-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Sybel
-
No dobra, więc tak. Po pierwsze suka ma za mało ruchu, ona powinna mieć codziennie minimum godzinę intensywnego ruchu, jakiegos biegania, zadań. Pies powinien być jakkolwiek szkolony, w sumie dobra by była konsultacja szkoleniowca. Poza tym przynajmniej suka powinna być wysterylizowana. W koncu pies się do nie dobierze i co wtedy? Jak się szczeniaki urodzą, to dopiero sajgon będzie, bo agresja może się jeszcze pogłębić. Poszukaj akcji Arka noego (czy jakoś tak) z bezpłatnym czy znacznie tańszym sterylizowaniem i kastrowaniem zwierząt.
-
Słuchaj - źle Ci? Nie pisz. Po cholerę się odzywasz w wątku o kupach z tekstem "a ja wam nie powiem, bo to moja sprawa?" To jest dopiero poziom :D Takie 10-12 lat maks.
-
Poza tym bądź co bądź akita nie jest jakimś super popularnym psem domowym. Jest raczej wyjątkiem wśród licznych kundelków i ras popularnych, które zachowują sie raczej jak psy, niż wilki.
-
Wiesz, ja robiłam dokładnie tak samo. Pies jakoś tam przechodził, ale zauważył każdego psa. Potem poznałam mojego faceta, on ma 2 psy (ja teżmam 2), więc zabralismy cała czwórke na działkę, gdzie mój agresor (w kagańcu) zapoznał się z innymi psami. Potem na osiedlu organizowaliśmy spotkania z róznymi psami z sensownymi właścicielami i teraz Filip ma sporo znajomych i jest łagodniejszy. Moim błędem było przygotowywanie się do ewentualnego ataku, zanim ten nastąpił - pies odbierał to jako mój lęk. Może warto po prostu prowadzić go na krótkiej smyczy, ewentualnie kazać usiąść, bo to uspokaja psa. Zresztą napisz do Jamora. On poradzi coś, jeśli będzie wiedział.
-
A widzisz, pojawia się pies na horyzoncie, to ty dosłownie dajesz psu sygnał do ataku, bo się spinasz. A moze skupiaj na czyms uwagę psa, na smaczku, zabawce, rozpraszaj go bez naciągania smyczy. Może to być zabawka, smaczek, a może np. dotknięcie między uszami, czy jakiś inny rodzaj fizycznego rozproszenia.
-
Ok, a więc kompletny brak konsekwencji w wychowaniu: ty swoje, tz swoje. I peis głupieje, nie ma wyznaczonych granic, bo co z tego, że ty coś postanowisz, jak facet to zaraz likwiduje swoim zachowaniem. Tak więc najpierw wychowaj swojego faceta, powiedz mu po prostu, że jesli nie zmieni swojego idiotycznego zachowania, to w koncu moze dojsć do tragedii i tylko z jego winy pies moze zostac uspiony. Pojedź mu po ambicji, zapytaj, czy jakoś jego męską dumę satysfakcjonuje, że ma nieposłusznego psa. Nawet nagnij fakty, ale od tego musisz zacząć - niech się przebudzi i zastanowi nad soba, bo jego zachowanie naprawdę może kosztowac psa życie.
-
Zakładam, ze wychodzi w kagańcu? Wykastrowaliscie go? To może nieco zmniejszyć problem (w każdym razie u mnie wspomogło szkolenie psa z podobnym problemem). Poza tym poszukajcie szkoleniowca, moze skontaktujcie się z Jamorem ([URL="http://*********/"]wyszukaj w googlach, bo adres zjadło[/URL] ), ten facet był policjantem pracującym z psami policyjnymi, w tej chwili pomaga układać takie własnie przypadki z dogomanii. Nie wiem, czy to w ogóle wasz rejon Polski, ale może wskaże w waszej okolicy dobrego szkoleniowca, czy coś doradzi. Zostawcie poradniki, a już milana w ogóle wywalcie w kąt, on działa metodą zastraszania psa, co u was akurat ma duże szanse zaowocować popsuciem się waszych relacji z psem, a to w ogóle doprowadzi do tragedii. Jak tz go traktuje, a jak ty, ze sa takie rozbieznosci?
