Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Aaaaa.... jeszcze dodam, że wczoraj Kreśka - najwyraźniej w ramach protestu, że została w domu z mega nudziarzami (bez Kretka), wyżarła cukier z cukiernicy, która stała na stole (wchodzenie na stół pojęła za przykładem Krecika!:)). I na kolejny znak protestu, że po powrocie do domu zabraliśmy Łośkę do lekarza i Krecha znów została w domu tylko w towarzystwie Lesia i kotów - wygryzła łośkowe posłanie gąbkowe na wylot!!!! (pomimo, że zostawiliśmy jej superaśnego i mniamuśnego gryzaka!). No nie wiem, czy dobrze zrobiliśmy wyprawiając Kretolinia na Śląsk... :)
  2. Już jestem z powrotem. Moje leczenie też uciążliwe - głównie za sprawą organizacji przestępczej, jaką zdaniem mojego ortopedy jest komplikujący wszystko NFZ :) Zapłaciliśmy 142 zł, czyli z puli "na dermatologa" zostało nam 8 zł, a w ogólnym rozliczeniu jesteśmy na maciupkim minusiku (uaktualniłam post rozliczeniowy). Nie mam pojęcia ile będzie kosztowała następna wizyta i co Doktor zaordynuje. Może do tego czasu wpłyną pieniążki z bazarku, który zrobiła dla nas kochana Bros... Przy kolejnej wizycie może już będę trochę mniej rozemocjonowana - dopiero pod koniec wizyty praktycznie w pełni rozumiałam co Doktor mówi :) Powtórzyłam zatem jego teorię i zalecenia swoimi słowami (dwa razy!!!!!), żeby mieć pewność, że niczego nie pokręciłam. Zanim dojechaliśmy do domu było po 22-iej. Łośka zasnęła wywalona na swoim posłanku w bagażniku i trzeba nią było potrząsnąć, żeby się obudziła pod domem (jest to jednak 50 minut jazdy :)) Muszę pokombinować, może mi się uda następnym razem gdzieś ją zostawić na cały dzień w Wwie w dniu wizyty, żebyśmy nie musieli jechać 2 razy po prawie 100 km jednego dnia (ale i tak nie zamienię mojej wsi na żadne miasto stołeczne! :)).
  3. Uffff, Małognia - dziękuję za wieści, bo... już miałam dzwonić! :) Baaaaaardzo się cieszę, że się chłopcy dogadali. To oczywiście było do przewidzenia, ale im szybciej, tym lepiej :) Apetycik Kretolkowi dopisywał od samego początku - nawet tego dnia po narkozie spałaszował miseczkę do czysta i węszył za dokładką. Musicie uważać, żeby go zbytnio nie zatuczyć, tym bardziej że odjajkowany jest. Pamiętaj, że jak mu sierść odrośnie będzie czarną, puchatą kuleczką! :) Fajnie, że się pewniej czuje przy Maksiu na spacerkach - nasz Doktor mówił, że niewidome psiaki powinny mieć swoich towarzyszy-przewodników, a wtedy funkcjonują zupełnie normalnie. Takim przewodnikiem dla Kretka była Niteczka i prawdopodobnie dzięki niej w trakcie tułaczki Krecik nie wpadł pod samochód! Do miejskich dźwięków też się przyzwyczai... Ciekawe jak go oceni Wasz weterynarz. Na zdjęcia czekam przestępując z jednej kończyny na drugą i już szykuję maxi paczkę chusteczek!
  4. Już piszę... straszną mam dziś galopkę. W dodatku zostawiłam wypis z lecznicy w samochodzie, więc piszę z głowy (a co za tym idzie z niczego!:)) Pokazałam Doktorowi zdjęcia Tośki z poszczególnych etapów (początkowe, po intermediusie i po złocistym). Wyraźnie był zaskoczony i przejęty. A pani asystentka (zanim zobaczyła zdjęcia) westchnęła "ale chudzinka"... No więc nużeniec rzeczywiście jest i ma się niestety dobrze :( Doktor od razu uprzedził, że nawroty łysienia były, są i będą! Na razie dostała biomectin, tyle że nie w zastrzykach jak to robił nasz Doktor, ale dopyszcznie. Ma brać 14 dni i właśnie po 2 tygodniach mamy się pokazać znowu. Nie wiadomo czy wyłysieje całkowicie, ale jest to możliwe. Zależy w jakiej kondycji są poszczególne mieszki włosowe - w sumie wiadomo w jakiej - w nędznej... Wszystkie przypadłości jakie Tośka miała do tej pory (ropne zapalenie, ropomacicze, zapalenie płuc, zapalenie kości, zapalenie ucha...) wikłało każdą podjętą próbę naprawy skóry. Antybiotyk działał, ale w konsekwencji obniżał odporność. Leczył chorobę, ale z drugiej strony otwierał pole do popisu nużeńcowi. Trochę jestem zaniepokojona, bo mamy na te 2 tygodnie odstawić wszystko, z Euthyroxem na tarczycę włącznie. A przecież tarczyca jest chora i wiadomo, że chorzy na tarczycę są skazani na przyjmowanie hormonu do końca życia... Będę dziś u naszego Doktora z naszą Nocką, a także z Tośką, bo znów ma samolotowe skrzydło, a nie ucho i trzeba to porządnie wyczyścić. Wszystko zeznam i jutro napiszę Wam co usłyszę w odpowiedzi. Spotkałam też dziewczynę w poczekalni, która zna Łośkę z dogo i twierdzi, że tak czy inaczej to teraz cudo nie pies :) Powiedziała mi, że wyadoptowała kiedyś sunię w podobnym stanie co nasz Łoś, też była leczona miesiącami, u różnych lekarzy (w tym u dr Dembele) i w końcu pomógł jej jakiś lekarz w Lesznie (dała mi nawet namiary...). Ale póki co czekamy na efekty biomectinu do paszczy. Dobra, lecę, bo dziś ze sobą do lekarza muszę...
