-
Posts
29115 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
30
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
Super zdjęcia i super wiadomości!!! Dziewczyny dzięki:-) Magda, dla Ciebie ogromne podziękowania za podtuczenie naszego Lemona. Wygląda dużo lepiej, niż kilka dni temu!!! -
Na pewno nie można mu teraz dać nic usypiającego, bo jak jest płochliwy, to po jedzeniu ucieknie i jak zaśnie, to zamarznie. Przydałby się hycel i biegacz, ale raczej marne szanse, że przyjadą bo już w kilku sytuacjach po Marleju odmawiali:-( Gdybyście robili jakąś akcję łapania psiaka, dajcie znać, postaram sie przyjechać. Jak przestana strzelać mogę spróbować przejść się ze swoimi psami , może podejdzie do nich? Narazie jednak mam koszmar w związku z fajerwerkami:-( Mogę narazie pojechać sama, ale skoro nie daje się złapać karmicielce, to i mnie tym bardziej nie pozwoli sie zbliżyć. Czy ktoś widział, gdzie on śpi?
-
Aż się martwię, że Gusia się nie odzywa:-( Zwłaszcza, że na Ursynowie walą cały dzień kretyni skończeni. Mam nadzieję że wszystko u nich w porządku... Mam dosyć, w akcie rozpaczy wywiozłam dzisiaj koło 20 psy kawałek za Warszawę, żeby się w końcu załatwiły. Efekt był taki, że Sam w końcu siknął pierwszy raz od rana, Barsa dwa razy. Nagle coś huknęło i Sam wyrwał mi się z obroży i smyczy i mało się nie zabił goniąc do samochodu. Na szczęście był ze mną mój syn, który zostal przy samochodzie i widząc biegnącego na oślep Sama, przytomnie otworzył drzwiczki. Sam wskoczył i nie było siły, która by go stamtąd wyciągnęła. Syn włączyl muzykę i jechali wolniutko, a ja biegłam z Barsą przy zaśnieżonej drodze, żeby choć trochę się przebiegła. Wyszłam z nimi na nocny spacer o 23:25 i prawie godzinę spacerowaliśmy. Tyle, że Sama dwukrotnie zabierałam spod klatki, bo coś znowu daleko strzelało. W końcu zrobił kupala, co wywołało moją olbrzymią radość i pies patrzył się dziwnie, kiedy dostał wielkiego buziaka. Barsunia poradzi sobie doskonale, bo łobuz rozpuszczony jak jej się zachce w nocy, to pójdzie do swojego ulubionego miejsca w kuchni i załatwi co trzeba. W takich dniach jak wczoraj i dzisiaj, zastanawiam się czy to nie jest dobrze, że jednak potrafi załatwić się w domu. Samik pęknie, a nie załatwi się tutaj i cierpi bidula:-( Uroczyście przysięgłam sobie, że w przyszlym roku po pierwsze psy dostana środki na uspokojenie, po drugie zabieram je na wieś, w miejsce, gdzie nie ma tylu huków:-(
-
Ja wróciłam z psami o 14:25 i odtąd nie ma siły, która wyciągnęłaby Sama z brodzika w łazence, a Barsę spod łózka w sypialni:-( Barsa dodatkowo wymiotowała 4 razy. Zasłoniłam wszystkie żaluzje, pozamykałam okna i tak słychać:-( Koszmar jakiś. W domu włączony telewizor, żeby nie słychac było tak strzałów, ale nic to nie daje. W przyszłym roku uciekam na wieś. Tak było w ubiegłym roku i psom było dużo łatwiej...
-
TYGRYŚ szuka domu ... Tygryś za TM ... [']
Ewa Marta replied to Nicol's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tygrysku...... dostałeś od Neigh napiękniejsze lata swojego życia. Byłeś szczęśliwy - wiem, bo Cię widziałam radosnego do granic w ciepłym, pełnym niechcianych nigdzie indziej sierot domu Neigh. Aga, kochałaś go bardzo i wiesz doskonale, że chociaż zostalaś zmuszona do szukania mu nowego domu i tak nie zaakceptowałabyś żadnego. Byliście nierozłączni. I tak właśnie się stało, został u Ciebie do końca. Bardzo mocno Cię ściskam... -
[quote name='Kostek']karma jak najbardziej i probuje skads zdobyc jakies koce, poszwy czy cos bo maluchy lubia rozrabiac i obrabiaja dywan :D[/QUOTE] Mam duży koc, trochę starych ręczników i poszwy do oddania. Możemy się jakoś umówić po nowym roku, chętnie oddam wszystko maluchom:-)
-
Robiłam dzisiaj od 19 trzy podejścia do spaceru z Samem. Porażka totalna:-( Poczekam jeszcze moment i choć padam na twarz, wyjdę jeszcze raz. Może już ci strzelający poszli choroba spać:-( Chyba jutro pójdę do dr Czajki i poproszę o ten xanax, bo pies pęknie od niezałatwiania się (siusiu na szczęście jakoś zrobił) i zejdzie mi na serce. Ewentualnie zabije go samochód, bo jak zaczyna uciekać, to gna na oślep przez ulicę:-( Ostatni spacer był na smyczy, stresował się jeszcze bardziej. No kurcze blade, żeby nie powiedziec mocniej, bo aż się na usta ciśnie!!!
