Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Szerokiej i bezpiecznej drogi do DOMU, Czarny Ali-Babo!
  2. E, jak sterylka to już po strachu! Jutro będzie śmigać jak gdyby nigdy nic :)
  3. Nie dałabyś rady nikogo skrzywdzić... Miotamy się, odgrażamy, a tak naprawdę gdybyśmy mogły, wątpię czy potrafiłybyśmy skrzywdzić człowieka. Tak jak nie potrafimy skrzywdzić psa czy kota. Za to kary powinny być wymierzane i przede wszystkim egzekwowane. Jeśli regułka "niska szkodliwość społeczna czynu" nadal będzie miała zastosowanie przy bestialskim traktowaniu zwierząt, rzeczywiście tylko ciche komanda linczowe będą mogły coś zmienić. Tylko z naborem do nich może być problem :)
  4. Zaglądam nieustająco i czekam aż Sisi, nauczona fruwania u Ronji i Bartka, odleci do super domku! :)
  5. Może i poszliśmy po bandzie, ale przynajmniej uniknęliśmy drugiej narkozy. Tym bardziej, że wciąż nie jest pewne czy za kilka miesięcy nie będzie konieczna operacja drugiego biodra :( Lilcia czuje się całkiem, całkiem jak na takie "nieszczęście". Najważniejsze, że wstała, zjadła i udało jej się zrobić 2 kupencje! :) Rano wpuściłam jej przez wenflon środek przeciwbólowy i teraz odpoczywa pod kocykiem. Olivethko, myślę, że możesz spróbować podać Lence coś do jedzenia, jeśli będzie chciała. Nasz Doktor zezwolił na karmienie już rano (operacja skończyła się o 20.30) i Lilcia bardzo chętnie z tego skorzystała :) Tyle tylko, żeby jedzonko było w miarę płynne i ciepłe. No, chyba, że była to jakaś operacja związana z przewodem pokarmowym...
  6. [COLOR=purple]To jest jednak niesamowite, żeby pies tracił dom z powodu ucieczek! Przecież na ogrodzeniu można zainstalować urządzenie przewodzące prąd - taki elektryczny pastuch dla psów. Nie kosztuje majątku i rozwiązuje sprawę szybko i skutecznie! Nad lękiem separacyjnym też można pracować - kilka wizyt psichologa to też nie jest kosmiczny koszt jak dla przyjaciela. Ech, nie rozumiem ludzi :( A my już po! :multi: Lilcik wczoraj zanim padł po głupim jasiu jeszcze zdążył wycałować wszystkich w poczekalni, a potem Pana Doktora i jego asystentkę Martę :evil_lol: Operacja trwała 2 godziny. Jeśli chodzi o sterylkę, to sprawa była prosta i szybka. Wygląda na to, że Lilcik nie miał jeszcze cieczki (co dziwne, bo z obliczeń specjalistów wynika, że ma teraz jakieś co najmniej 15-16 miesięcy! Jak to się Doktor wyraził "macica jak u kota" :diabloti: Z bioderkiem gorzej. Główka, która kiedyś była okrągła, na skutek poruszania się gdzie popadnie, była praktycznie kwadratowa i słabe było do niej dojście. Ale wszystko się udało, co było widać na zdjęciu RTG wykonanym po zabiegu. Prawe bioderko też niestety pozostawia sporo do życzenia, ale na razie nie dramatyzujemy tylko czekamy aż to naprawione w pełni podejmie pracę. Pani Doktor nie mogła się nadziwić, bo jak już było po wszystkim i weszłam do gabinetu, na dźwięk mojego głosu Lili zaczęła merdać ogonkiem! Pies pocięty wszerz i wzdłuż, jeszcze miała rurkę do intubacji w pysiu, a jednak mnie rozpoznała! :loveu: Po powrocie do domu też na każdy mój ruch czy słowo od razu ogonek uderzał o posłanie. Noc w sumie minęła spokojnie. Spałyśmy razem (choć w moim wypadku to nie to słowo :razz:). Błogosławię dzień, w którym nabyłam w Ikei kanapy, które przy rozłożeniu tworzą materac bezpośrednio na podłodze. Już je miałam wyrzucić i całe