Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Wyrejestrowałam się z tamtego wątku, gdy nie dalej jak wczoraj przeczytałam, że jeśli za miesiąc nie będzie na hotelik, to sunia pójdzie do schroniska, bo tam dużo ludzi przychodzi i z pewnością szybko znajdzie dom... W obliczu tego, że tylu ludzi bez przerwy deklaruje pomoc i wpłaty, sam pomysł wydaje się kompletnie od czapy. To może ja też powinnam się zastanowić nad zwrotem Łośki do schronu?... A tak na marginesie, to dokładnie dziś mija 2 lata jak Łośka rządzi w naszym domu! :)
  2. Kajak Zdobywca! Piękny i szczęśliwy :)
  3. O matko, cudna wiadomość! Nie jestem mściwa i nikomu źle nie życzę, ale w przypadku właścicieli tej suni... niech mi to będzie wybaczone. Choć z drugiej strony, też kiedyś myślałam, że zastrzyk i odejście w objęciach właściciela lepsze niż schron, ale od kiedy jest dogo wiem, że można inaczej - tylko trzeba chcieć.
  4. O... to musiałaś wstać w radosnym nastroju! A piłeczki pod poduszką nie znalazłaś?... :)
  5. Na pierwszym zdjęciu nochal jak na zamówienie Cioci 3x! :) No i te białe rzęsy i wzrok rozmarzony - CUDO!
  6. Zapomniałabym... Dokładnie 2 lata temu pojawił się w naszym życiu pewien Łoś... Wtedy był Smrodkiem, potem Łysą Śpiewaczką, Smokiem Wawelskim... Sporo od tego czasu obie przeszłyśmy, wiele się nauczyłyśmy i baaaardzo pokochałyśmy...
  7. Oj, patrząc na nią to się jeszcze trochę zejdzie z tym oswojeniem lęku... :(
  8. Mówię Wam - tytuł wątku zmieńcie. Jak Duszka przeczyta, że już niczego nie szuka, zaraz nam wygrzecznieje... :)
  9. O kurczaki! Na kanapę nasikał!?!? To dopiero drań, no! Bo Krecha też nam wczoraj łóżko zalała - czyżby kolejna faza protestu?... A Krecik może jednak w ramach "dominacji" i "obsikania na swoim". Mam nadzieję, że oboje zaprzestaną mokrych praktyk! Cieszę się bardzo, że się chłopcy polubili i że się zajmują sobą podczas Waszej nieobecności. No i nie ukrywam, że z biciem serca czekam na zdjęcia...
  10. Bardzo pięknie dziękujemy! :) Zaraz wysyłam PW.
  11. Zaraz tam nieokrzesaniec! Po prostu sprawdza, czy go dostatecznie dobrze w necie lansują! :)
  12. No to super - kontrola najlepszą formą zaufania! :razz:
  13. [quote name='Ellig']Magda przepraszam ale w tym miesiacu juz finansowo nie moge pomoc...mam nadzieje ,ze Losowi smakuje karma to tyle co moglam na razie zrobic. Ela - Ty przepraszasz?!?!?!? Nieba nam przychyliłaś z tym, co dotychczas dla nas zrobiłaś! Napisałam właśnie tekst do allegro cegiełkowego, które zaoferowała nam Ciocia Mysza. Zdjęcia wyślę z domu. Wkleję, może macie jakieś uwagi - jako bardziej doświadczone allegrowiczki :) Pomóżcie jej przeżyć kolejny dzień! Tosca wyszła obronną łapą z wielu opresji. Można wręcz zaryzykować twierdzenie, że zostało jej podarowanych kilka żyć. Pomimo skrajnego zagłodzenia, wycieńczenia i zaniedbania, pomimo atakujących ją kolejnych, wynikających z tego stanu chorób, suczydło trzyma się życia pazurami i z radością i wdzięcznością przyjmuje każdy kolejny podarowany jej dzień. Prawdopodobnie już nigdy nie będzie psem w pełni zdrowym, o pięknej błyszczącej sierści i zaokrąglonych boczkach. Głód wycisnął na niej swe parszywe piętno, pozbawiając skórę i narządy wewnętrzne możliwości powrotu do normalnego funkcjonowania. Jej stan bywa raz lepszy, raz gorszy. Problemy z wchłanianiem powodują, że pomimo dobrego karmienia nie może przybrać na wadze (waży max. 30 kg). Z kolei zmasakrowana chorobami i wyniszczeniem skóra okresowo pozwala sierści odrosnąć, by po jakimś czasie znów pojawiły się wyłysienia i konieczność zastosowania antybiotykoterapii. DO KOŃCA SWOICH DNI TOSCA BĘDZIE PSEM SPECJALNEJ TROSKI... Dwa lata temu Tosia została wyciągnięta ze schroniska i zabrana do domu tymczasowego, gdzie miała zostać odkarmiona, podleczona i gdzie miała czekać na dom stały. Niestety, szybko się okazało, że psa, w stosunku do którego