Rozumiem Cię doskonale...Jak wzięłam Pryszczyka w sierpniu(dziadzio 13-letni,głuchy z lekką zaćmą,7 lat był w schronie)to miałabym podobne zdarzenie.Zawsze rano otwieraliśmy balkon i tak był otwarty latem całe dnie.Mój pies nauczony,że na balkon nie wolno mu wyjść.Pryszczyk był u nas drugi dzień,mąż rano z przyzwyczajenia otworzył balkon i poszedł do łazienki.Ja za niedługo wstałam i nagle mnie zmroziło.Pryszcz stoi na balkonie(zdjęliśmy barierki,żeby założyć nowe!)a moje serce stanęło,nogi się ugięły,w gardle gula,mało się nie udusiłam.Dobrze,że pies głuchy,bo podeszłam do niego nie zauważona i złapałam go tak mocno,że aż się wystraszył.Wniosłam go do domu,zamknęłam drzwi na balkon i dopiero po jakimś czasie ochłonęłam.Od tej pory drzwi na balkon były zamknięte,nawet w najgorsze upały.Kupiłam wiatrak,żeby było chłodniej.
Bardzo,bardzo Ci współczuję
Łokietku
[*]