-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
5 MALUCHów I MAMA- pod cmentarzem w Broku- JUZ W NOWYCH DOMACH
Nutusia replied to idusiek's topic in Już w nowym domu
[quote name='ludwa']Charakterny pies dla chakarternego człowieka:)[/QUOTE] Takie związki są najlepsze i najtrwalsze! -
Szansa zjawiskowa! Szkoda, że nie umiem zrobić takiego filmiku dla naszej Toski, ale przynajmniej zaproszę na bazarek dla większych kobitek i nie tylko :) [url]http://www.dogomania.pl/threads/196565-quot-Kobieta-kompletna-quot-%29-bazarek-dla-chorej-Toski-do-23.11.?p=15747087#post15747087[/url] A jeśli chodzi o Misię, to na pierwszym zdjęciu zobaczyłam w niej... boksię! :) A tu taki piękny kudłacz z niej!
-
Te największe leki to niestety kapsułki, a ich się nie powinno wysypywać (tak mnie Figa33 uczyła :)). Strzykawką wlewam Arthroflex, pod fafel, bo Toscanka jest jak dotąd jedynym spośród wszystkich psów, jakie miałam w życiu, któremu nie jestem w stanie otworzyć pyska. No po prostu szczękościsk silniejszy niż u bullteriera! A jeśli nawet jakimś cudem mi się uda rozewrzeć smoczą paszczę, za daleko ręki nie mogę wsadzić z obawy przed utratą palców. No to tak: - steryd pomógł nieco - nie mogę napisać, że Tosia chodzi, ale przynajmniej usiłuje łazić samodzielnie; nadal nie jest w stanie samodzielnie wstać - wczoraj wieczorem po prostu rzuciła się na renal z puszki! Do tego stopnia, że wyrwała igłę, przez którą szła kroplówka, a następnie nie zauważyła kolejnego wkłucia! Natychmiast zadzwoniłam do Uli, która dziś będzie w mieście, żeby zajrzała do Doktora i nabyła kolejne puszki (tak Ewuś, Ula będzie w domu do końca tygodnia, więc będzie zaglądać, jestem o wiele spokojniejsza) - co z tego, że wczoraj zjadła z dokładką... nad ranem zwymiotowała, potem był problem z podaniem leków, bo pasztet be, serek be... jeść też nie chciała; napiła się wody i gdy ją Sławek podniósł do wyjścia, woda z psa wyleciała :( Ona by piła bez umiaru! Musimy dawkować w małych porcjach, bo jak za dużo wypije - zwraca - po nocy był mokry podkład, rano na trawce też zrobiła siusiu (przynajmniej to dobre), kupy nie ma, ale i nie za bardzo ma z czego być Sytuację więc mamy na chwilę obecną taką, że co się polepszy, to się popieprzy :( Zdążę się ucieszyć, że je i marzę już tylko o tym, żeby zaczęła chodzić... przestaje jeść, ale zaczyna człapać, więc marzę, żeby zaczęła jeść. Znowu zaczyna jeść - przestaje sikać... No nie ma nade mną litości ta psica! Nie wygląda natomiast, żeby się źle czuła, żeby jej coś dolegało lub bolało. Ma z otoczeniem normalny kontakt, wczoraj tak pyskowała, że szok! Bo ja siedziałam na kanapie, Sławek gadał z Lesiem i głaskał Kreskę, a księżną naszą nikt się przez chwilę nie interesował! No, nagadała nam do słuchu, aż nam w pięty poszło! :) I tak oto optymizm miesza się z kompletnymi załamkami, nadzieją, beznadzieją, wiarą, zwątpieniem...
-
Przecież to nie wina pieseczków, że misio miał w środku aż tyle... nadzienia! :) Ale i tak Kraksa jest moją faworytką - numer z zabawką w lodówce - no po prostu mi nie uwierzą!!!!!!! :)
-
Pies, który z radością wraca do klatki... jeju, jakie żałosne musiało być jej dotychczasowe życie :(
-
5 MALUCHów I MAMA- pod cmentarzem w Broku- JUZ W NOWYCH DOMACH
Nutusia replied to idusiek's topic in Już w nowym domu
Molton, bądź grzeczny chłopie, bo kolejne bidusie czekają na DT u Tory... :) -
Olbrzym Lori - co może zdziałać morze miłości i ogrom cierpliwości...
