Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Bejotka jest ogłoszeniową czarodziejką - musi się udać :)
  2. No, to mamy jasność w temacie. Mam nadzieję, że z powodu Filonka też będę mogła niedługo brylować na dogo ;) I jeszcze tylko jedno - ani jeden fant od Basi od Duszki nie został wystawiony na Filonka (w ogóle większość albo jeszcze nie została wystawiona z braku mojego czasu, albo trafiła do innych ciotek, które wystawiają bazarki - z przeznaczeniem na psy, na które akurat środki były potrzebne). A o cudowności domu nie stanowi fantowe rozdawnictwo, o czym nie wiesz chyba tylko Ty. Dobra, dzwonię do Agi, bo rozumiem, że wyjście awaryjne przestało być aktualne...
  3. Informować zdecydowanie trzeba. Może nie od razu w pierwszym słowie ;) ale tylko szczera rozmowa daje jako taką szansę na właściwą adopcję...
  4. Sama ta inspekcja na to wpadła, czy pomógł jej ktoś niezwykle Ci "życzliwy"?... To jest jakaś kpina! Irenasowa dostała mandat 280 zł za to, że pies przeszedł bez smyczy polną drogą, pod domem sąsiada. No, ale gdyby ten sam pies był trzymany na łańcuchu, głodzony i katowany, z pewnością nikt by się nieprawidłowości nie dopatrzył!...
  5. Ech, z moimi szczekaczkami to sobie mogę... Nawet mojego "nie" nie usłyszą! One lepiej wiedzą, że wroga trzeba... zjeść ;) :)
  6. I czy w ogóle miało co pójść?...
  7. [quote name='PACZEK']Grzecznie Cię proszę nie wysyłaj mi durnych SMSów! Wybawiciel gdy interesował się i chciał pomóc to nie tylko tu na wątku ale i na wątku Myszki Ty i Warszafka dałyście mi jasno do zrozumienia gdzie moje miejsce. Bezdomnym od Ciebie też krzywdę zrobiłem. Nie wiem jakie masz problemy ale nie lecz ich szukając we mnie winy. Napisz jasno czego oczekujesz i tyle. Chyba że teraz o co innego chodzi.[/QUOTE] Widzę, że czekasz na moją odpowiedź, pomimo koszmaru z dostępem do internetu :razz: Mój sms nie był durny - podałam Ci nr do Joli (choć też powinieneś go mieć od kwietnia ubiegłego roku), skoro Jola napisała, że nie ma numeru do Ciebie. Bo uważam, że los Filonka powinien Cię jednak obchodzić. Hmmm... Interesował się i chciał pomóc?... A skoro nie wiesz, jakie mam problemy, to Ci wyjaśnię. Szukałeś pomocy dla Filonka (wcześniej Duszki, kota od bezdomnych). Kota wzięła siostra mojego męża, Duszkę mogłam wziąć do siebie, Filonka niestety nie. Przy Duszce i kocie pomoc polegała na dowiezieniu kota do Piotrkowa i psa w moje okolice. A następnie[B] na poddawaniu w wątpliwość najpierw działań naszych i naszego Doktora, a potem "jakości" domu, do którego sunia trafiła[/B]! Przy Filonku, pomoc - na mój apel - zaoferowała jola_li, mając nadzieję na miejsce w Ostatniej Szansie i gdy mnie zapytała, czy będzie mogła liczyć na pomoc z Twojej strony, od razu jej powiedziałam, że [U][B]nie[/B][/U]. Pomimo wszystko zgodziła się pomóc. Dlatego czułam się i czuję zobowiązana pomóc w utrzymaniu Filonka, bo poniekąd za moją sprawą Jola sobie wzięła ten kłopot na głowę. Myślałam natomiast, że choć - że się tak wyrażę - wątkowe zainteresowanie losem psa będzie z Twojej strony. Bo przecież na dogo od czasu do czasu wchodzisz. Nr tel. do Joli też masz (miałeś), więc telefonicznie też można "wesprzeć dobrą myślą". A tu, zamiast dzwonić do Joli, dzwonisz do mnie, że masz kolejnego psa (haszczaka) do uratowania (jakoś rok temu latem - w Łodzi byłam wtedy akurat)! Do tej pory utrzymanie Filonka kosztowało 120 zł miesięcznie, czyli kwota do ogarnięcia np. bazarkowo. Teraz - gdy trzeba będzie najprawdopodobniej Filonka umieścić w hotelu, kwota ta wzrośnie trzykrotnie i nie będzie to już takie oczywiste, a [B]osobą decyzyjną w sprawie psa nagle została... Jola[/B] :crazyeye: Brak dostępu do internetu nie jest żadną wymówką. Zainteresowanie typu wpis na dogo raz na jakiś czas oraz telefon do Joli z pytaniem jak się ma pies i czy jednak można jakoś pomóc byłoby [B]co najmniej na miejscu [/B](w przeciwieństwie do obrażania się jak humorzasta panienka!). Obrażać się oczywiście możesz - ale na nas, nie na psa. I proszę mi tu z Warszafką nie wyjeżdżać, jeśli jej jedyną wadą jest to, że jak już się za coś weźmie, próbuje doprowadzić sprawę do końca. Aha, co do bezdomnych, to krzywdę zrobili sobie sami - na własne życzenie. W przeciwieństwie do zwierząt, ludzi na siłę uszczęśliwić się jak widać nie da. Ale zawsze byłam, jestem i będę Ci wdzięczna, że [B]MI[/B] wtedy pomogłeś (pomogliście z Ewą).
