Jump to content
Dogomania

Lionees

Members
  • Posts

    9780
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lionees

  1. [quote name='Anja2201']Ja też się zakochałam , ale niech mi nikt nigdy nie mówi że pinczery mini to przytulanki , miałam już paręnaście psów na DT w tym parę szalonych szczeniaków , ale Minki nic nie przebije , porusza się z prędkością światła , wszystkie psy rozstawia po kontach i jest w 10 miejscach naraz :)[/QUOTE] No wiesz...moja Niunia ma z 15 lat(2 lata temu ktoś Ją podrzucił do schronu,bo przestała rodzić,cycuszki do ziemi,chore serduszko,łapki były połamane..ech),także siedzi mi praktycznie cały czas na rękach z małymi wyjątkami siedzi na kanapie.Wszędzie Ją biorę,nawet na wczasy nad morze...a wtedy wyglądam ja Paris Hilton,z pieskiem na ręku...tylko do Paris brakuje mi kilku dolarów i wyglądu:p.Ale moja Niunia jest najpiękniejsza na świecie.Mam nadzieję,że znajdzie się domek,który się w tej maliźnie zakocha po uszy:)
  2. U Precelka stabilnie:) Kroplówy dodają mu sił,mały ma apetyt taki w miarę,także cieszmy się,bo nie jest gorzej :)
  3. [quote name='Anja2201']spokojnie dla wszystkich starczy , w schronie mamy takie trzy tylko ciut większe :)[/QUOTE] Aniu,ja tylko tak SE gadam;) Ja mam tak jak Ty dom po brzegi wypełniony psiakami:)
  4. Ło matko....wygląda jak klon mojej Niuni adoptowanej z Katowic,tylko,że ta jest drobniuka,a moja Niunia kluska troszkę;). [URL]http://img228.imageshack.us/img228/1218/014jr.jpg[/URL] Ależ mam na tą gówniarkę chętkę,ech...zakochałam się w takich krasnalkach maleńkich:loveu:.Życzę jej najwspanialszego domku:)
  5. Dziękujemy za całuski i odwzajemniamy:loveu: U nas nie jest źle:) no nie jakas rewelka,ale stan Pana Jamnika jest stabilny.Słaby jest,ale nie pogarsza mu się,uff...:) Co drugi dzień dostaje 100ml kroplówki z dodatkiem dopalaczy,juz wiem jak to sie nazywa,bo dostałam butle do domu,bo i Stivuś tez dostaje z tego kroplówki.Te dopalacze to DUPHALYTE.Precelek ma apetyt i to mnie najbardziej cieszy:) a ze zwolnił obroty,no cóz,nigdy nie należał do psów szybkobiegaczy, a wiek tez swoje robi.Wazne,ze sie nam kołysze i niech sie kołysze jak najdłuzej:) Tu nagrywałam wczoraj Stivusia i Pan Jamnik wszedł w kadr;)..sierotek nasz:loveu: [video=youtube;D69zCvo5jlo]http://www.youtube.com/watch?v=D69zCvo5jlo[/video]
  6. Stivula juz po sniadanku!wczoraj kupiłam 3 kilo serc kurczakowych,ugotowałam i Stivka dzisiaj zjadł sporą miseczkę serduszek:) Mój tulinek kochaniutki:loveu: Stivi bedzie miał to co chce,będzie jadł to co chce,choćby nawet chciał pączka,to mu dam;) Ten tekst z ogłoszeń Stivusia wstrząsnał mną do głębi.... Czy to może wreszcie już TY? Wiesz, tak bardzo długo tu czekam. Każdego dnia mam nadzieję, że przyjdziesz i zabierzesz mnie stąd. Nie zobaczę Cię ale poczuję. Straciłem wzrok i już nigdy go nie odzyskam. Jednak to nie przeszkadza mi w życiu. Jestem miłym i łagodnym psem. Akceptuję inne zwierzęta. Za dotyk ludzkiej dłoni oddałbym wszystko. Więc to może Ty podarujesz mi to o czym marzę najbardziej na świecie ? Chciałbym mieć dom i własnego Pana. Dom, w którym będę kochany i rozpieszczany. Odwdzięczę się moim psim serduszkiem. Przecież nie jestem gorszy. Ja także potrafię bardzo kochać. Twój Stivi Stivusiu,masz juz domek Kochanie..jesteś mój,jesteś nasz do końca swoich dni......
