-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
TITO - zagłodzony bokser - pilnie DT - WARSZAWA
Nutusia replied to Marlena:)'s topic in Już w nowym domu
Od razu mi przez myśl przeszło, że mógł być szkolony do walk. Ta agresja i spiłowane kły... Biedne psisko, kolejna ofiara "cywilizowanego" człowieka :( W schronie też mam marne szanse. Psy agresywne, nieadopcyjne często kończą... wiadomo jak :( -
[COLOR=purple]Tak, najważniejsze, że po operacji będzie mogła funkcjonować normalnie, bez bólu i żyć szczęśliwie wiele lat. Trudno tu mówić o mojej determinacji, nie podchodzę do tego w takich kategoriach... Jeśli się powiedziało A, naturalnym jest, że trzeba dotrzeć do Z, bo inaczej przecież nasze działanie nie miałoby sensu. Moje zdrowie, podratowywane co jakiś czas zabiegami rehabilitacyjnymi też jeszcze daje nadzieję na dłuższy żywot, więc się Kapselku nie martw! :) Daliśmy rade nosić na rękach Łosia naszego, damy radę i z Lilcią. Bardziej mnie martwią ograniczenia moje urlopowe. Na czas rekonwalescencji po operacji urlop więc weźmie Sławek. Dziś z kalendarzem w ręku kombinowaliśmy jak rozplanować resztki urlopu, jakie mi pozostaną po sanatorium, żeby mieć jak najwięcej dni wolnych. I np. wymyśliliśmy jak biorąc 5 dni urlopu na przełomie kwietnia i maja mieć 12 dni! Damy radę! Jeśli chodzi o lekarza operującego, to skłaniam się bardziej ku naszemu Doktorowi z dwóch, jakże przyziemnych przyczyn: 1. operacja u nas będzie kosztować ok. 500 zł (resztę zapłacimy Doktorowi w wędzonej naturze :)), a w Wwie kwota wyjściowa to 1000 zł 2. do naszego Doktora mamy 12 km, a do Wwy 45. Poza tym nasz Doktor jest dla nas dostępny choćby pod telefonem przez okrągłą dobę, co jest dla mnie o wiele bezpieczniejsze (no i dla Lili, rzecz jasna!) Wszystko ustalimy w najbliższy czwartek, mam nadzieję. Ja wracam z sanatorium 13 lutego (niedziela) i zaraz potem Sławek weźmie urlop i będziemy naprawiać Liluchowe nożynki. [/COLOR]
-
I nie dawałaś, skoro pynio taki zafrasowany! Sama wcinałaś - te waniliowe - przyznaj się! :)
-
Koty z HELU a może hell'u? czyli wakacyjne horrory
Nutusia replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
Uuuu Marta, zapunktowałaś! :) Ryszard wspaniały jest! A moje jasnowidzenie mi podpowiada, że Yumi będzie szczęśliwa w nowym domu i że Ryśko też takowy wreszcie znajdzie... Chyba sobie sprawię szklaną kulę! :) -
Ruda,długowłosych gromada czyli jak mi na łeb pada....
Nutusia replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
No pięknie się spisałaś "Kocia Mamo"! :) Same dobre wieści! A ja wczoraj w lecznicy widziałam ludzi z kotem podobnym do Morki. Normalnie wypchana zabawka! Żadnego kontenerka, szeleczek, smyczki... tylko kocyk. A gdy pani płaciła i czekała na wydruk, kot leżał na ladzie recepcji i gdyby nie to, że czasami zamrugał, byłam gotowa uwierzyć, że to.. atrapa! Nawet Lili nie zwróciła na niego uwagi! :) -
Kajak szcześciarz:) zagarnął pomarańczowy na własność :)
Nutusia replied to Tora&Faro's topic in Już w nowym domu
Pewnie, że się różni! Tyle, że nie zawsze na korzyść... rasowych! :) Ale z Kajaka, naprawdę przystojny gość jest! -
[COLOR=purple]Malagos, dziękuję, wzruszyłam się... A Tatankas rzeczywiście powinna wystartować w konkursie foto. Zawsze uważałam, że dziecko i pies to podstawa wychowania jednego i drugiego!:evil_lol: A teraz co doktor... Na widok zdjęcia powiedział tylko "ojojoj"... No to ja w skrócie opowiadam historię (ja, w skrócie!!!!:diabloti:). No i kończę, że zdaniem naszego Doktora potrzebna operacja. "Niezbędna" wtrącił dr Wiśniewski. Jedyna różnica w diagnozie, a właściwie w sposobie postępowania medycznego jest taka, że nasz Doktor chciał usunąć główkę kości udowej tylko lewej, a z prawej przeciąć mięsień i odnerwić staw, a dr Wiśniewski twierdzi, że raczej za jakiś czas będzie potrzebna druga operacja i usunięcie główki kości udowej prawej łapiny - to na podstawie zdjęcia. Natomiast po obmacaniu wijącego się jak wąż boa Lilucha stwierdził, że prawa strona jest o wiele lepsza "namacalnie" niż na zdjęciu, bo jest potężnie i silnie umięśniona, więc jest czym trzymać całość w ryzach. Powiedział, że najpierw się trzeba zająć lewą