-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
Kajak szcześciarz:) zagarnął pomarańczowy na własność :)
Nutusia replied to Tora&Faro's topic in Już w nowym domu
[quote name='gusia0106'] TZ mówi, że jakby on w ogóle coś powiedział to byłoby to - JESTEM GŁODNY ;)[/QUOTE] Jak to... OGR (przepraszam, OgAr) :) -
ONka Bianka czyli Lara :) już w kochającym domu :-))
Nutusia replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
No proszę jaki prezent gwiazdkowy Larson sprawił Pani Kasi! Brawo, sunieczko! :) -
[COLOR=purple]Jutro jedziemy się szczepić na wirusówki, ewentualnie zrobić Dorotce EKG i umawiać dorciową sterylkę. Trochę sobie przez te wolne dni poobserwowałam dziewuszki. Zaczynają się czuć coraz pewniej i wyraźnie ustalają hierarchię. Doszło do małego spięcia pomiędzy Dorką a Lili. Oczywiście Dora postawiła na swoim, a Liluch wylądował na plecach, ale nie od razu się poddała! Dora to systemowy niszczyciel - żadna zabawka nie może pozostać w całości. Kładzie się na dywanie i "rozpracowuje". Z pluszowych wyciąga watę, a gumowe sieka na kawałki. Do tej pory byłam przekonana, że wszelkie domowe "bałagany" pod naszą nieobecność są dziełem Kreski i Lili, a teraz mam poważne wątpliwości... Trzeba uprzedzić przyszłych właścicieli Dorotki, że jeśli panna się będzie nudzić (bo nie będzie miała psiego towarzystwa), może być różnie. Lili traktuje zabawki zabawowo, czyli nosi je, tarmosi albo ciąga z Kreską czy z Dorą. Najlepsza zabawa, to chwycić zabawkę i zwiewać, albo gonić Kreskę, która zygzakami ucieka i jeszcze nikomu nie udało się jej złapać i odebrać zabawki :) Dora nie lubi wychodzić na dwór bez człowieka. Musiała chyba mieszkać w bloku i wychodzić na spacery z ludziem. Ogród to dla niej żadna atrakcja. Z Lili jest zupełnie odwrotnie. Zachowuje się jak Kreska, tzn. nie przeszkadza jej, że jest na zewnątrz bez człowieka. Ma swoje sprawy - biega, nurkuje w śniegu, obgryza gałązki, a przede wszystkim uprawia gonitwy z Kreską. Do domu wraca ostatnia - i to wołana, bo sama nie umie "zapukać". Mamy kilka świątecznych fotek - wyślę Kapselkowi z prośbą o wstawienie :) [/COLOR]
-
[quote name='Jagoda1']Jestem z Tobą, koniecznie idź do lekarza, skutki mogą "wyjść" później.[/QUOTE] Dokładnie tak! Mi też się wydawało po wypadku (dachowanie), że nic mi nie jest i jak gdyby nigdy nic pojechałam do domu. Niedługo potem się okazało, że miałam wstrząśnienie mózgu, zaburzenia równowagi oraz kompresyjne zmiany w kręgosłupie, których skutki odczuwam do dziś, choć minęło już prawie 20 lat :(
-
Prawdziwa rozgrywająca! A abażur Loluśce przehandlowała! :)
-
[COLOR=purple]Święta, Święta i po Świętach! :) Leżymy i dogorywamy... Wszyscy przejedzeni, pannice też! :):) A jutro niestety powrót do szarej rzeczywistości :( I oby do Nowego Roku![/COLOR] [COLOR=purple]Święty Mikołaj w osobie Cioci Grażyny zadbał o smakołyki i gryzaki, więc Święta były baaaardzo świąteczne[/COLOR] :)
-
Jeśli płytki jasne, to może wybielinką?... Tylko najpierw rozcieńcz trochę wodą. Skoro mazidło, to tłuste. Wybielinka albo... rozpuszczalnik :)
-
