-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
Jaszeńko - byłoby super! Nieważne, że porysowany. Może być nawet przedpotopowy, byle działał! Ja też mam jakiś aparat, ale 30 zł trzeba zapłacić za zdjęcie simloka. Lepiej byłoby za te pieniążki kupić coś pożytecznego... Może od razu podam Ci adres, gdzie ci ludzie teraz mieszkają, co? Bo po co wysyłać 2 razy i dorabiać pocztę polską? ;)
-
Tula, potem Szakira, a teraz szczęśliwa Kora w swoim domu na zawsze!
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Dziewczyneczki, nie ma któraś na zbyciu byle jakiego aparatu tel, żeby się do karty Orange nadawał? Wraz ze znajomym staramy się pomóc byłym właścicielom Tulci. Zorganizowaliśmy im dach nad głową na razie, wysyłamy jakieś marne datki, organizujemy pomoc rzeczową. Gdyby któraś miała na zbyciu taki aparat (z ładowarką) - byle tylko można było dzwonić, odbierać i sms-y wysyłać... to bardzo się polecam. Potrzebne też będą ubrania cieplejsze, pościel, ręczniki, buty, żywność. Obecnie ci ludzie mieszkają niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego (gdyby ktoś był z okolic), bo paczek ciężkich nie bardzo się pewnie opłaca wysyłać. Lepiej byłoby zrobić punkt zbiorczy i zawieźć wszystko na raz. U siebie będę taki punkt organizować (Wwa i okolice). Przydadzą się też niewielkie kwoty pieniędzy, doładowanie telefonu, żarówki energooszczędne... Kobieta jest na wózku (nie ma nogi), pan jest młody, zdrowy i silny, więc mam nadzieję, że niedługo znajdzie jakąś pracę. Na razie brniemy przez meandry nieżyciowych i nieustępliwych urzędów... Ludzie nie mają na kopertę i znaczek, cholera jasna, a jedna pani urzędniczka dziś p. Krzysiowi oznajmiła, że jeśli się chce przerejestrować do innego urzędu pracy, musi OSOBIŚCIE pojechać do Bydgoszczy (400 km!!!!!). Zadzwoniłam do tego urzędu i naprawdę mocno się hamowałam, żeby sprawę załatwić polubownie. Zapytała mnie kim jestem dla niego, a gdy powiedziałam, że całkiem obcą osobą (w życiu go na oczy nie widziałam), zaczęła coś smęcić o ochronie danych osobowych. Nie mogła pojąć, że obcy człowiek chce pomóc drugiemu człowiekowi tylko dlatego, że jest... człowiekiem :-( -
Kulfon, czyli dzieciak na diecie KFC - SZCZĘŚLIWY W SWOIM DOMU!
Nutusia replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
O rety - teraz ja nie kumam o jakim psiaku mowa... ;) -
Kulfon, czyli dzieciak na diecie KFC - SZCZĘŚLIWY W SWOIM DOMU!
Nutusia replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Do Łodzi ode mnie - jakby nie jechać - 2 godziny drogi. Z Warszawy trzeba dodać co najmniej trzecią... -
Dunia - MA DOM!! Najlepszy na świecie!!! Dziękujemy!!
Nutusia replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
O matko - może jednak warto sprawdzić ten kontakt krakowski... Ta podróż - szczególnie po zabiegu i znieczuleniu... taka długa... -
Nie wiadomo czy będzie chciała... Moja Nutka po sterylce najpierw całą noc spacerowała po mieszkaniu, a rano zażądała wyjścia na dwór i już. Mieszkaliśmy wtedy na 15 piętrze (co prawda z windą ;)), ale samego korytarza i potem chodnika, żeby dotrzeć na trawnik miała z pół kilometra... Podkłady się przydadzą, bo po znieczuleniu, psina nie czuje zwieraczy i moje wszystkie sterylkowce zsiusiały się pod siebie zanim znieczulenie ustąpiło - z wyjątkiem Luny, która się zawzięła i nie sikała ponad 2 doby!!!
-
Jonik - sierotka po Zuzce pojechał do nowego domu :)
Nutusia replied to mmd's topic in Już w nowym domu
Film jest prywatny i właściciel musi udzielić dostępu... ;) -
Joluś - doczytałam tego wiesiołka. Ja mam 150 kapsułek firmy GAL. Nie pamiętam ile kosztowało, ale zerknę na wątku Tosiny (to tak na przyszłość, bo te 100, które kupiłaś starczy na jakiś czas ;)) Myślę, że Pusię trzeba by było pokazać lekarzowi - niech ją zbada, osłucha, pozagląda tu i tam i orzeknie co, kiedy, w jakich odstępach i dlaczego.
