Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Prowadzicie zapisy i listę społeczną na posłanko?!?!? :) Wszyscy modele pasują jak ulał!
  2. Aga, jakie dokładnie USG chcesz zrobić i ile to u Ciebie kosztuje? Mogę spytać naszego Doktora...
  3. Jako psa obronnego go ogłaszajcie! :) Baryłeczka waleczna!
  4. O z pewnością! Dobre śniadanie to podstawa psiego szczęścia na początek dnia! :)
  5. Śniadanie zjedzone. Porcja nie tak imponująca jak wczoraj, ale jednak. Do tego trochę psich cukierków :) Gorzej ze wstawaniem. Ostatnio miała bardzo mało ruchu, bo przecież nie miała siły, a brak ruchu powoduje zastanie się stawów i mięśni i ból, głównie przy wstawaniu. Wczoraj jak ją "mobilizowałam" do wieczornego wyjścia na siusiu, łapała mnie zębami za ręce. Dziś dałam jej spokój. Podłożyłam podkłady, najwyżej się zsiusia pod siebie, jeśli nie będzie wykazywała chęci do wstania. Obłożyłam ją poduszkami i kocykami, żeby jej było wygodnie i miękko. Mam nadzieję, że dziś w tej kroplówce czy jakoś inaczej dostanie jakiś lek uśmierzający ból stawów. Wtedy będzie częściej i chętniej wstawać, a tym samym stawy się rozruszają i będzie dobrze. Oby do 18-tej!
  6. Przed chwilą Tośka oszczekała sąsiada! Co prawda nie wstała z posłania, ale groźna była :)
  7. Szczeżuja! Ząbki mleczne tracimy... stałe będą bardziej tępe :)
  8. Oby to nie było parwo... Ulka12 pakuje Azunię, może weźmie mamusię-bidusię...
  9. Bobasek malutki! Na rączkach u Ronji lub Bartka czuje się bezpiecznie i szybciutko zapomni o swoim "nieszczęściu"!
  10. Super! Jeszcze druga niech odleci do domku...
  11. Gratulujemy Malwinki! Fajnie, że mała czuje się już "u siebie". No i że odnalazła "Mamusię"! :)
  12. Zadzwoniłam do Doktora dopiero po wyjściu z pracy... ze strachu. I tak musiałam w pracy wciskać szefostwu kit o czerwonych oczach z powodu alergii :) Doktor miał mój stary numer i nie mógł się dodzwonić! Więc tak: wyniki są marne, potwierdzają uszkodzenie obu funkcji nerek, tzn. krwiotwórczej i oczyszczającej. Znając naszą sytuację, znając zasady, na jakich Tosia funkcjonuje w naszym domu, znając psa i znając nas, Doktor proponuje podjęcie jeszcze jednej próby. Jutro wieczorem mamy pojechać na kroplówkę i inne "czary". Postaramy się zbić za wysokie parametry do bezpiecznego poziomu i spróbować sprawić, żeby Łoś zaczął jeść. Optymalnie próba ma trwać tydzień. Jeśli po tygodniu nie będzie poprawy (albo jeśli stan nagle się pogorszy przed upływem tygodnia) - wyjście będzie jedno jedyne i ostateczne. Te z Was, które są z nami długo lub miały cierpliwość, żeby prześledzić wątek Łośki wiedzą, że nasza psica łatwo skóry nie odda! Gdy wróciliśmy do domu, nie powitała nas co prawda w progu, ale zachęcona wyszła na obchód ogrodu. Potem się położyła, wygłaskałam, wyprzytulałam, opowiedziałam co Doktor zamierza i podstawiłam pod nos maleńką porcję jedzonka. Zjadła! I dokładałam 3 razy!!!!! W końcu została zjedzona cała porcja jak dla zdrowego psa! No i jak tu jej nie kochać? Jak spisać na straty? Jak postawić krzyżyk za życia?... Zawalczymy. Może już ostatni raz, ale zawalczymy o siódme życie!