Nutusia replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
O rany, już myślałam, że ktoś się zakradł i chciał buchnąć Lorka!!!!!! A tak na marginesie to skąd wiecie, że Lorek by kurę ukatrupił!?!?! A może by się z nią zaprzyjaźnił?... :) -
Wyjątkowy wspaniały Wiśnia zamieszkał w swoim domu :))))
Nutusia replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
Dzięki, Gosia! :) Na bazarku są szmatki dla "większych" Cioteczek + dodatki dla każdego rozmiaru :) Zapraszamy! Wisienek anielski, no proszę! A czy on przy płocie szczeka na przechodzące psy? Bo jeśli nie, to medal za "dostojeństwo" mu się należy :) Pan Imciuła... no cóż, totalnie mnie znów zmyliłaś pisząc, że jest u Was od półtora roku, a ja nie miałam o nim pojęcia! Hasło Morek wszystko wyjaśniło :) Tradycyjnie chciałabym prosić o przedstawienie toku myślenia od Morka do Imciuły :) (mi się kojarzy z imć panem Morkiem :)) -
Gosieńko, dzięki za pomoc w zmontowaniu bazarku! Ciotki, ciuszki są dla "małych inaczej", więc mam nadzieję, że będą miały wzięcie, bo... duże jest piękne! :) Byłam u Doktora. Operował, więc rozmawiałam z Panią Doktor, a Doktor słuchał przez drzwi :) Dostałam steryd w zastrzyku, dodatkowe ampułki z żelazem (bo źle wyliczyliśmy - takie ze mnie i z Doktora marne "liczniki" :)), dodatkową butlę do kroplówki, bo pierwszą zmarnowałam - przekłułam, a zapomniałam, że najpierw mam podgrzać... Kupiłam też puszkę renala - zobaczymy czy przejdzie (wątpię, ale spróbować trzeba). Za wszystko zapłaciłam 35 zł. Dziś po powrocie do domu (okropnie późno, bo jakieś korki niemożebne nas prześladowały), zastaliśmy Tosię na posłanku, zapory wytrzymały, nie narobiła pod siebie, ale wyraźnie próbowała wstać, bo podarła podkład i folię. Po naszym wyjściu rano jeszcze zwymiotowała, ale samą wodą. Po powrocie, Sławek ją wyprowadził do ogrodu na ręczniku, ale potem na próbę ręcznik wyjął. Utrzymała się na łapach, zrobiła parę kroków, a potem dłuższą chwilę stała. Apetyt marnawy, ale namawiana i zachęcana w końcu zjadła miseczkę. Z lekami było kiepsko, bo o ile małe tabletki jakoś przechodzą oklejone serkiem lub pasztetem, o tyle dużymi pluje się wyśmienicie! Teraz czekamy na cudowne zadziałanie sterydu...
-
Oby te odgórne decyzje zapadły jak najszybciej i po myśli tych, którzy Sunię uratowali... Trzymam kciuki!
-
Cały czas mam wewnętrzne przekonanie, że ona wcale nie okaże się wycofanym psem. Po prostu za dużo "atrakcji" ją spotkało na raz. Musi sobie to wszystko w łepetnie poukładać i będzie dobrze. A na razie nie może układać w łepetynie, bo brzusio boli :( Nie znam się, jestem kompletnym laikiem jeśli chodzi o wychowywanie psów, ale z żadnym z moich 8 psów, które miałam w życiu siłą do niczego nie doszłam. Próbowałam (widać kompletnie nieumiejętnie) i było jeszcze gorzej :shake: Obym miała rację, że Melba dojdzie do siebie, zlezie z łóżka, napije się świeżej wody, wtrąbi michę i przyjdzie na głaski ;) Chodzenie na smyczy... no cóż, ważna umiejętność (czasami wręcz warunek znalezienia domu) - tu też poniosłam porażkę, bo moja jamnisia Kreśka owszem - ryje ziemię, ale moją osobą!:evil_lol:
-
W jakiej jest miejscowości teraz? Myślę, że opcja ulica nie wchodzi w grę! Zima idzie, poza tym za chwilę znowu by rodziła... Ech, życie... :(
-
O proszę, najlepsza wiadomość dzisiejszego dnia! To kiedy Sabcia zaczyna pakowanko?... :)
-
Przepraszam, jakoś przeoczyłam. Przeczytałam, że wycieńczona karmieniem i jakoś się zasugerowałam, że długo dzieci karmiła... Coś wiadomo o jej stosunku do innych piesów i do kotów?...