-
[quote name='mysza 1']Mam tylko nadzieję, że wszystko do wyleczenia, mam schizę z jelitami po historii z 3-miesięcznym Baronkiem [*], nigdy nie zapomnę jego spojrzenia po operacji :( Nie udało się wtedy :([/QUOTE] Tfu, tfu!!! Tutaj będzie dobrze, zobaczysz. Szkoda biedaka, ale dobrze, że ma opiekę, ciepły kąt, jedzenie i dużo czułości:-)
-
Może kiedy w drugi dzień świąt nie podchodził do mru, był właśnie po wypadku:-( Najważniejsze, że teraz przebadaja go dokładnie i jame brzuszną też. Może warto przy okazji odrobaczyć i odpchlić chłopaka?
-
Dobrą wiadomością jest to, że Sonieczka ma cały czas dostęp do innych psów i do calego domu i korzysta z możliwości bycia ze wszystkimi. Czasem na boku, ale jednak wychodzi ze swojego caly czas w tej chwili otwartego kojca:-) To duży krok naprzód jak na Sonię. Podczas kolacji wigilijnej brała nawet smakołyki z ręki mężczyzny, którego wcześniej nie znała:-) Nie trzeba już wynosić bezwolnej kulki strachu, sama wychodzi i czasami merda ogonkiem. Kochani, to naprawdę dużo jak na nią!
-
Karmelek - pojechał do domu:-) Ale miny mamy pokerowe...;-)
Ewa Marta replied to Neigh's topic in Już w nowym domu
[quote name='Luczater']Zmieniły się trochę okoliczności. Ostatnio, nakryła mnie w nocy, jak po ciemoku robiłam suni posłanko. Trochę się wystraszyłam. Jakby nie było, wtargnęłam na jej posesję. Pani była akurat po wypiciu "rozmownej" więc "obyło się bez ofiar". Nawet była miła. Powiedziała, że od stycznia będzie bawiła wnuczka, gdzieś pod Warszawą. Na pytanie co z sunią, odparła, że nie widzi problemu. Przecież będzie przyjeżdżać na sobotę i niedzielę . Scyzoryk sam się w kieszeni otwiera. :mad:[/QUOTE] Pamiętam to babsko, zwłaszcza, jak bredziła, że jej sunia ma 28 lat.... Dobrze, że młodą sunieczkę udało nam się wtedy zabrać i już dawno ma swój domek. A tamtą "28-letnią" też warto byłoby wykraść. Szkoda jej, kochana z niej suczynka i co ona zawiniła, że jej się taki element trafił? Fajnie, że Karmelek jest mądry i szybko łapie o co chodzi. Trzeba muz naleźć ludzi, którzy poświęcą mu trochę czasu. Czekamy na jakieś zdjęcia:-) Podrzucę niebawem Gusi torbę ciuchów na bazarek dla Bruna i Karmelka (zgodzila się:-) ) -
Ale niefart... akurat, jak sie nim w końcu ktoś zainteresował, stworzył godne warunki:-( Trzeba chyba poszukac DT, nawet płatnego, ale tam nie powinien wracać. Możnaby nawet budę stamtąd zabrać i gdzieś ją Stefanowi postawić, żeby tylko ktoś mial warunki na zajęcie się nim:-( Dziewczyny, dawajcie znać, co z nim.
-
[quote name='mala_czarna']Mogę Wam dziewczyny tylko współczuć, serio. U mnie te dwie wariatki małpiego rozumu dostają jak słyszą te petardy. mało jedna i druga ze skóry nie wyjdzie żeby dziabnąć takiego głupka w 4 litery, a zaciągnąć Frotkę do domu to już graniczy z cudem. W siódmym niebie jest!![/QUOTE] Zazdroszczę:-) Mnie zostaje ziewanie, ziewanie i jeszcze raz ziewanie... To troszkę uspokaja Sama, kiedy widzi, że zamiast się bać, Pańcia zeiwa i przeciąga sie leniwie. Niestety to nie dziala na dworze, jedynie w domu. Gusiu, jestem z Tobą i z Marlejem, a dzisiaj i jutro szczególnie!!!
-
Ajaks, to nie jedyny pies, do którego jeździłam na Kosiarzy. Nie spotkałam się nigdy z niemiłym przyjęciem, zawsze mogłam dowiedzieć się, co dzieje się z Ajaksem, jakie leki bierze, jak się czuje.... To nie jest instytucja charytatywna, dlatego trudno się dziwić, że za leczenie psa biorą pieniądze. Jestem pewna, że można otrzymać pełny wypis kosztów leczenia Ajaksa z wyszczególnieniem na co poszły pieniądze. Całość rozliczeń jest w bazie komputerowej, więc jeśli cokolwiek jest niejasne, można zapytać w klinice, a na pewno odpowiedzą. Może nie są tani, ale Ajaks długi czas spędził u nich, wyprowadzili go na prostą, nigdy nie słyszałam zniecierpliwienia, że tak długo szukamy mu domu. Ja im ufam, a plotki rozsiewane przez Arkę, o której słyszałam bardzo wiele złego, uważam za bezczelne. Zosiu, trzymaj się i nie daj się. Są ludzie, którzy muszą komuś dokopać, żeby się lepiej poczuć. A Pani Arka mogłaby się zająć swoimi sprawami, zamiast jątrzyć na innym podwórku...
