Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. A jest brana pod uwagę opcja, że Foczka trafi do domku i tam będzie ew. leczona (operacja) przy wsparciu dogomaniaków i fundacji?... Tak jest w przypadku naszej Muszki. Lepszej opieki po ciężkim zabiegu niż ma u p. Danusi, w życiu bym jej nie zapewniła jako DT... Oczywiście stosowne zapisy zostały zawarte w umowie!
  2. Oszołomom już dziękujemy - zapraszamy normalnych, czyli fiśniętych inaczej ;)
  3. Ziutka - dzięki! :) Odpisz mi jeszcze na maila w sprawie wyróżnień ;) Wizyta u Doktorów zaliczona. O matko i córko, jak to się bało wejść do lecznicy!!!! Na rękach musiałam wnieść, zrobiło się zamieszanie na całego, bo mieliśmy ze sobą jeszcze Gapcię, Lesia i Helenkę... O zważeniu jej nie było mowy, bo by chyba się razem z tą wagą od podłogę schowała... W gabinecie było już o tyle dobrze, że nie zamierzała zwiewać. Oględziny wypadły pozytywnie, więc szczepienie na wirusówki mamy za sobą. Zapłaciłam 40 zł. Dumencja ma już książeczkę ze wszystkimi wpisami (odrobaczenie, odkleszczenie i szczepienie). Niestety, góffffniarz ma chorobę lokomocyjną (albo to "tylko" stres) - w każdym razie ohaftowała psi koc w samochodzie. Po wyjściu z lecznicy, ponieważ długo czekaliśmy aż Lesio wyjdzie od fryzjera, zaliczyła małą rundkę spacerkową ze Sławkiem po osiedlu, a potem padła jak betka w samochodzie. Ucieszyła się, że wróciła do domu, wcięła kolację, padła na posłanko i spała do rana. [IMG]http://images10.fotosik.pl/1477/856bab208e573494gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/1477/26fa4a8a439f57e6gen.jpg[/IMG] Zważę ją dziś w domu. Tzn. Sławek zważy - weźmie na ręce i potem będzie "się odejmował" ;) Wydaje mi się, że przytyła. Daję jej sporo większe porcje niż te przepisane na opakowaniu. Zjada do końca, aczkolwiek wcale nie łapczywie. Zobaczę jak będzie nadal przybierać i wtedy zmniejszę porcje do zalecanych.
  4. O wybaczenie możesz być spokojna - mam tę WADĘ, że nie potrafię się obrazić!!!!!:eviltong: Tylko dzwoń proszę po 20-tej, bo dziś jadę do Doktorów z 4 ogonami plus muszę dwa skonsultować "zdalnie", więc chwilę mi się zejdzie :razz:
  5. Widziałam! :) A wiadomo coś o tym maluszku, który był z nimi?...
  6. No bez przesady - sama widziałaś, że jednak "coś tam" u nas rośnie ;)
  7. No właśnie co ciekawe - ona się chętniej bawi z dużymi niż z Kreską! Jak już Gapiszon ma dość - Dumka zabiera się za Kreśkę, po drodze zaczepiając Helenkę i Pchełkę (tę ostatnią zazwyczaj jeszcze bezskutecznie) :) Z Lili szaleją głównie na dworze. Czasami z rozpędu skoczy zabawowo na Lesia, ale od razu zbiera taki ochrzantus, że ogon pod siebie i szuka odpoczętej ofiary :)
  8. Nie no, dołki się zdarzały - i owszem. Najczęściej Kreska zaczynała rozkopywanie kretowiska, a kończyło się na wielkim dole w wykonaniu Lili. Lesio czasem sobie kopnie - głównie latem, pod płotem, jak mu za gorąco i szuka ochłody. Ale fakt jest faktem, że na piwnicę dotąd żadne nie wpadło :razz: Sławek się wczoraj odgrażał, że nie będzie tego zakopywał, więc zamierzałam zrobić zdjęcie rano. Ale... zakopał.:crazyeye: Tyle, że dziś znowu może być... odkopane :eviltong: A wczoraj marudził dodatkowo, bo miał wsadzać nowo kupione krzewy. I mruczał wciąż pod nosem "i tak stratują...":evil_lol:
  9. Uprzejmie donoszę, że brygada w składzie: Lili, Kreśka i Dumiśka postanowiły powiększyć nasz dom o... piwnicę!:crazyeye: Chyba po to, żebym mogła tam zamykać te szkodniczki!!!!:mad: Podkopały się pod betonową opaskę okalającą dom, a wykopaną ziemią skrzętnie zasypały... wejście do domu :cool3: Umorusane były w ziemi po same oczy. Dodatkowo 3 leje po "bombach" powstały w miejscu, gdzie Sławek całą niedzielę plantował wielką górę ziemi po wykopie pod kanalizację. Reszta radośnie po świeżej, mokrej ziemi biegała - Lesio wyglądał jak błotny potwór - nawet nie było sensu go wycierać. W miejscach, gdzie na zniwelowanych kretowiskach Sławek posiał trawę, widoczne są liczne odciski wieeeelkich łap. Generalnie Sławek był wczoraj w marnym nastroju i usłyszałam sporo o MOICH psach oraz o ich niekwestionowanej roli w "upiększaniu" ogrodu.:cool3: Do wieczora mu przeszło i mizianki z winowajczyniami były :razz:
  10. Coś tam pstryknęliśmy - jeszcze dziś spróbujemy ;) I Gapcioszek ma fajną fotkę jak śpi z Helenką na fotelu... Tylko jeszcze nie zgrałam z aparatu.
