Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. O rety - dlaczego dopiero teraz zgłosiła? Nawet nie ma jak reklamacji chyba złożyć po takim czasie...
  2. Coś koło tego ;) Witaj, Jolu! :) A co do podziwiania, to tym razem będziesz musiała popodziwiać... Sławka:cool3::evil_lol:
  3. Znowu się doliczyć nie możemy ;) Rano jest "kolejno odlicz" po sztuce, bo po imionach się gubimy, i kontrola ile misek stanęło na podłodze. No i musi być nadzór, dopóki nie zjedzą, bo potrafią odgonić jedna drugą i wtedy to już zamęt na całego ile która zjadła, która za dużo, która za mało. Potem czy wszystkie wyszły, czy wszystkie wróciły, kto zostaje na zewnątrz, kto w domu, czy kot zamknięty... A tu na 8 trzeba do pracy zdążyć!!!!! Nasz najnowszy "nabytek" zaprasza: http://www.dogomania.pl/forum/threads/228967-Becia-szkieletor-z-lasu?p=19318591#post19318591
  4. Może by tak... Ja wiem, że ona mogłaby być szczęśliwa w innym domu. Tylko cena tej zmiany jest niewyobrażalna... To jest taki tymczas, który - jeśli zostanie - to nie dlatego, że jest nieadopcyjny i nikt go nie chce. Jestem przekonana, że gdybyśmy ją ogłosili, telefony by się urywały. I w sumie tego się chyba najbardziej boję - jak wytłumaczyć ludziom, że to nie jest "normalny" pies?... Że się po dwóch dniach nie przyzwyczai? Że się przez kilka dni nie ruszy z miejsca, będzie leżeć i sikać pod siebie... Sama bym nie uwierzyła, gdyby mi ktoś powiedział, że po tak długim czasie, przy braniu tak dużej dawki "uspokajacza", pies nie jest w stanie funkcjonować w żadnym innym środowisku niż to, gdzie trafił z tego podłego miejsca, w którym był. Pchełka była i nadal jest psem trudnym. Ale ona była w stanie wstać, poruszyć się, próbować zaufać nowej Pani, a Gapcia nie. Są strachy, które pewnie nigdy Pchełki nie opuszczą (to samo jest z Nitką mojej Sąsiadki Uli), ale obie sunie potrafią z nimi żyć. Gapcia jest w stanie żyć ze swoimi demonami na razie tylko u nas... U nas potrafi się bawić z psami, cieszyć, biegać radośnie, by za chwilę znieruchomieć na fotelu i udawać niewidzialną, bo przyszła sąsiadka (którą przecież bardzo dobrze zna). Nie mogę o tym spokojnie mówić, a nawet pisać... Beznadziejny żal, jaki mnie ogarnia, gdy na nią patrzę jest nie do opisania. W niedzielę to sobie bardzo "namacalnie" uświadomiłam... I wcale tu nie chodzi o miłość. Kochamy wszystkie psiaki, które przechodzą przez nasz dom, bo inaczej nie dałoby rady się nimi zajmować. Słowo daję, łatwiej byłoby mi oddać Kreskę czy Lili, gdyby miały trafić do super domku, bo one dałyby sobie radę. Podobnie, jak dają sobie radę wszystkie psiaki, które wyszły spod naszych skrzydeł i są szczęśliwe w swoich Rodzinach. A przy okazji zaproszę do naszej - a właściwie Sławka ;) - nowej podopiecznej: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/228967-Becia-szkieletor-z-lasu?p=19318591#post19318591[/URL]
  5. Ja oferowałam DT dla małej suni - niestety chwilowo muszę się wycofać, bo w sobotę przygarnęłam wychudzoną bidę z lasu... Gdyby tylko któraś z moich tymczasowiczek poszła do domu, wrócimy do tematu. Nieustająco trzymam kciuki i podziwiam Wasze działania.