[COLOR=purple]Mój Syneczek też się do mamusi przytulał, do czasu aż... pojawiła się najpierw taka jedna Anka, potem Karolina, potem druga Anka i duuuuupa :( Prosto w oczy mu powiedziałam, że jestem zazdrosna, to się śmiał, osioł jeden, no! Teraz nie ma żadnej, bo "mamo, czasu nie ma!", to i do mamusi się częściej przytula. Tylko że teraz do domu przyjeżdża góra raz na dwa miesiące :( No, ale żeby zostać mgr od robienia min, trzeba się natrudzić :) A Liluch - pewnie, że będzie zdrowy! Szkoda tylko, że będzie się musiała nacierpieć. Jeśli się okaże, że to jest pourazowe zwichnięcie, trzeba coś tam z czyś tam połączyć, naprawić i... przymocować nogę do brzucha! Przez 2 do 3 tygodni chodzenie tylko na 3 łapach! Ponoć nie wszystkie psy to wytrzymują i wtedy się jakieś inne rozwiązanie stosuje, ale to pierwsze jest bezpieczniejsze. Jeśli natomiast zwichnięcie jest dysplastyczne, usuwa się główkę kości udowej, odczynia uroki, szepcze zaklęcia i też rekonwalescencja 2-3 tygodnie + rehabilitacja, ale ponoć pies szybciej do formy wraca. W sumie nie wiadomo co lepsze. Obie operacje może wykonać nasz Doktor. Wiem, że ta pierwsza kosztuje u niego 500 zł. Zobaczymy. Na razie zrobimy zdjęcia i skonsultujemy z dr Wiśniewskim. W każdym razie myślę, że nie ma co na razie Lili ogłaszać, bo ten domek, który już się zgłosił bardzo by ją chciał i czeka, ale jak ją tu teraz oddać i mieć pewność, że wszystko się dobrze skończy?... Dorci natomiast się domek szykuje fajny! Ma szansę zostać nianią dwuletniego chłopaczka :) Rozmawiałam z Panią, miała już jednego boksia kiedyś. Rodzice i Teściowie mają po boksiu, więc potrzebny trzeci do "kompletu". Wstępnie Dorcia mogłaby jechać gdzieś w 3 tygodniu stycznia, jeśli wszystko dobrze pójdzie i sterylka będzie o czasie i bez komplikacji. Aha, zapomniałam napisać w "relacji", że Lilcia dostała szeleczki od Cioci Uli, w bardzo gustownym czerwono-czarnym kolorze, takie wypasione, z miękkimi wykończeniami! Wczoraj przeszłyśmy się po wsi i na szeleczkach Lili pięknie chodzi! Nie ciągnie jak na obroży! Szła dostojnie, nasłuchiwała szczekających przy płotach "stróżów" i szukała skarbów pod śniegiem :) [/COLOR]
-
To balsam Szostakowskiego jest... zielony?!?!?! Kiedyś stosowałam, ale wydawało mi się, że jest żółtko-brązowy! A podłoga z czego jest?
-
Max zamieszkał w nowym domu, trzymamy kciuki, żeby się pilnował ;))
Nutusia replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
[quote name='mysza 1']Wydam, tylko komu:evil_lol: Wystawię przed furtkę i już :p;)[/QUOTE] Hihihiiii.... a potem go znajdziesz, założysz mu wątek i domku będziesz szukać! :) -
[COLOR=purple]No cóż... gryzaki spełniły swoje zadanie i byłoby cudnie, gdyby taka Lili miała cierpliwość i zastosowała gryzak tak, jak na to jego nazwa wskazuje. Ale nie... po co glamać i ślukmać, skoro można... połknąć!:mad: No i... sprzątanie gotowe! Na obie strony połknięta część rozmoczonego gryzaka usiłowała wyleźć. Sprzątania było po powrocie co niemiara, ale najważniejsze, że owa część z psa wylazła! Dziś zostawiliśmy towarzystwo z mniej skomplikowanymi strukturalnie gryzakami ;) Byliśmy wczoraj z Lili u Doktora. Doktor stwierdził, że bioderko jest bardziej wystuperczone niż poprzednio i wyraźnie wskazuje na zwichnięcie, a co za tym idzie, żadne leki nie poradzą nic [/COLOR][COLOR=purple]:placz: Zrobiliśmy jej 2 zdjęcia RTG bez usypiania. Wyszły kiepsko, bo choć Lilusia była bardzo grzeczna, dała się położyć na stole i nawet niespecjalnie się ruszała (nęcona przez Martę, asystentkę Doktora kolorowymi ciasteczkami w różnym kształcie - najlepsze były... papugi :diabloti:), nie można było do końca wyciągnąć łapeczek, bo to sprawiało jej ból i się napinała. Z tego, co widać na otrzymanych zdjęciach, staw biodrowy jest zwichnięty z lewej strony. Nie można się jednak dopatrzyć czy zwichnięcie jest spowodowane urazem (na co wskazywałoby to, że patologię widać tylko po lewej stronie) czy dysplazją (bo choć zazwyczaj dotyczy całego stawu biodrowego, zdarza się jednostronna). Niestety, w obu przypadkach konieczna będzie