  11. Stawiałabym, że raczej wymownie pomogło niż groźnie! ;)
  12. Brzydki??!!?!?!? Masz szczęście, że p. Agnieszka tego nie czyta!!!!! Jego wystarczy poznać, żeby się zakochać na zabój - tak pozytywnego psa naprawdę trudno spotkać...
  13. Popatrzcie jak Bobinio majówkę spędzał... na Polach Mokotowskich :) [IMG]http://images10.fotosik.pl/1460/bfe2c0a80269c5b0gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/1460/dc255e53f6fd7b7d.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/1460/18ad6d5d02242753gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/1460/3c25b443b514a48b.jpg[/IMG] [IMG]http://images10.fotosik.pl/1460/f200a06d32abbd16gen.jpg[/IMG] A od p. Ewy dostałam sms-a tej treści: " Dzieciaki wróciły z wyjazdu, stęsknione za Lalką, a ona za nimi tak, że prawie śpiewała psalmy dziękczynne i skakała pod sufit, jak weszli do domu. A Zosia z Józkiem mówią, że już nigdy, ale to przenigdy nie jadą nigdzie bez niej :)" Fajnie, co?...
  14. Skoro mamy garaże (swoim też służę, choć TZ mnie ze skóry gotów obedrzeć, bo mam już tam trochę rzeczy, które powinny być zupełnie gdzie indziej), to teraz tylko potrzebna zdolna i biegła informatycznie Ciocia, która by dokonała zgłoszenia. Ja niestety jestem w tym względzie "zdolna inaczej" i z pewnością zgłosiłabym nas całkiem do czego innego ;) Co do późniejszego ewentualnego podziału - będziemy brać... z łapanki :)
  15. Wiesz co, TZ-ie, do mnie też się nijaka Ziutka wybierała - caaaały majowy "weekend tygodniowy". No, ale do mnie ma o wiele... bliżej! ;) Materac - cóż - łakomy "kąsek". W razie czego mam jeszcze jeden, ale pojedynczy - taki element od narożnika. No i chodnik na Waszą werandę i może jeszcze jakiś "dywanik". Więc jak już Ziutka się przestanie ukrywać z wyjazdem do Was - polecam się ;)
  16. Ellig - dziękuję! Połowa wora będzie do moich 2 ogoniastych (Lili i Kreśki), druga połowa dla Gapci i Pchełki. Wszystko policzę, wyciągnę pierwiastek, zastosuję tangens i ten drugi, zapiszę w poście rozliczeniowym i poproszę o... audyt ;-) Rzeczywiście Tinka podobna do Gapuliny - tylko ma leciutkie białe znaczenia. I na początku zachowywała się identycznie na smyczy i po wyciągnięciu ręki - skulona i sikająca pod siebie :-( A jeszcze jak mi napiszecie, że potem na widok wracającego do domu człowieka wydawała z siebie dźwięki, jakby ją ze skóry obdzierano - to naprawdę się okaże, że siostry ;-) Gapiszon coraz bardziej zabawowy. I to chyba w dużej mierze dzięki Dumce, która albo śpi albo się bawi :smile: Gapcia się poddaje zabawowemu molestowaniu, a jak przy tym warczy - koń by się uśmiał! :smile: Dziś jedziemy spruć szew i się zaszczepimy na wirusówki. Do wesołego psiobusa zabieramy też Dumkę na szczepienie, Helenkę na ogląd, bo jej się jakaś gulka na brzusiu zrobiła i Lesia na strzyżenie. Nie ma co - będzie wesoło! :smile:
  17. To się nazywa oswajanie z wrogiem! Skoro Kasieńka weszła dobrowolnie i taka uśmiechnięta, znaczy że klateczka nie taka straszna i jeśli tam zamykają, to nie jest psi koniec świata. Jako metoda wychowawcza - de bomba! :)
  18. Do Lili jej jeszcze baaaaaaardzo daleko z niszczycielstwem, ale się stara ;) W dodatku robi to... cichaczem :razz: Idzie sobie na ten przykład jak gdyby nigdy nic do kotłowni - dobra, niech idzie. Tylko za chwilę widzę ją w salonie jak na dywanie rwie na strzępy ścierkę:evil_lol: Albo przychodzi sprawdzić czy już wstajemy i wychodzi... z moim kapciem:mad: Poza tym śpi już na posłaniu, ale tym naszym, płaskim (bez brzegów). Zdarza jej się wejść na kanapę, ale nie w celach leżakowych, tylko zabawowych. W celach obserwacyjnych włazi na kanapę na tarasie. Będzie z niej jeszcze kanapowiec - na pewno - tylko jeszcze chwilkę trzeba poczekać, bo najwyraźniej nie dociera do niej, że etap psa podwórzowego ma już za sobą:eviltong:
