Jump to content
Dogomania

Lionees

Members
  • Posts

    9780
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lionees

  1. Witajcie Kochane U mnie w domu rozpacz,6 kwietnia umarł Stivuś,7 kwietnia Precelek,14 kwietnia Książe:-(.To za dużo nawet jak dla mnie,co jestem ze śmiercią za pan brat:shake: U Dżerusia natomiast wszystko jako tako dobrze.Troszkę pokasłuje,ale nie łzawi,nie smarka i się nie drapie,czyli mimo że pełno wszystkiego kwitnie,to chwała Bogu nie kwitnie coś na co Dżeronimo jest uczulony.No ale to,że nie kwitnie teraz,nie znaczy że nie zakwitnie wkrótce:roll:.nie wiem,czy nie trzeba będzie wdrożyć zyrtecu,albo innego leku p/alergicznego.Musze to uzgodnić z wetem. Tak na szybko 3 fotki Dupka zsunęła się z poduchy,ale co tam;) [IMG]http://img593.imageshack.us/img593/2092/002cle.jpg[/IMG] Jestem poważny... [IMG]http://img233.imageshack.us/img233/5359/003zsu.jpg[/IMG] I usmiechnięty... [IMG]http://img94.imageshack.us/img94/7486/004erk.jpg[/IMG] To jest nadzwyczaj dobry i grzeczny pies.CUDO,nie mam słów,no IDEAŁ:loveu: Pieniążki dostałam,dziękuję bardzo:loveu: Dzeruś jak zwykle zakroplony p/kleszczom,a kleszczy u nas miliony-dosłownie:shake:
  2. [IMG]http://img703.imageshack.us/img703/1421/027og.jpg[/IMG] [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/7784/028eo.jpg[/IMG] [IMG]http://img225.imageshack.us/img225/2522/029hiz.jpg[/IMG] Jak widać łatuś praktycznie na każdym zdjęciu jest roześmiany,bo On po prostu taki jest:) To niezwykle pozytywny pies,kochany i kochający,posłuchany,grzeczny,no same plusy...a domku nadal brak:shake: A teraz zestawienie wpłat dla łatusia do grudnia było wszystko uregulowane,więc zaczynamy od stycznia STYCZEŃ -zero wpłat LUTY -DARIA JABŁOŃSKA,dla Łatka (pomoc z fb)-[B] 70zł[/B] (3 lutego) -JOANNA IZABELA LASKOWSKA,dla Łatka ASIA FB-[B]100zł[/B] (3 lutego) -BANACHOWICZ DAGMARA,DLA LATKA Z FB DAGMARA-[B]150zł[/B] (4 lutego) MARZEC -DAGMARA ALEKSANDRA BANACHOWICZ opłata stała dla Łatka-[B]150zł[/B] (7 marca) -JOANNA IZABELA LASKOWSKA,DLA ŁATKA ASIA FB-[B]50zł[/B] (11 marca) KWIECIEŃ-DAGMARA ALEKSANDRA BANACHOWICZ,dla Łatka opłata co miesiąc-[B]150zł[/B] (4 kwietnia) I tak to się prezentuje. [B]DAGMARA ALEKSANDRA BANACHOWICZ[/B] wpłaca na Łatusia co miesiąc stałą opłatę [B]150zł[/B] [COLOR=red]Wszystkim darczyńcom i każdemu kto w jakikolwiek sposób pomaga Łatusiowi i o Nim pamięta serdecznie z głębi serca[/COLOR][SIZE=3][COLOR=red][B] DZIĘKUJĘ[/B][/COLOR][/SIZE] :loveu::loveu::loveu:
  3. Jestem Kochane,przepraszam.Miałam fatalny czas.W tym roku umarły mi już 4 staruszki.W styczniu Punio,6 kwietna Stivuś,7 kwietnia Precelek,a 14 kwietnia Książe:-(.Myślałam,że se strzele w łeb z rozpaczy:flaming:Nikomu nie życzę takich przeżyć:shake: A teraz nasz zapomniany Łatuś.Zdjęcia spacerkowe,z komórki,więc gówniane.W weekend majowy mają do mnie przyjechac dziewczyny z dogo z super sprzętem,to porobią też kawalerowi fotki.Będą na podmianę do ogłoszeń.Póki co moje foty... Łatuś jak to łatuś,raz poważny,a raz roześmiany;) [IMG]http://img21.imageshack.us/img21/6829/022nz.jpg[/IMG] [IMG]http://img132.imageshack.us/img132/250/023uc.jpg[/IMG] I ten zawadiacki błysk w oku:cool3: [IMG]http://img42.imageshack.us/img42/8/024yui.jpg[/IMG] [IMG]http://img94.imageshack.us/img94/8615/025thd.jpg[/IMG] [IMG]http://img28.imageshack.us/img28/8240/026as.jpg[/IMG]
