-
Posts
7523 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by filodendron
-
[quote name='Claudia_Jazz']ok. z rodowodem. mam też psa bez rodowodu, ale ja widziałam ojca i matkę mojego malca :)[/QUOTE] Tak, tak - mama i tata zawsze się jakoś tak kręcą w pobliżu ;) Na osiedlu mamy takiego "jorka" jak pół spaniela a rodzice byli taaaaacy maleńcy, naprawdę - no ale potem nowi właściciele dawali szczeniaczkowi za dobrą karmę i przerósł :diabloti: Ups [quote name='Claudia_Jazz']A znacie może jakąś hodowlę pudli na północy? nie za daleko z pomorza jak się da :)[/QUOTE] Obawiam się, że to nie będzie aż takie proste ale pytaj, pytaj - kto pyta nie błądzi. Może lepiej, żeby rodzice podzwonili po hodowlach? :)
-
[quote name='Delph']Jeżeli już to [B]podawać uczciwie i dobre i złe strony zabiegu[/B]. Dobry przykład dała [B]Filodendron[/B] z końmi. Zagorzali przeciwnicy kastracji powinni sobie trochę popracować z nabuzowanym ogierkiem, to może by zmienili swoje poglądy ;)[/QUOTE] Tak, dokładnie o to chodzi, żeby się ktoś nie ocknął z ręką w nocniku jak już będzie po nieodwracalnym zabiegu. Każdy ma prawo do rzetelnych informacji i nie należy popadać w skrajności oraz "jedynie słuszne politycznie poglądy" (jak kiedyś pytałam o kastrację własnego psa, to oficjalnie w wątku odstawałam odpowiedzi na tak, a nieoficjalnie na pv, dokładnie coś przeciwnego ;)) Myślę że tu nie ma zagorzałych przeciwników kastracji, ja w każdym razie się do nich nie zaliczam. Wydaje mi się jednak, że trzeba oddzielić statystyki dotyczące ew. zdrowotnych skutków ubocznych kastracji od rozważań nad wpływem kastracji na psychikę i zachowanie psa. To dwie zupełnie inne sprawy a kompromis pomiędzy nimi każdy musi znaleźć sam dla siebie i swojego psa/konia/kota.
-
[quote name='Claudia_Jazz']nie wiem czy kupić z rodowodem czy bez. a wasze mają? [/QUOTE] Mój nie ma i to duży mój błąd - nie powinno było tak się stać. W Polsce mamy nadmiar psów, domnażanie kolejnych tylko dla czyjegoś widzimisię to zwykły biznes bez żadnej idei. Kupując psa bez papierów sporo ryzykujesz i nabijasz kieszeń ludziom, którzy często-gęsto nawet nie zasługują na to, żeby posiadać jakiekolwiek zwierzę. Możesz kupić chore szczenię, szczenię obciążone chorobami genetycznymi, źle zsocjalizowane, z trzaśniętą psychiką. Przy odrobinie pecha możesz w ogóle nie kupić pudla tylko coś, co z grubsza go tylko przypomina. Czasem kupuje się takiego pieska mając dobre chęci, ale tymi dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Lepiej rozsądnie zaplanować zakup, poczekać ile trzeba, "wydeptać" tego wymarzonego pudelka czy pojechać po niego zagranicę (bo o pudle jest trudno). Niestety to popyt kształtuje podaż i dopóki będą kupcy na psy bez papierów, dopóty ta cała machina pseudohodowli nawet nie zwolni, nie mówiąc o zatrzymaniu. Ja miałam trochę szczęścia w tym nieszczęściu, ale znajomi, którzy kupili maltańczyka bez papierów przeszli koszmar - chory piesek, podrobiona książeczka zdrowia, wklejone naklejki ze szczepień, które zdaniem weta w ogóle sie dla tego malucha nie nadawały, potem zapaść przy kolejnym szczepieniu - cuda na kiju i oczywiście zero kontaktu z "hodowcą". Wet leczący malucha przyznał z przykrością, że są tacy lekarze, którzy handlują naklejkami z podanych szczepionek za parę groszy - tak to bywa. Więc ja przestrzegam przed kupnem psa bez rodowodu, choć sama takiego mam - a może właśnie dlatego, że takiego mam. To jedna wielka niewiadoma.
