Serce się kraje :-(
Decyzji w sprawie operacji, tak na odległość i bez odpowiedniej wiedzy medycznej, raczej nikt z nas tutaj się nie podejmie...
Ja bym na razie poczekała. Może okazać się w między czasie że jest jakaś poprawa, nadzieja. Może Czuczek - pewnie po raz pierwszy w normalnym, kochającym środowisku - nabierze sił i zdrowia, o których na razie nie mamy pojęcia. No tak, ale mi łatwo tak pisać, bo siedzę na drugim końcu Polski (chociaż - na marginesie - tez życia łatwego nie mam :/)
Krzyczmy, pytajmy, opowiadajmy, piszmy, szukajmy kogoś, kogo poruszy ta smutna historia...
Może ktoś opiekował się już tak chorym pieskiem, może podejmie się znowu tego zadania? Albo chociaż poradzi co najlepiej zrobić? Wbrew pozorom jest dużo samotnych osób, które nie mają celu w życiu i czują ze marnują czas. Pytać, pytać, pytać (ja pytam).
Może ktoś z czytających to forum ma jakieś "wtyczki" w TV, radiu czy gazetach, zwłaszcza tych wrocławskich, lokalnych i regionalnych - nigdy nie wiadomo do kogo trafi taka informacja i czyje serca poruszy... Co tam, po prostu iść z Czuczem do telewizji i kazać filmować :D
Demi ty jesteś aniołem - można by było zrobić o tobie serial TV;)
Ja ze swojej strony zrobię wszystko co możliwe, choć boli mnie ta świadomość jak niewiele jestem w stanie zrobić:bigcry:.
Przepraszam, ze tak się rozpisałam, ale smutno mi niesamowicie:-(