Mnie natomiast dziwi nagła cisza na temat adopcji Lucka przez Idę... Od początku śledzę ten wątek i pamiętam, że przez jakiś czas było z Lucjuszem na tyle źle że trudno było nawet marzyć o szukaniu domku. Ważne było czy piesek wróci do zdrowia i w jakim stanie:(.
Pies dzięki pomocy wspaniałych, podkreślam ( i pogrubiam:razz:) WSPANIAŁYCH osób zyskał szanse na nowe życie. Adopcja Lucka przez Idę wyglądała na bardzo zaawansowaną sprawę i nagle... klops. Pojawia się nawet - może źle to odbieram bo w końcu dogo to tylko słowo pisane i czasami trudno zrozumieć intencję autora - pretensja, że ktoś się o to co drugi dzień pyta:roll:. Mamy więc o tym nie pisać i udawać że nie było propozycji? Cóż, w takim razie najmocniej przepraszam, że jestem zainteresowana losem tego psa i próbuję na miare swoich sił i możliwości pomóc... :niewiem: