Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. [quote name='mysza 1']Buka jest dzisiaj w Metrze :eviltong: ale dzwonią sami debile, dosłownie :shake:[/QUOTE] Czasami odnoszę wrażenie, że już tylko tacy niezapsieni pozostali :( Ale potem jednak znajduje się super domek i znów powraca wiara w człowieka! :)
  2. Ale super! Kocio-króliczej przyjaźni, powiem szczerze, zupełnie się nie spodziewałam! :) Ale widocznie jednemu i drugiemu samotność doskwiera i uznały, że razem będzie raźniej i weselej :) Ech, jak to czasem jednak warto ludziom zaufać! :) A propos akwarium - stosowałam taki hipnotyzer jak mój Tomcio był mały. Stawiałam leżaczek przed akwarium i mogłam spokojnie np. obiad ugotować, a dziecku tylko oczy robiły się coraz większe! A jaka gimnastyka na koordynację i umiejętność skupienia wzroku na małym, poruszającym się obiekcie!:evil_lol:
  3. Jak się nazywa ten lek, bo jeśli wystarczy sam lek, bo jutro mogę kupić u naszego Doktora i podrzucić Marcie.
  4. [quote name='iwop']Dobrze by było bo mam następną bidę w kolece na tymczas:[/QUOTE] Będzie dobrze - Margolcia zostania Łodzianką, a ze sfilcowanej bidy też jeszcze będą... psy! :evil_lol:
  5. No Bros - przegiąłeś chłopie! Nie dość, że psiakom w potrzebie kasy ubyło, to jeszcze pani musiała sprzątać! Ale fakt jest faktem - gąbki mają w sobie coś... magicznego! :)
  6. [COLOR=purple]Aj tam od razu biedna - trochę niedospana tylko ;) A zamach będzie, mmd jeszcze co najmniej jeden - z Lilkowym bioderkiem (oby tylko z jednym!!!!)[/COLOR] [COLOR=purple]Nie martw się Ewuś - dam radę - będę śpiewać w samochodzie :evil_lol:[/COLOR]
  7. [quote name='mmd']Wiesz co Ewa, jak czytam, co Ty z tymi psiakami robisz to myślę, że niewątpliwie do psiego nieba z honorami pójdziesz:)[/QUOTE] [COLOR=purple]Oj, Ewa to będzie miała duuuży wybór, jeśli chodzi o nieba! :loveu: No, ja to dziś całkiem kołowata jestem - byle jakoś wytrwać, a potem nie zasnąć za kierownicą w drodze do domu :cool3: Spania to praktycznie w nocy nie było, wiadomo. Najpierw Kresia popiskiwała i nie mogła sobie miejsca znaleźć. Dałam jej nawet 1/4 Apapu, choć miałam dać dopiero rano... Oczywiście posłanko na podłodze nie pasowało - musiała być kanapa! :evil_lol: Rozłożyłam więc kanapę w salonie, bo po rozłożeniu jest bardzo niska. Dorcia grzecznie leżała na posłaniu na podłodze. Obie przykryte, ale Kreska drżała. W końcu położyłam ją na sobie, tylko że niestety szybko zdrętwiałam i kręgosłup zaprotestował :( Sławek zamknął się w sypialni z Lesiem i Lili. Najbardziej się bałam, że Lili stratuje Kreskę, bo ona się wali gdzie popadnie, rozpycha się i macha łapami na oślep, więc bezpieczniej było, żeby spała ze Sławkiem. Obie panny zsikały się pod siebie (Nobel się należy wynalazcy podkładów! :multi:) Ale najważniejsze, że opróżniły pęcherze. Gdzieś około północy Dorotka zażądała wyjścia do ogrodu. Kresia też wyszła, ale czuła się niepewnie, więc zaraz Sławek przyniósł ją do domu. Ale Dorotka pięknie się wysiusiała! Po powrocie, jak gdyby nigdy nic, wlazła na kanapę i zasnęła przykryta kołderką. Kreska się wierciła. Poluzowałam jej troczki od fraczka, bo miałam wrażenie, że się wpijają w plecki. Ostatni rzut oka na zegarek wykonałam o 4.15. Potem musiałam przysnąć, bo nagle się obudziłam, patrzę 5.00, Dorka śpi na kanapie, a po Kresce