  7. Chodzi po domku! Nie sa to długie dystanse,ale podnosi sie i troszkę spaceruje.mam kilka dzisiejszych zdjęć jak stoi przy mnie,ale dzieciaki jakiś film zgrywają na komp i bardzo wolno mi chodzi,myslałam,że zycie strace jak wgrywałam filmiki:p,ale sie udało.Imageshack tez chodzi jak krew z nosa...rano wrzuce zdjęcia
  8. Tak,tak,tak!!! Stivula dzisiaj pięknie zjadł.najpierw dałam mu ugotowane,obrane z kości 2 wielkie uda z kurczaka,a On sie oglądał,bo chciał jeszcze!Ale poczekałam pół godz,żeby tak od razu go nie napaść,bo nie jadł od dwóch dni.mam 2 króciuteńkie filmiki,bo mi się coś telefon wieszał i nie chciało sie dłużej nagrac,pewnie mam pełna pamięc,musze wyczyścić. [video=youtube;D69zCvo5jlo]http://www.youtube.com/watch?v=D69zCvo5jlo[/video] A tu je tą druga porcję kurczaczka.Jeszcze wieczorem zjadł troszke i teraz śpi...Kochane moje... [video=youtube;PRaFCdzwM9o]http://www.youtube.com/watch?v=PRaFCdzwM9o[/video]
  9. [quote name='Klaudus__']Bo cząstka z Nas umiera z Nimi... Dokładnie,dokładnie tak...to jakby za każdym razem kawałek serca i duszy z nas wydzierano...:-( Arktyko,ty nie masz ani jednego ani drugiego Edit wykasowałam post Budryska
  10. Boszsze....:-( Moje starowinki umierają mi na rękach,ja prawie umieram z każdym z nich...teraz umiera mi na raka Stivi:-( tulę Go i nie mam juz łez...a Kubolinek sam,samiuteńki,na pewno sie bał i nie miał Go kto utulić i potrzymać główki,jessuuu,ale żal,ale ból:-(
  11. Nic nie napiszę,bo brak mi słów.Zdjęcia mówią same za siebie... Stivi czuje,że umiera...On płacze...a ja razem z Nim...
  12. Jakos tak mi sie żle skserowało,ale za pieluchy dla dorosłych dałam 23,19zł,a za dzisiejsze kroplówki i leki 50zł. Tak jak Martka napisała boję się,że Stivula nie doczeka tego miesiąca..:-(boszeeee....:-( Apetyt ma słaby,na spacerki juz z Nim nie wychodzę,bo Stivus się nie nadaje do schodzenia po schodach...głównie śpi...nie będzie cudu...nie będzie!!!............:-(:-(:-( Tulę Go cały czas,nigdzie z domu nie wychodzę,jestem przy nim.Ale On ma wolę walki! Podnosi sie,troszke spaceruje po domu,przychodzi do mnie,jak Go wołam...boszeee....Ale Żal!!! Kochane moje psisko,te oczka niewidzące,a tak kochające...:-(:-(:-( Lekarz powiedział,że jak nie będzie jadł,to może jeszcze 2 tyg pozyc na kroplówkach bez jedzenia,potem to juz męczarnia...prosił,żebysmy nie męczyły Go...STIVI walcz piesku!!!!!!...jakby nie mógł juz walczyc,to wet przyjedzie do mnie....nie dam Stivusiowi usnąc w lecznicy,nie dam...serce mi pękło.... Oficjalnie oświadczam,że przestaje byc dt dla psów.Nie mam juz sił,nie mam już łez,wykańczam sie psychicznie...musze odpocząc,bo sama się wykończę...przepraszam:-(
  13. Martuś,ja juz mam serce w rozsypce:-( Stivus dzisiaj duzo spi,nie jadł wcale mimo,że podtykałam pod nosek cuda niewidy i inne smakołyki...kolejna kroplówka poszła w ruch:-( Boję się,bardzo
  14. APSA,pieniążki juz dostałam-dziekuje serdecznie:) U nas w miarę,w miare jako tako.Był jeden dzień kryzysu,Precelek nie jadł,nie pił,dostawał kroplówki,bałam sie bardzo o niego...teraz tez sie boję,ale kryzys jakby minął.Precelek jest słaby,ale sam je i pije,także nie jest póki co tragicznie. Natomiast umiera mi Stivuś:-( Wg weta ma przed sobą max miesiąc życia...ma guza w brzuchu z przerzutami na inne narządy...bez szans,bez ratunku...jesuuu:-( Foty Ja & company..