-
Dziewczyny, dzięki :) Ja wczoraj odkryłam ironię w nazwie "poranne mdłosći" - jak rozumiem sa poranne, bo od ranka do ranka... Uhhh... No i na razie gryzę się w język, zeby w zespole jeszcze nie powiedzieć, wie jedna dziewczyna, która dostała uprawnienia do mojej kawy :) Poza tym męczy mnie, że mama zabiera mi z ręki wszystkie torby od razu, bo nie wolno dźwigać (bo bochenek chleba to ogromny ciężar...). Dobrze, ze na codzien mieszkamy sami, chociaż mój TZ odkrył wczoraj, że dużą radość sprawia mu opowiadanie przy mnie o placku po wegiersku i to, że natychmiast zielenieję na samą mysl o tym. Tak więc na razie czuję się jak królik doświadczalny poddawany testom na cierpliwość. Jeszcze do mnie nie dociera, że w czerwcu będzie nas troje :) Mam 27 lat i nadal czuję się totalnie jak dzieciak pomimo trzech lat na etacie i mieszkania z facetem. Tak sobie myślę, że nasze młode będzie miało przechlapane - ja jestem filolożką południowosłowiańską (słoweński), pracuję po angielsku i mam hopla na tle czytania książek, kultury itd, a mój TZ to typowy informatyk z zacięciem fizyczno-matematycznym. No i każde z nas będzie chciało pewnie przeciągnąć młode na swoją strone mocy...
-
[QUOTE]A na jakiej podstawie i z jakiego powodu wymagasz teraz ode mnie jakiejś "odpowiedzialnosci zbiorowej" i w jakiej kwestii, przepraszam?[/QUOTE] Taka droban uwaga, ze jak pies walnie klocek w przestrzeni publicznej, to bez względu na to, kto jest właścicielem autora rzeczonego klocka, przestrzen pozostaje publiczna. Tak, to jest sprawa moja, evel i każdego uczestnika niniejszej dyskusji, czy Twoje psy walą klocki gdzie popadnie, czy po nich sprzątasz. Wczoraj na drzwiach do klatki w jednym bloku znalazłam notke upraszającą o sprzątanie po psach brudzących na schodach i pod cudzymi drzwiami wejściowymi, gdyż jest to łamanie przepisów. Po krótkim wywiadzie okazało się, ze w klatce mieszka kilka yorasków, które idą i robią pod siebie, a właściciele omijają. Ręce opadły. Co do jezyka zaś - on nie ma wpływu na kulturę osobistą, z jednej strony możesz miec profesora lejącego swoją żonę, a z drugiej ciecia po podstawówce dokarmiającego okoliczne koty. Tak więc daruj sobie ;)
-
Planuję na Mikołajki zespołowi powiedzieć, wtedy będzie już trzeci miesiąc mniej wiecej (dokładnie w którym jestem dowiem się na najbliższym USG). I bardzo mi zależy, zeby jak najdłużej pracowac, nie chcę siedzieć w domu. Moja koleżanka w 3 miesiącu poszła na zwolnienie, a potem wyła, że się nudzi. Ja bym chyba bez ludzi umarła. No i mama panikuje, że moje szczury na pewno mnie tokso zarażą (przeciwciała wyszły w badaniu przed ciążą, a więc kiedyś miałam), a szczury z adopcji, z domu, one i ich mama bez kontaktu ze światem zewnętrznym. Nie ma absolutnie mowy o oddaniu ich komukolwiek :) No i ciekawa jestem, jak to bedzie, jak młode się pojawi, a mamy w najbliższej rodzinie 5 psów - pewnie będą zachwycone :D Dzodzo, jest tam jakiś szczególnie sensowny lekarz? Ja w Zgierzu mieszkam i tam jestem zameldowana, ale za nic nie chciała bym rodzić w zgierskim szpitalu. Nie wiem, czy w tym wojwódzkim jest położniczy, widziałam za to warunki mojej babci na neurologii - bezdomnych na schodach miedzy sparaliżowanymi ludźmi i karaluchy. Ja podziękuję.
-
A ja się dołączam do wątku :) W zeszłym tygodniu się dowiedziałam, aktualnie 5 tydzień mniej wiecej. Za tydzień USG i zaczynam się rozglądać za dobrym lekarzem prowadzącym :) Na razie chodzę do prywatnej przychodni finansowanej przez firmę, ale fajnie by było mieć kogoś ze szpitala w Łodzi. No i powiedzcie mi, bo jestem kompletnie zielona, kiedy w firmie mówic, jak się za to zabrać, co w sumie nalezy załatwic itd. Bo prawde mówiąc nie mam bladego pojecia. Pracuję w dużej, tolerancyjnej korporacji, więc nie powinno być cyrków, ale nie wiem, co i jak w kwestii oficjalnej.
-
Zuza - Szanucerak miniaturka musi opuścić dom. Pomocy!
