Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Wit też próbuje się przewracać, a najbardziej się wścieka, jak nie udaje mu sie samemu usiąść. Tak więc obecnie pół dnia siedzi mi na kolanach i się gapi na świat :) Dziś mu puściłam kilka minut teletubisiów na YT - był zachwycony :)
  2. No chyba tak :] Ja sobie podczytam, co Ci poradzą w kwestii wprowadzania ;) A Wit nauczył się piszczeć...
  3. [QUOTE]Dziś nawet mnie ugryzł w palec :-D[/QUOTE] A czy był szczepiony? ;)
  4. Bostona też miałam podrzucić :P
  5. A może buldożek francuski lub mopsik? Pocieszne pierdołki, pełne entuzjazmu :)
  6. A co to ma do rzeczy w związku ze spuchniętą moszną?
  7. Ruszcie się z suką do DOBREGO weterynarza, który wytłumaczy pani, że ona może w trakcie porodu stracić i sukę i szczeniaki. Jeśli nawet by się udało, to co ze szczeniakami? USG należy zrobić, żeby wiedzieć, czy: 1. szczenięta są, czy jest to ciąża urojona 2. czy szczenięta żyją 3. ile ich jest, zacząć już szukać im domów lub od razu po porodzie uśpić większość, zachować jednego czy dwa, jeśli miot będzie liczył np. 8 czy 10 szczeniaków (gdzie znajdziecie domy dla tylu? Nie sprzedacie ich, bo to nielegalne) Poza tym może zamiast skorupek od jajek kupcie jej normalne suplementy diety dla ciężarnych seniorek... A wnętrostwo... Idź do dobrego weta, na razie masz partacza, któremu płacisz za nic. Tak o nim piszą: [QUOTE][B]Leczenie[/B] Z powodu powikłań związanych z ta przypadłością najlepszym sposobem leczenia jest usunięcie chirurgiczne przemieszczonego jądra. Najczęściej przy okazji odbywa się również usunięcie zdrowego jądra, co prowadzi do kastracji. Jądro chore najczęściej doprowadza do feminizacji i powstania komórek nowotworowych stąd konieczność jego usunięcia, z kolei usunięcie jądra zdrowego ma na celu wykluczenie możliwości pokrycia suki i ewentualnego przekazania wady. Z medycznego punktu widzenia [URL="http://www.vetopedia.pl/article29-1-Kastracja_i_sterylizacja.html"]kastracja[/URL] jest wskazana z uwagi na skłonność wnętrów do skręcania się nasieniowodów. Jedynie w przypadku wnętrostwa pachwinowego możliwe jest leczenie hormonalne. Niesie ono jednak za sobą groźne powikłania szczególnie związane z zaburzeniami gospodarki hormonalnej. Jest to jednak mało skuteczna metoda. [/QUOTE] [URL="http://www.vetopedia.pl/article376-1-Wnetrostwo_u_psow.html"]http://www.vetopedia.pl/article376-1-Wnetrostwo_u_psow.html [/URL]
  8. Idź z nim do weta od razu, a nie na kontrolę. Zakażenia są niebezpieczne, mogą bardzo zaszkodzić. Lekarz powinien dać coś przeciwzapalnego, obejrzeć, czy np. szwy nie poszły, czy nie zabrudziła się rana itd. Nie ma co czekać, jeśli pies cierpi.
  9. LadyS - dokładnie. Posiadanie dóbr materialnych i chęci nijak się ma do posiadania czasu niestety. A że nie wszyscy na PwP są szurnięci - tak naprawdę jest niewielki odsetek, który robi czarny PR ogółowi. Szkodzi, bo głośno krzyczy, kiedy ci całkiem spoko po cichu robią swoje. Tak jest ze wszystkim. Dlatego rolą hodowcy jest ocenić, czy samochód, mieszkanie, małżonek czy małżonka są niezbędnymi elementami wychowania psa :)
  10. LadyS, fakt, że chyba połowa tu obecnych od wielu "ciotek" (nie cierpię tego określenia) by nie dostała psa. Szymon, nie zwracaj uwagi na wymagania w dziale PwP, bo są często absurdalne. Normalny hodowca docenia człowieka, a nie jego dom, samochód, związki, pracę itd. Wiadomo, ze różnie bywa, w dzisiejszych czasach można nagle trafić 6 w totka lub stracić z dnia na dzień pracę. Człowiek odpowiedzialny zawsze zdoła zapewnić bezpieczeństwo ważnym dla siebie stworzeniom, więc nie martw się dziwnymi wymaganiami adopcyjnymi. Lepiej uderzyć do konkretnego hodowcy i być po prostu szczerym. Swoją drogą ja, mająca mieszkanie, samochód, męża, dziecko i pracę obecnie nie nadaję się na posiadaczkę psów i wiem, że przez kilka lat psa mieć nie będę. Po prostu mamy tyle zajęć i jesteśmy tak zmęczeni, że nie dali byśmy rady dać psu odpowiedniej ilości spacerów. Już sobie obiecałam, że jak pojawi się drugie dziecko, jak oba maluchy pójdą do przedszkola, rozważymy adopcję suczki lub dwóch. Mamy już nawet imiona wybrane... Tylko na razie po prostu siły i czasu brak. Dla nas obojga, wychowanych z psami, jest to bardzo trudny wybór, ale musimy być uczciwi wobec siebie.