  15. Ten nasz Lalka jest jak dzieciak;).jak przychodze ze sklepu,to zawsze się witamy i Lalka bach-nos do reklamówki w poszukiwaniu smakołyków:pNo ale sama go tak nauczyłam,że zawsze mam cos dla niego. Tu juz przejrzał zawartośc torebki i czeka:) A paniusia daje pustą rękę:mad: Nie,no...nie pustą;) Buziaczki dla Wszystkich:loveu:
  16. Stivi na tych zdjęciach sapie,nie usmiecha się:-(Nie ma temperatury,nosek zimny,mokry...dzisiaj nie sapał,wczoraj był umęczony badaniem pewnie,bo lekarz musiał naciskac na brzuch jak robił usg,żeby wszystko dokładnie zobaczyć. Moja krówka kochana,Antoś i Opaliś w jednym...myslałam,że choć Stivusiem się dłużej nacieszę...:-(
  17. To zdjęcie sprzed chwilki,Stivus spokojnie śpi.cały czas jest na lekach p/bólowych,dzisiaj,a właściwie wczoraj mało zjadł,więc podałam kroplówkę.Zobaczymy jak z apetytem będzie dzisiaj... To zdjęcia sprzed kilku dni,jak jeszcze był 'normalny'.Sprawdziłam date-18 marzec.Jeszcze widocznie guz nie był tak duży,bo Stivuś leży z tylnymi łapinkami wyciągniętymi i nie przeszkadza mu,że naciskają brzuszek.. A tu leży na brzuszku,czyli guz jeszcze mały...teraz to juz układa sie tylko na boku,bo guz duży:-(.Czyli w kilka dni guz urósł do tego stopnia,że Stivuś musiał zmienić pozycję do leżenia Tu jeszcze jest leżał na brzuszku i Go nie bolało...
  18. Stivus w lecznicy W domku wieczorem...i wcale sie nie usmiecha:shake:
  19. Proszono mnie o przekazanie,ze na jutro jest transport do Wrocławia i czy Kasi pasowałby ten termin?
  20. wizyta wyniosła 125,a nie 135.Ten biały pasek przez srodek leków to wina drukarki u weta Nic,kompletnie nic nie zapowiadało tragedii.Stivuś do tej pory,to znaczy do 3 dni wstecz był normalny,miał apetyt,no tak jak zawsze.Co szelest reklamówki,to juz był przy człowieku w celach żebraczych.Tylko kładł sie na płytkach w przedpokoju coraz cześciej...no ale u mnie ciepło w chałupie,tak sobie to tłumaczyłam.A jemu juz musiało byc w srodku gorąco:-(jak do mnie przyjechał,to miał robione wszystkie badania i nie było nic niepokojącego.Przez 2 miesiące urósł guz z przerzutami.W zadnej fazie,nawet gdyby był wykryty po tygodniu,nie był do operacji,bo zajmuje korzeniami wiele narządów i od razu prawdopodobnie wytwarzał nacieki.Tak powiedział wet po zrobieniu usg.Postac guza wyjątkowo złośliwa.Guz jest na narządach miękkich.Byłam w szoku!!! Nie wierzyłam!!! Ale lekarz dał mi pomacać i faktycznie jak nacisnęłam pod żebrami to był wyczuwalny guz:-(.Jutro macam wszystkie psy!:-(.Dodatkowo powiększone są węzły chłonne szyjne i podkolanowe tylnych łapek.Nie ma ratunku,nie ma szans:-( Nienawidzę gdy pies,który ma apetyt,przestaje jeść.Nienawidzę tego! To zawsze dla mnie jest sygnał,ze dzieje sie źle.Owszem pies,tak jak i człowiek może mieć dni,że ma słabszy apetyt,ale to może byc jeden dzień.Tylko jeden dzień.Nastepnego dnia,gdy pies nie je,to ja sie juz boję,bo to nigdy u mnie nie kończyło sie dobrze.Jestem na punkcie jedzenia cholernie wyczulona.Stivi w srodę mało zjadł przez cały dzień,no ale dobra,może miał taki dzień,tym bardziej,ze z zachowania był normalny.W czwartek sniadanie lichutko zjadł,potem cały dzień mu podtykałam smakołyki,szeleściłam torebką,a on nie przychodził żebrać:-o.Kolacja w ogóle nie ruszona:-(W piątek rano sniadania niet,juz był osowiały,więc w te pędy do weta.No i tu sie zaczął horror,który opisałam wyżej.Nie mam słów,nie mam łez,bo wszystkie wylałam u weta i w domu.do weta sie troche umalowałam,no bo kobietą jestem w końcu,a od weta szłam jak po zabalowanej nocy-oczy czerwone,rozmazane,zapuchnięte.Ale w dupie z tym.Stivusiowi kupię pampersy,bo będę z nim rzadziej wychodziła na dwór,to znaczy na noc będę mu zakładała,bo ominę spacer wieczorny,żeby go po tych schodach tak nie ciągać,bo mieszkam na piętrze,a do znoszenia Stivi się nie nadaje. Padam na pysk ze zmęczenia i z nerw.dzisiaj,potem,powklejam fotki,zobaczycie,jaki bidulinek...a jeszcze kilka dni temu był taki inny,normalny...guz ma kosmiczne tempo przyrostu:-( Jeszcze mam prawie umierającego jamniczka 17-letniego.Nie wiem ile jamnisiowi czasu zostało,ale tez słabiutki,tylko,ze zdrowy,po prostu starośc.Kroplówy codziennie,nocami czuwam-teraz będe czuwała nad dwoma:-(.Do dupy z tym wszystkim:-( Karolcia_ko5 (...)Jesteśmy . tu. Karolinko-dziekuję,dziewczynki dziękuję:-(
  21. Zaraz wszystko napisze i wkleje skan wizyty. Kurwaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!! za co!!!!!!!!!!!:-(:-(:-(:-(:-( Guz wielki,zajebiście zjadliwy i złośliwy.Nie dosc,że guz,to jeszcze w brzuchu nacieki przerzutowe:-(.NIC nie da sie zrobic,NIC!!! Stivi ma MAX,MAX,MAX 1 miesiąc zycia,jesuuuuu!!!!!!!!!!!!