popełniono tyle trwających latami zaniedbań nie da się tak po prostu „wyprowadzić na ludzi”. Opiekunowie Suni bardzo szybko zdali sobie sprawę, że Tosca będzie musiała u nich zostać na stałe, bo kto się zdecyduje adoptować starego, schorowanego psa, którego leczenie pochłania ogromne nakłady finansowe. Rozpoczęli więc nierówną walkę i już kilkakrotnie drżeli o życie swej podopiecznej. Niedługo po przybyciu do DT Tosia przeszła poważną operację, gdyż zdiagnozowano rozległe ropomacicze z przeciekami do otrzewnej. Zanim wydobrzała, już zmagała się z ropnym zapaleniem skóry. Zdiagnozowano również niedoczynność tarczycy, co skazuje Tosię na dożywotnie przyjmowanie hormonu. Wiosną 2009 Tosca przeszła zapalenie płuc – stan był tak poważny, że wszyscy tracili optymizm, ale udało się! Zmagała się też z dwoma rodzajami gronkowca, zanikiem mięśni, zapaleniem kości... Ma wyniszczoną wątrobę i potężne zmiany zwyrodnieniowe w kręgosłupie. Obecnie, na skutek bardzo obniżonej odporności, spowodowanej długotrwałą antybiotykoterapią Tosię zaatakował nużeniec – jest w trakcie leczenia, a guru dermatologii, dr Dembele twierdzi, że w przypadku psa po takich przejściach, choroba będzie nawracać. Tosca i jej Opiekunowie zawarli swoistą umowę: pies będzie walczyć i cierpliwie znosić wszelkie zabiegi, a człowiek nie opuści, będzie się nim opiekować i kochać tak, jak na to zasługuje. Każda ze stron – jak dotąd – wywiązuje się pilnie z tej umowy. By jednak móc dalej dotrzymywać owej umowy i wciąż walczyć o lepsze jutro dla Tosi, musimy prosimy o pomoc, bo koszty jej leczenia i utrzymania przewyższają możliwości jej Opiekunów. Pozostaje nam - ślepa skądinąd wiara, że nie pozostawicie Suni i stojących za nim murem Opiekunów, samych sobie. Oni na Was liczą! Tym z Państwa, którzy wyrażą chęć wspomożenia dalszego istnienia Tosi, składamy wielkie podziękowania i ogromne wyrazy szacunku.
  14. No więc tak... Papier, który dostałam to nie wypis, ale paragon i na nim widnieje: - zeskroibna - 25,08 zł, - materiały - 4,00 zł, Biomectin inj. 52.09 (3,10 zł x 16,800 ml), konsultacja dermatologiczna pierwsza - 60,84 zł - razem 142,00 zł Ile pieniążków trzeba teraz przewidzieć na następną wizytę - nie mam pojęcia. Ale bardzo proszę o wsparcie, bo akurat ten miesiąc jest dla mnie masakryczny z powodu wyprawienia Dziecięcia do szkół i samochodu, który wręcz wyje o dofinansowanie... Wczoraj byliśmy u naszego Doktora. Z uszu (szczególnie z jednego ) wydłubał kilo błota :shake: Dostałyśmy receptę na Decorfineff. Co do zaleceń dr Dembele, nasz Doktor potwierdził, że możemy na 2 tyg. odstawić hormon bez niebezpieczeństwa. Tyle, że leczenie nużeńca potrwa o wiele dłużej niż 2 tyg.... Zobaczymy. Najgorsze jest to, że nużyca jest jedynie chorobą wtórną, a jej wyleczenie nie zlikwiduje pierwotnej przyczyny. No ale cóż, trzeba wierzyć mądrzejszym od siebie:razz:. Teraz w sumie bardziej martwią mnie tylne łapiny naszego Łosia - coraz trudniej się na nich utrzymać. Miseczkę musieliśmy zacząć stawiać na chodniczku, bo się tylne płetwy rozjeżdżają na terakocie. Wczoraj w poczekalni w lecznicy nie mogła sobie znaleźć miejsca. Jakby się bała położyć, że nie będzie mogła się podnieść. Zazwyczaj zabieramy jej kołderkę, ale wczoraj wychodziliśmy w dużym pośpiechu, a jeszcze zabieraliśmy Nockę. W końcu wymyśliła, że najwygodniej jej będzie zasiąść na... wadze:evil_lol:, bo leży na niej mata antypoślizgowa. Przybrała 1,8 i waży teraz 31,8, choć bez sierści i tak wygląda jak szkieletor. Cały czas dostaje preparaty na stawy (suplementy diety). A tu teraz jeszcze taka niekorzystna wilgoć i zimnica :placz: Ech, jak nie urok, to... przemarsz wojsk ::-(
  15. Dzięki! Skowronek na łonie natury - cóż może być piękniejszego?! :)
  16. U nas papier jest siekany jak w niszczarce :) Albo owijany jest kominek, dookoła którego można biegać z końcem rolki w paszczy!
