Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. O tak, uczą się. Niestety nie tylko dobrych rzeczy, co również widzę po naszych tymczasach ;) :D
  2. Obyś, obyś, bo wcale mi się nie uśmiecha kilkugodzinny wypad... P. Kasia planuje przylecieć po Czetkę 28 listopada rano i po 13 ma lot powrotny. Umówiłyśmy się wstępnie, że podrzucimy jej Czetuchę na lotnisko... Dziewczyny, czy któraś ma doświadczenia z tekstylnymi kontenerkami? Chodzi mi o to jaka firma jest godna polecenia. Trzeba wybrać solidny, bo Czetka będzie wielką podróżniczką i kontener musi być porządny i bezpieczny, a nie taki na jeden raz. Wg wymogów, jego wysokość nie może przekraczać 30 cm (musi się zmieścić pod fotelem). Ten, który p. Kasia zostawiła (plastikowy) właśnie tyle ma, ale jest też dość krótki. Przymierzaliśmy się do umieszczenia w nim Czetki. Weszła, ale z lekka "na wcisk", głównie dłuuuuugie gałązki mają problem, żeby się zmieścić ;) Dlatego długość kontenerka nie jest bez znaczenia. Tekstylny ma również tę zaletę, że nawet jeśli będzie odrobinę za wysoki, da się go przycisnąć i wepchnąć pod fotel...
  3. Z p. Jerzego prawdziwy dżentelmen! :) A co do pokazywania się Loni, to ja też bym jeszcze nie ryzykowała, choć obstawiam i taką wersję, że ona mogłaby udawać, że Cię nie poznaje, Figuniu. Maiłam 2 takie przypadki ze swoimi tymczaskami. Jedna udawała, że mnie nie poznaje już po tygodniu! Przyjechała ze swoimi ludźmi do nas na chwilę. Weszła do ogrodu i od razu schowała się za Pana. Za nic w świecie nie dała mi się nawet dotknąć! Z drugą zobaczyłam się po dużo dłuższym czasie - po kilku miesiącach. To samo! I wcale mnie to nie zmartwiło bo oznaczało tylko tyle, że tak im dobrze w nowych domach, że chcą o mnie zapomnieć jak najszybciej :D
  4. Fajnie, że Klub stanął na wysokości zadania. Dziękuję.
  5. No własnie! Tym bardziej, że gdyby tak wrzucić do wirówki Zojkę i Ziutkę i włączyć na duże obroty, wyszłyby obie w sam raz ;) A tak, Zojka za gruba, a Ziutka chudzielec, więc i karmą powinny się podzielić wcale nie po równo :D
  6. Myślę, że ludzie nie chcą adoptować staruszków z czystego... egoizmu. Bo taki staruszek długo nie pożyje i się będzie po nim płakać, przeżywać jego śmierć czy nie daj boże wcześniejszą chorobę. Czysto ludzkie wyrachowanie i kalkulacja, niestety :( I druga sprawa - durnowate przeświadczenie, że starego psa już niczego nie uda się nauczyć!
  7. Też. Ale najzagorzalszą striptizerką była chyba Imka. Pokonała ze 4 kiecki i w końcu latała goła. Wczoraj po powrocie do domu obie panny zastaliśmy ubrane i w lepszej formie. Helcia doszła do wniosku, że jednak można chodzić w sukience ;) Dziś już nie ma śladu po czwartkowych "przejściach". I muszę pochwalić Czetkę (oby tylko nie na wyrost!!!). Pojechaliśmy dziś po zakupy i Czetka została w domu luzem z Gapcią, Lesiem i Helcią. Po powrocie zastaliśmy dom w stanie nienaruszonym! :D Lili z Kreską i Imką wyhasały się w ogrodzie i mam nadzieję, że Lilunia nie wpadnie na żaden racjonalizatorski pomysł, bo zaraz się wybieramy do Warszawy na groby... Lubię spacerować po cmentarzu wieczorem, gdy palą się setki zniczy, pachnie dymem i chryzantemami. No i... korki nie będą naszym udziałem, mam nadzieję ;)
  8. Dziękuję Jolu :) Zespół jest bardzo fajny. Przyjęli Tomka z otwartością, sympatią i koleżeńskim wsparciem. To bardzo duża rzadkość w dzisiejszych czasach - tym bardziej cenna!