szczęście, że tego nie zrobiłam, bo teraz jedna z nich jest świetnym łóżkiem po zabiegowym. :evil_lol: W nocy Lilcia nie chciała pić, parę razy usiłowała wstać, ale jej się to nie udawało i tylko odrobinę zmieniała pozycję. Niestety, pomimo podkładu zasikała łóżko, więc o 3 nad ranem wstawiałam pranie. :cool3: Nad ranem, gdy już się zrobiło jasno, coraz częściej podnosiła łepeczek i kazała się głaskać. Nawet się trochę z Kreśką popodgryzały (oczywiście Lilcia na leżąco i pod moją kontrolą). Na dźwięk budzika zrobiło się ogólne poruszenie, towarzystwo ruszyło do kuchni i Lili też! :multi: Chorą łapcię na razie trzyma w górze (może to i lepiej). Napiła się sporo świeżej ciepłej wody i... z wielkim apetytem wcięła całkiem pokaźne śniadanie złożone z kurczaka z rosołkiem, ryżem i marchewką. Wyszła z Pańciem na przechadzkę, zrobiła siusiu i dwie kupencje - oczywiście na stojąco, bo jak tu kucnąć jak wszystko boli :shake: Wpuściłam przez wenflon środek przeciwbólowy. Położyła się, przykryłam ją kocykiem i teraz odpoczywa pod czujnym okiem Pańcia. Wieczorem wpuszczę jeszcze antybiotyk, a jutro po południu jedziemy na wizytę kontrolną. Gdybyśmy zauważyli, że bardzo ja boli, mamy podać apap. Jutro też zabierzemy na przegląd Frankę, która jest fiśnięta, bo... siada lub kładzie się na Lili! :mad: Przez pół nocy ją przesuwałam i układałam w innym miejscu! Rano w końcu ułożyła się tak, że dotykała paszczą do lilkowego łepeczka. Ulżyło mi, że już mamy tę operację za sobą. Szwy i rany powierzchowne będą się goiły przez 2 tygodnie, a włóknienie kości do miesiąca i w tym czasie trzeba jej ograniczać ruch. Halo, jest ktoś chętny wziąć Kreśkę na DT do 15 kwietnia?...;) [/COLOR]
  7. A jaka grzeczna! Już widzę moje potwory jak grzecznie w wannie stoją!!!!! :) Kiedy Ola idzie na wizytę PA - wiadomo coś?...
  8. Zapytam bokseromaniaczki. Mają zakładkę "w zaprzyjaźnionych DT", więc może zdjęcie i krótki opis zamieszczą. Dam znać po weekendzie - może wtedy już będą fajne zdjęcia :)
  9. Widocznie Dorcia jest kwiatolubna i dlatego nie "zagospodarowała" worka z ziemią. :) Tylko może na wszelki wypadek nie przesadzaj tych kwiatków przy niej, bo jeśli stwierdzi, że zrobiłaś coś nie tak... strach się bać! :)
  10. Na co Lenka była operowana?... Widzę, że obie wczoraj palce gryzłyśmy, bo nasza Lili miała zabieg usunięcia główki kości udowej i sterylkę za jednym zamachem. Spałyśmy razem, choć jeśli o mnie chodzi, to za dużo powiedziane :) Dokitory się nadziwić nie mogli, bo jeszcze nieprzytomna, pocięta wszerz i wzdłuż, a na dźwięk mojego głosu zaczęła merdać ogonkiem :) Dziś rano już dużo lepiej, napiła się, zjadła, była na przechadzce i teraz odpoczywa pod okiem pańcia. Z Lenką też na pewno wszystko będzie dobrze. Na obu pannach zagoi się jak... na psie :) Niech biorą przykład z dzielnej Agusiuśki! :)
  11. On była posprzątana po ludzku, a to się nie liczy :)
  12. Wszystkie psie ryjki mają w oczach to samo pytanie: "Dlaczego on, a nie my!?!?!?!? W dodatku jemu wolno wchodzić tam, gdzie nam nie pozwalają! Człowieku, dlaczego masz tylko dwie ręce?..." Ech, cudaki i tyle. A Kaluchny jest mędrek i spryciarz - tylko dobrze się maskuje :)
  13. Roland_De! DZIĘ-KU-JE-MY!!!!! Lupus to jednak jest szczęściarz, nie ma co! :) Już wpisuję Twoją deklarację do pierwszego postu. Numer konta do wpłat jest w pierwszym poście.