  11. Gonia, napisz do fundacji Niechciane i Zapomniane, może do Azylu pod psim aniołem itd. Może oni pomogą w adopcji suki w dobre, doświadczone ręce. Nie musisz oddawać po znajomości, bo nie zawsze pies wtedy dobrze trafia niestety.
  12. Płodna suka i pełnojajeczny pies zawsze coś wykombinują, widziałam już krzyżówkę, gdzie tata był jamnikiem, a mama dobermanem. Psy nie są głupie, jak czegoś chcą, to to osiągną metodą prób i błędów. Teraz jedyne, co Wam zostaje, to iść do weta i popytać o sterylizację aborcyjną, bo suka jest w takim wieku, że poród może ją po prostu zabić, nie wiem, czy w ogóle szczenięta urodzą się żywe i zdolne do funkcjonowania. Także licz się ze sporym wydatkiem (nie wiem, jak to rozwiążecie finansowo) i z operacją suki,
  13. Hodowca, jeśli Cię pozna i uzna, że jesteś ok, na pewno Ci psa powierzy. Jesteś przecież pełnoletni, więc masz pełne prawo do dokonania zakupu psa. Inna sprawa, że zamiast kupować możesz adoptować niedużego pieska z DT, już nauczonego pewnych zachowań, jak np. zostawanie w domu, sprawdzonego pod kątem charakteru, towarzyskiego itd. To jest fajna opcja, przy okazji zobaczysz, jak to jest mieć psa, a po jakimś czasie możesz np. kupić drugiego, jeśli uznasz za stosowne. Jeśli o rasy chodzi, to spaniele są fajnymi psami, a nauczony zostawać nie będzie miał problemu. Jack Russel może być nieco zbyt aktywny, ale poczytaj też o nich. Może jamnik? Fajne, energiczne psiaki o ciekawej urodzie, do tego długość sierści do wyboru.
  14. Tylko problem wydaje się leżeć w tym, że musisz zmienić podejście (i reszta rodziny też) z "mój pies" na "pies rodzinny". Pies w tym wypadku MUSI być całej rodziny i CAŁA rodzina ma się nim zajmować, czyli wyprowadzać, pielęgnować, karmić, czesać, kąpać, szkolić, bawić się z. A nie, że to tylko Twój pies. W rodzinie tak to nie działa. Czyli tu wchodzisz Ty i najpierw wychowujesz rodziców. Twoim zadaniem jest nawiązać komunikację na linii rodzice - Ralf. Bez tego w końcu pies zacznie po prostu atakować i skończy się źle.
  15. zakonna, najpierw też chciałam zaproponować szukanie, ale potem przyszło mi do głowy, że suka nie powinna zbierać i szukać nic na terenie, bo ktoś to wykorzysta (świadomie, czy nie) i psa otruje.
  16. Jeśli pies ma entuzjazm, można go po prostu wykorzystać do treningu. Po co od razu usadzać i wyciszać psa, jeśli można wykorzystać jego radość i zapał po prostu nagradzając pożądane zachowania, ignorując błędy. Jeśli pies z natury jest entuzjastyczny, taki ma charakter, lepiej to wykorzystać, niż zdusić. Dzieciaki pełne energii też chętniej się uczą przy śmiechu, więcej zapamiętują, niż siedząc i wykonując polecenia.
  17. Może weźcie go gdzieś na parking, żeby sobie powąchał rózne samochody, oswoił sie z ich widokiem - o ile macie w okolicy takie miejsce. Potem może spacer przy ruchliwszej ulicy właśnie z korektą i nagrodą. I tak minimum raz w tygodniu. Nie wiem, czy to ma sens - niech ktoś oceni, w każdym razie nam przy rowerach pomogła wycieczka na rajd rowerowy.
  18. Tyle, że pies powinien być nakręcony na szkolenie, żeby w ogóle chcieć współpracować... A nie na siłę.
  19. Jeśli o kości chodzi, to gotowane są faktycznie szkodliwe, szczególnie drobiowe - rozpadają się na igły, które mogą naprawdę porządnie psu zaszkodzić. Surowe - jak najbardziej, ale gotowane są po prostu niebezpieczne. Solone dla psa nie jest dobre (dla nas też nie), pies ma znacznie mniejsze ciało od człowieka, więc proporcjonalnie więcej soli trafia do organizmu, a to szkodzi na nerki, zatrzymuje wodę, szkodzi na serce itd. Nie chcesz, to nie gotuj, ale wtedy w ogóle mu nie dawaj domowego żarcia, a samo suche. Mieszanie może powodować problemy jelitowe.
