Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. O rety, Skowronku... :( Wierzę, że przylecisz do nas już wiosną. Kava, przytulam Cię mocno, Dzielna, Wrażliwa Kobieto! Dzięki Tobie Skowroneczek jeszcze sobie trochę radośnie pofruwał i pośpiewał - bez Ciebie dawno by już jej nie było.
  2. Dziewczyneczki - już napisałam PW do Akuchy - w schronie w Częstochowie jest bulwinek na kwarantannie do 22-go. Oddany po śmierci właściciela. Jeszcze nie wiem czy to chłopak czy panienka (chyba chłopanio), jakiej maści i w jakim wieku, ale się dowiem. A Wy zaczynajcie... kombinować :) bo czasu mało...
  3. E tam dziwnie - jak zwykle uroczo i subtelnie! :)
  4. O mamusiu, z tym prowadzeniem na smyczy to jakoś tak.... nieuzasadnionym optymizmem powiało! :) A tak na poważnie, to jakoś sobie zupełnie nie potrafię wyobrazić ciągu dalszego opcji, że przychodzisz, a tu Lenka miota się w klatce...
  5. [COLOR=purple]Tatankas - i tu również Ci serdecznie podziękuję ze uwzględnienie Lilucha w Twoim bazarku. Ja też mam sporo fantów i jak tylko wrócę (wyjeżdżam w poniedziałek 24-go rano i wracam 13-go lutego wieczorem), będę musiała z kimś wejść w bazarkową spółkę, bo sama wystawić nie umiem :( Finanse jeszcze mamy, ale się kurczą, a na operację Lili potrzeba będzie ok. 700 zł na początek. Dlatego na razie nie zamawiamy karmy, tylko gotujemy, bo wychodzi sporo taniej (i smaczniej :)). Musimy trzymać żelazną rezerwę - operacja jest absolutnym priorytetem! A dziewuszki mają się bardzo dobrze. Dziś rano Krecha z Lili uprawiały swoje rytualne już biegi wokół komina. Dorcia też się włącza do zabawy. Jedzą ładnie, z apetytem. Kupale Dorotki ładne :) W sobotę jeszcze sporo odpoczywały, bo i pogoda była "pod psem", ale już wczoraj chętniej wychodziły do ogrodu (oczywiście najchętniej Kreśka i Lili, bo to burki podwórzowe są dwa! :)). Lili wychodzi, staje pośrodku trawnika i szczeka ostrzegawczo: "ja tu pilnuję, no!" Dorotka wychodzi jak już musi, albo ewentualnie do towarzystwa ze Sławkiem po węgiel :) Ogród mamy praktycznie pod wodą - przed tarasem prawdziwe jezioro :( Błoto masakryczne, a co za tym idzie ilość piachu w łóżku, na kanapach, fotelach i na podłodze powoli dochodzi do normy afrykańskiej pustyni, a co najmniej nadbałtyckiej plaży! :) Mam tylko nadzieję, że dziś pod naszą nieobecność panienki się nie porozbierają z fraczków! Porządnie pozaciskałam kokardki na troczkach - oby skutecznie!... [/COLOR]
  6. Biedny Loruś - zawsze mu Murka jakieś cwaniary dokwateruje, które jak nie parówki, to kosteczki mu podprowadzają! Od początku tak było! Lorek, oprotestuj to, mówię Ci! Okop się, oflaguj i co najmniej focha strzel! :)
  7. No sama przyznaj - czy cokolwiek jest jeszcze w stanie Cię zdziwić?...:) A swoją drogą to rzeczywiście mało sprytnie - ogłosić psa i nie odbierać telefonu, czyli zmarnować miejsce ogłoszeniowe po prostu :(
  8. Bardzo słuszna decyzja! Miło poczytać relacje odpowiedzialnych, świadomych opiekunów, którzy chcą dobra psa, a przy okazji... swojego :) Teraz możesz się więc skupić na egzaminach, które z pewnością zdasz śpiewająco, jeśli podchodzisz do nich z taką samą powagą jak do miśkowych "problemów" :) Trzymam kciuki za całokształt!
  9. Bo się nie znają! :) Ale jak już się ktoś pozna, to będzie miał ogara, że ho ho!
  10. Na niektórych zdjęciach Eminencja jest podobna do... ogara! :) Ale ja się nie znam!... :)
  11. Z tego co wiem, Neigh nie ma w Polsce do środy. Potem jest wyjechana do niedzieli, 24-go, ale już w Polsce, więc pewnie można dzwonić :)
  12. [COLOR=purple]Nie dobijaj mnie, proszę! Zresztą jak tylko wrócę, to pewnikiem załatwisz mi jakąś "pocieszankę"[/COLOR] :)
  13. O matko, nieuchronnie zbliża się godzina "W" :)
  14. Moi rodzice, jak młode małżeństwo mieli białe myszki. I kiedyś, po mocno zakrapianej imprezie, mama wypuściła je na... stół! Żaden z gości się nie przyznał, że widział! :)
  15. Re-we-la-cja! :) Szczęśliwego, spokojnego życia, Marlgolciu! A może ten łódzki domek zapsić innym margolciopodobnym bidusiem?... Szkoda marnować szansę :)
  16. O matulu, ile na małego stworka spadło złego! :( Jak to dobrze, że akcja "odbioru" została przeprowadzona tak sprawnie (jeszcze raz wielkie dzięki Akucha za rozpuszczenie wici!). Rozumiem, że stawy muszą być mocne i zdrowe, ale jeśli o mnie chodzi, czarne uszko mogłoby pozostać... klapnięte! :) Zdrówka życzymy Xeróweczko!