  8. Dziękuję, Jolu :) Dzwoniła p. Renata - Tośka RZĄDZI ;) Wczoraj po moim odjeździe miała jakieś... pół minuty zawahania, a potem... ruszyła do zabawy i gonitwy. Szalała do 21 w ogrodzie, potem padła (oczywiście w łóżku Państwa ;)) i spała aż do 8.15 :) Rano wybrała się z Panią na zakupy wyprawkowe - wróciły ze smyczką, szeleczkami, adresatką, posłankiem (bo każdy piesek posłanko mieć powinien - nawet jeśli śpi w łóżku :)) oraz furą gryzaków i zabawek (bo wczoraj Melania oddała Tośce wszystkie bez wyjątku swoje zabawki!). Po drodze do domu wstąpiły do Przyjaciół Państwa, którzy mają czekoladowego labka wielkiej łagodności.Tośka o dziwo go nie zaagresorowała, ale buchnęła mu kość prasowaną i zadekowała się pod ławką:) Wystarczyła jej 15 minutowa drzemka w samochodzie i wróciła do domu gotowa do dalszych zabaw. Za wszelką cenę chce się zaprzyjaźnić z Korą, ale... bez wzajemności. W desperacji Tośka postanowiła dziabnąć Kornika w ogon, by zwrócić na siebie uwagę. Kora tego nie zdzierżyła i napyskowała małemu natręciuchowi, który... obraził się na nią na całe... 10 minut! Ale w końcu dopięła swego :) Na popołudniową drzemkę wmeldowała się Korci na posłanko i nie została bezceremonialnie wyproszona ;) A, i jeszcze wczoraj Tosia była z p. Renatą w stajni, bo p. Tadeusz zapomniał jakichś kluczy. Oczywiście była na rączkach u p. Renaty, ale z bliska widziała konia. Koń ją niuchnął i zrobił wrażenie na małym agresorze, którzy jednak zachował resztki instynktu samozachowawczego i nie napyskował koniowi ;) :) A Tora... coraz bardziej wyluzowana. Najchętniej bawi się z Lili - szaleją, aż dom dudni! Upominamy ją za skakanie i łapanie zębami za co popadnie. Daje się już pogłaskać, a nawet wziąć na kolanka. Noc była spokojna, Torka spała grzecznie w posłanku. Niestety, z zachowaniem czystości są problemy. Mała wychodzi do ogrodu, wraca i... na moich oczach leje w domu :( Mam nadzieję, że to tylko kwestia mokrej trawy...
  9. A fota modelki będzie? ;)
  10. Mój boże :( biedny psinek. Jedyne jego szczęście, że jest w Twoim Raju....
  11. Bylebym się nie... wykoleiła! ;)
  12. Zadzwonię jutro do Agi (tej od Alutki) - może ona coś wymyśli... Czy jest jakiś termin ostateczny zabrania psa?...
  13. Bardzo dobrze, że zrezygnowała. Ech, ze szczeniakami jest jeszcze ten problem, że mogą wyrosnąć nie całkiem tak, jak ludzie tego oczekują :(
  14. Gapcia Torę znosi lepiej niż Tosię ;) Dziś pogoda dla moich psów (jako i dla mnie) całkiem do bani, więc śpią jak zabite i siłą rzeczy... Tora też. Klonem jest marnym - dużo większa i nie szorstkowłosa.
  15. Cudowne wieści - Kiniolek nad Wami czuwa ;) I jeszcze tylko fotki jakieś daj w wolnej chwili, wszystkich... TRZECH zwierzaczków :)
  16. Mam kilka fotek - zaraz zobaczę co z nich wyszło i Ci prześlę ;)
  17. Powiem Wam, że się... wzruszyłam... Rozmawiając z Panią za każdym razem zapominałam spytać jak Ej Ty będzie miała na imię. Przyjechałyśmy i Państwo od razu zaczęli do niej mówić... Tosia! I tak oto tymczasowanie zatoczyło koło - pierwsza była Tosia, a teraz jubileuszowa czterdziestka też Tosia. I żeby tego było mało, wczoraj przyjechała kolejna tymczasowiczka... też Tosia :) Chyba ją przerobię na Tolę albo Torę ;) A Ej Ty Tosia ma chałupę,że klękajcie narody! Odnalazła się tam w sekundzie, oczywiście najpierw "agresorując" rezydentki, czyli uroczą czekoladową Labkę Melanię zwaną Melonem oraz wilkowatą sunię Korę, zwaną Korkiem lub Kornikiem. Kora miała 2 miesiące temu operację biodra i jeszcze trochę utyka, ale goniła za naszą Maleńką równo. Tośka kompletnie bez krępacji odbierała dużym zabawki, urządzała galopady po trawniku i nic sobie nie robiąc z groźnej miny Pana - dziarsko kopała dołki w rabatkach :) Wracając do domu, pomyślałam sobie jakie to szczęście, że ten kretyn ją wyrzucił - dzięki temu trafiła do PRAWDZIWEGO DOMU!
  18. [quote name='PACZEK']Może cud i Ksenia ....................... A panu od Majeczki to trzeba żadnych zwierząt nie dawać![/QUOTE] Czy jeśli już zaglądasz na dogo, mógłbyś wpaść na wątek Filonka? Problem jest!
  19. O matko moja... :( Co robić?!?!!?
  20. O matkooooo, jaki zalatany ten kot! Roboty pełne łapy! :)
  21. Oooo... będzie można "wynajmować" Sonię do terapii małżeńskiej! ;) :)
  22. TA. Wczoraj była mocno zestresowana. Gapcia "się stawia". Dziś lepiej,wyszalała się z Ej Ty, zanim ta pojechała do DS. Jest kompletnie niewychowana, skacze na ludzi i gryzie po rękach. Najpierw zero pracy, a potem... stacja benzynowa. Mi też smutno - od dłuższego czasu.
×
×
  • Create New...