  14. Budyń, chłopaku, jak to dobrze, że Ty pisać umiesz!!!! :multi: Smacznego! Tylko uważaj, żeby za jakiś czas Twoja Pani nie napisała o Twoim brzuszku tego, co Ty o jej!!!! ;) Bo wtedy masz jak w banku, ze Ciocia Gusia zaleci 8 km x 2 :diabloti:
  15. Tak jest - teraz zaciskami, nie puszczamy i cichaczem plecaczek pakujemy :)
  16. [quote name='gusia0106'] Jakiś baran powiedział mojej pani, że powinienem jeść tylko raz dziennie!!! - niech ten specjalista od siedmiu boleści sam je raz dziennie. Kochana Ago, dom, w którym mieszkam jest świetny, tylko coś nie pojmuję tych dwóch sierściuchów, które z nami mieszkają. P.S.3 Moja pani zarejestrowała się na na dogomanii i chciała napisać, że Budyń już ma dom, ale nie wiem czy jej wyszło, bo to tępol straszny jeśli chodzi o technologię zaawansowaną.[/QUOTE] Gusia - Baranie!:lol: To, że Ty się odchudzasz (z kości na ości) nie oznacza, że Budyń też ma zostać poddany zniknięciu! :razz: Pozwól na drugą michę kaszy z żeberkami....:eviltong: Wiesz co Budyń, Ty zagadaj z tą swoją fajną Pańcią, niech Ci wezmą do towarzystwa psa - zawsze to będzie łatwiej żyć tak "dwa na dwa na dwa" :evil_lol: A po ostatnim stwierdzeniu wyżej zacytowanym to ja Budyniową KOCHAM MIŁOŚCIOM WIELKOM!!!! I łączę się z nią na ewidentnie tych samych falach! [B]:loveu: [/B]
  17. Z niej to taki trochę zajączek jest. Od razu sobie przypomniałam, jak mój dziś dorosły już Synuś śpiewał na całe gardło piosenkę o Zającu Poziomce, a że nie mógł wymówić śpiewał "to ja - zając Ziomka" :) I tak sobie pomyślałam, że szarusia z lasu mogłaby mieć na imię Poziomka właśnie! :)
  18. Jeśli jest w przytulisku prowadzonym przez weta - trzeba ją stamtąd jak najszybciej zabierać... :(
  19. [COLOR=purple]Zapraszamy najserdeczniej! W Lilci trudno się nie zakochać - fakt... :) Prawdziwa gwiazda z tej naszej Lili Marlene............ [/COLOR]
  20. Wysłałam Ci w sms-ie adres mailowy dziewczyny, która może sprawdzić domek. Trzeba jej będzie też napisać dwa słowa o Kajci oraz wskazać na co najbardziej musi zwrócić uwagę. A potem to już tylko... trzymać kciuki!!!! :)
  21. Rozmawiałam z osobą, która nawet dziś może sprawdzić domek dla Kajusi. Mało tego, jeśli domek okaże się "rokujący" :), może Małą zabrać do Bydgoszczy w sobotę, 19-go - będzie trzeba ja tylko podrzucić do CH Targówek albo na wylotówkę na Gdańsk. Napisałam PW do Tripti :)
  22. Da radę chłopak! Nie takie "nieszczęścia" dzielnie zniósł - teraz ma już z górki :)
  23. Lenka - Fatamorgana!!!! :) Głupol uparty, no!
  24. [COLOR=purple]Same się tak usadziły :) Przy czym Frania patrzy spode łba czy nie każę jej z powrotem do ogrodu wychodzić :razz: A Liluch jak koślawo siedzi :( Kto to widział, żeby bokser na boczku siedział! No ale cóż - jaki bokser, taki siad :evil_lol: Doktor dziś naprawi i będzie git - tak?... Lilciuch mi się zawsze taki malutki wydawał. I chudziutki. A przy France to po prostu... herod-baba!!!!!:crazyeye:[/COLOR]
×
×
  • Create New...