  4. [quote name='migdalena']Czasem jeden szczęśliwy dzień znaczy więcej od kilku byle jakich lat... Książę dostał 3 miesiące Prawdziwego życia. Na pewno wiedział,że jest u siebie, w kochającym domu. Ty Go przyjęłaś i Ty pożegnałaś... Książe wiedział,że jest u siebie...zawsze,zawsze robił nocny obchód domu i szczekał w 4 strony świata,że On tu pilnuje...teraz cisza masakryczna... W nocy siedziałam i czytałam w internecie wszystko co znalazłam na temat padaczki.Niby dużo wiem na ten temat,bo przerabiam go z Myszką od 3 lat,ale takiego ataku nie widziałam nigdy.jak ludzie ze schroniska w Koninie przywieźli mi w styczniu Stivusia,to nawet rozmawialiśmy o mojej suni,o jej atakach i Oni powiedzieli,ze mieli w schronisku takiego pieska z atakami.Ataki były rzadko,ale ostatni atak był koszmarny,nic nie podziałało i musieli uspić psinę.Nie wierzyłam wtedy,że ataku nie da sie zahamować,no bo jak to leki mogą nie poskutkować?? Teraz wiem,że niestety leki mogą nie zahamować ataku.Książe przez ponad 5 godzin był w ciągłym ataku...serce mi pękało jak na to patrzyłam,uwierzcie...dostałam do domu leki w dawce jak dla konia...nie pomogły...:-( Wstawię linki do zdjęć.Pod buzią Książe miał szmatkę,bo tak sie ślinił,że aż była kałuża i musiałam pilnować,żeby sie we własnej ślinie nie utopił...cały czas był w drgawkach... http://img807.imageshack.us/img807/3694/001fa.jpg http://img405.imageshack.us/img405/4741/002tvj.jpg Serce pęka:-( To wszystko co chciałam jeszcze napisać...
  5. Przepraszam..zrobiłam co w mojej mocy,więcej nie byłam w stanie.Książe przyjechał po nowe życie,dostał zastrzyk:-( Ja wiem,że ile osób,tyle zdań na ten temat.To była decyzja,która kosztowała mnie wiele.Ale uwierzcie,gdybyście były na moim miejscu,nie miałybyście innego wyjścia.Od 3 rano Książe był w ciągłym ataku.Nic nie działało-NIC.Dostał leki w dawkach jak dla konia,ale nie pomogły.Ratowałam jak mogłam,ale leki nie działały.Uwierzcie mi,żadna z Was nie chciałaby być wtedy na moim miejscu.Mam sunie ze schroniska z padaczką i juz 3 rok walczymy,ale wygrywamy tę walkę.Precelek tez miał atak,ale po lekach szybko przeszedł.Jednak po ataku nie był to juz dawny Precelek....Niestety ataku Księcia nie dało sie zahamować,ani wyciszyć,ani nic.Jego źrenice były tak powiększone,że prawie nie było granicy między źrenicą a tęczówką,całe oczy mało nie wyskoczyły z powiek....