  6. A u mnie nowa bida - jeśli dobrze liczę - jubileuszowa ;) Po znajomości zaproszę... [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/228967-Becia-szkieletor-z-lasu?p=19318591#post19318591[/url]
  7. Lu_Gosiak zabrała Becię do Katowic w piątek. Była z nią w lecznicy. Malunia została odpchlona i odrobaczona, założono jej książeczkę. Wstępnie została oceniona na ok. 2-3 latka. Ma też bliznę na brzuszku, ale nieco wyżej niż zazwyczaj robi się cięcie do sterylki. Może przeszła jakąś inną operację?... Becia przenocowała u Siostry Lu_Gosiak i od pierwszego wejrzenia zakochała się w Jej Mężu. W sobotę moi Sąsiedzi, Ula i Włodek jechali do Katowic i zgodzili się w drodze powrotnej zabrać Malutką. No i Becia (chrzestnym ojcem został Włodek ;)) przelała swe bezgraniczne uczucie ze Szwagra Lu_Gosiak na... Włodka. Gdy na stacji benzynowej udał się do WC, pisk, płacz i szloch był rozdzierający, pomimo, że Ula w aucie zostawała... Już u nas, po bezbolesnym zapoznaniu się z moim ogonami (w tym z kicią Helenką), na widok mojego Sławka, Becia... oszalała! Dosłownie gołym okiem było widać scenę jak na filmach rysunkowych, gdy bohater się zakochuje, a na ekranie pojawia się wielkie, bijące serce. No i się zaczęło... Sławek nie może nigdzie iść bez Beci, nie może bez niej siedzieć, spać, jeść, umyć się... Każde "zniknięcie", choćby na chwilę, powoduje bezgraniczną rozpacz! Mnie ma kompletnie za nic! Nawet nie miałam okazji dobrze jej się przyjrzeć i porządnie jej wygłaskać! Ba, nawet mnie owarczała, gdy chciałam ją potarmosić, a ona siedziała z PANEM na fotelu... Wczoraj Sławek wyszedł z domu na godzinę i przez godzinę był ryk pod drzwiami. Dosłownie na chwilę udało mi się odciągnąć jej uwagę, nawet wskoczyła mi na kolana, głaskałam, mówiłam do niej, ale za moment zeskoczyła, pobiegła pod drzwi i dalej w płacz... Mam nadzieję, że jej to przejdzie, bo ciężko będzie z adopcją do domu, gdzie jest tylko... pan :razz: A swoją drogą ciekawe co by było, gdyby w domu było... dwóch panów! :evil_lol: Ula wczoraj przyszła sprawdzić jak się Becia miewa i została przez nią... obszczekana jak obca!!!! Niewdzięcznica, mała, no! Chuda jest rzeczywiście bardzo, choć chyba nieco mniej niż na zdjęciach. Widocznie przez te 2 dni zdążyła się nieco nawodnić, odkąd dostaje jedzenie i picie. Ale chuda jest, głowa jakby za duża w stosunku do reszty mikrego ciałka. Ładnie je, nawet niezbyt łapczywie. Wczoraj po południu przeprosiła się nawet z suchą karmą! Kupy na razie takie sobie - z lekka luźne i śluzowate, ale robali nie widać. Ma okropnie pogryzione przez muchy i komary brzegi uszu... Pamiętam, że nasza Frania też tak miała i nie pamiętam czym to smarowałam - muszę zadzwonić do lecznicy. A pojedziemy do lecznicy w czwartek na "przegląd techniczny", zrobimy USG, dowiemy się co pies ma w środku i tradycyjnie zrobimy plan działania.