operacja :( Gdyby to był uraz, można było myśleć o nastawianiu, ale góra do 2 tygodni po urazie, a tu już minęło dużo, dużo więcej :shake: Zdjęcia ze schroniska nadal nie dotarły i zaczynam się już martwić. Tak czy inaczej, po Świętach zrobimy chyba nowe zdjęcia w uśpieniu, bo decyzję trzeba będzie podjąć szybko i operować, jak tylko Lili jeszcze trochę się wzmocni. Rekonwalescencja i rehabilitacja też trochę potrwają, niestety. Do tego sterylka... Choć jest domek zainteresowany Liluchem, nie wygląda na to, żeby szybko mogła tam pójść... (co z drugiej strony jakoś mnie... nie martwi :eviltong:) Po wczorajszym wykręcaniu nóżek do zdjęcia, chwilowo staw się "naprawił" i Liluch kuleje nieco mniej. Na zdjęciach widać także, że Lilijka jeszcze... rośnie! Chrząstka wzrostowa jeszcze nie jest do końca zalana. Doktor ma sprawdzić w atlasie na jaki dokładnie wiek to wskazuje, bo z głowy nie pamiętał:evil_lol:. Aaaaa, no i jeszcze się pochwalimy, że Dzieciątko przez tydzień przybrało na wadze prawie kilogram! Pod naszą nieobecność, w ramach protestu, pozostałe w domu szkodniki napoczęły worek z kocim żwirkiem... O matko, jak dobrze, że jutro zostaję w domu - jest szansa, że odkurzę i tak zostanie przynajmniej z pół dnia!:razz: [/COLOR]
-
A ja do przedwczoraj miałam koszyczek wiklinowy, który stał na podłodze przy kaloryferze i służył kotom jako przykaloryferowy wylegiwacz... No cóż, został zmniejszony o połowę (dobrze, że jeszcze na święta nie posprzątałam!!! Zdjęcie mam - wstawię jak Dziecię na święta do domu zawita, bo sama nie umim :(
-
To niech już jedzie, szkodnik jeden, no! O matko, jak jedynakiem zostanie, to dopiero mu się w łepetynie poprzewraca... :)
-
Elbląg - zagłodzona i pobita Dusza - w domu jak marzenie!
Nutusia replied to AgaiTheta's topic in Już w nowym domu
Biedne psiątko... -
KIRA ODESZŁA-nie mogę w to uwierzyć :(:(:(
Nutusia replied to tatankas's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jestem DT dla dwóch boksiowych panienek, które przywiozłam ze schroniska tydzień temu. Wcześniej miałam na dożywotnim DT onkę Tosię i zgarniętego spod płotu ślepaczka Krecika. Do tego mam wyciągnięte z krzaków jamnicze dziecko i yorka olbrzyma :), który "wprosił" się do naszego domu na siłę. A, i jeszcze 2 koty - oba z odzysku. I wiem, że przy niektórych na dogo jestem cieeeeniuuuuutki bolek :) Gratuluję decyzji - DT to fajna sprawa (byle się tymczasowicz za bardzo nie zasiedział, bo potem żal...) Za Kirę mocno trzymam kciuki, żeby sympatia wobec kolegi bliźniaka rosła z dnia na dzień, a wtedy może rzeczywiście DT magicznie się w DS zamieni?... :) -
Nie strasz Mitki - jeszcze w wigilię pogadają z Martą i Bartkiem jak równy z równym! :)
-
Max zamieszkał w nowym domu, trzymamy kciuki, żeby się pilnował ;))
Nutusia replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
Ponegocjuj! Warto... :) -
Elbląg - zagłodzona i pobita Dusza - w domu jak marzenie!
Nutusia replied to AgaiTheta's topic in Już w nowym domu
Allegra robić nie potrafię, mogę jedynie napisać tekst, gdyby był potrzebny. Wiem, że Lilk_a robi piękne allegra cegiełkowe w ramach bazarku (nie wiem ile kosztuje). Robiła dla naszej Tosi i zebrałyśmy naprawdę dużą kwotę. -
[COLOR=purple]Hmmmm... na TZ-a już miejsca nie ma :) Wyprowadził się w niedzielę do drugiej sypialni, bo się czuł niewyraźnie, a nie miał Rutinoscorbinu :) Marne szanse, żeby szybko wrócił... bo żywcem nie ma gdzie! :) To znaczy będzie musiał wrócić w czwartek, bo Dzieciątko przyjeżdża. Chyba, że wybierze opcję "polówka" (oczywiście Małż, nie Dziecię) :) [/COLOR]