanka" niż osób z ambicjami wystawowymi i hodowlanymi). Czy nie ma takiej zależności i wszystko zależy od konkretnego miotu?
  10. [quote name='evelynka']Jakbyście szły parkiem i dziesiąta z kolei osoba zaczęła by głaskać was po włosach to na litość boską założe się że same byście użarły tego człowieka :angryy: [/QUOTE] Całkiem możliwe :) I trzeba by odpowiadać za uszkodzenie ciała lub spowodowanie rozstroju zdrowia. Wychodzi na to samo, ale z psem jesteś w lepszej sytuacji - bo z tego, co tu można przeczytać, są gotowe rozwiązania do wzięcia - kagańce i polisy ubezpieczeniowe.
  11. filodendron

    Mioty 2010

    A z chłopakami jest ciut lepiej, czy też marzenie ściętej głowy?
  12. To ja się dołączam do urodzinowych życzeń. Wszystkiego najlepszego, najlepszego towarzysza :tort:
  13. Super, już się cieszę na fotogeniczną gromadkę :multi:
  14. [quote name='Ala94']Zresztą - ile osób jest ze swoim psem 24 godziny na dobę? Ile osób uczy się czy pracuje, a ich psy są szczęśliwe? Jak się chce i ma oparcie, to wszystko można.[/QUOTE] No. I właśnie jak czytam to, co piszesz o rodzicach, to odnoszę wrażenie, że tu jest pies pogrzebany. W kim będziesz mieć to oparcie? Wiesz, mnie nie chodzi o to, żeby Ciebie zniechęcać czy przyklaskiwać postawie Twoich rodziców. Po prostu patrzę na swoje dziecko - na ogół pobudka 6.45, w domu jest codziennie o 17. Zadania, nauka, lektury, jakiś ciepły posiłek (na który mama strasznie nalega i nie odpuści) i parę innych rzeczy, które ZAWSZE są do zrobienia. Gdyby pies miał być na jej łasce czy niełasce, to smętnie wyglądałoby jego życie - i to nie z jej winy, po prostu samemu ciężko. A jak masz w domu osoby z definicji psu niechętne, to są kłody pod nogi od razu na starcie.
  15. [quote name='JoShiMa']Filmiki w wolnej chwili obejrzę, choć nie wiem, czy narobisz mi smaka. Uczenie psa czegoś tylko po to, żeby umiał mnie nie kręci. Co innego, jeśli zostanę przekonana do tego, że dodatkowe umiejętności mogą w jakiś sposób poprawić nasze "współżycie".[/QUOTE] Ja się jeszcze wtrącę, może Cię przekonam, że nawet takie śmiesznostki, jak slalom między nogami idącego człowieka, "daj buzi", "przybij piątkę", "poproś" i cała masa innych "sztuczek" bardzo sprzyja budowaniu więzi psa z właścicielem. Choćby nie wiem jak zabawne lub z pozoru zbędne zachowanie ćwiczyć z psem - pies i tak nie rozumie, że to zabawne lub zbędne. Dla niego liczy się tylko to, że czegoś wymagasz, czegoś określonego i że zrobienie tego psu się opłaca - czyli on "pracuje" dla Ciebie, ma jakąś rolę do spełnienia. Nie można w kółko ćwiczyć tylko "siad" i "zostań", bo to nudne dla obu stron. To pomaga ustalać reguły, pomaga w różnych okolicznościach wymagać i egzekwować określone zachowania. Po prostu uczy posłuszeństwa i reakcji na komendy w różnych warunkach. W dodatku im więcej pies ma opanowanych komend, tym bardziej różnorodnie może wyglądać jego spacer czy zabawa w domu. Taka "praca umysłowa" męczy psa bardziej niż swobodne bieganie i sprawia, że jest mniej sfrustrowany. Psy naprawdę chcą mieć coś do roboty, tylko musi im się to opłacać - tylko dla nielicznych nagrodą za pracę jest ona sama w sobie. U większości działa zależność praca => smakołyk, praca => zabawa, praca => mizianko itd. I to w sumie daje psa usatysfakcjonowanego z życia. Czyż z ludźmi nie jest tak samo? ;)
