Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Znam wątek Mii - cudnie jej się trafiło!
  2. Jeśli Luna miałaby trafić do tego, pożal się Boże "miłośnika psów", który spokojnie patrzył jak jego wnuczka się do niej "przywiązuje", gdy suka leżała w rowie, rodziła szczeniaki i narażał jej życie - proszę o natychmiastową informację do mnie na PW, a gdybym nie odpowiadała, o tel. pod nr 502 002 322.
  3. Proponuję zastosować propozycję JOAPG w stosunku do pani sąsiadki :)
  4. Kurczaki, rzeczywiście dziwnie tak nie porozmawiać...
  5. O matko, już myślałam, że Wiśnia o mało zębów sobie nie wybił atakując doktora! :) Wisienek zbiera tłuszczyk na zimę, albo pozazdrościł Emitce i też chce być pączusiem...
  6. No Aga... pandeczką na sygnale to byś dopiero zadała szyku! :diabloti: Toscanka nadal nie lubi Cioci Uli i na znak protestu nie wychodzi z nią do ogrodu:evil_lol: Wczoraj nawet się do siadu podniosła, ale dalej ani centymetra, zęby w ruch i rób co chcesz... Napiła się natomiast odrobinę i trochę zjadła. Po naszym powrocie i Sławek miał kłopot, żeby ją namówić na wyjście. Ale jak już się w końcu "zdecydowała", to nawet poczłapała dłuższą chwilę. Strasznie ją znosi w lewą stronę- cały kuper taki skręcony w lewo jest:shake: Jedzenia odmówiła, leki ledwo, ledwo w szynce przeszły. Dałam jej parę kawałków parmezanu - oryginalnego, który dostałam od mojej przyjaciółki z Włoch. Oni sami wytwarzają ten ser (mają ponad 2000 krów!!!!) :) Taki oryginalny parmezan ponoć potrafi czynić cuda. Podaje się go nawet maleńkim dzieciom, jeśli mają problemy trawienne. Wieść niesie, że kiedyś parmezanem wyleczono... salmonellę! Rano z mniejszym protestem poszła się przejść, napiła się i zjadła pół puszki Renala posypanego parmezanem;) Dziś już nie mam zabiegów, więc wrócimy do domu ponad godzinę wcześniej (oczywiście, jeśli nie utkniemy w piątkowym korku wylotowym - tfu, tfu...). Ula zajrzy do księżniczki, podetknie żarełko i wodę, bo o spacerku to raczej można zapomnieć:evil_lol:
  7. Ona wie...:) Ty się zastanów nad brytyjczykiem z Krakowa - Krechę Ci sprzątnęłam sprzed nosa, to choć brytyjczyka Ci zostawię. Bo wiesz... Amidze dwa razy nie trzeba powtarzać - wsiada w Pandusię i grzeje do Sowiej Woli Folwarcznej z zamkniętymi oczętami (oczywiście w towarzystwie Agamiki - no i zwierzątka :))
  8. Oj tam - no i dobrze, że wzajemnej adoracji! Jak się same nie będziemy adorować, to kto nas będzie wielbił (przynajmniej niektóre z nas :))?
  9. Bo to tak już jest... Ula marzyła o burasku z białymi skarpetkami, ale z jabłonki spadła rudo-kremowa diablica. A ta swoje, nie chcę rudego, chcę burego. No to jej powiedziałam - jak się mieszka "na wiosce", to się nie wymyśla, tylko się bierze co pod płotem leży albo z jabłonki spadnie! :) Wciąż gada o burasce, ale rudego pershinga kocha nad życie! :)
  10. O to to... o tym też moje doktorostwo mówiło... Ale to zdaje się ta wada, która jak jest, to od początku, a nie tak, że raz jest, a raz jej nie ma (chyba, że coś pochrzaniłam - bo tak to jest gdy chcę zapamiętać za dużo i potem staram się powtórzyć z głowy, czyli z niczego!). Dawaj morelową historię w punktach - póki mnie wena nie opuściła :)
  11. Weź ze sobą Misia - wtedy będziesz bezpieczna! Ba, może nawet Pan drugie tyle dołoży jak Wisienkę pozna osobiście :)
  12. Bardzo pięknie dziękuję! Rozumiem, że mam potwierdzić wpłatę jak dojdzie na wątku bazarkowym, tak?... O matko, jakim cudem ja na ten bazarek nie trafiłam?!?!?!:crazyeye:
  13. Taki tekst dla Gerarda wymyśliłam (miał być krótki i zwięzły - hihihiiii... z takimi wymogami to nie pod mój adres :)) [FONT=Arial] Czy persy to na pewno koty?... Jeśli tak, to z pewnością należą do ścisłej czołówki kociej arystokracji! Piękny długi włos, ciekawe umaszczenie, arystokratyczne maniery, niezwykła łatwość nawiązywania kontaktu z człowiekiem (zupełnie nie kocia!), wyjątkowa inteligencja... [/FONT] [FONT=Arial]Tak o persie myśli ktoś, kto widział te koty na wystawach, zdjęciach lub na kanapach u znajomych. Taki ktoś nie ma pojęcia, że persy to również pensjonariusze... schronisk dla zwierząt![/FONT] [FONT=Arial]Właśnie takim pensjonariuszem był do niedawna Gerard.