  22. Pieniązki za marzec,kwiecień poszły.Buziaki Redisiu :kiss_2:
  23. [quote name='ALMA2']Bo nasz Władzio to taki całuśny:calus: jest i nie ważne że to też chłopczyk.[/QUOTE] Dobre,dobre :D Poszły pieniązki za marzec,kwiecień.buziaki dla Władzia i kolegi ;)
  24. [quote name='APSA']Biedactwo, dobrze przynajmniej, że ma taką opiekę 24/dobę. Trzymaj się, Precelku! A Tobie Renatko bardzo dziękuję za wszystko, co dla niego robisz :Roza: Przy okazji zapraszam na bazarek dla innego staruszka: Rękodzieło: WIOSENNE szydełkowane MOTYLKI na staruszka Tofika - KUP TERAZ do 31 marca APSA nie widzę róży!;) A tak na poważnie...nie dziękuj,no co Ty.Robie to co wiekszośc z Was/Nas.Ale czasami choćbym pękła to nie przeskoczę pewnych rzeczy,a w szczególności nieuleczalnej choroby,ani starości:shake: dzisiaj Precelek słaby... Nie chce jeśc i to mi sie juz NIE podoba.No ale kupiłam gerberki i strzykawką mu dawałam pomalutku do buzi,ale to z kolei jemu sie nie podobało.Coś tam udało mi sie mu podać,ale to nie jest rewelka.Jeżeli nadal nie będzie chciał jeśc,to mam kroplówkę i mu podam za jakiś czas,bo do tego stopnia nie ma apetytu,że umarłby z głodu nad miską z jedzeniem:shake: Kolejna sprawa,co mnie niepokoi i to bardzo!,to fakt,ze Precelek slabo chodzi,ale szuka sobie dziury do wcisniecia sie.Co go wyjme z dziury,to z uporem maniaka chce tam wejsc na nowo.I to mi sie wlasnie bardzo NIE podoba:-(. Trzymajcie kciuki...bardzo,bardzo potrzebne...
  25. [quote name='magenka1']wszystko już wyjaśnione z Renatką :) Wszystko zostało wyjaśnione w kwestii telefonów do mnie:) A odnośnie Precelka to zostaje On u mnie na dt dożywotnim:) Dzisiaj rano było lepiej,więc postanowiłam jechać z nim do weta po południu,bo wtedy przyjmował mój wet,który zna Precelka od początku i nim sie zajmował.Rano była wetka,która średnio mi sie podoba,jeżeli chodzi o metody leczenia:roll:.no ale nie miałam wyjścia i pojechałam przed południem,bo Precelek nagle dostał lekkich drgawek,zaczął sie prężyć,zesikał sie pod siebie i ogólnie wystraszyłam sie okropnie:shake:.Dawaj Go w koc,w samochód i nie patrzyłam kto jest w lecznicy,tylko zawiozłam.Okazało się,że mógł być to atak padaczkowy,który występuje u starych psiaków i jest skutkiem starczych zmian w mózgu.Precelek dostał kroplówkę,ale juz bez dopalaczy,relanium i coś na rozluźnienie mięśni.W razie,gdyby ataki sie powtarzały,będzie musiał dostawać luminal.Po wizycie Precelek długo spał,potem wstał,ale był osłabiony.Jednak ładnie zjadł,ale potem znowu poszedł spać,potem wstał troszeczke pospacerował,zjadł i teraz znowu śpi.Bardzo go ten dzisiejszy dzień wymęczył:shake:.Tak sobie myślę,że te wcześniejsze dni pewnie były zapowiedzią tego ataku...oby sie już nie powtórzył,no ale na dwoje babka wróżyła:roll:.No ale będę chuchała i dmuchała na Pana Jamnika,niech nam żyje jak najdłużej W drodze do weta... U wetki...taki był słabiutki po tym ataku... W domku na posłanku... Trzymajcie Kochane kciuki za zdrówko maluszka,niech nam jeszcze drepta jak najdłużej...
×
×
  • Create New...