  16. A kiedy będą jakieś nowe fotki? Bo ja też bardzo lubię popatrzeć na te trzy dziewczyny :)
  17. [quote name='Ala94']Rodzice nie chcą dodatkowych obowiązków, a ja nie chcę rezygnować z marzeń. Dlaczego to ja mam ustąpić? Bo jestem młodsza? A co do wolontariatu - chcę od dawna. Tylko znów sprzeciw rodziców - "Jeszcze cię te psy pogryzą albo się czymś zarazisz! A nie wiadomo, jacy tam ludzie pracują!" ([B]dla nich każdy, kto zajmuje się psami, jest lekko niepoczytalny[/B]). A do najbliższego schroniska mam ponad 30 kilometrów, nawet rowerkiem ciężko dojechać. Komuś patrzącemu z boku łatwo oceniać. Ile razy ja się poryczałam, czytając to forum:placz: Jak ja wam zazdroszczę![/QUOTE] A czytałaś te posty, w których młodzi ludzie skarżą się na to, jak im rodzice psują komendy, uczą psa żebractwa i robią różne inne rzeczy, których z psem absolutnie robić nie należy? Bo przy takim stanowisku rodziców nie możesz liczyć na wsparcie. Co będzie z psem, jeśli będziesz musiała zostawić go z rodzicami? Napisałaś, że masz 15 lat - czy możesz przewidzieć, jak potoczą się Twoje dalsze losy jeśli chodzi o szkoły a potem pracę? Ta "totalna prowincja" przy nicku to dowcip, czy rzeczywiście mieszkasz w jakiejś maleńkiej miejscowości? Co ze szkołą, czy za parę lat nie wyjedziesz gdzieś dalej, żeby się uczyć, pracować? To taki "przełomowy" wiek - może rodzice nie chcą, żebyś planowała swoją przyszłość wyłącznie pod kątem psa. Nasza córka jest w gimnazjum. Kiedy nasz pies będzie miał 15 lat (a chcę wierzyć, że kiedyś będzie tyle miał), to moja córka będzie 25-latką - to jest przepaść, jeśli chodzi o życiowe zmiany.
  18. [quote name='betty_labrador']moja mama zabilaby mnie jakby Tosca jadla na dywanie :P wlasnie jej rozmrazam wątrobę :diabloti:[/QUOTE] Za wątrobę na dywanie chyba też bym się wkurzyła ;)
  19. filodendron

    Barf

    Chciałabym zapytać barfujących forumowiczów jak wygląda łączenie barfu z gotowanym. Żadnego gotowanego mięsa nie podajecie? Np. jak robię rosół z kurczaka - z tego zostaje mnóstwo chrząstek, które zwykle trafiały do psiej miski. Chrząstki są zdrowe, nie mówiąc o tym, jak smakują psu :) - szkoda wyrzucić. Robicie czasem takie odstępstwa od surowizny? Wiem, że trzeba zachować około 6-8 godzinną przerwę między gotowanym a surowym ze względu na inny "mechanizm" trawienia, ale czy w obie strony ta przerwa musi być równie długa? Bo tak na chłopski rozum wydawałoby się, że nie można dać surowego na gotowane, bo to gotowane za długo "przytrzyma" surowe w przewodzie pokarmowym - a odwrotnie już chyba nie ma takiej zależności, bo surowe idzie - że tak powiem - jako forpoczta ;) więc może nie trzeba czekać aż 8 godzin?