Sybel replied to Sybel's topic in Już w nowym domu
Przepraszam, nieco mi się pokomplikowało wszystko. Mam problemy z netem w domu, a w firmie mnie wiecznie wypluwa z dogo. Zuza nadal u swoich ludzi, jakoś usiłują pogodzić wszystko (liczę na to, że się połapią, ze to wcale nie ona musi uczulać...) Nie jest tragicznie, im dłużej zwlekamy, tym większe szanse, że może jej jednak nie oddadzą, ale tak czy inaczej postaram się te nieszczęsne foty dodac. -
Każdy ma swój pogląd na udaną inhalację :) Ja tam wole rumianek, ale o gustach się nie dyskutuje :D Też wlazłam w klocek w parku przed firmą i nie zauwazyłam, a potem smród przy biurku (nie zmieniamy raczej butów, chyba, ze wizytacja jest). Kolega tez tak zrobił. Nie dosc, ze obciach, to jeszcze potem jak wykładzinę wyczyścić.
-
Kurcze, nad morzem poznałam dwie ekipy akit - stado dwupsie i stado trzypsie, które bawiły sie na plaży z innymi psami i całkiem normalnie funkcjonowały. Były akurat po wystawie w Trójmieście chyba, więc raczej rodowodowe, do tego jeden starszy, trzy chyba takie dojrzałe i jeden dzieciak ponizej roku. Wrzask to nie tylko dziki ryk "łaaaaa!!!!", to wykrzyczane polecenie lub imię psa, taki budzik z transu.
-
Omg, ależ on ma mięśnie. Mimo karmy :) Taki smok z głową żabki :D (nie mów mu o tym :P )
-
Cóz, ja na moje psy zwykłam krzyczeć, jeśli przegięły pałę. Od razu zmieniały nastawienie, kupa wypadała nagle z pyska, kończyło się ujadanie na balkonie lub turlanie w padlinie. Po prostu. One też na mnie krzyczały, jak zdarzyło mi się np. zapomniec dac im jeść (raz czy dwa, ale szybko naprawiony błąd). A tak na serio: SAIKO, jesli on robi "nic na siłę", to ja chyba jakoś źle widziałam sukę z lękami, która wpakował na bieżnię obwieszoną balonami, z hałasami w tle. To była metoda "cholernie na siłe".
-
Zuza - Szanucerak miniaturka musi opuścić dom. Pomocy!
Sybel replied to Sybel's topic in Już w nowym domu
Jest cały zcas w domu. Mój TZ naprawiał im komputer, zabrał zdjęcia z dysku, postaram sie dziś wstawić (wiecie, mamy teraz nieco zamęt w domu) -
Jeśli podpisałaś umowę, to zdaje się możesz żądać zwrotu części kosztów zakupu psa, bo dostałaś "towar niepełnowartościowy", nie taki, jak w opisie.
-
Gajos, magnez jak magnez, ale wykrzyknik skuteczny ;) Magdalenka, to sie robi testy na alergię, a nie psa kupuje, bo a nuż nie uczuli. Uczula naskórek, ślina, a "włos" to taka sama sierść, tylko bez podszerstka. Najpierw się idzie do lekarza, robi testy, a potem kupuje psa, bo pies żyje (jak sama pisałaś) wiele lat i gdyby się okazało po roku, że jest alergia, to co? Akurat mam teraz do wydania psa w takich okolicznosciach od znajomych i po prostu uczulam na tego typu tok rozumowania, bo moze powodować wiele szkody.
-
Oglądam to jako formę rozrywki, choć czasem krew mnie zalewa, jak gość do wyrzygania powtarza "teraz mamy psa uległego, teraz jest zdominowany" Ja na przykład nie chcę, nie życzę sobie, by moje psy były całkowicie uległe, stłamszone, jak to się w wielu jego programach dzieje, zmuszane na siłę do robienia czegoś natychmiast (np. gwałtowne "leczenie" psich lęków balonami, hukiem etc - moja jedna suka by po prostu zeszła na zawał w takich warunkach), stukane (kopane) w brzuch, szarpane na smyczy. Owszem, motyw chihuahuy, którego bały się pittbulle, a którego on delikatnie (jak na niego) podszedł przypadł mi do gustu. Motyw dwóch młodych goldenów kopanych za skakanie, bo były napalonymi nastolatkami bez odpowiedniej dawki ruchu prawoe doprowadził mnie do płaczu. Ponieważ facet ma metody pół na pół (strawne-niestrawne), uważam, że w sumie jest raczej nie do użycia, bo łatwo w fajnych propozycjach przemycić błąd, pułapkę, w którą niedoświadczony psiarz wpadnie, a pies przypłaci to życiem. Podsumowując - facet jest showmanem i tyle, z psami lepiej pracować według rozsądnych rad, nie jego złotych myśli.