-
Oświećcie mnie proszę - co takiego może się zdarzyć w związku z kleszczami? Bo się wystraszyłam tym goleniem na skutek inwazji kleszczy. To znaczy nie wystraszyłam się samego golenia, tylko tego, co te kleszcze mogą zrobić, że aż tak trzeba reagować? Jest ich aż tak dużo? My raz byliśmy na wycieczce w miejscu, które okazało się strasznie zakleszczone i wtedy zdjęłam z psa ze 30 sztuk - większość wypłukałam w kąpieli, bo od razu po powrocie wsadziłam go do wanny a potem na białe prześcieradło i czesanko centymetr po centymetrze. To była nasza najgorsza przygoda z kleszczami. Czy przy wystawowej sierści konieczne jest golenie?
-
Nie mam już tego numeru "Mojego psa", w którym była wzmianka na ten temat, ale w podlinkowanym w moim poście wątku forumowicze piszą, że podpisany był pod nim lekarz wet. Tomasz Jastrzębowski (wespół z Joanną Iracką). Piszą też, że podobne wzmianki ukazały się w "Kynologii" i też sygnowane nazwiskiem weta. Mam nadzieję, że nie ssali tego z palca lecz z jakichś opracowań statystycznych, choć niewątpliwie kończyli inne szkoły niż "nasz" wet ;) Ja się na psach nie znam zbyt dobrze, ale swego czasu sporo jeździłam konno (rekreacyjnie) i pamiętam, że ci "koniarze", którzy mieli ogierki, często czekali z kastracją aż koń "zbudował" sobie odpowiednią masę mięśniową i kościec. Osobiście nie wykastrowałabym psa przed zakończeniem rozwoju fizycznego. Potem - w przypadku problemów wychowawczych spowodowanych nadmiernie rozbudowanym libido - dlaczego nie? Ale to musi ktoś sensowny ocenić - czy kastracja pomoże, czy nie pomoże, bo ciachanie tak dla zasady skutkuje tym, że się spotyka potem ludzi rozgoryczonych - że po ciachnięciu nic się nie zmieniło, albo jest wręcz gorzej (oczywiście nie na skutek kastracji, tylko dlatego, że ludzie podejmując taką decyzję wyobrażają sobie, że wszystko mają z głowy i całkiem sobie odpuszczają).
-
[quote name='Claudia_Jazz']Mam się czego bać, czy strzyżenie i czesanie pudelka nie jest bardzo trudne? [/QUOTE] Ja się przyzwyczaiłam, a potem polubiłam :) Więcej roboty przy czesaniu i strzyżeniu ale za to nie trzeba latać z odkurzaczem po mieszkaniu non-stop i kupować specjalnych rolek do zdejmowania sierści z ubrań. Jak ktoś lubi porządek w domu, wolne od sierści ubrania, kanapy i tapicerkę w samochodzie, to bilans wychodzi zdecydowanie na plus ;)
-
Do czego służy ten "protektor" na włosy na szyi? Przed czym ma chronić?