Świeciłam w oczka latarką-zero reakcji...dotykałam oczek ręką-zero reakcji,nawet odniosłam wrażenie,że przestał po pewnym czasie mrugać.Mięśnie całego ciała cały czas napięte,główka odchylona do tyłu,drgawki całego ciała...i tak przez kilka godz non stop...boszsze....Leki dożylne nie działały....Rano pojechaliśmy do weta,dostał jeszcze cos na rozluźnienie,ale tylko na moją gorącą prośbę,bo chciałam Go ratować,mimo że wet nie dawał nadziei....leki nie pomogły wcale,potem wet nawet na mnie krzyknął,żeby nie męczyć tej psiny! Gdyby nawet udało sie jakimś cudem opanować atak,pies byłby rośliną,bo mózg był już za bardzo zniszczony.Nawet przeszło mi na myśl,żeby zawieźć Go do Wa-wy na jakies bad,tomografię mózgu,ale wet wybił mi ten pomysł z głowy.Pies przez całą drogę by sie męczył,albo z wysiłku wysiadłyby mu narządy wewn,pękło serduszko z wysiłku....uwierzcie mi,nie było innego wyjścia,musiałam ulżyć Mu:-(Przepraszam....:-( Nie tak miało byc,nie tak... Nie ma komu mnie witac i żegnac,ni ma komu mi wycierać mordki umazanej w jedzeniu o moje spodnie,nie ma komu grzebać w torbie jak przyjdę ze sklepu....została tylko buda.......... Cóż więcej mogę napisać....okropnie mi żal i boli jak cholera... Kochana moja Lalko,wybacz...utuliłam Cie do ostatniego uderzenia serduszka,ale to nie miało być tak szybko:-( Dla Ciebie Kochany... [video]http://youtu.be/mon0qJIB3Pw[/video]
  6. Kazik,ja tez nie wierzę:-( Pies był zdrowy,stary,bo chyba około 14 letni,ale zdrowy! I nagle atak padaczkowy,jak grom z nieba.Ale co to był za atak...boszsze....trwał nieprzerwanie od 3 rano do 8 rano,żadne leki nie podziałały,żadne! Moja Lalka odeszła:-( Ale to wątek Nestorka i cieszmy sie,że juz poza schroniskiem-wielkie dzięki dziewczyny A Grzesia co przywiózł Nestorka to tak gówniano przyjęłam,Grzesiu-przepraszam...nawet herbaty,ani kawy Jemu nie zrobiłam,bo jeszcze byłam w szoku po niedawnym odejściu Księcia-Lalki,robiłam dobrą minę do złej gry,bo musiałam zając się Nestorkiem,a 3 godz wcześniej pożegnałam Księcia(Lalka-tak na Niego mówiłam)....:-( A nasz Nestorek jest super!! jest jeszcze ładniejszy niż na fotkach:loveu:.Ma urodę dziewczynki,a jeszcze jak Go wykąpię to będzie cud miód-domki,przybywajcie! Mówię na Nestorka Nesti,bo tak mi wygodniej i On juz reaguje na to imię.Wszystkie psiaki przyjęły Go bardzo przyjaźnie i On również do wszystkich psiaków jest super:) Czeka pięknie na spacerki,ma apetyt,jest grzeczniutki i od razu poczuł się jak u siebie.Kilka chwil i poznał rozkład mieszkania tak,jakby mieszkał tu od zawsze....tak jak Stivuś... kilka fotek siedziałam przy komp,a Nesti oczywiście przy mnie...kochany... [IMG]http://img717.imageshack.us/img717/3930/005xmv.jpg[/IMG] Dzisiejsza fotka...sam się wmeldował na łózko,zupełnie sam:cool3:...obok mój zapieluchowany Niuniuś:loveu: [IMG]http://img850.imageshack.us/img850/9193/006lz.jpg[/IMG] [IMG]http://img810.imageshack.us/img810/8940/008yyo.jpg[/IMG] Przepraszam dziewczynki,będę za chwilkę bardziej aktywna,ale musze ochłonąć.Każda śmierć jest dla mnie ciosem,nie potrafię inaczej...każdy pies,który u mnie umrze,wyrywa kawałek mojego serca i musze potem dojśc do siebie...