stroną, zrehabilitować i jak już lewa strona podejmie pracę w 100%, ponownie się przyjrzeć prawej stronie. Operacja powinna być przeprowadzona w miarę szybko, ale dr powiedział, żebym najpierw zadbała o swoją dysplazję, a jak wrócę wzięła się za psa. :razz: Tym bardziej, że do rehabilitacji przydałaby się bardziej sprzyjająca aura... Jeśli chodzi o opiekę pooperacyjną powiedział, że wystarczy kilka dni ciągłej obecności któregoś z nas w domu. Potem, do 4-6 tygodni Lili może tę łapkę oszczędzać, nie będzie na niej stawać, ale podpierać się jedynie, a potem z dnia na dzień będzie coraz lepiej. Jeśli chodzi o rehabilitację, to ćwiczeniem podstawowym będzie... chodzenie. Jak najwięcej chodzić, ewentualnie truchtać. Nie biegać, nie skakać :shake: No i gdy tylko aura pozwoli, jak najwięcej pływać! U nas jest gdzie pływać, ale dopiero jak jezioro rozmarznie :-( Proces pełnej regeneracji po takim zabiegu trwa książkowo ok. pół roku i wtedy można myśleć o operacji drugiej strony. W przypadku Lili okres ten będzie można ewentualnie skrócić, bo jak określił pan doktor Lilcia jest drobniutka, filigranowa i masowo mało bokserza :eviltong: Właśnie masy trzeba najbardziej pilnować. To znaczy może trochę jeszcze tej masy nabrać (i z pewnością nabierze), ale musi to być przede wszystkim masa mięśniowa, a nie tłuszczowa, bo im silniejsze mięśnie, tym lepiej cały Liluchowy kościec będzie się trzymał kupy. Dr Wiśniewski również ocenił wiek Lili na góra rok, ale określił ją jako... dorosłą (z tym, że głowy nie badał :evil_lol:). Liluch jak to Liluch - wycałowała pana doktora jak szalona, po czym wywaliła się kółkami do góry. Pan doktor wielce się zdziwił, że Lili szuka domu, bo zrozumiał, że... ma już dom. "Ona taka słodka jest, niech ją pani zostawi - będzie pani z niej miała pociechę". Od komentarzy się powstrzymam... Jeśli chodzi o rokowania na przyszłość, dr Wiśniewski twierdzi, że przy rygorystycznym utrzymywaniu właściwej wagi powinna funkcjonować normalnie. Spondyloza raczej jej nie grozi, m.in. właśnie dzięki temu, że jest taka drobniutka. W czwartek jedziemy z Dorotką na sterylkę (i chyba z Krechą, jeśli się zakwalifikuje), to jeszcze podpytamy naszego Doktora, a nawet pewnie wstępnie się umówimy na operację w połowie lutego. Jutro też będę dzwonić do Doktora naszego, bo trochę mnie niepokoi, że Dorcia tak słabo tyje. Ostatnio 2 razy kupa była taka luźniejsza (mam schizę na punkcie tarczycy i trzustki). Z drugiej strony, widząc ją codziennie, trudno mi ocenić na ile boczki się zaokrągliły. Apetyt ma teraz bardzo dobry, uskutecznia dziadowanie przy stole (niestety, w naszym domu całkowicie bezskuteczne), humorek dopisuje, więc czuje się dobrze. Zobaczymy co pokażą wyniki krwi. No, to tak w skrócie relację zdałam!:evil_lol: Miłego dnia życzymy i idziemy na śnieg. Aha, zrobiłam zdjęcie zdjęciu rtg - wieczorem prześlę którejś "zdolnej" Ciotce :eviltong: [/COLOR]
-
KIRA ODESZŁA-nie mogę w to uwierzyć :(:(:(
Nutusia replied to tatankas's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kciuki zaciśnięte, a intuicja podpowiada, że wreszcie będzie dobrze! :) -
[quote name='Asiaczek']Chyba wzoraj był "dobry" dzień dla naszych psiaków. Nie wiem, czy to ciśnienie czy jakies inne fluidy z kosmosu...[/QUOTE] A u nas odwrotnie - prawdziwie DOBRY dzień! Żadnego, nawet najmniejszego bałaganu i zniszczeń! Jakby wiedziały, że nie będę mała czasu, bo tylko wpadłam do domu, chwyciłam Lilcię i pognałam z powrotem do Wwy na wizytę do ortopedy. Ale... nie chcę ich tu za bardzo chwalić, bo... wiadomo :)
-
Wyjątkowy wspaniały Wiśnia zamieszkał w swoim domu :))))
Nutusia replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
Żeby tylko ten ktoś miał ze sobą parówki... Ale fakt - na wieść o adresówce jakoś taki większy optymizm człowieka ogarnia... -
Śpijcie, śpijcie - kolorowych snów! :) Pawełek to prawdziwy twardziel jest, a do tego boksio, więc nawet jeśli trochę boli, to szaleństwo krew w żyłach rozpala. :) Nasza Lili ma to samo - oba biodra zupełnie nie na swoim miejscu, a zatrzymać ją trudno. Też ją czeka operacja i już się martwię jak zdołam jej temperament okiełznać... Wszystkiego dobrego życzymy!