  17. [COLOR=purple]A ja nic nie będę mówić, a już na pewno nie będę chwalić, bo jak raz pochwaliłam, to same wiecie jak było... :) Na razie opatrunki zdjęte, bo to one najbardziej "przeszkadzały". Prawdopodobnie z powodu plastrów, pod którymi swędziała skóra. Humorki baaardzo dopisują, już pojawiły się zabawowe szaleństwa. Apetyciki też całkiem, całkiem wilcze, więc gdyby nie fraczki, nikt by nie poznał, że panny dopiero co przeszły taki poważny zabieg. Wyspałam się już za wszystkie czasy, na głowie jeszcze wczoraj czułam "obręcz", ale dziś jest OK. W czwartek jedziemy do Doktora z Dorcia na ostatnią inspekcję i ostatnie uzupełnienia w książeczce. Najprawdopodobniej Dorcia w piątek pojedzie do nowego domku jeszcze ze szwami, bo Doktor mówi, że lepiej 3 dni za późno niż 1 dzień za wcześnie zdejmować. Gdyby się jednak okazało, że zagoiło się jak na przysłowiowym psie, w piątek wieczorem, przed wyprawą do domku, podjedziemy do Doktora i psiątko rozprujemy :) Krecha, z powodu swych zapędów akrobatycznych odczeka swoje 12 dni bez żadnej taryfy ulgowej :) [/COLOR]
  18. Wielka szkoda Pani Lucyno! Może do czwartku zmieni Pani zdanie, bardzo chcę w to wierzyć. W razie czego podeślę Pani wątki "przypadków", o których pisałam - sama się Pani przekona jak bardzo warto robić swoje... :)
  19. [COLOR=purple]Ale nasz Doktor w piątki rano przyjmuje w lecznicy, w której ma salę operacyjną, a wieczorem w drugiej, takiej bez "zaplecza". Więc i tak by trzeba brać urlop na piątek i tak. A skoro już brać to po to, żeby jeden dzień dłużej mieć oko na rekonwalescentów ;) Damy radę, a bo to pierwsza zarwana noc w życiu?... W dodatku tym razem nawet bez... kaca :evil_lol: (choć łeb mnie na...a jak po niezłej balandze[/COLOR]:shake:)
  20. W razie czego dzwońcie do mnie, bo jak wrócę do domu, to muszę się moimi rudzielcami zająć i nie będę włączać kompa. Poza tym tak mnie łeb na...a, że jak tylko sprawdzę, że wszystko OK i się poprzytulamy, to się chyba walnę spać na trochę. U Doktora będziemy jutro z rana, jakby co...
  21. Ewa, to ja jestem dziś niewyspana! Byłam na wątku i jako żywo widziałam... królika!!!!! :)
  22. Dzień doberek, przyszłam obaczyć na oczy własne o istnieniu jakiego ciudaka uprzejmie doniosłam do Akuchy :) Ech, warto było jak nie wiem co! Dzięki dziewczyny!!!!!!!!
  23. A ja tradycyjnie proszę Ronję o tok myślowy, który doprowadził do "Spedejki" :)
  24. Ja tylko dorzucę, szczególnie jeśli Pani Lucyna to czyta, dwa przypadki, które dotyczą mnie bezpośrednio. Na jednym forum (baaaardzo podobnym do Dogo) zostałam olana, spuszczona na drzewo, odprawiona z kwitkiem, skreślona bądź też potraktowana odmownie (*niepotrzebne skreślić) jako osoba niewiarygodna, nieodpowiedzialna, podła oszustka, szkalująca towarzystwo wzajemnej adoracji panujące niepodzielnie na owym forum. Na koniec jedna z "zasłużonych" na rzecz ratowania psów" uczestniczka forum oficjalnie zabroniła schronisku wydania mi jakiegokolwiek psa. No i - Pani Lucyno - gdybym się wtedy przejęła, wzięła do siebie, obraziła i nie wiem co jeszcze (choć nie ukrywam, że bardzo to przeżyłam), dziś nie byłoby mnie tu, gdzie jestem, nie przeżyłabym tego, co przeżyłam, a wraz ze mną kolejne psy. A drugi przypadek to dom, za który ja i kilka osób ogólnie uważanych za wiarygodne na tym forum położyłoby głowę na pieńku kata, który po adopcji psa został potraktowany przez "przejmujące się niezwykle losem psa" uczestniczki forum podobnie jak Pani. W tym akurat przypadku dom olał, zlekceważył, pominął, zignorował (*niepotrzebne skreślić) forum Dogomania i pomaga inaczej, ale się nie poddał. Tak więc Pani Lucyno - po prostu - nie warto brać poważnie i do siebie wszystkiego , co ludziom przyjdzie do głowy napisać, o co Panią oskarżyć, co Pani zarzucić, a za co wychwalać Panią pod niebiosa. Warto po prostu... móc sobie samemu spojrzeć w oczy i w serce, zrobić rachunek sumienia, a potem już tylko... robić to, co uważa Pani za stosowne i słuszne.
×
×
  • Create New...