  20. [quote name='Viris']Moja Klarysa: [url]http://img175.imageshack.us/img175/1294/monsteruk7.jpg[/url] [/QUOTE] Rewelacja. Też mamy beżowy dywan, ale jeszcze się nie przełamałam. Przyjdzie z czasem :evil_lol:
  21. O, TZ w czasach, gdy psa podkarmiałam domowym jedzeniem, to najpierw pakował łyżkę do gara a potem dopiero pytał, czyje to. Dopiero jak zaczęłam dosypywać algolith, to się trochę oduczył i pytał zanim skosztował :evil_lol: A musiałam psa podkarmiać od czasu do czasu, bo na samym suchym chudł tak, że mu się boki zapadały. I też dlatego tak teraz mu się uważnie przyglądam. Staram się rozkładać jedzenie, tylko nie każdą kość da się podzielić na kawałki odpowiednie dla takiego szkraba
  22. [quote name='karjo2']PS. Jakbym miala mu wciskac te przepisowe 2%, to chyba by sie.... ;)[/QUOTE] U nas jest inaczej - mam do czynienia z nieoczekiwanym, trochę niewychowawczym skutkiem barfowania. Jak był na suchej, to moje kręcenie się po kuchni, zaglądanie do lodówki, krojenie, siekanie, tarcie, miksowanie nie robiło na nim szczególnego wrażenia. A teraz cały czas mnie pilnuje, zagląda do garów, patrzy na ręce :razz: No i z tego powodu mam wrażenie, że ciągle jest głodny. Ale to nie tylko wrażenie - wydaje mi się też, że jakby trochę schudł, co akurat nie jest pożądane. Więc tak balansujemy na cienkiej linii - z jednej strony głód zagląda w oczy, a z drugiej brzucho nie chce pomieścić tyle, ile by chciało.
  23. [quote name='zebra12']U mnie to dzieci chciały psa. Przypuszczałam, że i tak bedę musiała im pomagać w zajmowaniu się psem, ale okazało się, że to one czasem pomagają mnie, bo na mnie spadło WSZYSTKO. [/QUOTE] :shiny: U mnie mąż i dziecko. I kto pisze teraz siedemset któryś post na forum, kto dopytuje o diety, o szkolenie, o rozwiązania problemów, kto gania na spacery, suszy smaczki w piekarniku, no kto. No ja :evil_lol: Rodzice mają prawo odmówić, bo dziecko i jego potrzeby zmieniają się w szalonym tempie. I nie zawsze kończy się happy endem.
  24. Karjo2, myślę że masz rację - że było za dużo na raz. Szczególnie, że w sumie szybko psu przeszło - po prostu przetrawił. I myślę, że to jednak ten schab mu zaszkodził, bo korpus pocięłam na 3 części i dałam po jednej rano, w południe i wieczór - to mniej więcej na cały dzień wyszło 2% jego wagi plus papka. A kości ze schabowego nie miałam jak podzielić na mniejsze kawałki, dałam w całości z myślą że zabiorę jak zje trochę i oddam po paru godzinach, ale zaskoczył mnie tym, że tak szybko sobie z nią poradził - rozkręca się chłopak. I trochę to mnie martwi, bo dziś np. dałam pałkę do obgryzienia z obu stron i wziął to na parę kęsów, coś tam pogryzł ale rozdrabnianie na drobne kawałeczki to na pewno nie było. Duży nie jest, ale szczęki ma wcale, wcale - kto by się spodziewał. Nagle problem zaczyna się zmieniać w zupełnie odwrotny - w nadmierną łapczywość :roll: Smecty nie dałam, bo koopy były ok a nawet z tendencją do bobkowatych, więc nie było powodu. A Frolic nie przejdzie - gdzie on by tam karmę spojrzał :evil_lol: Karjo2, czy Twój pies sam sobie robi przerwę od kości, czy Ty mu robisz?
  25. Chyba każdy pies, którego przytrzyma się za dolną szczękę (jeśli jest się w stanie ją utrzymać) otwiera pysk. Tylko czy to aby nie nadweręża zaufania szczeniorka do człowieka? Nie wiem, teoretycznie i na gorąco się zastanawiam, bo ta metoda jako żywo przypomniała mi stryja mojej mamy, zesłańca, sybiraka, który mnie, małej wówczas dziewczynce, sprzedawał to jako ekstremalny sposób na atak wilka. Z zastrzeżeniem, że nie sprawdza się na lisach ;)
×
×
  • Create New...