-
Jonik - sierotka po Zuzce pojechał do nowego domu :)
Nutusia replied to mmd's topic in Już w nowym domu
No, tośmy sobie pogadały jak kopnięta z kopniętą! Nie ma to jak... porozumienie dusz! ;) -
Ciężko z czasem... Myślałam, żeby Kimciocha wysterylizować z ten czwartek i na piątek wziąć urlop, bo Misia do nas przyjeżdża. Ale w niedzielę będę odwozić Tomka do Wwy, bo wraca na studia do Łodzi i pomyślałam, że zadzwonię do tych ludzi i spytam czy mogę ich w niedzielę odwiedzić z Kimuszką, żeby się poznali. Jeśli się zgodzą, wtedy poczekam ze sterylką do następnego czwartku, dalej 10 dni do zdjęcia szwów i fru na Bemowo ;) Ale na razie doba za krótka, a spraw innych za dużo. Dziewczyneczki, nie ma któraś na zbyciu byle jakiego aparatu tel, żeby się do karty Orange nadawał? Pomagamy dwojgu bezdomnym ludziom. Zorganizowaliśmy im dach nad głową na razie, wysyłamy jakieś marne datki, organizujemy pomoc rzeczową. Gdyby któraś miała na zbyciu taki aparat (z ładowarką) - byle tylko można było dzwonić, odbierać i sms-y wysyłać... to bardzo się polecam. Potrzebne też będą ubrania cieplejsze, pościel, ręczniki, buty, żywność. Obecnie ci ludzie mieszkają niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego (gdyby ktoś był z okolic), bo paczek ciężkich nie bardzo się pewnie opłaca wysyłać. Lepiej byłoby zrobić punkt zbiorczy i zawieźć wszystko na raz. U siebie będę taki punkt organizować (Wwa i okolice). Przydadzą się też niewielkie kwoty pieniędzy, doładowanie telefonu, żarówki energooszczędne... Kobieta jest na wózku (nie ma nogi), pan jest młody, zdrowy i silny, więc mam nadzieję, że niedługo znajdzie jakąś pracę. Na razie brniemy przez meandry nieżyciowych i nieustępliwych urzędów... Ludzie nie mają na kopertę i znaczek, cholera jasna, a jedna pani urzędniczka dziś p. Krzysiowi oznajmiła, że jeśli się chce przerejestrować do innego urzędu pracy, musi OSOBIŚCIE pojechać do Bydgoszczy (400 km!!!!!). Zadzwoniłam do tego urzędu i naprawdę mocno się hamowałam, żeby sprawę załatwić polubownie. Zapytała mnie kim jestem dla niego, a gdy powiedziałam, że całkiem obcą osobą (w życiu go na oczy nie widziałam), zaczęła coś smęcić o ochronie danych osobowych. Nie mogła pojąć, że obcy człowiek chce pomóc drugiemu człowiekowi tylko dlatego, że jest... człowiekiem :(
-
Jonik - sierotka po Zuzce pojechał do nowego domu :)
Nutusia replied to mmd's topic in Już w nowym domu
Może od razu im to powiedz - zanim psa odeślą, bo ile można nieść kopniętą babę?!?!!?!? ;) W dodatku taką, co całą dobę potrafi nie spać!!!!!:evil_lol: -
Stawiam, że najpóźniej w poniedziałek będzie jak nowa! :) Kciukamy za dziewczynkę!
-
Kulfon, czyli dzieciak na diecie KFC - SZCZĘŚLIWY W SWOIM DOMU!
