-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
No nie ma, cholera. Wszyscy rano pospolite ruszenie robią i do tej cholernej Warszawy na chleb zarabiać jadą :( Ja myślę, że bardzo długo tak nie leżała, bo jednak rano się załatwiła, więc zanim się nazbierało, trochę czasu minęło. Ona jest pookładana dookoła czym się da - poduszkami, kocykami, zrolowanymi kołderkami. Dziś nie leżała na twardym - kuper się zsunął na poduszkę, ale kupie jakoś się udało spaść poza poduszkę, na szczęście :) Dzięki temu nie wymazała się całkowicie. Tylko, że poduszka była mokra, bo podkład się kończył na posłaniu. Zasikała gąbkę, więc teraz zrobiliśmy dwa posłania z kołder, na zmianę. Zrobiliśmy pokrowce z folii, na to idzie kołderka albo prześcieradło, a na wierzch 2 sklejone podkłady. Ech, gdybym tak sobie mogła pozwolić na urlop bezpłatny, albo chociaż na zwolnienie, ale to jednak wali po kieszeni :( Byle do czwartku, bo wtedy kończy mi się rehabilitacja i będziemy wracać prawie godzinę wcześniej. Kolację ładnie zjadła i była teraz ze Sławkiem na dworze. Na chwilę sama stanęła (bez pomocy w postaci ręcznika pod brzuchem) i zrobiła siusiu (czyli musiała lekko przykucnąć). Wygląda na to, że jednak encorton trochę zadziałał. No nic, musimy czekać i wierzyć, wierzyć i czekać. No i liczyć, że w wynikach badań, które zrobimy w niedzielę będzie widoczna poprawa. Po zapaleniu płuc też prawie nie chodziła, bo nie miała siły i po tygodniu leżenia plackiem stawy i mięśnie odmówiły współpracy. Najpierw wtedy zaczęła jeść - to był pierwszy sukces, a potem zaczęła chodzić...
-
Może powiem tak: "był czas przywyknąć", bo z naszą Tosią to z poddawaniem się ciężko jest - ona czarownica jest! :) Tak, Liluś, dexaven. Obyś była dobrym prorokiem! Niestety, dopiero jutro wieczorem będziemy mogli podać lek - wcześniej nie mamy jak :( W dodatku mojej sąsiadce cofnęli jutro wolny dzień, będzie miała dopiero środę.:shake: Tak więc jutro znowu Łoś zostaje sam, unieruchomiony na tyle godzin:placz:
-
Olbrzym Lori - co może zdziałać morze miłości i ogrom cierpliwości...
Nutusia replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
Cykor wprost proporcjonalny do wielkości Lorka! :) -
Wyjątkowy wspaniały Wiśnia zamieszkał w swoim domu :))))
Nutusia replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
W końcu zima idzie - trza się nafutrować co by nie zmarznąć... Ale do tego przydałaby się jeszcze porządna warstwa tłuszczyku, a przez tę zaprawę murarską to tylko Ciotki się martwią, a cieplej wcale nie będzie! -
Dzięki, spróbuję na skraweczku. Bo na białym tle mam różowe kwiatuszki i zielone łodyżki - nie chciałabym ich... zmyć :)
-
Ruda,długowłosych gromada czyli jak mi na łeb pada....
Nutusia replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
Ja się wstydam i niniejszym składam samokrytykę :( -
No jakoś na fotce nie wygląda na psią porywaczkę, więc bez paniki... :)
-
Dziękujemy. Przyznam się Wam do czegoś... W sobotę, jak było tak źle, że nawet nie miałam w czym podać leków, bo nic do pyska wziąć nie chciała pomyślałam, że nie ma na co czekać. Że zadzwonię do Doktora w niedzielę rano i wybłagam, żeby przyjechał do nas i pomógł jej odejść. Nie spałam pół nocy. I tylko litość nad Doktorem w sumie mnie od tej decyzji odwiodła. No i obliczenia, że nie podałam nawet połowy zaplanowanych kroplówek. Wczoraj, gdy zaczęła jeść, nawet z apetytem, pomyślałam jaka ze mnie małpa niewierna i tchórz, że chciałam się poddać! Muszę teraz wierzyć, że ona jednak się podniesie i zacznie chodzić. Tej wiary stracić nie mogę. Chyba, że Doktor mi powie, że cud się nie zdarzy. Wtedy zrobię to, co tu wszystkim obiecałam.
-
Wyjątkowy wspaniały Wiśnia zamieszkał w swoim domu :))))
Nutusia replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
Biedny Wisienek, no... Brzuszek pusty :( -
Moja jamnisia Kresia była uprzejma dziś pożreć... długopis. Z tuszu powstała piękna plama na białej narzucie :( Zna ktoś sposób jak się wywabia takie plamy?...
-
Nie będę ściemniać, że jest łatwo. Na szczęście Sławek bardzo mi pomaga i to on ją wynosi na dwór. Dopiero co, w lipcu, przechodziłam przez to samo z Oskarem - tym bardziej mi trudno. Z nim się nie udało... U Tosi brak przewodzenia może wynikać częściowo z wysokiego poziomu mocznika. Jeśli ten spadnie, jest szansa, że będzie lepiej. A wygląda na to, że spada, skoro psina odzyskuje apetyt i kontakt ze światem. Tylko, że dla Tosi każdy dzień bez ruchu to jest dramat dla jej już i tak nikłych mięśni i zwyrodniałych stawów.