  13. Księciunio! :evil_lol: Lada moment uszyska mu staną, choć na tych fotkach z obgryzania kosteczki prawdziwy z niego Miś... Uszatek z klapniętym uszkiem!:diabloti: Prawdziwe oblicze Michasia jest chyba jeszcze bardziej rozczulające niż pozycje sypialne! :razz: Nasz Oskar też spał, zarzucając kończyny na... ścianę :) Zdjęcia są rewelacyjne. Czasami wręcz odnoszę wrażenie, że Michasia do nich "upozowujesz" ;)
  14. Wpłynęły pieniążki z bazarku bucikowego od Cioci Radunii, z "górką". Radka, wielkie dzięki. Zapisuję.
  15. Piękne! Cholercia, we dwoje się nie zmieszczą na pomarańczowym... :)
  16. Wpłynęła pokaźna część funduszy uzbieranych dzięki allegro cegiełkowemu - bardzo dziękujemy. Uaktualniłam post rozliczeniowy.
  17. Cieszę się. Oby pomógł jej znaleźć miłość i dom na zawsze.
  18. Oświadczam, że jeśli nie będzie już żadnej nadziei - żadnej, Tosia nie będzie cierpiała ani jednej minuty dla ludzkiego widzi mi się. Dwa lata, miesiąc i 2 dni temu przyjechała do naszego domu, by spokojnie odejść przy człowieku. Wtedy byłam na to gotowa - teraz o wiele mniej, ale na bezsensowne cierpienie na pewno jej nie skażę. O każdego naszego psa walczyliśmy do końca, dopóki była nadzieja. Żadnemu z nich nie przedłużaliśmy życia z powodu bólu rozstania. Bolało wtedy, boli i dziś - tak jest ten świat urządzony.
  19. Skoro nic nie wiesz, to znaczy, że wszystko OK :)
  20. Ona jest bardzo dzielna. Nawet nie macie pojęcia jak bardzo... Dużo bardziej niż ja.
  21. Też się cieszę! No i przecież to oczywiste jest, że biedroneczki ogonków nie mają :)
  22. Dlaczego mnie to nie dziwi, no dlaczego?... :(
  23. Piszę tekst. Marnie mi idzie, ale wyślę, co wymyślę - najwyżej się nie przyda, albo pozmieniacie. Tak wymyśliłam. Dziś nie dam rady po prostu... Zastanawiacie się Państwo nad przyjęciem do swej rodziny psa? Czy na myśl przychodzi Wam od razu słodki szczeniaczek, mięciutka kuleczka?... Tak bywa najczęściej. Emi też była słodkim szczeniaczkiem, mięciutką kuleczką, a potem... No właśnie, co było potem? Gdy wolontariuszki zabierały ją ze schroniska nie było pewności czy przeżyje. Była skrajnie zagłodzona, chora, nie chciała jeść ani pić. Może trzeba było skrócić jej cierpienie, wymazać obraz szczęśliwego psa u boku odpowiedzialnego, kochającego opiekuna? Wielu powie, że tak by było lepiej. Gdyby zobaczyli Emi teraz, po kilku miesiącach pobytu w psim hotelu, gdzie została otoczona opieką weterynaryjną i miłością, na jaką każdy bez wyjątku pies zasługuje, musieliby wejść pod stół i zwyczajnie odszczekać! Dlaczego adoptować psa dorosłego i "po przejściach"? Choćby dlatego, by zadośćuczynić krzywdom, jakie wyrządził mu inny człowiek. By się przekonać ile bezinteresownej miłości może taki pies dać. By móc sobie wyobrazić jakim był kiedyś uroczym szczeniaczkiem i patrzeć jak teraz rozkwita, jak reaguje na każdy nasz gest, słowo, jak jest wsłuchany w tego, dla którego został stworzony i dla którego przeszedł trudną drogę bezpańskiego psa. Emi wyraźnie nadrabia zaległości. Odkrywa to, co nie zostało jej dane we właściwym czasie. Bawi się zabawkami, biega, cieszy się z każdego kontaktu z człowiekiem lub innym psem. Jest psem absolutnie bezproblemowym. Zachowuje czystość, nie niszczy, nie wyje. Bez protestów pozwala na wszelkie zabiegi pielęgnacyjne czy związane z leczeniem. Ona jeszcze nie wie, że może być lepiej niż jest teraz. Że można mieć człowieka na wyłączność, na zawsze... Może to właśnie Ty sprawisz, że będzie miała szansę się o tym przekonać?
  24. Aj tam gryźć - kijem od szczotki... wygarnij!!!!!!
  25. Ojoj, przeziębił się bidulek :( O kubraczku przeciwdeszczowym i cieplutkim trza by pomyśleć...
×
×
  • Create New...