  17. Czyli Kajak... melduje Ciotkom wykonania zadania! :) Dom to jednak dom - nasza podpłotowa Niteczka po wyprowadzeniu na spacerek i spuszczeniu ze smyczy na oślep zasuwa z powrotem pod furtkę. A nuż domek zniknie... albo nie wpuszczą...
  18. [quote name='AMIGA']Kresiu, protestuj, protestuj, to może się uda Pańcię przekonać, że MUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUSISZ mieć towarzystwo do szaleństw :evil_lol:[/QUOTE] Pańcia to nawet jest już przekonana, tylko musimy do wiosny poczekać, bo te 10 godzin poza domem... :( A takiego "towarzysza" to trzeba uczyć i socjalizować, żeby potem domek znalazł i z adopcji nie wracał. Protestant wczoraj dokończył dziurę w łośkowym posłanku i sforsował drzwi do łazienki, czyli uzyskał dostęp do papieru toaletowego. Ale wieczorem, jak pojechaliśmy z Nocką i Łośką do Doktora - zawiesiła protest :)
  19. Skoro do Szwecji psa zabrać nie mogą, niech chociaż łożą na jego utrzymanie!!!! No ale cóż - uśpienie tańsze :( Nie mam pomysłu, niestety. Nawet awaryjnie nie mogę pomóc, bo 2 koty w domu...
  20. Ekiana, dzięki za wstawienie zdjęć! :) Jak widać, Niteczka nadal z ogonkiem pod brzusiem :( Chociaż do głaskania coraz częściej się wykłada kółkami do góry. Zabrana na spacerek i spuszczona ze smyczy, galopem wraca pod furtkę i ani w nosie ma, że Państwo i Nemek idą dalej. Dom to dom i tego się trzeba trzymać. A nie - pójdzie pies trochę dalej, a dom... zniknie! No i zaokrągla nam się dziewuszka. Z Niteczki już się zrobiła co najmniej Kordonek, a w następnej kolejności na Linkę trzeba będzie ją przechrzcić (i to taką... okrętową!:)) Fajnie, że inna bidusia domek znalazła (i to taki z górnej półki!). A co do kotów i Poznania, to jest w poznaniu Radunia - ona przedadopcyjne cudnie dla piesów robi, to może i dla kota da się namówić...
  21. Ech Skowronia - Ty to masz życie, Dziewczyno! :) Buziaki i mizianki przesyłamy. Aha, i poproś Dużych - może Ci jakieś foteczki cykną i wstawią ku radości stęsknionych za Twoim pyniem Ciotek...
  22. Lorek w wersji zabawowo-tarmoszącej! Tego jeszcze nie było!!!!! On się zmienia w postępie geometrycznym (cokolwiek to znaczy:)), więc tarmoszenie się z Murką to też tylko kwestia czasu!
  23. Okoliczności przyrody piękne, a Dusza jakie ma super "wzięcie"! :) No Dziewuszki, myślę, że bez zapeszania można... zmienić tytuł wątku!
  24. Zawsze mi się wydawało, że tylko biorąc szczeniaka lub młodziutkiego psa nigdy nie myślimy, że przecież nas nie przeżyje, że przyjdzie się z nim rozstać. Ale podejmując decyzję o wzięciu Łośki na DT byłam świadoma tego, że biorę ją tylko po to, by nie odeszła anonimowo w schronisku, by nie została rozszarpana przez silniejszych współtowarzyszy niedoli, by mogła przejść przez TM godnie, ze swoim człowiekiem u boku. I miało to nastąpić szybko. Teraz wiem, że jakbyśmy się nie przygotowywali, jakiej świadomości byśmy nie mieli i bez względu na to ile czasu pies stanowił część naszego życia, rozstanie ZAWSZE będzie trudne i bolesne. I nic tego niestety nie zmieni...
  25. To odliczamy razem z Radosławem! :)
×
×
  • Create New...