-
Dzięki, Iriska - zaraz wyślę PW. Rozmawiałam z Doktorem - westchnął tak ciężko, że aż poczułam przez słuchawkę... Musimy niestety chwilowo olać nużeńca i jednak podać steryd, bo inaczej Tosia nie wstanie i nie zacznie chodzić :( Dziś nie zdążyłam do lecznicy, a Doktor był umówiony i nie mógł czekać, więc się umówiliśmy, że podam 2 tabletki Encortonu. Jutro mam pojechać po jakiś zastrzyk na "d". Po powrocie do domu, zastaliśmy Tosinę wbitą pomiędzy ściankę przy kuchni a kominek. Usiłowała wstać, nie dała rady i zsunęła się z posłania mimo moich poduszkowo-kocowych zapór. Szczęście w nieszczęściu, że kuperek zsunął się na poduszkę i leżała na miękkim, choć z pewnością łapki trochę zdrętwiały. Na pewno usiłowała wstać, a ponieważ jej się nie udało, zsiusiała się pod siebie i kupę zrobiła też. Na szczęście większość kupencji spadła z poduszki, ale i tak zadek się umorusał i był do mycia. Mój Boże, naprawdę jest lepiej - zaczęła jeść, wzrok bystrzejszy... Żeby tylko zaczęła chodzić! Tylko o to teraz błagam los!
-
Wyjątkowy wspaniały Wiśnia zamieszkał w swoim domu :))))
Nutusia replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
To zupełnie jak ja z bazarkami, ale... do odważnych świat należy przecież! Najwyżej sobie jakąś odlotową farbę na bazarku sprawimy i już :) -
Dzwoniłam do Doktora, ale baaaardzo zajęty. Mam dzwonić po 15ej, czyli po godzinach urzędowania Ciekawe czy już będzie wolny. Teoretycznie pracuje dziś do 14ej;) Optymistycznie zakłada, że będzie pracował dodatkowo tylko godzinę...:evil_lol: Doszła wpłata 68 zł od Bros z bazarku przebierankowego - dzięki nasza Orędowniczko!:loveu: oraz 15 zł dodatkowych wpłat z allegro - Lilka, ściskamy mocno!:loveu: Powoli spływają też pieniążki za bazarki - sukcesywnie wysyłam paczuszki i mam nadzieję, że niebawem będę mogła rozliczyć i zamknąć te 2 bazarki. Jeśli Tora znajdzie chwilę, wystawi na moje konto bazarek z ciuszkami dla "większych" kobitek oraz z torebkami, dodatkami i biżuterią - już teraz zapraszam!;)
-
Kochana, trzymam kciuki! Ja po wizycie przedadopcyjnej mam traumę do dziś! :) I nigdy tego "wizytującej" nie zapomnę i pomagam jej do dziś jak mogę! :)
-
W dodatku za szybko wróciła! :)
-
No wlewa, wlewa - pół litra na raz! Do tego leki moczopędne. I tak byłam w szoku, że do tej pory mało siusiała. Myślę sobie, że niech leje Dziewczyna - na zdrowie, bo to chyba oznacza, że nerki się oczyszczają, tak?... Jak wyjdzie do ogrodu siusia 2-3 razy, ale bardziej z tego powodu, że nie jest w stanie utrzymać siuśnej pozycji na tyle długo, żeby na raz opróżnić pęcherz.
-
MICHAŚ ONkowaty Szczeniak już ma dom! Ponad 100 nowych zdjęć :)
Nutusia replied to Ekiana's topic in Już w nowym domu
Na tyle, ile udało mi się przyjrzeć zanim mnie zemdliło - było białe, długie i płaskie. O fuj!!!!!! -
Na razie nie ma takiej potrzeby. Wystarczą podkłady (takie z wkładem jak pampers). Nie leży w mokrym, a nie muszę się z nią siłować i fundować dodatkowej gimnastyki przy zakładaniu. Jeśli posikiwanie będzie się powtarzać, podam Propalin - on pomaga od razu, nawet po jednej dawce. Ten dzisiejszy "wypadek" może był związany z tym, że ostatni raz była na dworze ok. 20tej, po kroplówce, kolacji i lekach. Potem tak twardo spała, że nie miałam sumienia jej szarpać. No a potem najwyraźniej ja zbyt głęboko zasnęłam i... mamy pranie! :) Dziewczyneczki, dzięki za wsparcie, dobre słowo i obecność przy nas - bardzo wiele to dla mnie znaczy...
-
MICHAŚ ONkowaty Szczeniak już ma dom! Ponad 100 nowych zdjęć :)
Nutusia replied to Ekiana's topic in Już w nowym domu
Może być tasiemiec... Wiem, że są takie "osobniki", które się byle preparatowi na odrobaczenie nie poddają. Mój Oskar kiedyś tak miał - apetyt wilczy, a chudł. No i dostał jakiś odrobaczacz ekstra - pomogło. Biedny Misiaczek - najwyraźniej "obcego" w brzusiu miał - pasażera na krzywy ryj! -
Manta ma domek , dług spłacony , wszystkim dziękujemy :)
Nutusia replied to Tymonka's topic in Już w nowym domu
Postaram się, ale muszę dokładnie wiedzieć gdzie to jest (czy nie za daleko ode mnie), bo mam w domu ciężko chorą sunię, która zostaje sama na 10 godzin... Ja mieszkam 40 km od Warszawy, w kierunku na Gdańsk (a co za tym idzie na Nasielsk też :)). W Warszawie jestem codziennie, bo niestety praca mnie na stolicę skazuje.