-
Bardzo lubię takie wypowiedzi :| "Jedyny użytkownik forum na odpowiednim poziomie" i tak dalej. Ostoja rozsądku... Pffff... Wychowywałam dalmatyńczyka z totalną psychozą, z agresją lękową (duży pies, prawie 30 kg po hodowli klatkowej, z entropium, w czasie bezdomności często grzyiony), wychowywałam psa w typie gończego polskiego również z agresją lękową( zamknięty w garażu i katowany podobno przez dobę, wyrzucony z jadacego samochodu), miałam na tymczasie dwa dobermany i kilka innych psów. Wiem, jak działa pies i doskonale wiem, bo sama się o tym przekonałam, że siła ma sens, jeśli nic innego nie działa. Nie wierzę, że u szczeniaka, do tego ośmiotygodniowego, metoda siłowa jest jedynym sposobem wychowawczym. Pokazuje tylko bezradnosc opiekuna i jego ignorancję oraz potrzebę pójścia na skróty. I tyle Rozumiem, że oceniasz "rozhisteryowane dziewczęta" swoją miarą, burza hormonów i te sprawy, ewentualnie jakiś chłopięcy bunt testosteronowy. Smutne, ale nie przykładaj tej miarki do każdego, z kim masz kontakt. Jesli poziom dyskusji Ci nie odpowiada, po prostu powstrzymaj się od wypowiedzi zamiast obrażać wszystkich użytkowników jak leci. P.S. nikt nie pisał o bijących i gryzących dzieciach. Czytaj proszę ze zrozumieniem. Chyba, ze to za trudne.
-
Miał ostatnio jakąś traumę związaną z osamotnieniem? Zostawanie w szpitaliku, u obcych, z obcymi?
-
Gajos, psy powinno się traktować jednakowo. Jak jednego zaczniesz faworyzować, nagradzać za słabość, drugi w ogóle zwariuje, a tego raczej nie chcemy. Teoria dominacji jest prawdę mówiąc dosyć szkodliwa, więc odłóżmy ją na bok, ok? Aga, pracuj z oboma psami, staraj się je zmęczyć, poczytaj np. rady Zofii Mrzewińskiej, poszukaj fajnych sposobów karmienia. Może zadziała np. komenda siad wobec obu suk i dawanie żarcia z ręki na raz? U mnie działa na dwóch takich, co to jeden młody, duży i uległy, do tego gość w domu, a drugi, stały mieszkaniec, mniejszy, ale zadziorny. Jak im dajemy razem jeść jako nagrodę za siad i spokój, to właśnie spokój otrzymujemy. Poza tym staraj się traktować suki tak samo, pracujcie z nimi, wyprowadzajcie je razem i bawcie się z nimi w psie gry zespołowe, jakieś aporty, ganianki. To moze wzmocnić między nimi wieź.
-
Orti, będę powtarzać do us*anej śmierci - to JEST metoda siłowa. Bez użycia siły nie wciśniesz psu palca do gardła. Zadam jeszcze raz pytanie, na które nie uzyskałam odpowiedzi: czy dziecku ciućkającemu Twój sweter czy szalik też wsadzasz palce do gardła, żeby miało nauczkę? Przecież jest słabsze, nie rozumie argumentów słownych, więc jakoś trzeba oduczyć... Można tak łatwo... A że się moze (i dziecko i szczeniak) porzygać... Ups. Rozumiem jedno, jak nie masz rozsądnych argumentów wobec psa, to wolisz uczyć złymi skojarzeniami. To tak samo, jak uczyć matematyki dziecko tłukąc po łbie ilekroć się pomyli. I nie, nie przesadzam, dokładnie tak samo to wygląda. Po co dawać sygnał, że robi źle, a nagradzać za zrezygnowanie z niewłaściwego zachowania? A, no tak, to wymaga wyczucia, zrozumienia, współpracy. Przecież człowiek to pan i władca narzucający swoją wolę, a nie ktoś, kto współpracuje, pokazuje granice i uczy. Szkoda, ze potem tyle na forum histerycznych postów o agresji u młodych psów.
-
Nie napisałam, ze słyszałam o negatywnych skutkach tej konkretnej metody. Widziałam za to generalnie skutki całego wachlarza takich metod wychowawczych i naprawianie takich psów to dla nowego opiekuna (o ile pies ma szczęście) naprawdę ciężka, czasem dosłownie bolesna praca. Nie ma nieogarniętych szczeniąt. Są tylko opiekunowie bez pojęcia, którzy pogłebiają swoją niewiedzą złe nawyki i zachowania, a potem twierdzą, że pies uparty, głupi, nie kuma. Problemy z psem zawsze (poza wyraźną wadą psychiczną, która jest baaardzo rzadka) wynikają z ludzkich błędów. Nie ma się co czarować. Kary fizyczne mówią psu, że w końcu będzie mógł się odgryźć, jak podrośnie. Bo siła jest argumentem w tej rodzinie.