Nutusia replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Wpisałam prośbę o rozejrzenie się za hotelem dla starszego boksia, który na drugi dzień po dojechaniu do DS ugryzł panią przy odpinaniu smyczy. Psiak był wzięty prosto ze schronu. Nie jest agresywny, a dom - pomimo mojej wizyty i pozytywnej opinii - nie stanął na wysokości zadania :( Ale właśnie się dowiedziałam, że psiak znów przejechał pół Polski i wrócił do przytuliska, z którego został zabrany, więc szukanie hotelu w okolicach Wwy nie jest aktualne. Edytowałam post, ale Czorcik zdążyła przeczytać i skomentować ;) Jeśli przez telefon się zgodzili, to już połowa sukcesu. Teraz trzeba zrobić kolejne podejście do tematu przy okazji wizyty PA. Ale rzeczywiście najlepiej byłoby go ciachnąć od razu i już. Sunię też prędzej czy później wysterylizują - bo wykastrowany pies (szczególnie młody) potrafi się zachowywać w stosunku do suni w rui jak nie wykastrowany (włącznie ze sczepianiem się), a jedyną różnicą jest to, że dzieci z tego nie będzie. Jest to więc dość uciążliwe. I to też trzeba państwu uświadomić podczas wizyty... Edukacji nigdy dość ;) -
Kulfon, czyli dzieciak na diecie KFC - SZCZĘŚLIWY W SWOIM DOMU!
Nutusia replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Edytowałam post, bo pies wrócił do przytuliska, z którego został zabrany. Nie znam jeszcze szczegółów. Ugryzł naprawdę - pani pojechała do szpitala zakaźnego i tam się dowiedziała, że pies musi być na obserwacji przez 14 dni (pomimo zaświadczenia, że był szczepiony). Byłam na wizycie PA - to moja pierwsza porażka :( -
Kulfon, czyli dzieciak na diecie KFC - SZCZĘŚLIWY W SWOIM DOMU!
Nutusia replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Trzeba zacząć od wizyty. Ludzie są reformowalni, naprawdę. Ostatnio miałyśmy 2 przypadki, że udało się przekonać ludzi do kastracji racjonalnymi argumentami, które niekiedy po prostu nie przychodzą do głowy. Bo każdy sądzi, że to tylko krzywda dla psa. Udało mi się przekonać panią Rudiego (tu akurat było łatwiej, bo sprawa była przesądzona, ale pani miała wątpliwości), a Amidze udało się przekonać domek, który adoptował kilkumiesięcznego Luzika. Kastracja to nie tylko trywialne pozbawienie jajek przecież! ;) Kciuki za rozsądek trzymam w takim razie! :) -
Kociabando, a sklonować Norki&Betti byś nie umiała?... ;)
-
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
Nutusia replied to mari23's topic in Psy do adopcji
Dzięki za życiowe wieści - jak zwykle u Marysi. Buziaki przesyłamy z Mazowsza :) -
Czy w Kampinosie są wilki? Były! Lupus UDOMOWIONY!
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
A bo mi od blondynek wymyślali ;) -
Z tego co wiem, p. Agnieszka zgłosiła się z ranną ręką do szpitala zakaźnego i tam ją poinformowano, że pies musi przejść okres obserwacji, bo inaczej ona może mieć problemy z sanepidem. Zaraz napiszę do jednej dziewczyny w sprawie hotelu. P. Agnieszka mówiła, że mieszka tylko z córką - o żadnym TZ-cie nie było mowy. Dopóki nie wynajdą aparatu do prześwietlania ludzkiej pokręconej natury, wizyty PA nigdy nie będą do końca skuteczne :( Na moim mężu p. Agnieszka też zrobiła dobre wrażenie, a on jest raczej nieufny i łatwo mu kitu wcisnąć nie można. Jedyną naszą obawą było to, że Zefir jest brany prosto ze schroniska i nikt niczego o nim powiedzieć nie może. DT to jednak super wynalazek...
-
Dunia - MA DOM!! Najlepszy na świecie!!! Dziękujemy!!
Nutusia replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Też bym zadzwoniła - to akurat niewiele kosztuje... Przypomnij Jaszko jaka różnica w cenie zabiegu pomiędzy dr Łabczewską a dr Garncarzem?... -
Czy w Kampinosie są wilki? Były! Lupus UDOMOWIONY!
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
O matko - ja już sama nie wiem czy on ładniejszy w realu czy na fotkach. I pal sześć urodę! Na żywo widać jego charakter, łagodność, to, jak bardzo się przykleja do człowieka. Najchętniej albo by siedział na kolankach (seria zdjęć z zadkiem na kolanach Aneczki) albo przynajmniej się o niego opierał, choć czubek nosa na nodze położył... Rzeczywiście szkoda, że o filmiku nie pomyślałyśmy, ale może... następnym razem ;) Fotki z dzieckiem - cudo! Docent leży z łapą na łapie i pozwala dziecku poznawać psi świat :) Jeszcze dziś zadzwonię do zainteresowanego pana z prośbą o adres mailowy - trzeba mu wysłać te wszystkie "przytulanki" ;)