  19. Pewnie, że tak :) Gapiszon jest wybredzioch i nie każda sucha karma jej pasuje... Najlepsze byłoby ludzkie żarełko - dziadować potrafi jak nikt inny - i nos do talerza wepchnąć jak się chce cokolwiek spożyć na fotelu przed TV! Ostatnio zasmakowała w karmie dla szczeniaczków, którą je Dumka i bezceremonialnie pakuje jej się do miski. Trochę ją oszukuję i do josery dosypuję tej dla szczeniaczków odrobinkę albo zanęcam puszeczką. Ale ten mały cwaniak dobrze wie co jest co i wybiera tylko to lepsze. Czasami się jednak rozpędzi i z owego rozpędu zje do końca ;) Daję jej 2 razy dziennie większe porcje niż te przepisane, bo szprotka z niej nadal straszna. Gdyby nie nastroszone kłaczki, które - uwaga - coraz bardziej się WYSREBRZAJĄ!!!! - wszystkie kosteczki byłoby widać :( Ponieważ kończy się karma dla moich potworów, zamówię duży worek i część przeznaczę dla Gapci i Pchełki. Obym tylko trafiła za smakiem (a właściwie Ellig, bo ona jest SZPECJALISTĄ w tej dziedzinie) - bo inaczej same będziemy musiały chrupać, a Gapulina w zamian będzie pałaszować nasze... obiady ;)
  20. Dlatego ja UZNAŁAM, że bez jajek będzie mniej... rozrabiał ;) Donoszę również, że otrzymałam 20 zł na łajzę od p. Ewy, u której mieszka i pławi się w luksusie nasza Lala - dziękuję! Zapisuję w poście rozliczeniowym Przy okazji baaaaaaaardzo proszę o wsparcie, bo o ile kastrację będziemy mieli za kasę urzędową, o tyle potem trzeba drania zaszczepić i koniecznie mu obrożę na kleszcze kupić... Ja się postaram jakiś bazarek zmontować... na dniach...
  21. Fajnie - dzięki! :) Powiem jej, że rozpoczyna się lans i niech przestanie wywlekać wszystko, co się wywlec da, a następnie poszarpać, poszatkować albo przynajmniej... pomemłać - bo co ja ludziom powiem!?!?!?!? ;)
  22. A ten [B]wielki[/B] piaskowy agresor to... GUFIŚ!?!?!?!?!?:crazyeye: Gucio świetny - z "twarzy" podobny trochę do naszej Gapci.
  23. Niesamowita to jest z niego... łajza!!!!! Bogu dziękuję, że mam Lesia i mogę brać na tymczas jedynie panienki, bo facetów... w życiu NIE ZROZUMIEM!!!! Pisałam Wam, że wyje w nocy jak wilk?... Najwyraźniej wył do... suczek. Aż wymyślił sobie, że już tak się odpasł, odespał i w ogóle jest w świetnej formie... zrobi podkop pod ogrodzeniem i poooooooszeeeeeeedł!!!!! Biedna Grażyna kilometry po lesie zrobiła, wołała, gwizdała - kamień w wodę. W końcu wrócił, a właściwie się... przywlókł, pogryziony i poturbowany przez sobie podobnych opętańców!!!!! W dodatku stwierdził, że wykop zasypany, więc postanowił przeleźć przez płot i się... zawiesił! To znaczy dokładniej się... zaklinował pomiędzy prętami. Głowa i przednie łapy przelazły, reszta nie dała rady, bo tylna łapa była ranna. O 2 w nocy, z latarką w zębach, Grażyna wyginała łomem pręty ogrodzenia, żeby go uwolnić! Tak jest na niego zła, że postanowiła mu zastosować areszt domowy. Wypuszcza go tylko na sikanie i idzie wtedy z nim. Dosyć tego, szanowny Leśniku - w czwartek zabieram go do Doktora. Sprawdzimy czy wszystko jest ok, czy rany po pogryzieniach się dobrze wygoiły (Grażyna mu je opatrywała, przemywała rumiankiem i zasypywała specjalną zasypką, którą jej polecono w aptece). Jeśli tak - żegnajcie jajka, bo przez was tylko same kłopoty!!!!! Jeśli się uda, może zrobimy wydmuszki już w najbliższy czwartek - jutro będę rozmawiać z Doktorem. No głupek jaki! Ma dom, pełną miskę, głaskanie, opiekę - nie - trzeba było sobie dostarczyć "atrakcji"!!!!!
×
×
  • Create New...