[/FONT] [FONT=Arial]Zapewne człowiek, który przyjął do domu małe, śliczne kociątko sądził, że owa „ozdoba” zawsze będzie ładna, miła, zdrowa i „reprezentacyjna” – jak na obrazkach! A tu pech – kot się zbiesił, zrobił Państwu na złość i.... zachorował! No po prostu się zepsuł! I tak cud, że zepsutego kota na śmietnik nie wyrzucono, nie porzucono na ulicy czy w lesie... „Humanitarnie” odwieziono go do schroniska. Czy w to miejsce wzięto nową, sprawną zabaweczkę – pozostaje mieć nadzieję, że nie....[/FONT] [FONT=Arial]Inny człowiek, wydawałoby się litościwy i uczuciowy adoptował Gerarda ze schroniska. Niestety, litości i uczucia nie wystarczyło na długo - kot został zwrócony do schroniska, a powodem „reklamacji” było stwierdzenie, że nie załatwia się do kuwety. W schronisku postanowiono więc kota naprawić w przekonaniu, że taki naprawiony będzie miał większą szansę na znalezienie domu. Przeprowadzono operację (jaką i po co nadal jest owiane tajemnicą). W jej wyniku nic się nie poprawiło, a można nawet zaryzykować stwierdzenie, że wręcz odwrotnie....[/FONT] [FONT=Arial]Innym rodzajem litości, a raczej wrażliwości wykazała się obecna Opiekunka Gerarda, u której znalazł tymczasowe schronienie. Dała kotu dom, miłość, poświęciła czas i przeprowadziła kompleksowe badania – krew, mocz, rtg kontrastowe pęcherza – wszystko w jak najlepszym porządku. Rozpoczęła więc poszukiwania domu docelowego dla Gerarda. I znalazła![/FONT] [FONT=Arial]W wymarzonym domu Gerard spędził 2 dni. Tym razem powodem „reklamacji” był fakt, że kot w nocy rozrabia i nie daje spać. No cóż, pod złym adresem pani szukała porcelanowej figurki kota do postawienia na półeczce... Na domiar złego, po owych dwóch dniach „szczęśliwości”, kot wrócił smutny, wystraszony i wycofany – bał się wyciągniętej ręki...[/FONT] [FONT=Arial]Gerard jest kotem przemiłym, niekłopotliwym i bardzo kontaktowym. Wpatrzonym w człowieka jakby był psem [/FONT][FONT=Wingdings]J[/FONT][FONT=Arial] Ma dopiero 5 lat! By móc jeszcze raz zawalczyć o dom stały dla niego, trzeba rozwiązać problem posikiwania. W tym celu konieczne jest wykonanie szczegółowego USG, być może RTG kręgosłupa, a może również kolejnych badań - wszystko rozbija się o pieniądze. Jego Opiekunka ma bowiem gromadkę swoich zwierząt i kilka innych kotów, którym udziela tymczasowego schronienia.[/FONT] [FONT=Arial]Po tym, co Gerard przeszedł w swoim życiu, nie wolno go teraz spisać na straty. Wciąż mamy nadzieję, że w końcu uda mu się zakosztować życia prawdziwego arystokraty. Jesteśmy wręcz o tym głęboko przekonani.[/FONT] [FONT=Arial]Dlatego zwracamy się z ogromną prośbą o wsparcie, dzięki czemu będziemy w stanie wciągnąć Gerarda na listę kocich szczęśliwców.[/FONT]
  14. Ekiano, jesteś młoda i ładna - to też "zachęca". A teraz w dodatku masz młodego i ładnego psa! :) Pies na szczęście niedługo będzie wielki i zacznie groźnie wyglądać, a jeszcze jak będzie nosił kaganiec, będzie robił wrażenie "bandyty". Drugą anegdotę opowiem pod warunkiem, że Ciotki zajrzą na bazarek dla naszej chorutkiej Tosiny... [FONT=&quot]http://www.dogomania.pl/threads/196565-quot-Kobieta-kompletna-quot-%29-bazarek-dla-chorej-Toski-do-23.11.?p=15747087#post15747087[/FONT] Otóż pewna młoda dziewczyna przychodziła do parku z kilkuletnią córeczką i z Tiną - sznaucerką olbrzymką. Karnie chodziła z nami tylko psią aleją, Tina rzecz jasna luzem. Pewnego dnia idziemy sobie spokojnie, zgraja dużych psów wokół nas, Tinka przodem, a z naprzeciwka idzie pani z dzieckiem mniej więcej w wieku córeczki mojej znajomej i obrazek jest taki: psy się nie interesują ani panią ani dzieckiem, ale pani nagle robi dwa kroki w przód, zasłania dziecko własnym ciałem, wymachując w stronę Tinki dziecięcą czapeczką. No to Tinka się zainteresowała co to za zabaweczkę pani ma w ręku i czy będzie rzucać... Pani w krzyk, a Viola (właścicielka Tinki), która już zdążyła spokojnie podejść do pani rzuciła mimochodem: "ja bym uważała z tą czapeczką, bo rączkę można stracić". W ten oto sposób, Tinka straciła okazję do aportowania czapeczki, a dziecko usłyszało: "nie rusz pieska, bo cię ugryzie" (uwielbiam takie teksty, no po prostu kocham pasjami!!!!!!!)