-
A co się stało z dziećmi?...
-
Wyjątkowy wspaniały Wiśnia zamieszkał w swoim domu :))))
Nutusia replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
A czy jest renal w puszkach?... Bo Tosina za nic w świecie nie chce suchego, a powinna... -
Ruda,długowłosych gromada czyli jak mi na łeb pada....
Nutusia replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
Ale mój się nie specjalizuje w USG. Dopóki nie miał własnego aparatu, przyjeżdżała raz w tygodniu wyspecjalizowana USG-owiczka - czy jeszcze przyjeżdża nie wiem. Rozmawiałam z Agą, zanotowałam całą historię i zapodam naszemu Doktorowi, niech pogłówkuje :) Tekst oczywiście napiszę :) -
No tak, sterydów nie można podawać przy nużycy. Niby przy ostatniej zeskrobinie ani jednego drania Pani Doktor nie znalazła, ale to licho nie śpi i tylko czeka na "właściwy moment" :( Ale trudno - teraz mamy większe problemy. Tak jak pisałam, po encortonie udało jej się ustać na tyle, żeby zrobić siusiu bez podtrzymywania na ręczniku. Ponieważ jeszcze wczoraj popuściła trochę na podkład, podałam jednak Propalin i do rana było suchutko. Ten kuperek taki budniutki, łapki leżą niemal bezwładnie :( Coraz trudniej mi wymacać mięsień, by móc zrobić zastrzyk z żelaza... Dziś rano z jedzeniem znowu było krucho :( Ledwie mi się udało wcisnąć w nią "pyzy" z lekami. Śniadanie zaledwie kilka razy liznęła. Potem napiła się duuuużo wody i jej się ulało. Przeraziłam się, że zwróciła leki, ale nie - wyleciała sama woda, lekko tylko śluzowata, i ani jedna tabletka na szczęście. Po powrocie do domu Sławek albo ja pojedziemy do Doktora po ten steryd w zastrzyku, to jeszcze raz wszystko opowiem po kolei. Ale poza chodzeniem widzę, że czuje się nieźle. Ma przytomny wzrok, podnosi makówkę jak się przechodzi obok. Potrafi też podnieść się z pozycji całkiem na boku do pozycji na brzuchu. Zmontowaliśmy wczoraj posłanie z kołdry, bo to gąbkowe zasikała. Zabezpieczyliśmy folią. Jest może o tyle wygodniejsze, że jest mniej miękkie i łatwiej jej się na nim poruszać, bo tak się nie zapada. Zrobiliśmy dziś zaporę w tej "dziurze" pomiędzy ścianą a kominkiem ze zrolowanej kołdry - mam nadzieję, że nie spadnie... Jaszo - tak, Tosina niewątpliwie miała w życiu szczęście. Ale my chyba większe, że do nas trafiła i przez te 2 lata dała nam taką szkołę życia, cierpliwości, a przede wszystkim wiary i optymizmu, że o matko!
-
Piękny finał!!!!! Wykąpana, wyczesana, szczęśliwa, w miłym towarzystwie innych czworonogów - czegóż chcieć więcej?... Tylko takich samych domów dla innych bezdomnych bidusiów!
-
Pomiechówek, Nowy Dwór - znaleziona sunia, potrącona przez samochód
Nutusia replied to urwisek's topic in Już w nowym domu
O, dzięki Eluś :) Im więcej wiadomości, tym łatwiej snuć opowieści rozmawiając z ludźmi, którzy jeszcze nie widzą, że chcą adoptować psa :)