Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Ej, u nas w sumie to wyszło tak, że pies dostał dzieci w nagrodę za dobre sprawowanie :D No bo najpierw był Dziekan, a dopiero potem ja i dwa lata później moja siostra. Dziekan, jako odpowiedzialny opiekun zajął pozycję niańki pilnującej, czy dzieci się budzą, potwora kradnącego smoczki, a potem również nauczyciela chodzenia - podstawiał się nam, jak uczyłyśmy się chodzić, żebyśmy nie walnęły na twarz. Po jego śmierci mama z babcią sprowadziły do domu Maksa - wielkiego bezdomnego wilczura, zdziczałego, poobijanego fizycznie i psychicznie. Przez wszystkie lata w domu zawsze bardzo dbał o nas obie, był naszym niańkiem. Potem to już my sprowadzałyśmy psy do domu z siostrą. Inna sprawa, że akurat my nigdy nie kupiliśmy psa - u nas zawsze były (i są nadal) znajdy. Teraz będą (za 2 tygodnie) 2 adoptowane szczurki :) Tak samo będzie, kiedy ja będę miała dzieci - w rodzinie, tej najbliższej, jest 5 psów i na bank wszystkie będą brały udział w wychowaniu dzieci. Tym bardziej, że właśnie nad pierwszym dzieckiem pracujemy :)
  2. Można też pomyśleć o znalezieniu dla niego kąta, gdzie czuje się bezpieczny, jakiegoś miejsca zacisznego, wytłumionego, do którego go szczególnie zachęcicie. Pobudzajcie go w dzień, żeby cały czas był aktywny, zero spania. Jedzenie najpóźniej 15-16, żeby nie jadł na noc, bo to też może pobudzać. Z sikaniem u mnie np. był problem, bo w domu poza dwoma psami była suka i pies, który dołączył jako ostatni, zawsze znaczył teren "dla suki". Kastracja znacząco pomogła, problem zniknął całkowicie, gdy Fiśka umarła (miała ponad 13 lat i dostała zawału). To może być na tle psychicznym, pies może się czuć odpowiedzialny za dom. Może myśleć, że skoro Wy nie pilnujecie, to on musi, musi oznaczyć teren, bo jeszcze ktoś mu się wpakuje i dom odbierze. Jest to jedna z możliwości, ale warto obserwować, czy pies przejawia tego typu zachowania. Jesli tak, dobrze by było poszukać pomocy, zeby ktoś pomógł Wam ustawić właściwą relację - pies poczuje się psem, a nie pasterzem.
  3. Nie wiem, jakie są, a jakich nie ma, ale może: snowflake pack Wodzowie północy/duchy północy Śnieżna dolina bałwankowo :P
  4. A więc są dobrzy ludzie na tym świecie :) Powinien dostać dyplom honorowego dogomaniaka :P
  5. Z głupia frant zapytaj moze, czy pieski mają jakieś zdjęcia, a te rodowodowe to wystawiane były? Bo ci się taaak podobają pieski w pozycji wystawowej - czy coś w tym stylu, byle by bardzo blondynkowato zabrzmiało...
  6. Vilena, jak pielucha jest do 5 kg, to się przecież czeka, aż się 5kg uzbiera, nie? :) To jest ekologiczne, a są inne priorytety, np. głód w Afryce. Wiesz, ile dzieci można nakarmić w czasie, kiedy się wymienia pieluchę?
  7. Ja ostatnio odkryłam, ze u mnie sprząta ponad połowa psiarzy! Szok, a okazało się, że poszedł łańcuszek. Najpierw my sprzątałyśmy, potem dołączyła do nas taka pani, która od nas sunię rok temu adoptowała, potem inne znajome psiary i psiarze - teraz każdy KULTURALNY psiarz sprząta, a takie Diany się bulwersują, że są ważniejsze rzeczy - otóż to nie jest filozofia wziąć woreczek do kieszeni, jak pies skręci ptysia, podnieść, zawinąć i wywalić do najbliższego kosza - jakiegokolwiek. Jejku, jak zdarzy mi sie nie wziąć woreczka, albo odkryć, że właśnie na kupę nr.1 zużyłam ostatni i nie mam nic na kupę nr.2, to się mam ochotę pod ziemię zapaść... Btw, Diana, wody też nie spuszczasz w kibelku, bo są ważniejsze sprawy na ziemi?