-
[quote name='andzia69']wczoraj goniłam chłopców, którzy beztrosko sobie odpalali petardy, a Zgredzior choć się nie boi aż tak bardzo jak Tora i Buba to i tak był spanikowany...dogoniłam d..li i powiedziałam, ze jak zdejmę mu kaganiec i jak poszczuję na nich to będą mieć petardy, ale z tyłu:angryy:[/QUOTE] Ja wczoraj wyzywałam od bezmózgów kogoś, kto strzelił tuż za murkiem, koło którego szłam z psami. Sam ruszył w panice do domu, nie patrząc na nic. Przelecial przez dwie ulice, mimo mojego wolania, nie reagował. Zatrzymał się na drzwiach do klatki i wciśnięty w nie (na szczęście mam wnękę ze schodkami) czekał aż mu otworzę. Barsa boi się mniej, ale przy Samie zaczyna też panikować i grzać do klatki. Samik przeniósł się już ze spaniem do brodzika w łazience... Położyłam mu tam kocyk, żeby mial wygodniej i pies nie wychodzi stamtąd:-( Co będzie w sylwestra, nie chcę sobie wyobrażać. Narazie wychodzę z nimi na krótko, Sam na szczęście jakoś się załatwia, potem jakiś kretyn strzela i następuje galop do domu. Wracam, zostawiam Sama i wychodzą dalej z Barsą, która zajęta była węszeniem, więc się nie zdążyła załatwić... Wyjdę z nimi jutro koło 14-tej, jak nie będzie strzałów, to pochodzimy godzinę na skarpie, a potem z Samem to chyba o 3 nad ranem, kiedy przestaną strzelać:-(
-
[quote name='gallegro']Nie zupełnie. Rok upłynął od porzucenia Beni przez poprzedniego "pana". U nas jest od marca, ale wydaje się, jakby była z nami od zawsze. Nie wyobrażamy sobie, żeby mogło jej nie być z nami... Z ostatnich, wnikliwych obserwacji wynika, że Benia to krzyżówka labradora z ... foką. Taka "laboka", lub jak kto woli, "fokador". Sierść ma typowo foczą, a za sprawą moje TZ-ki, pokaźne pokłady tłuszczu ;-). Benia wniosła do naszego domu wiele radości.[/QUOTE] Masz rację! Tak mi zapadła w pamięć Wigilia... Fokador bardzo mi się podoba:-) I nie dziwię się, że Benia wniosla tyle radości do Waszego domu. Choć jej nie znam, mnie też przyniosła wiele wzruszeń:-)
-
[quote name='Neigh']Odnośnie mini morisa - moim zdaniem to jest sen proroczy w sensie - wypływacie na coraz większe wody hihihi. I jest zapowiedzią nowych akcji w Nowym Roku. Bardzo jestem Ci Mysza wdzięczna, ze tylko Was dwie wyśniłaś. Znaczy ja idę juz na emeryturę chwalić dogo:-)[/QUOTE] O nie nie, nie ma tak dobrze Neigh:-) Emeryturka Ci się marzy? Nie pozwalamy!!! Urlop dłuższy wziąć zawsze mogłaś, ale teraz już wracaj i wspieraj nas i naszych podopiecznych. Jak się nie da inaczej, to duchowo chociaż - to też bardzo ważne! A Panią Grażynkę serdecznie pozdrawiam;-)
-
Super! A co z tą słomą do budy? Koce mogły mu zamoknąć przez te odwilże:-(
-
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
[quote name='Lemoniada']3x, z finansami na ten moment nieźle, ale wciąż nie mam pełnych deklaracji. Więc może przydadzą się cegiełki przy okazji normalnego allegra ogłoszeniowego? Dziewczyny, jak radzicie? W sumie są psy w gorszych sytuacjach... Przypomniało mi się, że mam w domu bandamkę z napisem "Szukam domu". Chcieliśmy z TŻ-tem odwiedzić Lemonka w środę, wezmę ją ze sobą i zrobimy mu jeszcze parę zdjęć :)[/QUOTE] Super pomysł! Najlepiej z tą bandamką z napisem:-) Fajnie, że jedziecie go odwiedzić! ja zostałam sama na gospodarstwie z moimi psami i ciężko mi sie wyrwać, nie mówiąc o tym, że na bank bym się zgubiła;-) Wymiziaj koniecznie Lemona ode mnie!!! -
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
Ja bym napisała, że bardzo lgnie do ludzi, że bardzo lubi kontakt z człowiekiem. No wiesz, że potrzebuje człowieka, którego pokocha...