został tylko... fraczek! Zerwałam się jak oparzona, latam po domu, szukam, wołam - pies się zdematerializował! Wpadłam do sypialni i wrzeszczę do Sławka, że Kreska zniknęła, a tu kołdra się porusza, a spod niej wypełza... Kresia! Gałganica jedna wydobyła się z poluzowanego fraczka, poszła do sypialni i... wskoczyła na łóżko! Na szczęście nic nie zmajstrowała przy opatrunku. Wracając do łóżka stwierdziłam kałużę w kuchni, więc jeszcze posprzątałam. Na ruch w domu wszyscy się obudzili i poszli na siusiu (z wyjątkiem Kreski). O 5.40 położyłam się z powrotem, Dorotka do mnie przyszła i uwaliła mi się na nogach. O 6.30 zadzwonił Włodek o której jadę do Wwy, bo Nemo rzyga, ma biegunkę i Ula zamiast do pracy jedzie do Doktora. O 7.00 zadzwonił budzik i tak się skończyła moja noc :) Dorcia sporo pije. Na śniadanie nie miała ochoty, ale z ręki udało się przemycić jej troszkę jedzonka. Kreska też zjadła parę kęsów. Poszły jeszcze raz do ogrodu i Kreska... znowu zniknęła Sławkowi z oczu! Okazało się, że wlazła... do budy! No wiejski burek i kundel z krzaków - od razu mówiłam! :diabloti: W dodatku wczoraj, już po premedykacji zaczęła odpływać, leży bezwładnie na moich kolanach, oczy zamknięte, zdjęłam jej obróżkę... Z gabinetu wychodzi pani z psem, który...warknął... No, trzeba było widzieć mojego psa bojowego - złapałam ją dosłownie w locie! :crazyeye: A jaki gulgot się z niej wydobywał - aż się psy w poczekalni wystraszyły! :diabloti: Teraz dzwoniłam do domu - śpią jak aniołki. Sławek będzie im podtykał jedzenie co jakiś czas po trochu. Rano dostały Apap. Teraz z każdą godziną będzie coraz lepiej! Wygląda na to, że Dorcia była intratną maszynką produkującą szczeniaki (rasowe!!!!). Jak to Doktor powiedział "macicę miała tak długą jak ona sama" :shake: Na jajniku miała torbiel. Natomiast Doktor nie znalazł w środku nic, co byłoby przyczyną jej chudości. Z plastyki sutków zrezygnował, bo jak już ją znieczulił i dokładnie się przyjrzał, nie znalazł nic niepokojącego, żadnych guzków czy narośli, więc nie było sensu zadawać jej niepotrzebnie więcej bólu. Doktor twierdzi, że po sterylizacji, gdzieś tak w ciągu roku, powyciągane sutki mają szansę znacznie się zmniejszyć! A nawet jeśli nie, to przecież w niczym to nie przeszkadza. Na tym kończę moje wypracowanie i idę na kolejną kawę :lol: [/COLOR]
  8. Jejciu, jaki piękny, potężny OWCZAR!
  9. Się wczoraj na dobranoc nie stawiłam, to stawiam się na dzień dobry, po porannym siku Wiśniowym! :)
  10. O tak - forum cudów, to fakt! O kilku nawet miałam się okazję naocznie przekonać :)
  11. Jak znam życie, to nawet jeśli nie cisza, to kojec, boks, buda, podwórko... :(
  12. Myślę, że Twój plan Reno jest bardzo dobry! :) Margo ma u iwop jak u Pana Boga za piecem, więc lepiej poczekaj na obstawę, a ciapusiowi zdrówka życzymy! :)
  13. No właśnie - taka cisza... Ale wyjdźmy z założenia, że brak wiadomości to dobre wiadomości i będzie nam od razu lżej na sercu :)
  14. Beeee tam, jakieś mało wypchane te pluszaki! :) Moje jak rozpracowały piłeczkę, to myślałam, że mi śniegu do domu nawiało! :)
  15. Przykra sprawa z tą Wet_siostrą... Może ma tak podłych sąsiadów?... Ale po pierwszych przypadkach powinna była być czujna po stokroć bardziej :( U Jaagi dopiero co otruto Reksia - też podejrzenie padło na "życzliwego sąsiada"...