  8. [COLOR=#800080][/COLOR] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/213164-Klub-Wytrwałych-Baloniarek-Razem-możemy-odnosić-sukcesy-)"][IMG]http://images10.fotosik.pl/3027/9b03ddb4af677efcgen.jpg[/IMG][/URL] [COLOR=#800080][B] Poniższa kwota, zostaje przepisana na potrzeby Hopki, mojej kolejnej podopiecznej: [/B][/COLOR] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/232409-Hopka-dzieciak-który-chce-wiedzieć-jak-wygląda-prawdziwe-psie-życie[/URL] [COLOR=#800080][B] ROZLICZENIE: 351,91 zł[/B][/COLOR] [COLOR=#006400][B]WPŁYWY: 884,90 zł[/B][/COLOR] - 45 zł Lu_Gosiak - 164 zł "spadek" po Steviem [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/209633-Stevie-znalazł-oczy-trudna-sytuacja-opiekunki-potrzebne-wsparcie-na-karmę[/URL] - 200 zł od Klubu Wytrwałych Baloniarek na sterylizację - 375,90 zł spadek po Mufci [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/227649-Jak-nie-umrze-to-żyć-będzie-Mufka-za-TM-los-miał-w-zanadrzu-podły-scenariusz[/URL] - dziękuję, Romenko! - 100 zł od KWB na wizytę behawiorysty [COLOR=#ff0000][B]WYDATKI: 532,99 zł[/B][/COLOR] - 10 zł 2 tabl. Cestalu na odrobaczenie - 5 zł dojazd do lecznicy (na spółkę z Dumką) - 40 zł szczepienie na wirusówki - 5 zł dojazd do lecznicy (na spółkę z Dumką) - 100 zł konsultacja behawiorystyczna - 200 zł sterylizacja - 10 zł dojazd do lecznicy - 9,99 zł Nifuroksazyd - 65,00 zł wet (zdjęcie szwów, chip i szczepienie p/wściekliźnie) - 10,00 zł dojazd do lecznicy - 78,00 zł podróż do DS (280 km x 0,30) [COLOR=#0000cd][B]DARY RZECZOWE: [/B][COLOR=#800000]Lu_Gosiak - smyczka plus obróżka, wizyta u weta - odrobaczenie i odpchlenie Ellig- 9 kg suchej karmy BRIT PREMIUM S ADULT i 10 kabanosów.lipiec 2012[/COLOR][/COLOR]
  9. Becia przyjechała do mnie w sobotę, 30 czerwca. Imię nadał jej mój Sąsiad, który na własnych kolanach przywiózł ją z Katowic - bardzo dziękuję Włodkowi i Uli:loveu: Lu_Gosiak pisała apel o DT dla niej: pilnie potrzebne DT dla wyrzuconej z auta jamniczki - błąka się podobno już od tygodnia w pobliżu skrzyżowania i podbiega do każdego auta..mega wychudzona i przerażona, nie daje się złapać, bardzo głodna, przeganiana, dziś wskoczyła za kiełbasą do auta - mamy czas do jutra - jeśli nie znajdzie się dla Niej jakieś lokum, zostanie odwieziona w to samo miejsce...nie mamy gdzie Jej zabrać, a gmina, na terenie której ona się znajduje, odwozi psy do schroniska lub znikają one gdzieś po drodze... Wygląda na młodziutką, niestety mega zaniedbana, sierść w fatalnym stanie. Oto Becia w pełnej swej... chudości (zdjęcia z miejsca, gdzie ją znaleziono) [IMG]http://i814.photobucket.com/albums/zz61/gotych/psiaki/Zdjcie0245.jpg[/IMG] [IMG]http://i814.photobucket.com/albums/zz61/gotych/psiaki/Zdjcie0259.jpg[/IMG] [IMG]http://i814.photobucket.com/albums/zz61/gotych/psiaki/Zdjcie0249.jpg[/IMG] [IMG]http://i814.photobucket.com/albums/zz61/gotych/psiaki/Zdjcie0263.jpg[/IMG] [IMG]http://i814.photobucket.com/albums/zz61/gotych/psiaki/Zdjcie0255.jpg[/IMG] [B]TEKST DO OGŁOSZEŃ: [/B] Becia to ok. 3-4 letnia suczka w typie jamnika. Została znaleziona w lesie - prawdopodobnie wyrzucona z auta. Czyżby od "wycieczki do lasu" jej ludzka rodzina rozpoczęła wakacje?... Wychudzona, spragniona, pogryziona przez muchy, komary i pchły, ledwie uszła z życiem. Becia jest towarzyska, aktywna i radosna. Bardzo potrzebuje