  7. Kochana to psinka... Przepraszam w nocy,albo jutro napisze więcej :-( [URL="http://www.dogomania.pl/threads/198741-Ksi%C4%85%C5%BC%C4%99-ma-ju%C5%BC-quot-sw%C3%B3j-pa%C5%82ac-quot-zbiera-na-quot-czynsz-quot-%29/page3"]http://www.dogomania.pl/threads/198741-Ksi%C4%85%C5%BC%C4%99-ma-ju%C5%BC-quot-sw%C3%B3j-pa%C5%82ac-quot-zbiera-na-quot-czynsz-quot-)/page3[/URL]
  8. Jest źleeee...................boszsze... Zaraz otwierają lecznice i jedziemy
  9. Mam niedobre wieści.... dzisiaj,a właściwie wczoraj koło 18 wyszłam na podwórko,jak zwykle głaski dla Lalki,bo my się zawsze witaliśmy i żegnaliśmy ile razy wchodziłam,albo wychodziłam z domu i to nieważne,czy byłam na podwórku,czy w sklepie.Zawsze głaski musiały być...I tak było tym razem,odwróciłam się od Lalki a On upadł,drgawki,okropna ślina z mordki,a ja w szoku!Poleciałam na górę po kurtkę i koc,nawet butów nie założyłam,tylko w łapciach poleciałam,w samochód i w 3 minuty byliśmy u mojego weta-na szczęście przyjmował akurat.Pies cały czas w ataku,wet stwierdził atak padaczkowy.Lalka dostał od razu kroplówkę,zastrzyki jakieś(potem dopytam),relanium i powoli sie uspokajał...niestety za jakieś 10 min na stole u weta atak następny,kolejna porcja leków i za 5 min kolejny atak:-(.Wet powiedział,że rokowania w tym stanie są bardzo,bardzo ostrożne,a nawet złe.Nawet uprzedził,że pies może nocy nie przeżyć,bo atak był bardzo mocny,kilkufazowy,ewentualnie,gdy będzie ciągłość ataku a leki nie będą działały,to pozostanie eut...:-(Dostałam do domu kolejną porcję leków,żeby w razie ataku podać.Cały czas byłam w kont tel z Migdaleną.Po przyjeździe od weta znowu atak,ale w miarę szybko minął.Koło 23-ciej znowu atak,podałam dożylnie leki,które dostałam,ale atak trwał kilkanaście minut:-(.W końcu Lalka moja usnęła aż pochrapywał,ale boje się,bardzo się boję.Całą noc będę czuwała.Zobaczymy co przyniesie ta noc i ranek.Będę z Migdaleną w ciągłym kontakcie w razie co,a nawet bez w razie co. Lalka jest u mnie na górze,żebym mogła Go dopilnować i obserwować. Nigdy wcześniej nie widziałam u Niego żadnego ataku,ani nic co mogłoby wskazywać,że atak kiedykolwiek miał miejsce Tu zaraz po przyjeździe od weta,miał kolejny atak Tu w domu jeszcze przed tym długim atakiem Trzymajcie kciuki za moją Lalkę:-( Ku**a te psy mają chyba pecha,że na mnie trafiają:-( 6 kwietnia umarł Stivuś z Konina,miał raka z przerzutami:-( 7 kwietnia umarł Precelek z Palucha,też miał atak padaczkowy wcześniej:-( w styczniu umarł Punio,w zeszłym roku Antoś,Morusek,Opaliś,Biedroneczka:-(...........
  10. Jestem na wołanie na pw od zdesperowanych dziewczyn... Wybaczcie mi,Jeżyku wybacz,nie mogę..przepraszam Nie biorę na razie psiaków,nie wiem,czy się nie wycofam z dogo...zrobiłam wyjątek jedynie dla Nestorka,tylko i wyłącznie
  11. Przekopiuję co napisałam na wątku Precelka,bo to najszczersza prawda Ktoś może powie,że akurat wszystkie psy umierają mi na rękach,kolanach,bo tak jest pisane na wszystkich wątkach moich psiaków,które odeszły.Ale to jest prawda.Nauczyłam sie od nich umierania,wiem,kiedy zbliża sie ten czas,widzę to po tych psiakach.W tych chwilach nie liczy sie dla mnie nic co sie dzieje wokoło,nie ma znaczenia,czy to noc,czy dzień,zawsze wiem,kiedy psiak odchodzi i zawsze jestem z każdym do ostatniego oddechu,do ostatniego uderzenia serduszka.Jestem i tulę te umierające ciałka.Płaczę,głaszczę,mówię,ale zawsze daję odejść.Raz jeden jedyny zatrzymywałam Antosia.Czuwałam kilka