[quote name='maciaszek']Jamniki to chyba wciąż najpopularniejsza rasa w naszym kraju. Naprawdę sporo osób chce mieć jamniora :). Na szczęście dla Tobiego.
Dzisiaj dzwoniła kolejna pani. Ze Zgorzelca. Mają już w domu jednego jamniora. Też z Katowic ;). Pogadałyśmy chwilkę, rozmowa ok. Wysłałam jej mail z kilkoma informacjami bardzie szczegółowymi na temat Tobiego oraz ankietą przedadopcyjną. Mają przespać się z tematem i odpowiedzieć. Na pewno, jeśli nie wezmą Tobiaszka, będą szukać innego jamniora. Podrzucę wtedy pani stronkę adopcyjną długaśnych, tak się umówiłyśmy :).
Właściciele zdecydowali się na wykastrowanie Tobiasza. Jutro idą do weta na rozmowę i umówienie terminu.
Jeśli chodzi o panią z Austrii to skreśliłam ją ze względu na 2 rzeczy - odległość i wyczuwane przeze mnie zapędy do rozpieszczania psiaka. Mam wątpliwości czy poradziłaby sobie z charakterkiem Tobiego. A odległość taka duża też mnie nieco przeraża. Vitis, wiesz co mam na myśli, bo sama wolałabyś, żeby Bazylka znalazła dom blisko, coby w razie czego móc po nią pojechać itp. A co będzie jak pani z Austrii zadzwoni po tygodniu, że Tobi za bardzo rozrabia, że nie daje sobie z nim rady...? Poza tym jak tu zorganizować wizytę przedaopcyjną tak daleko? Jak tu skontrolować dom po jakimś czasie?
Na pewno jakiś psiak znajdzie u tej pani dom, bo pani koniecznie chce zaadoptować jamnika. Myślałam, żeby podesłać jej inne jamniory w potrzebie, ale pani nie korzysta z kompa. Jak zadzwoni (bo ma dzwonić) poproszę o mail do jej znajomych i im podrzucę jamniory do adopcji, a oni jej zrelacjonują (tak, jak to było w przypadku Tobiego).[/QUOTE]
Ci ze Zgorzelca - ja im adoptowałam psa z katowickiego schronu :) Bardzo porządni ludzie, ich jamniorek mieszka teraz z dwoma kotami :) ten jamnik był na dt u P. Ani :) i kilka godzin u mnie w domu :)