-
Jakie czarnuszki fajne, wreszcie jacyś chłopcy :)
-
Delph, ja o tym czytałam w "Moim psie" ale to już dość dawno było (ze dwa lata temu) - pisano tam, że kastrowane psy chorują na nowotwór prostaty czterokrotnie częściej niż niekastrowane i jeśli mnie pamięć nie myli to tu, na dogo, były już wątki chorych psów-kastratów. Niemniej gdy zapytałam weta, dlaczego tak się dzieje, to miał tego samego typu wątpliwości co Ty, czyli brak testosteronu => atrofia narządu => więc skąd rak? Znalazłam ten wątek: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/53416-NowotwA-r-prostaty-u-kastrata[/URL]
-
[quote name='evelynka']A co do środków antykoncepcyjnych to wybaczcie ale mamy 21 wiek, farmaceutyka jest tak rozwinięta że nie śmiemy wątpić w działanie tych środków. [/QUOTE] [SIZE=1]No i zobacz, co się w tym XXI wieku wyrabia - koncerny farmaceutyczne robią sobie jaja i co roku mamy sezon na inny kataklizm - a to ptasia grypa, a to świńska, a to sepsa i pneumokoki, a menopauza jest ponoć absolutnie nie do przeżycia bez wsparcia farmakologicznego.[/SIZE] [SIZE=1]O tak, farmaceutyka jest bardzo rozwinięta[/SIZE] :evil_lol:
-
Ten jest śmieszny, ale pewnie sporo lakieru do tego potrzebne :) [URL]http://www.neatorama.com/2005/09/28/square-poodle/[/URL]
-
[quote name='isabelle30']ponadto jaka wage ma pies? moze suprelorin bylby skuteczny?[/QUOTE] Suprelorin (przy pierwszym zastosowaniu) zaczyna działać 6 tygodni po wszczepieniu implantu, więc już raczej będzie po cieczce sąsiadki ;) Poza tym nie poleca się go dla psów przed osiągnięciem dojrzałości płciowej ze względu na brak badań w sprawie ewentualnych skutków ubocznych w tej grupie wiekowej.
-
[quote name='karolajn'] halterka z kolei nie mogłam dostać w kakadu właśnie w jego rozmiawach, dlatego zamówiliśmy przez net. kolczatke dostaliśmy za luźną, i boję się, że może się z niej wywinąć. [/QUOTE] Karolajn, z halti też pies potrafi się wydostać przy odpowiednim ułożeniu głowy i odrobinie samozaparcia - oprócz niego potrzebna jest zwykła obroża i najlepiej smycz z karabińczykami na obu końcach - jeden do halti, drugi do obroży.
-
[quote name='Equus']A jeszcze z dużą suką przy karmieniu domowym miałam jeden problem - wiecznie głodna chodziła! Jak jej dawałam tyle ile powinnam to tylko patrzyła co tu zjeść (nie dawałam jej za mało w sensie kalorii bo wagę trzymala idealnie). Najwyraźniej żołądek nie był wystarczająco wypełniony. Miał może ktoś taki problem?[/QUOTE] Na barfowym wątku ktoś pisał, że podaje ugotowanego ziemniaka albo więcej warzyw w charakterze wypełniacza.
-
[B]Sansi[/B], a u mnie było dokładnie odwrotnie. Biorezonas wykazał, że nasza córka nie może jeść niczego poza dżemem, totalna masakra ;) po czym alergolog popukał się w czoło, zrobił testy z krwi i wyprowadził dziecko z alergii rozsądną dietą i okresowym leczeniem. Moja mama i jej koleżanki próbowały pozbyć się nałogu palenia terapią biorezonansową i tylko wyskoczyły z kasy podwójnie - i na bicom, i na papierosy. Więc to takie "na dwoje babka wróżyła". O ile wiem, na dzień dzisiejszy nie ma naukowego wytłumaczenia rzekomej skuteczności biorezonansu zarówno w zakresie diagnostyki jak i leczenia. Sporo natomiast mówi się w tym kontekście o tzw. efekcie placebo, którego - owszem - nie należy lekceważyć.