dni i nocy,płakałam,nie dawałam mu odejść.A On już nie miał siły żyć,ale nie miał tez siły odejśc,bo ja Go zatrzymywałam.W końcu jednej nocy poszłam się zdrzemnąć na 4 godzinki i Antoś w tym czasie umarł.Poczekał,aż Go zostawię i umarł.Od tamtej pory nigdy nie zatrzymuję psiaków.Zawsze im mówię,że je kocham,że jestem,ale jak już nie mają siły walczyć,to mogą odejść.I odchodzą wtulone we mnie.Boszsze....ale żal:-( Wszystkich psiaków jest mi ogromnie żal,ale te niewidome mają szczególne miejsce w moim sercu.Stivusia też utuliłam,do ostatniego uderzenia serduszka mówiłam jak bardzo Go kocham.On wiedział,że jest kochany i mimo,że nie widział,to myślę,że się nie bał odchodzić... Ostatnie chwile razem...5 kwietnia...dzień przed śmiercią Stivusia,2 dni przed śmiercią Precelka...:-( Żegnaj Stivi,Kochany mój psie...kocham Cię,pamiętaj o tym... Antoś,Opaliś,Morusek,jamnisia Biedroneczka,Punio,Satka i Dianka wybiegną Ci na spotkanie..teraz leżycie wszystkie obok siebie,dołączył do Was jeszcze jamniczek Precelek...ale ból...:-(
  12. Wiecie co...ja juz nie mam sił:-( Ktoś może powie,że akurat wszystkie psy umierają mi na rękach,kolanach,bo tak jest pisane na wszystkich wątkach moich psiaków,które odeszły.Ale to jest prawda.Nauczyłam sie od nich umierania,wiem,kiedy zbliża sie ten czas,widzę to po tych psiakach.W tych chwilach nie liczy sie dla mnie nic co sie dzieje wokoło,nie ma znaczenia,czy to noc,czy dzień,zawsze wiem,kiedy psiak odchodzi i zawsze jestem z każdym do ostatniego oddechu,do ostatniego uderzenia serduszka.Jestem i tulę te umierające ciałka.Płaczę,głaszczę,mówię,ale zawsze daję odejść.Raz jeden jedyny zatrzymywałam Antosia.Czuwałam kilka dni i nocy,płakałam,nie dawałam mu odejść.A On już nie miał siły żyć,ale nie miał tez siły odejśc,bo ja Go zatrzymywałam.W końcu jednej nocy poszłam się zdrzemnąć na 4 godzinki i Antoś w tym czasie umarł.Poczekał,aż Go zostawię i umarł.Od tamtej pory nigdy nie zatrzymuję psiaków.Zawsze im mówię,że je kocham,że jestem,ale jak już nie mają siły walczyć,to mogą odejść.I odchodzą wtulone we mnie.Boszsze....ale żal:-( Precelek tez odszedł wtulony we mnie,ale odszedł tak cichutko,że nawet nie wiedziałam kiedy.Jeszcze Go głaskałam,a On już nie żył...kochana,dobra,poczciwa psinka:-(.Był u mnie pół roku i 4 dni... to zdjęcie z 3 kwietnia...słabiutki...grzeje się w promieniach słoneczka,bo na dworze jeszcze było za zimno na spacerek..i nie doczekał spacerku..:-( Ze Stivusiem...5 kwietnia,dzień przed śmiercią Stivusia,a 2 dni przed swoją:-( tulą sie do siebie dwie umierające sierotki..:-( Pod kroplówką wieczorem 6 kwietnia...Stivusia już nie było,Precelek odszedł na drugi dzień... Żegnaj Kochany Precelku,Panie Jamniku...mały wielki dzielny piesku...
  13. Zaraz powklejam ostatnie fotki Stivusia:-( Wiecie...w zyciu jest juz tak,że jak sie dostanie obuchem po łbie,to życie musi poprawić z drugiej strony,żeby równo puchło.Umarł mi dzisiaj jamniczek Precelek:-(,pobiegł za Stivusiem:-( Stivus przegrał z chorobą,jamniczek przegrał ze starością... http://www.dogomania.pl/threads/191875-Male%C5%84ki-stare%C5%84ki-quot-jamniczek-quot-od%C5%BCy%C5%82-po-zabraniu-ze-schronu-teraz-szuka-najlepszego-DS/page7 Te psiaki myslą chyba,że jestem ze stali:-(
  14. Dziękuję Wam za wszystko Przepraszam,jutro wszystko napiszę,bo dzisiaj jestem nieprzytomna z bólu,łez i nerw... Stivuś kochamy Cię [*]
  15. Trzymam kciuki za najlepszy domek dla gówniarki:) Aniu,ależ masz trudny orzech do zgryzienia;)