  8. [QUOTE]Mama jaśniutko umaszczona- jasne złoto z jasnym szarym, tata z rodowodem.[/QUOTE] Czyli jaki kolor ma tata?
  9. Niestety jednak się nie da z tą koszatniczką, szczury by ją zeżarły :( Musiała bym wziąć dwie kosztaniczki, zeby nie siedziała sama i dwa szczury (mam zaklepane dzieciaki), a w moim mieszkanku się tyle klatek nie zmieści Edit: poszło 50 zł na odjajczanie i drylowanie Sali i Dropsika
  10. Rysia, tej babie od shih tzu też napisałam, na razie bez odzewu.
  11. Jak wygląda kwestia gryzoni? Pytam z ciekawości, planuję szczury co prawda, ale moze uda mi się namówić mojego TZ na zmianę kierunku...
  12. Co do jaskółek, to ja nigdy nie zapomnę, jak kiedyś z mamą, siostrą i psami wynajęłam pokój w Pucku. To było jakoś na obrzeżach, balkon był na dwie ściany, a nad balkonem daszek. Oczywiście z gniazdem jaskółek. Mój Felek jak te kupy zobaczył, od razu dał w nie nura.... Jak dobrze, ze pokój był z łazienką, pies do kabiny i jazda, szorujemy :| No i ilekroć dziada się nie upilnowało, przychodził z ptasim guano w uszach...
  13. Nie, Niemcy nas NIE bolą. Bolą nas Twoje teksty, Twoje dziwaczne poglądy. Martens NIE MA obowiązku ryzykowac życiem, zeby wykastrować bezpańskie psy, za które jest odpowiedzialna gmina. Gmina dooopy nie rusza. Jeśli jesteś taka hop do przodu, pakuj się do samochodu i hulaj dusza, kastruj do woli. Możesz pokazać, jak bardzo jesteś bohaterska i jak powinien wyglądać świat idelany
  14. Martens, to po co kolega jechał po terenie piesków, jak pieski sobie nie życzyły, co? No w Niemczech by poszedł siedzieć za dręczenie :) xxxx52, pamietaj, ze w Polsce są całe stada psów, które od pokoleń np. nie mieszkają z ludźmi. Wiedzą, jak ich traktować (czyli jak pogonić lub unikać w zależności od potrzeby), jak plądrować zagrody. I tyle, to nie są twoje słitaśne pieseczki z zwatahy, tylko zdziczałe zwierzęta, które pewnie w 70% nie dadzą się zsocjalizować.
  15. Arielka, ja ciemna jestem w sprawach genów - co to znaczy, że niosą taki gen? Tzn co ten gen daje w efekcie? Tak z ciekawości pytam, bo lubię wiedzieć :)
  16. Kolce, o ile mi wiadomo, nie mordują ptaków, jeśli są opatrzone silikonowymi końcówkami. Można takie dostać czasem, chodzi tylko o to, by ptaki nie miały gdzie siadać. Przynajmniej taka jest teoria, w Londynie widziałam gołebie gnazdujące między kolcami bez zatyczek - jest ich tam plaga dosłownie.
  17. Takie stado jest naprawdę niebezpieczne - należy zgłaszać do upadłego na policję, do zarządu gminy, do wszystkich świętych.
  18. Mnie to też nie bawi, no ale co zrobic. Może w weekend jakos się uda.
  19. Mała ciągle w domu, wszystko w kółko czyszczone, żeby młody nie kichał. Nie mam kiedy jechać po zdjęcia, co mnie dobija. Niestety bez fotek nie ma chętnych, a ja się fotek ani doprosić nie mogę, ani nie mam kiedy jechać (wyprowadzka pod łódź w toku)
  20. Owszem, dobre rozwiązanie, ale JEŚLI pies jest zdrowy i nie ma ryzyka, ze umrze w trakcie zabiegu. Należy ocenić, jakie są szanse w tym wypadku na awarię serca na stole, a jakie na ropomacicze/raka
  21. Tak prawdę mówiąc to tutaj pilnowanie jest w sumie dobrą opcją. Przecież suka nie musi być sterylizowana, jeśli ma opdowiedzialnych opiekunów, a sterylka zagraża życiu. Jasne, można, ale to jest spore ryzyko.