  15. Musisz zrobić pogadankę instruktażową dla dzieciaków - tak je wytresuj, żeby gdy dorosną, miały świadomość, że pies to pies, a nie zabawka czy rzecz. Czym skorupka za młodu... Myślę, że to bardzo ważne, bo np. w szkole moje dziecię się dowiedziało od pani katechetki, że zwierząt nie wolno... kochać! Bo kochać można tylko ludzi. Na szczęście nie uwierzył :)
  16. Aj tam zabrać... Shania raz weźmie kąpiel w chłodniejszej wodzie i będzie dobrze!:evil_lol: Emocje są zrozumiałe, bo wszyscy chcą dla Azy jak najlepiej. Wiadomo, każdy lekarz ma inną koncepcję co najpierw, co potem. Teraz już Azula będzie prowadzona przez jednego lekarza i z pewnością wyjdzie jej to na zdrowie. Rzeczywiście ludzie, którzy są na dogo krótko lub w ogóle na co dzień się nie stykają z ogromem psiego nieszczęścia, mają prawo mieć małe pojęcie do czego zdolny jest "człowiek" (sama do takich ludzi należałam jeszcze całkiem niedawno). Faktem jest również, że mając psa na DT, którego utrzymanie zależy od dobrej woli i wielkiego serca darczyńców, każdą złotówkę trzeba oglądać z dwóch stron, bo nie wiadomo na ile będzie musiała wystarczyć (też sama to przerabiam od 2 lat i wiem ile razy musiałam wybierać "mniejsze zło"). Wątek Azy był i jest bardzo optymistyczny - smutna historia ze szczęśliwym zakończeniem, więc nie psujmy tego. Dwa razy się zastanówmy zanim coś napiszemy, co bardziej "gorące dzieweczki" niech się na chłodną wodę do kąpieli zdecydują, a Azula będzie żyła długi i szczęśliwie, jak to w bajkach bywa...:lol:
  17. Przy pierwszych kilku wlewach był garb, ale nie jakiś gigantyczny i "rozpływał" się w przeciągu góra pół godziny. Teraz nawet nie tworzy się garb...
  18. Też tak podejrzewam, bo misio doopki co prawda nie ma, ale w środku niczego mu nie brakuje! :)
  19. Dziewczyny, dziękuję. Wstrzymajcie się jeszcze chwilę z tą wpłatą. Tosina ma trochę grosza w zapasie. Jej stan jest ciężki - czekamy do niedzieli na badanie krwi. Od razu w niedzielę będzie wynik morfologii, na krew w kierunku nerek pewnie w poniedziałek. Nie ma co się oszukiwać, od tych wyników wszystko zależy...
  20. Ewuś, Ty wiesz jaka to jest igła?!?!? To nie igła, tylko co najmniej szewska dratwa! Bo ta kroplówka to nie jest taka po kropelce, tylko regularny wlew ciurkiem (butla schodzi w 3 minuty). Od samego patrzenia na tę igłę skóra mi na d...sku cierpnie :( Co do jedzenia, to ona niczego nie chce jeść (w sumie renal to nawet ostatnio najchętniej). No, może gdybym jej zapodała nasz gulasz z papryką i cebulą, to chętnie, bo sam sosik dodany do czegokolwiek sprawia, że nagle niejadalne staje się jednak zjadliwe :)). Zwracanie też mnie bardzo martwi. Niby Doktor mówił, że przy chorych nerkach organizm nie przyjmuje pokarmu (stąd zwrotki), ale ona zwraca wodę (częściej niż jedzenie). Radka, ja od kilku tygodni nic innego nie robię, tylko wciąż z nią poważnie rozmawiam...
  21. W razie draki Wisienek się z Emi podzieli - przecież to urodzony gentelmelon jest! :)
  22. Tylko żeby wchodząc tyłem, Murka nie wpadła w lorusiowy dołek albo nie wdepnęła w lorkową... minę :)
  23. Aga w schronisku pracuje?!?! Tak pracuje, pracuje?... Ależ ja ją podziwiam...
×
×
  • Create New...