  16. [quote name='juliaikamil']a puszczasz go na dworze np na długiej lince? bawi się wtedy, jak się zachowuje na dworze?[/QUOTE] Juz próbowalismy wszystkiego.Zwykłej smyczy,5-cio metrowej wyciąganej i linki.Za każdym razem jest tak samo.Bartuś szybko załatwia co trzeba i biegiem chce wracać do domu.On sie po prostu ciągnie tak,ze aż oczy mu na wierzch wychodzą:shake:Na dwór leci biegiem,ze nie raz,nie dwa zwalilibyśmy sie ze schodów,bo Bartek ma ogromną siłę.Do domu tez leci biegiem i nie chce być na dworze nawet sekunde dłużej niz to konieczne.Wychodziliśmy z nim samym,z nim i z psami i zawsze jest tak samo-bieg do domu pod ławę.Tam ma swój azyl,tam czuje sie bezpiecznie. Kurcze,zanim znajdziecie jakis hotelik,to poprosze o jakieś rady,może ktoś coś dopomoże,bo ja juz nie mam pomysłów:-(
  17. [quote name='Bjuta']W sensie hotelik, gdzie jest ogrodzony teren, gdzie można szaleć?[/QUOTE] To nie tak.Ja mam ogrodzony teren siatką.Ale boję się,że Bartuś pójdzie po siatce jak kot.ja bym sobie marzyła,zeby On poszedł gdzieś do kogos,kto potrafi pracowac z takimi strachulcami,kto potrafi do takiego psa dotrzec.Ja nie potrafię,Bartus ma mnie w nosie,takie odnosze wrażenie:shake:Gdyby nie daj boże dał nogę przez siatkę,to bym Go w zyciu nie odwołała.Tak mi sie wydaje,a nie mam odwagi próbować.On musi najpierw nawiązać z kimś więź.U nas jak do niego mówię,to odwraca wzrok,a nawet odwraca sie do mnie tyłkiem.Siedzi pod tą ławą,ława niziutka,to przeciez on mi sie tam zależy i zesztywnieje! No oczywiście ma dni,że wyjdzie,zawsze tez wychodzi po smakołyki,ale potem migiem wraca z powrotem pod ławę.Szkoda mi tej psiny:-(.On jest w tej chwili absolutnie nieadopcyjny.Jest juz u mnie ponad 4 miesiące i zero postępów. Pomyślcie dziewczynki nad jakimś hotelikiem,co pracuje z takimi psiakami.Do niego trzeba miec podejście,sama miłość i troska nie wystarczy,bo on nie chce człowieka.A może po prostu mu sie nie podobam:roll:.Nie mam pojęcia co robić:shake:
  18. Martus,ja wytrwam,bo muszę!..Stivuś i te psiaki mają tylko mnie i moją rodzinę Stivus dzisiaj spokojny,ale boje się,bardzo sie boję tego spokoju:-(
  19. Dzisiaj mieliśmy bardzo kiepski dzień...Stivuś nic nie jadł,za to wymiotował niczym na potęgę:-( Tak jak wczoraj się cieszyłam,że miał apetyt,dużo chodził po domku,tak dzisiaj ledwo sie podnosił.Byc może wczoraj się przeforsował,może tez dzisiejsza pogoda mu nie sprzyjała,ale mieliśmy dzisiaj bardzo ciężki dzień.I tak juz będzie,raz lepiej,raz gorzej...kochane moje biedactwo:-( Precelek-jamniczek tez dzisiaj słabiuteńki i aż serce pęka jak się człowiek patrzy na takie sierotki i nie można nijak pomóc:-(
  20. Stivus stabilny,kroplówki Go wzmacniają,apetyt jakby lepszy,więcej chodzi po domku :) Kochane moje serduszko się nie poddaje!:) Natomiast załamałam się Gosią:-( Nie jestem jakaś wredna,albo źle życząca,ale niech ten dt co Ją oddał ma wyrzuty sumienia do końca życia!! :shake: W nocy powklejam fotki naszego słodziaka:loveu:
  21. Boszszeee....:-( Domku tymczasowy:shake:,który oddał Gosię po 2 latach...jak sie teraz czujesz????? Gosiu...:-(
  22. Dziękujemy z całego serca:) Kciuki cały czas potrzebne
  23. [quote name='Anja2201']To znaczy mi się trafił taki struś pędziwiatr ??[/QUOTE] Młodość Aniu,młodość:razz:
  24. A tak chodzimy po sklepie:) [url]http://img708.imageshack.us/img708/4209/097dp.jpg[/url] Dobra,koniec Off-u Pozdrawiam Was serdecznie:)
×
×
  • Create New...