kontaktu z człowiekiem, choć do obcych początkowo utrzymuje bezpieczny dystans. Z wdzięcznością przyjmuje każdy pozytywny gest w jej stronę, uwielbia się przytulać. Bez problemu dogaduje się z innymi psiakami oraz z kotem. Chodzi na smyczy, zachowuje czystość w domu, bardzo lubi się bawić piłeczką. Behawiorysta, który poznał Becię stwierdził, że jest niezwykle inteligentnym psem, gotowym podjąć każde wyzwanie. Jeśli zapewni się jej pozytywny kontakt z człowiekiem oraz zabawy intelektualne, wykorzystując jej potencjał, będzie świetnym przyjacielem i kompanem do zabaw i spacerów. Jak każdy psiak, w którego żyłach płynie choć kropla jamniczej krwi, Becia jest bardzo czujna, szczekaniem oznajmia nadejście obcych. Becia jest zdrowa, zaszczepiona i wysterylizowana. Obecnie przebywa w domu tymczasowym, gdzie czeka na ludzi, którzy przytulą ją do serca, a planując wakacje, uwzględnią również psiego członka rodziny... Warunkiem adopcji jest wyrażenie zgody na wizytę wolontariusza oraz podpisanie umowy adopcyjnej. Kontakt do adopcji: Magda Lipińska [email][email protected][/email] 512 268 777
  10. Trzeba dać takie zdjęcie Sarenki z Tobą do ogłoszeń, bo gdy jest sama na zdjęciach, rzeczywiście wydaje się dużo większa! Gdzieś tu Krakowianka pytała o Pchełkę i Muszkę... Pchełka ma domek, a Muszka jest na razie w domku o statusie DT, głównie ze względu na niepewną sytuację do do kolejnych zabiegów na kolankach. Ale myślę, że spokojnie można być dobrej myśli, jeśli chodzi o docelowe przekształcenie w DS ;)
  11. W Brwinowie mieszka "moja" Słomka! :)
  12. Nio... byle do piątku ;) Dziś w nocy była spora burza, więc biedny Mufinek był niespokojny. Dobre jest to, że ona nie wpada w panikę. Nie biega w popłochu, nie popiskuje, nawet specjalnie nie dyszy. Najpierw schowała się pod kołdrę, ale było jej za gorąco. Potem poszła do pokoju Tomka i schowała się pod łóżko, bo tam przynajmniej nie widziała błyskawic (w obu łazienkach mamy okna, więc nie ma miejsca, gdzie można się bezpiecznie schować). Rano już było po bólu i nawet trochę pospacerowała po mokrej trawie. Została w domu z Becią - mam nadzieję, że będzie OK. Becia okropnie płacze za Sławkiem, a nie chcieliśmy pobudzić sąsiadów i dlatego została w domu...
  13. Ja jestem za i kciuki trzymam, żeby szczepionka okazała się skuteczna. Oj, wiem coś na temat problemów ze skórą, wiem...
  14. Ostatnio z roszadami marnie - głównie przybywa ;) No, ale w piątek Muflon pojedzie do Smoka Wawelskiego i znów będzie "nadkomplet w normie" :)
  15. A ja mam nową tymczasowiczkę. Mocno nadprogramową. Gapcia miała dziś jechać do domku, ale wróciliśmy z nią. Domek niczemu nie winien - super miejsce i ludzie wspaniali, ale Gapcia - kompletny paraliż...
  16. Podkradaj, podkradaj - mają w duuuuużym nadmiarze! ;)
  17. Ja też mam od wczoraj nową tymczaskę - OMC jamniczkę ;) A Gapcia nie została w nowym domku. I to wcale nie z powodu domku, ale samej Gapci...
  18. Rety, jakie słodziaki! :)
  19. Diagnoza, jak diagnoza - trzeba sprawdzić jaki antybiotyk jest w stanie wytłuc drania i leczyć. Nasza Tośka miała gronkowca, którego mógł pokonać tylko antybiotyk stosowany u ludzi na gruźlicę i... TRĄD! Pół Warszawy zjeździłam w poszukiwaniu Rifampicyny, bo kto teraz choruje na trąd?!?!?!? Nawet na gruźlicę?... Udało się, po 2 tygodniach leczenia drań się poddał!