  20. Cóż, zakładam, że ludzie mogą pracować np. w domu, mogą prowadzić gospodarstwo itd. Różnie bywa. Nie uważam natomiast, ze wieś polska w 100% jest zachlaną popegieerowską norą, gdyby tak było, nie było by między innymi tego wątku. Założyłam, że autorka raczej zajmuje się domem - tak dla mnie brzmią posty. A sama mieszkam w mieście i muszę dowozić co jakiś czas brykiet drzewny ze składu, palić w piecu, pilnować, żeby mi korki nie poszły, bo mieszkam w kamienicy z fatalną instalacją i albo mam się w czym wykąpać, albo gorącą herbatę - obu sprzętów na raz nie włączę. Także ja bym z chęcią mieszkała na wsi, jeśli tam bym miała lepsze warunki, bez pijanej hordy na podwórku w środku nocy. A co do oddawania psa - sama nie raz to radziłam na tym forum, bo sama dobrze wiem, że nie zawsze się da. Ale warto spróbować, żeby nie musieć potem przed sobą stwierdzić "nie próbowałam, a teraz żałuję".
  21. Może mieso gotowane generalnie? Porcje rosołowe z chrząstkami, ale bez kości, jakieś skrzydełka bez kości, właśnie kawałki wołowiny, podroby gotowane. Nie jestem pewna, ale warto sprawdzić, czy mięso gotowane nie ma wyższego indeksu glikemicznego, niż surowe, a więc może pomóc w przybraniu na wadze. Podroby są dosyć kaloryczne, ale też nie mogą być podstawą diety. Poszukaj o karmieniu BARF. Tam są przepisy np. na takie pasty (tudzież pulpy,paćki) dla psa zawierajace mięso, warzywa, witaminy. Możesz spróbować w ten sposób komponować odpowiednie jedzenie dla psa.
  22. Evel ma rację, ma już drugiego psa, który z roku na rok gorzej znosi hałasy, nie wiem, czy głuchnie i wyczula się na wibracje, czy o co chodzi, ale jest to kłopotliwe, tym bardziej, ze po drugiej stronie ulicy mamy cmentarz wojskowy i bywają pogrzeby z salwą honorową - wtedy mamy czarną galaretkę pod stołem. Próbowaliście zabawy w ekscytację, gdy zaczyna sie hałas? U nas działa nakręcanie na ciastka, bo Filip jest potwornym żarłokiem i da się pokroić za żarcie. Tak więc jak się dzieje głośno, ja wstaję, zaczynam do niego gadać idiotycznie, na zasadzie "a gugu,kucikuci ciasteczkoooo" i wtedy pies wychodzi z wibracji i zaczyna szaleć z radości, po czym galopuje do kuchni. Może macie coś, co sunię też tak straszliwie ekscytuje?
  23. Sybel

    terytorialny pies

    Asiapran, czy mogła byś nie pisać capsem i używać interpunkcji? Bo nie da się czytać Twoich postów, nawet jeśli wnoszą cokolwiek, nie idzie przedrzeć się przez gąszcz literek. Just1, jedyna opcja to zaprzyjaźnić się z psem, przekupić go psimi ciastkami, zachęcić do zabawy, zajmować się nim chociaż od czasu do czasu. Najpierw tak łagodnie i ostrożnie, powoli otwierać się na psa i pozwolić, by on wobec Ciebie robił to samo. No i na luzie, bez spinki i stresu.
  24. Możesz poszukać karm wysokoenergetycznych, np.: [url]http://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_dla_psa_sucha/josera/293965[/url] Możesz dodawać tran z ryby na sierść, np.: [url]http://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_specjalistyczna_alternatywna/skora_siersc/olej/60917[/url] [url]http://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_specjalistyczna_alternatywna/skora_siersc/olej/133539[/url] [url]http://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_specjalistyczna_alternatywna/skora_siersc/olej/30578[/url] Jeśli chodzi o gotowane, możecie pomyśleć o kupowaniu co jakiś czas np. wołowego antrykotu - stosunkowo tani, poprzerastany, gotowany powinien psu podejść. Do tego ryż, marchew, burak gotowany. Wszystko dobre wymieszaj, dodaj troszkę tranu do ryżu, żeby nabrało smaku. No i micha stoi 2 razy dziennie po 15 minut. Zje, czy nie - micha znika, aż się nauczy, że jak jedzenie dostaje, to ma je zjeść.
  25. Idź do weta, ale innego, zrób badania krwi, pełną morfologię, badanie nerek (mocz), wątroby. Jeśli wyniki są ok, to może pomyślcie też o RTG/USG kręgosłupa i miednicy. Może wet, który ją sterylizował, coś spartaczył i trzeba sprawdzić, czy wszystko w porządku. Tylko naprawdę do innego, bo ten zdaje się coś nieudolny. Można jeszcze pomyśleć o badaniu krwi pod kątem pasożytów - czym odrobaczaliście? Bo zdaje się, ze nie wszystkie robaki da się każdym preparatem wybić.
×
×
  • Create New...