  9. A właśnie - czy Pokrzywa zostanie Pokrzywą? ;) Hej, chwaściku, to już JUTRO!!!! A przeznaczenie nie unikniesz - to fakt. I mamy nadzieję, ze Marysia też nie uniknie (że o psinie nie wspomnę :))
  10. O tym właśnie pisałam - dokładnie o tym...
  11. Na razie wymodziłam jeden tekst. Pisać jeszcze, czy wystarczy?... Amisia – ma w sobie to „coś” Amisia jest ok. 2 letnią, przesympatyczną, pogodną i bardzo łagodną sunią o niebanalnej urodzie. Trudno dociec dlaczego została porzucona, ale tak właśnie się stało. Przez jakiś czas ukrywała się w krzakach i była dokarmiana przez idące do szkoły dzieci. W jej poprzednim domu też chyba były dzieci, bo Ami bardzo dzieci lubi. Podobnie jak inne psiaki, a do kotów ma stosunek obojętny. Amisia jest spokojna, zrównoważona, bardzo grzeczna i posłuszna. Nie jest szczekliwa, potrafi chodzić na smyczy. Zostawiona w domu na wiele godzin nie wyje, nie niszczy i zachowuje czystość. Jest tzw. średniaczkiem, waży ok. 13 kg. Jest zdrowa, zaszczepiona i wysterylizowana. Chcesz spojrzeć na świat optymistycznie? Przygarnij Amisię, a zyskasz wspaniałego przyjaciela, zarażającego pozytywną energią! Warunkiem adopcji jest wyrażenie zgody na wizytę wolontariusza oraz podpisanie umowy adopcyjnej. Kontakt:
  12. I dlatego poproszę o wsparcie BDT u mari23 kwotą 100 zł. Przy 15 (!) psach na utrzymaniu to kropla w morzu potrzeb, ale niestety z większej kwoty nie będę w stanie zwrócić 25%.
  13. W sumie to dla detującego lepiej, jeśli tymczas ma w nosie to, że został "porzucony" ;) Gdyby za Tobą rozpaczał, byłoby Ci ciężej! Mój mózg nigdy niestety nie był "ten" do przedmiotów wymaganych na weterynarię. Bo z powołania, to ja i psim i ludzkim lekarzem mogłabym być, i pielęgniarką. Ale z takim mózgiem i z niepatrzeniem na pobieranie krwi - bez szans ;)
  14. O mamo.. Może on jednak nie powinien (jeszcze) spać u Zosi. Uznał, że jest słabsza, bo jest dzieckiem i postanowił się uplasować wyżej w rodzinnej hierarchii... W przypadku takich gagatków, lepiej, żeby jednak nie wszystko mu było wolno (chyba).
  15. Boziu... Minniusiu, walcz kruszynko, bo jest o co!
  16. Fakt, trochę tych sterylek się przeżyło. Teraz to drobiazg, prawie jak szczepienie ;) Doktor zawsze mnie uczula, widząc jak się pochylam nad psicami zaraz po albo je całuję, żebym była ostrożna, bo przy wychodzeniu z narkozy pies może reagować bardzo różnie, bo... ma zwidy. Może zwyczajnie nie poznać właściciela, może się go przestraszyć. Mi się jeszcze nie zdarzyło. Zazwyczaj wyniesione z sali operacyjnej, gdy tylko usłyszą mój głos, od razu merdają ogonkiem, a mi kamień spada z serca, że mogę przy nich być, żeby się nie bały gdzie są i co się dzieje. I zawsze wtedy myślę o tych biedakach, które zaraz po zabiegu muszą np. czekać w klatce aż właściciel je odbierze, że o tych w schronie nie wspomnę :(
  17. Optymistom naprawdę żyje się łatwiej. Choć czasami jak dostaną w zadek za optymizm i związaną z nim naiwność i łatwowierność, bo ohohohohoooooooo......
  18. Wypisz-wymaluj Imka! Też tak było, że czasami przerażała ją własna odwaga ;)
  19. Bardzo dziękuję w imieniu własnym i artystów. Właście wrócili z 3-dniowego maratonu wyjazdowego. Zmęczeni, ale zadowoleni, bo publiczność dopisała, spektakl się podobał i mieli dobry odbiór. Jeżdżą z nim w ramach projektu Teatr Polska, czyli zaglądania z kulturą do mniejszych ośrodków. Tym razem byli w Kłodzku, Oławie i Polanicy Zdroju :)
  20. Oby się wszystko poukładało jak w pudełeczku! Bo pewnie i przy kocich adopcjach jest tak, że jeśli dobry domek rezygnuje, to jeszcze lepszy już widać na horyzoncie :D
  21. No proszę, jaka pomagierka! Że o pomagierze nie wspomnę ;)
  22. Ta, jasne! Ciekawe w takim razie kto by się zasłużył jak już się uda "pozyskać"! :D
  23. Maryniu, o pomoc trzeba prosić, bo bez proszenia można się nie doczekać... Napisałaś na wątku Baloniarek, że masz 15 psów - dodaj jeszcze zdanie, że prosisz o wsparcie! Bo należy Ci się ono - i to jeszcze jak! ...jakoś dla mnie pomaganie jest łatwiejsze od otrzymywania pomocy...
  24. Trzeba bardzo uważać, bo taki głuchy pies, który straci człowieka z oczu, może popędzić w nieznane... Gdy nasza Nutusia już była głucha jak pień, cały czas musieliśmy ją mieć na oku, a ona nas. Odwracała się i gestem pokazywałam jej w którą stronę idziemy, albo że wracamy.
×
×
  • Create New...