  20. Muflon czasami włazi do posłania. Jak będzie w Krakowie - trudno przewidzieć;) Najlepiej byłoby takie posłanko wypożyczyć:evil_lol: Wczoraj wieczorem dojechała do nas sunia "załatwiona" przez Mmd, przez mojego sąsiada, który z Katowic wiózł ją na kolanach nazwana Becią:lol: Mifunka początkowo była nawet dość... wyrozumiała, ale gdy moje upomnienia Beci, że nie wolno wchodzić na stół nie przynosiły efektu, Mufcia musiała "wzmocnić" moje polecenie:razz: Na szczęście Becia jest absolutnie od A do Z psem mojego Męża i ja mogłabym dla niej nie istnieć, przynajmniej nie ma nieporozumień na tle zazdrości ;)
  21. No więc było tak... Od rana wyłam jak głupia. Nie mogłam sobie wyobrazić, że Gapcia gdzieś zostanie. Pierwszy raz mi się to zdarzyło, od kiedy tymczasuję psy! Jeszcze rano wykąpaliśmy Gapulindę, bo była bardzo zakurzona przez wylegiwanie się na naszej plaży Kopakabana ;) Zebraliśmy się ze wszystkim i ruszyliśmy w drogę. Nie odzywaliśmy się do siebie, ja wyłam, patrząc na sparaliżowaną strachem Gapcię wciśniętą w samochodowe siedzenie obok mnie. W Warszawie zabraliśmy Panią Basię. Całą drogę nam opowiadała o swoich zwierzętach, o różnych zwierzakowych przygodach, o staruszku yorczku, którego przygarnęła jako spadek po swojej Przyjaciółce, bo rodzina była zainteresowana tylko resztą, finansową częścią spadku. Dom w niesamowicie urokliwym miejscu. Dookoła las (do p. Barbary należy 16 ha!), piękne łąki, spokój, cisza... Ludzie na miejscu cudowni - ciepłe małżeństwo z dwójką dzieci - dziewczynką tak co najmniej w wieku gimnazjalnym i 3-letnim chłopcem, bardzo opanowanym i grzecznym oraz sunią uratowaną 3 lata temu - taką OMC sznaucerką średnią, Lolą. Sunia grzeczna, miła, spokojna, nie nachalna, wielki pieszczoch... No ale Gapcia - całkowity paraliż. Postawiona na podłodze położyła się i ani drgnęła - jak u nas przez pierwsze dni. Wyniesiona na dwór - to samo. Pani ją wzięła na ręce - sztywna. Ja ją wzięłam na ręce - też sztywna. Postawiona, nie chciała nawet podejść ani do mnie, ani do Sławka! Pewnie by się przyzwyczaiła i pokochała i ludzi i Lolę, bo są ciepli, mili i widać, że kochają zwierzaki. Ale teren jest tak rozległy, nie do końca ogrodzony i gdyby np. Gapcia gdzieś się schowała lub uciekła, nie byłoby szans na jej odnalezienie. Wszyscy bardzo żałowali, że się nie udało (najmniej oczywiście Gapcia ;)). Umówiliśmy się, że poszukamy Państwu innego psiaczka. Takiego, który będzie bardziej kontaktowy i ufny do obcych. Którego będzie można przyzwyczaić do siebie i terenu, wychodząc z nim najpierw na smyczy czy lince na spacery, a potem, gdy już zaufa i uzna teren za swój, miałby naprawdę raj na ziemi! Po powrocie do domu, Gapcia przywitała się z psiakami, a potem padła na fotelu i spała nieprzytomnie. Teraz co chwilę się na mnie ładuje i przytula. Sławek nic nie mówi, ale też mu... ulżyło ;) No i od wczoraj ma nowego psa - Becię. Coś niesamowitego - ruszyć się nigdzie bez niej nie może. Teraz pojechał nad wodę, a Becina siedzi w przedpokoju i płacze, jakby ją zostawił na zawsze:eviltong:
×
×
  • Create New...