Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Ineczkowa rodzinka na innej zasadzie się zalogowała, że się tak wyrażę po dogoznajomości ;)
  2. U nas to chyba dopiero w przyszłym grudniu, ale cierpliwie poczekamy, bo mamy na co :)
  3. Oooooo!!!! A fotki Wiewióry będą? ;) Mogę dostać na maila: [email protected]? A jeśli i ona się na dobre wieści łapie, to z inną malizną się polecam ;)
  4. Mattilu - nie martw się, nagramy ;) No, będzie widziała Lilunia nagrodę jak świnia niebo!!!!!!
  5. A jeśli ktoś ma dziś wolny wieczór, zapraszam do obejrzenia spektaklu Tato na TVP Kultura o 20.30. Spektakl wielokrotnie nagradzany na przeróżnych festiwalach, sztandarowy towar objazdowy krakowskiego teatru "Bagatela". A w jednej z ról mój Synek ;)
  6. Ale to tylko dziś. Jutro już będzie miała czas, a w czwartek to bardzo dużo czasu, bo Sławek ma zebranie, a ja jadę na sterylki z Czetką i Helcią...
  7. I na martwe igiełki takich golasów jak jamniki czy boksery ;)
  8. O boże.... :( Misiuniu, bądź tam szczęśliwszy niż tu byłeś przez większość życia. Niech Ci tam będzie co najmniej tak dobrze, jak było u Jaguski... Jagusko - przytulam Cię, Misienkowy Aniele.
  9. Sławek zabił wczoraj wyżarty fragment drzwi panelami podłogowymi - tylko to mieliśmy pod ręką, a trzeba było działać, bo Lili nie odpuszcza :( Za to Czetka robi postępy! Wczoraj odbyłyśmy pierwszy spacerek poza ogród. Ponieważ było już ciemno, wzięłam ją na ręce i wyniosłam na ulicę tam, gdzie jest latarnia. W pierwszej chwili panika - przywarła do podłoża i ani drgnęła. Ale smaczki mają cudowną moc, szczególnie dla takiego łakomczucha, jakim jest Czetuchna ;) Gdy się upewniłam, że nie szarpie się na smyczy, przeniosłam ją na naszą ciemną uliczkę. I powolutku, powolutku, zaczęłyśmy iść w stronę domu. Weszłyśmy do ogrodu, obeszłyśmy dom i wyszłyśmy z powrotem na zewnątrz. Poziomką doszłyśmy do asfaltu i asfaltem przeszłyśmy spory kawałek. Gdy się płoszyła na dźwięk przejeżdżającego samochodu albo innego odgłosu, od razu szedł kolejny smaczek, po który podbiegała bardzo chętnie. Dalej nie mogłyśmy iść, bo dalej za każdym płotem jest dziamgający wściekle pies i tego było dla Czetki za wiele. Ale i to opanujemy, myślę. Jak na pierwszy raz poszło nam znakomicie i dziś powtórzymy wyprawę :) Kolejny postęp to taki, że Czetka przestała dziurkować w nocy i teraz śpi spokojnie do rana (tzn. dopóki budzik nie zadzwoni ;)). Gdy biega luzem po domu trzeba ją jednak mieć na oku. Tym bardziej, że wczoraj chyba postanowiła poprawić swoje notowania w stadzie i w tym celu zapewne, walnęła kupę w tym wielkim wspólnym posłaniu, żeby jej było na wierzchu ;)
  10. A należałoby im się choć trochę, bo ile tak można ciągnąć?... :(
  11. Lili nadal drzwiowo nie znormalniała :( Towarzystwo Kresi nie pomogło :( Wczoraj Sławek zabił zniszczoną część panelami podłogowymi, bo tylko to mieliśmy pod ręką. Dziś wyszliśmy z domu przed 7. Lili została z Imką, zaopatrzona w zamrożony kong i gryzak. Nie wiem z jakiego powodu, ale był taki korek na trasie, że do granic Warszawy jechaliśmy ponad 1,5 godziny, po czym wszystkie, nawet najmniejsze skróty i przesmyki też się tak zatkały, że dojazd do centrum zająłby nam pewnie kolejne co najmniej 2 godziny. Postanowiliśmy więc wrócić do domu i przeczekać ten armagedon! W domy byliśmy z powrotem o 9ej. Drzwi nietknięte, po gryzaku ani śladu, kong wylizany do czysta (ma się ten jęzor!!!!). Ja w końcu pojechałam do pracy, a Sławek wziął dzień urlopu na żądanie, więc dziś święto lasu - psy mają niedzielę :D
  12. Niestety, dogo nie przyjmuje nowych użytkowników :( Przyszły DS mojej Helci też się chciał zalogować i d..a blada :(
  13. Chyba jeszcze nie - pisałam o akcji z koteczką. Ale i o labradorkę jestem spokojna. Gorzej ze spokojnością o dziewczyny...
  14. Podziwiam, bo ja czekam (nie)cierpliwie :D
  15. Może to i lepiej, bo Silverkowi się krzywda nie dzieje, a podróżowanie w najbliższy weekend nie będzie łatwe...
  16. Krzysiu, absolutnie nie masz prawa się obwiniać! Nie skazałeś tych kociaków na zagładę, na śmierć w męczarniach, na niebezpieczeństwo związane z życiem na ulicy, na bezdomność. Podobnie jak nikt nie jest winny temu, że pieniądze nie rosną na drzewach i nie spadają jak jesienne liście. I często trudny jest wybór pomiędzy karmić/szczepić/leczyć/wozić do weta\kupić żwirek, zabawki... Ty robiłeś wszystko, co MOGŁEŚ. WSZYSTKO! Teraz najważniejsze, by dojść z jakiego powodu kotki odeszły, by wiedzieć co grozi tym pozostałym i czy będziesz mógł bezpiecznie pomóc kolejnym.
  17. Jaki ten Agreścik malutki! :) Bossskie wieści! Na fotki Wiewióry czekam, bo Pani zamilkła póki co ;)
  18. Narkoza wziewna też nie wchodzi w grę?... Nasz Doktor kiedyś sterylizował kicię mojej sąsiadki tak, że była na granicy znieczulenia, bo dostawała zapaści. I - jak potem mówił - nigdy w życiu nie wysterylizował kotki szybciej ;)
  19. Jakie wieści wetowe o boksi?...
  20. O kurczątko, a ja tu całą noc i cały poranek w pełnej nieświadomości żyłam!!!!!! ;) Będzie miał Aresik prawo wchodzenia do domu?...
  21. A ja widzę tylko jedno zdjęcie :( Krysiu, dla Lerki najlepszy furminator. Tylko to jest w stanie "pokonać" golasowe igiełki ;)
  22. Akcja jak zwykle udana, choć - również jak zwykle - czasochłonna :(
  23. No i pięknie! Dobrze, że są 2 pokoje, bo ja bym kota z psem nie zostawiała samych - przynajmniej na początku ;)
  24. NAPRAWDĘ!?!?!? Lecę zobaczyć!!!!!!!!!!!!!!!!
×
×
  • Create New...