-
Equus, z tym czasem poświęconym na gotowanie to chyba trochę zależy od tak zwanego trybu życia. Gotować tylko dla psa to na pewno jest jakieś poświęcenie. Ja tego nie odczuwałam, bo i tak gotuję codziennie - nauczyłam się dodawać przyprawy dopiero po tym, jak wyłowiłam z wywaru wszystko, co nadaje się dla psa (chrząstki, skórki, marchewki) i tak przygotowywać inne potrawy, żeby na jakimś etapie dało się z nich wyciągnąć składniki korzystne dla niego. Zawsze też były jakieś potrawy, do których np. potrzebowałam białko z jaja, a żółtka już nie - więc one dla psa. Twarożek dla córki, no to tę łychę dla psa też można ująć. (Znaczy resztki pies jadł ;)) Faktem jest, że oficjalnie pies był na suchej karmie, to się nie przejmowałam bilansami i te pe. Teraz z barfem jest trochę trudniej, jeszcze się nie przyzwyczaiłam tak do końca, ale już widzę, że to jest kwestia innego planowania zakupów - zamiast schabu bez kości, który zawsze kupowaliśmy, teraz bierze się schab z kością i część odkrawa dla psa. Zamiast filetów z kurczaka i udek, biorę całego kuraka i dzielę go na części - piersi i udka dla nas, a korpus, skrzydła, szyja dla psa. Rybę dla nas się smaży, a pies dostaje surową. W drugą stronę też to działa, bo np. chciałam kupić psu cielęcinę, ale ten kawałek, który mi sprzedali był dla niego o wiele za duży, więc trzeba było coś wymyślić z reszty - wyszła pyszna zupa fasolowa na cielęcince, jakiej nie jedliśmy od lat :) No ale nie wiem, jeszcze nie jestem tak do końca przekonana do barfu. Myślę - tak mi się dziś wydaje - że do suchej i tylko suchej to już nie wrócę. Mam wątpliwości czy gotowane czy surowe. W sensie organizacyjnym chyba nie robi mi to różnicy, jedynie po psie widzę, że wolałby gotowane (przynajmniej na dzień dzisiejszy - a zmienny jest niczym kobieta ;)) - jednak na gotowanym nigdy nie miał tak białych ząbków i równie neutralnego zapachu z paszczęki. Mięso kupuję w zwykłych, miejskich sklepach. Nie mam dostępu do "ekologicznego" mięsa. Na pewno jest nafaszerowane cudami, ale nie wydaje mi się możliwe, żeby sucha karma była bardziej czysta chemicznie od tego, co zjadamy na co dzień. Niemniej z tym mrożeniem coś może być na rzeczy, bo mój wybredniaczek już parę razy zjadł z chęcią to, czym wcześniej pogardził - zjadł właśnie po przemrożeniu.
-
[quote name='Equus']P.S. Na czym polega ten biorezonans?[/QUOTE] Nawet w wikipedii piszą, że opisy działania są niejasne :evil_lol: Jak się chcesz zmotywować do zastosowania, to poczytaj opisy na stronach www, które oferują terapię biorezonansem. A jak odwrotnie - to opinie alergologów, zwolenników medycyny akademickiej. Biorezonans do działanie na biopolu człowieka, o ile ma się założenie, że człowiek takowe posiada. Badanie jest bezbolesne i nieinwazyjne (trzyma się w ręku coś w rodzaju "elektrod"), więc na pewno nie zaszkodzi, ale - przepraszam jeśli kogoś urażę - osobiście nie podejmowałabym na podstawie takich wyników wiążących decyzji.
-
[quote name='Bura']uszy się nam już prawie wyleczyły. A na karmach były normalnie jakby tam kto narobił :( [/QUOTE] A to jest ciekawe, bo u mojego pundla zawsze było dużo woskowiny, a teraz jakby mniej. Akurat wczoraj czyściłam uchole i się przyjemnie zdziwiłam - nie kojarzyłam tego ze zmianą odżywiania, ale kto wie, może to rzeczywiście od tego.
-
[quote name='zmierzchnica']I dokładnie - zwierzyna od hałasu ucieka rzadko.[/QUOTE] To tym gorzej dla przyszłości górskich wycieczek. Ale jak to w końcu jest z przepisami - legalne, czy nielegalne takie luzem biegające psy za rowerem? W końcu góry, to i lasy. Obowiązuje tam nakaz trzymania psa na uwięzi czy nie? Oczywiście tych na rowerach to i tak nie dotyczy, bo nikt ich nie złapie, ale jestem ciekawa, czy ja, czyli piesza turystka, mogę sobie puścić psa luzem na górskim szlaku?