  22. Wiesz, miałam przez wiele lat 3 psy, a w krytycznym momencie 4, w tym dwa szczeniaki. Tylko wtedy po pierwsze mieszkałam z mamą i siostrą (plus mój i siostry TZ), po drugie byłysmy na studiach i tuż po, a po trzecie mama była na chodzie bardziej (teraz jest po operacji, już rok co prawda, ale nie jest tak sprawna, jak przed). Teraz po prostu by mi było żal psa, jak by cały dzień siedział sam akurat w naszym przypadku. Zresztą wracam często do domu i padam na twarz. No i u mnie szykuje się teraz nowe stanowisko, związane z licznymi nadgodzinami, więc już zupełnie nie ma szans :|. Musze przyznać, że nie cierpię wracać do pustego domu i pewnie prędzej czy później coś i tak się pojawi, ale na razie rozwarzamy jakieś gryzonie, rybki (śledzie w słoiku w wersji "akwarium turystyczne" :P ).
  23. Jesli chodzi o kastrację, to to się po pierwsze szybko goi, po drugie te szwy nie są na napiętej skórze, tylko stosunkowo luźnej, więc nic nie powinno popękać. Poza tym one są w takim miejscu, ze tam musiał by szpagat zrobić, zeby je rozerwać. No i pierwszy dzień czy dwa, kiedy jest najgorzej, to pies jest otumaniony po anestetyku. Najtrudniej jest upilnowac, zeby nie lizał, dlatego warto pomyśleć o kołnierzu na tydzień. Bardzo fajnie, że trafiliście na sensownego człowieka. Jeśli się sprawdzi, mozesz dać namiar na niego w wątku o szkoleniowcach razem z opinią :) Na pewno przyda sie innym ;)
  24. U nas jest jeszcze kwestia pracy. Bywa, że ja mam na 12, a mój TZ na 9, więc ja jade z nim i załatwiam po drodze różne sprawy, więc w domu nie ma nas od 8 do 21 (dojazd w jedną stronę zajmuje godzinę). Swoją drogą wczoraj byłam bliska zabrania psa do nas. Kuzyn mojego TZ ma "yorka", jego argumentem wobec niespełna rocznego psa są krzyk i siła. Po prostu do tej pory mam ochotę tam pojechać, dac gościowi w pysk i zabrać psa, bo mały przypada do ziemi, jak ten cżłowiek wstaje, jak podnosi głos, no boi się go potwornie. Nas cały czas podgryzał piszcząc (totalna nerwica). Jest tam trzynastomiesięczna dziewczynka, pies ją uwielbia, pozwala na wszystko. Gównym zarzutem wobec psa jest, ze się czasem zlewa lub robi kupę w domu, bo nie jest w stanie wytrzymać od 9 do 22. No po prostu jestem w rozsypce dziś. Najlepsze, że siostra tego gościa ma do wydania sznaucerkę (tę z mojego podpisu), również dość zastraszoną. Wczoraj się dosłownie z moim TZ pokłóćiłam o tego psa, bo po wyjsciu byłam w takim szoku, a on bronił kuzyna. Dla mnie ktoś, kto wobec kilkukilogramowego psa używa jedynie przemocy, jest absolutnie skreślony. Ciekawe, jak by kaukaza wychowywał...
  25. Ja po prostu jestem wychowana w mieszkaniu, które ma 78 metrów. Mi jest tu ciasno i się duszę, nie mam własnego kąta, jeśli mój TZ mnie wkurzy, dlatego subiektywnie stwierdzam, ze pies by się tu przez 10h nudził. Ja bym na bank się nudziła na miejscu psa. To jest jeden pokój z łazienką wydzieloną. Dla mnie to jest nowość i dlatego mój prywatny wniosek dotyczący mojego ewentualnego prywatnego psa jest taki, a nie inny. Moje psy, jak były z wizytą, po dwóch godzinach dostały pitolca i zaczęły się kręcić i piszczeć, bo im było ciasno.
×
×
  • Create New...