  5. Wiem, ale i Ronja zasłużyła na więcej niż jednego psa życia...
  6. Martuś, nie wiedziałam... Trzymajcie się, niech pozostałe ogonki swym merdaniem choć trochę rozproszą smutne myśli i zapełnią pustkę...
  7. Jeszcze nie pojechał w świat?...
  8. 13 kg?!?!?!? O matko, wysokopienność jednak swoje musi ważyć :)
  9. [quote name='3 x']beztrosko jak beztrosko jest zakaz wprowadzania psów na szlaki turystyczne pozostaje miec nadzieję, ze Gusia wędruje poza szlakami ;)[/QUOTE] No Kajak wędruje beztrosko, w końcu zakazy i mandaty to Pańciostwa zmartwienie, nie jego! :)
  10. Czy jej też trzeba pilnować, żeby nie nawiała?...
  11. Dziękujemy z pozdrowienia. W takich "okolicznościach", to sobie można już beztrosko po Bieszczadach wędrować! :)
  12. No ja domek mam, z ogrodem. Ale w Wwie w bloku też miałam zestaw boksia+jamniczka - sprawdzał się idealnie! :)
  13. I w sumie... całe szczęście!
  14. Czystość przede wszystkim - higienistka! :)
  15. Ta o szmaragdowych oczach?... Niech to!!!!!!
  16. Wczoraj mi prąd wyłączyli na prawie całe popołudnie... ale może to i dobrze, bo super jest zaczynać tydzień od takich wiadomości! Duszka, bądź szczęśliwa i za bardzo jednak nie rozrabiaj... :) Teraz czas na domek dla Pachcia, ech...
  17. Pięknie! Nasz Kretko (bądź co bądź też spaniel tybetański:)) w nowym domku od soboty wieczór... Słodziaki dwa!
  18. Dzięki Ekiano za wstawienie zdjęć! Znam je przecież, sama robiłam, a jednak oczy znowu m się spociły :( Oczywiście nie wytrzymałam i zadzwoniłam wczoraj rano... dobrze, że wieczorem mieliśmy gościa, bo nie wiem czy bym się powstrzymala... :) Dowiedziałam się, że w drodze Kretko był grzeczny, drzemał u Soni na kolankach albo rozprawiał się z kostką na tylnym siedzeniu. W nowym domku zaczął od "ochrzczenia" dywanu, co zostało przyjęte z wyrozumiałością i zrozumieniem:) Szybko opanował topografię, a przede wszystkim którędy na lóżeczko! Niestety, dziabnął Maksia - najprawdopodobniej ze strachu jednak. U nas początkowo na Kreśkę też burczał. Dopiero gdy się przekonał, że a) nie jest dla niego zagrożeniem i b) nie odpuści tak łatwo :), zaczęli się bawić i poszłoooooo! Mam nadzieję, że z Maksiem będzie podobnie (na szczęście obaj są w tej samej kategorii wagowej...) Z opowieści Gosi wynikało i wynika, że Maksio bardziej zestrerowany niż Krecik! Cieszy mnie, że powoli dochodzą do porozumienia, skoro już wespół w zespół wytargowali parówkę! :) Gosia, Bartek - DZIĘKUJĘ!
  19. [quote name='3 x']aaaaaaaaaa pomocy gdzie jest watek Malwinki i gdzie są jej zdjęcia ??[/QUOTE] Malwinka nie ma swojego wątku, jest na tym. A zdjęcia są na str. 17,109, 24 oraz "nierozpowszechnialne" z powodu koszulki nocnej na str. 26 i 27 :) Krecik dziś pojechał do domku... smutno nam :(
  20. On się dał pokochać od pierwszego dnia! Wysłałam Ekianie na maila ostatnie fotki z prośbą o wstawienie... A następne będą już z nowego domku, mam nadzieję, że nie będziemy musiały długo czekać :)
  21. Śliczna Niunia - uszyska większe niż cały pies przy tej chudości :( Ale za chwilę będzie z niej zjawiskowa ONka. Nie można jej wyadoptować bez sterylki - bezwzględnie!
  22. No i pojechali... smutno, kurczę :( Na szczęście miłość od pierwszego wejrzenia! Gosia nie została ugryziona w łydkę przez Kretbulla :) Dał się wziąć na rączki, głaskać, potem sam wskakiwał na kolanka. Oczywiście Krecha robiła mu konkurencję (czyżby też chciała być zabrana?!?!?!?!). Przy wyjściu, przekazany w objęcia Gosi Krecik nie protestował, nie wyrywał się, nie piszczał. W samochodzie wylądował w objęciach gosinej przyjaciółki Soni, bo Gosia prowadziła. Nie wydawał się przerażony czy spanikowany - raczej ciekawie ruszał noskiem. Wyjechali ok. 16-tej, więc pewnie dotrą na miejsce po 20-tej. Mają się odezwać jak minęła droga. Mam nadzieję, że Kretolinio grzecznie zasnął, bo dziś od samego rana szalał z Kreską, biegał po ogrodzie i nie spał ani chwili. Z drżeniem serca czekam na wieści jak wypadnie zapoznanie z braciszkiem Maksiem i... idę wytrzeć oczy i wysmarkać nos!
  23. [quote name='Tora&Faro']Aga zakładaj ten hotel póki zdania nie zmienił;)[/QUOTE] O to to to to to...! :)
×
×
  • Create New...