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='bonsai_88']świetnym psem do sportów jest np. pudel [pudel duży jest już dość sporym psem]. niestety mało ludzi decyduje się na tą rasę ze względu na to, jak się je strzyże :([/QUOTE] Ale pudel do lasu to strzyżonko na okrągło i na krótko, bo w dłuższych latem zbiera chruścik na podpałkę, zimą lodowe kulki. Zwłaszcza chrust jest nieprzyjemny, bo "nakręcony" pies biegnąc może się nim nawet pokaleczyć (jak się pechowo pozaczepia w podwozie). Z drugiej strony krótko ostrzyżony pudel (taki, który nie zbiera chrustu) jest dość wrażliwy na deszcz. Tyle przynajmniej wynika z naszych pudlowo-górskich doświadczeń. Niezależnie od rasy, to takie jazdy z luźno puszczonym psem są chyba nielegalne, nie? Jedyny plus, że jak się taki rower łomocze po szlaku, to zwierzyna zdąży uciec zanim pies zwietrzy świeży trop.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
My też skusiliśmy się na biorezonans. No cóż :) Dla dobra sprawy należy chyba dodać, że ta metoda należy do tzw. medycyny niekonwencjonalnej.
-
[quote name='sporo']ze swoimi psami jezdze na nartach i rowerze - mieszkamy w gorach i w weekndy robimy wycieczki ok 3okm w ciagu tygodnia robimy krtosze dystanse ok 11-15km bo limituje to ilosc wolnego czasu - podczas jazdy nie czekamy na psy one po prostu musza za nami nadazyc[/QUOTE] Obejrzałam filmiki i mam takie pytanko z innej beczki i oczywiście całkowicie bezinteresowne :evil_lol: Jak tak sobie pędzicie na tych rowerach, a psy za Wami albo, a może zwłaszcza przed Wami, i nagle zza zakrętu wyłania się rodzina z dzieckiem i pieskiem, która też spędza urocze chwile w górach, to co robicie? Bo ja mam trochę dość uskakiwania w krzaki przed pędzącymi z góry rowerami, a ci młodzi ludzie na nich - jeśli już uda się ich dopaść na jakimś postoju - twierdzą, że jak tak pędzą z góry w dół po kamienistym szlaku, to się nie mogą nagle zatrzymać. Prawda to? No i jak tak sobie wyobraziłam, że jeszcze za tym rowerem będą pędzić luzem puszczone psy, to mi się trochę nieswojo zrobiło. Jak to powinno wyglądać w cywilizowanym świecie, bo u nas to wygląda nieprzyjemnie?
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
My wysłaliśmy naszą córkę na 10 dni do ciotki, która miała psy w domu (to były wakacje). Myślałam, że może tak jakoś da się to zorganizować - żeby mały pochodził regularnie do kogoś, kto ma pudla, pobawił się z nim, poprzebywał w pomieszczeniach, w których pies żyje na co dzień (chodzi o stężenie alergenu). No a testy swoją drogą, z tym że - o ile mnie pamięć nie myli - to był taki panel łączony pt. "pies", bez szczegółowych rozróżnień na naskórek, ślinę itd. Ale może są takie, trzeba pytać w gabinetach, które robią testy. Najlepiej prywatnych - oni mają najlepszą kasę nie za panele, tylko za każdy alergen osobno, więc jakby są zainteresowani w maksymalnym rozbijaniu testów. Nie sądzę jednak, że są testy na poszczególne rasy.
-
[quote name='Martens']Może strzel mu biochemię krwi, wapń do fosforu...? Może mniej gnatów potrzebuje, a więcej miękkiego właśnie?[/QUOTE] Myślałam o tym, ale chyba za wcześnie. Policzyłam - dokładnie kombinujemy z surowizną 6 tygodni z tym że raz była wpadka z kośćmi i rzyganko, więc pies wylądował na diecie, a parę dni temu podałam pierwszy raz wątrobę i okazało się, że nie bardzo - po paru godzinach dostał biegunki, więc znowu ryż z marchewką. Dopiero się uczymy, co mu służy, co nie służy i trudno to nazwać Barfem, przez duże B - to faza eksperymentów. Papkę też powoli wzbogacam. Jeszcze nie wprowadziłam kurzych jajek (dostał kilka przepiórczych). Wszystko to jeszcze takie rozchwiane. Poza tym, jakkolwiek śmiesznie to zabrzmi, nie czuję się jeszcze gotowa na konfrontację z wetem w sprawie odżywiania, bo że do niej dojdzie, to pewne :nerwy: Póki co schowałam mostek cielęcy i dałam korpus. Zjadł od razu i ze smakiem