  16. [COLOR=purple]Denerwować to się nie ma czym, bo przecież to oczywista oczywistość, że wszystko będzie dobrze i pójdzie jak z płatka, ale pozytywne myśli wskazane! ;) A denerwować to się będzie można zacząć w poniedziałek, jak dwie ubrane z jedną golaską zostaną same w domu i nie wiadomo jaki stan ubioro-rozbioru zastaniemy po powrocie oraz ja będą wyglądały doktorowe szwy na okrętkę [/COLOR]:eviltong:
  17. A nie mówiłam, że jak się bros zabierze za sprawę, to pójdzie jak z bicza trzasł?... :) Ze staruszkami może być ciężej, ale też dasz radę! :) A młode - pewnie, że mają większe szanse, ale też ktoś musi się o nich... dowiedzieć! A ja jestem dumna i blada, po po rozmowie z pewną młodą dziewczyną, która chciała adoptować młodziutkiego psiaczka (i ja to rozumiem, ale wspomniałam, że te starsze też by chciały mieć domy i swoich ludzi) - zdecydowała się na adopcję 5-cio letniej suni! Praktycznie prosto ze schronu! Będę im bardzo kibicować i mam nadzieję, że będzie to szczęśliwy i długi związek :)
  18. Powiem szczerze, że mnie też Ilon_n zafascynowała po naszych kilku rozmowach telefonicznych, tylko co ja mogę, skoro nie mam Du?... :)
  19. I ja - jak co dzień! :)
  20. [quote name='Ra_dunia']Lorek i coś z jamnika... :D dobre :D[/QUOTE] No co! Choćby... słuch wybiórczy :) Jamnika mam (co prawda z krzaków, a nie z hodowli :)), więc wiem co mówię! :)
  21. Myślmy pozytywnie!!!! :)
  22. [quote name='andegawenka']...a czy biała narzutka zdążyła wyschnąć ?:razz:[/QUOTE] [COLOR=purple]Zdążyła! :) I wcale nie jest biała - białe ma tylko... tło! :eviltong: A na nim drobniutkie kwiatuszki bladoróżowe i niebieskie + zielone łodyżki i listki. Narzuta jest cud urody, kupiona na bazarku na dogo i plama z pasty do butów... prawie zeszła! :multi: Jeszcze raz potraktuję magicznym odplamiaczem i nie będzie śladu! :lol: Skoro się udało wywabić plamy po atramencie wypuszczonym z pogryzionego przez Kreśkę długopisu, to dlaczego nie mielibyśmy sobie poradzić z plamą po banalnej paście do butów (w dodatku brązowej!)[/COLOR] :diabloti:
  23. [COLOR=purple]Ściera odniosła skutek edukacyjno-wychowawczy. Wczoraj zostały "tylko" zrzucone rzeczy z komody w korytarzu - posiekany kartonik na świecznik świąteczny (będzie musiał być przechowywany w przypadkowym, a nie pięknym firmowym opakowaniu), posiekane zdjęcie poglądowe Łośki, wraz z plastikową koszulką (było wydrukowane na wizytę do dr Dembele), wyniesiony na nasze łóżko lesiowy grzebień oraz wybebeszony pluszowy tygrysek... W sumie można uznać, że były grzeczne :) Mamy psa obronnego! W związku z opisaną poniżej sytuacją, nie wiem czy powinniśmy oddawać taki skarb :) Otóż wczoraj w Wwie nastąpił jakiś koniec świata, jeśli chodzi o korki. Powiedzmy odległość jakichś 6 przystanków tramwajowych jechaliśmy... 1,5 godziny! Po godzinie zadzwoniłam do Uli z prośbą o wypuszczenie szkodników do ogrodu, gdy tylko Ula z mężem dotrą do domu. Tym razem poszedł Włodek. Dziewczyny widziały go może ze 2 razy odkąd są u nas, więc mało się znają i Dora... złapała go za but! I wygląda na to, że wcale nie w zabawie! Do tego stopnia, że sprawdzał potem czy w bucie nie ma... dziury :) Myślę, że nie został zagryziony tylko dlatego, że Kreska i Lesio cieszyli się na widok wujka jak wariaci! :) A potem towarzystwo kategorycznie odmówiło powrotu do domu - i to wszyscy, z Dorcią włącznie! Widocznie postanowiła mieć tego "typa" na oku :) No, a teraz koniec żartów, Ciocie kochane - zaczynajcie trenować zaciskanie kciuków, bo dziś Dorcia i Kresia będą miały sterylkę. Rano dostały tylko małe śniadanko. Wracamy do domu, zabieramy panny i jedziemy się ciąć. Na jutro Sławek wziął urlop, więc będzie się rekonwalescentkami zajmował. Rosołek ugotowany, mięsko i marchewka zmielone, prześcieradła wyprane - wszystko gotowe! [/COLOR]
  24. Pewnie, że tak! A macie już obmyślony scenariusz? Pewnego dnia przychodzisz i widzisz... Lenkę w klatce... Co dalej?...
  25. [quote name='iwop']Mam watpliwości czy to będzie dobre miejsce... To samo centrum, a Margo nie wystarczy dreptanie po chodniku. Ona musi się wyszaleć na trawie...[/QUOTE] Ojej, poczekaj na wynik wizyty! A może państwo mają działkę? A może też lubią długie spacery i pokonają nawet pewną odległość od domu, żeby się znaleźć w miejscu fajnym i bezpiecznym dla psa?... Też kiedyś mieszkałam w centrum stolicy, miałam dwa psy i spacerów z bieganiem im nie brakowało :)
×
×
  • Create New...