-
Wyjątkowy wspaniały Wiśnia zamieszkał w swoim domu :))))
Nutusia replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
Jejciu, pamiętam go - czytałam jego wątek :( Co za plaga z tymi zaginięciami teraz, no!... Białołęka to całkowicie nie moje rejony :( -
TITO - zagłodzony bokser - pilnie DT - WARSZAWA
Nutusia replied to Marlena:)'s topic in Już w nowym domu
[quote name='Kapsel']Rozmawiałam z Germaine, ma goracy telefon, kombinujemy na całego :shake:[/QUOTE] Kombinuj dziewczyno, nim.. - jak w piosence! :) W tym przypadku kombinatorstwo baaaaaardzo pożądane jest! -
TITO - zagłodzony bokser - pilnie DT - WARSZAWA
Nutusia replied to Marlena:)'s topic in Już w nowym domu
Nic tylko usiąść i zawyć :( Tito, matołku, gdybyś zechciał odstąpić od zasady mordowania konkurencji, miałbyś większe szanse, chłopaku! -
:( Biduś malutki... Kra, zdrowiej, bo ten wątek baaaardzo stracił na atrakcyjności :)
-
Wyjątkowy wspaniały Wiśnia zamieszkał w swoim domu :))))
Nutusia replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
Myśl, myśl, bo ponoć myślenie ma ogroooomną przyszłość! :) -
[quote name='ulvhedinn']U nas chwilowo same "drobiazgi"- klawiatura, torba z ciastkami, keczup....[/QUOTE] Kraksunia, szkodnikowa wena Cię opuściła, czy co?... :) A tak na poważnie, jak ona się czuje, bo ostatnio miała jakieś problemy ze zdrówkiem?
-
Już dawno zasłużył na taki dom. Ares jest w domu z marzeń :)
Nutusia replied to gusia0106's topic in Już w nowym domu
Jeju... nareszcie! Gusia - JESTEŚ WIELKA!!!!! Już wiem dlaczego dziś świeci słońce! :) -
Wyjątkowy wspaniały Wiśnia zamieszkał w swoim domu :))))
Nutusia replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
Jeśli to w jakikolwiek sposób Was "urządza", mogę ją przetrzymać, ale dosłownie kilka dni tylko, bo w przyszły czwartek, 13 stycznia o 19-tej Dorcia ma sterylkę i będzie mi bardzo trudno odseparować ją od szalejących jak zające w kapuście Lili i Kreski... Może być też tak, że Doktor podejmie decyzję, że i Kresia może być ciachnięta, wtedy będę miała 2 psy po operacji i 4-mies. szczeniorek byłby nie lada kłopotem w tym zestawie... -
[COLOR=purple]Ewuś, dzięki Kochana! Super sunieczkę zawsze zdążysz poznać, a połączenie Twojego chorego kolana z energią Lilki mogłoby się okazać niezbyt bezpieczną mieszanką :) Urlop też Ci się przyda jeszcze, więc nie ma o czym mówić. Najgorzej byłoby, gdyby nie było żadnego wyjścia i wizyta nie mogłaby dojść do skutku. A tak ucięłam sobie wczoraj przemiłą pogawędkę z nieocenioną Jola_li (bardzo Ci Jolu dziękuję). A pomoże mi Ula lub sąsiadka Kasia i już. Tym bardziej, że łaskawie nie ma śnieżycy, gołoledzi i innego zimowego świństwa. A jutro jest wolny dzień, więc damy radę! Teraz tylko trzeba trzymać kciuki, żeby dr Wiśniewski miał dla nas jak najbardziej pozytywne wieści...[/COLOR]
-
[COLOR=purple]Aha, zapomniałam napisać, że prawdopodobnie wczoraj w TV jednak był jakiś dobry film! W dodatku musiał być do płaczu, bo zużyte zostało całe kartonowe pudełko chusteczek higienicznych! :evil_lol: A po sugestii eloise, to chyba koty na przesłuchanie wezmę, bo się wylegują (co prawda już nie w koszyczku :roll:), a po domu może... myszy harcują!...;)[/COLOR]
-
[quote name='Jasza']...to dobrze, że nie miałaś wtedy Dorci i Lili - bo program by zjadły i co byś tłumaczyła?:diabloti:[/QUOTE] [COLOR=purple]Wtedy to raczej ja bym się musiała tłumaczyć! :) W dodatku po francusku, Muzułmaninowi, który oględnie mówiąc do młodej kobiety o blond włosach miał szacunek znikomy... [/COLOR]