-
Posts
29109 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
30
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
zdublowal mi się post:-(
-
[quote name='Awit']Czyj jest teren, czyj jest pies? Wygląda, że pies niczyj. Nikt go nie karmi, nie ma porządnej budy, jest skołtuniony i zaniedbany. Może dobrze by było porobic mu zdjęcia, zadzwonić na Paluch i do SM i zglosić tego psa, z podaniem adresu i dokładnym opisem jego warunków, załączyć fotki na maila. Podać nazwisko osoby, która będzie się psem zajmowała, szukała jego właściciela lub nowego opiekuna. Oni nie są tacy wyrywni by od razu jechać i zabierać, a take info im starczy. Wrzucić ogłoszenie na stronę palucha, zaszczepić psa, załozyć książeczkę. Wtedy nie powinno być większych problemów gdyby znalazł się ktoś chętny na Stefana. W końcu gdyby pies miał właściciela, nie żyłby w takich warunkach. Formalnie będzie w porządku, pies zgloszony, właściel poszukiwany i nie znaleziony.[/QUOTE] To pewnie teren prywatny. Niewiele Ci mogę napisać, bo byłam tam pierwszy raz w życiu. Piszesz, żeby psa zgłosić na Paluch.... Jeśli nie zabiorą go do schroniska, nie będą go ogłaszać. mają swoich psów taka masę, że nie będzie ich interesowal pies, którego ktoś dokarmia i daje mu ciepła budę. Moim zdaniem, choć mogę się mylić, warto podpytać tego gościa, który się tam czasem zjawia co z tym psem, czy ktoś sie do niego przyznaje, czy po prostu zostal i różni ludzie go karmią. Ania kupiła mu 0,7 l, to powinno mu rozwiązać usta. W końcu nie codzień trafia się taki prezent za friko. Zgłosić gdziekolwiek można, jeśłi będzie wiadomo, że nikt się o niego nie upomni i że jest juz na niego chętny domek. Stefan nie wygląda na psa, który chciałby stamtąd uciekać. W ciągu dnia obserwuje co się dzieje za ogrodzeniem, do tego szczeka na przechodzące psy (jeden przechodzil, kiedy tam byłam). Kilka razy dziennie podchodzi jakaś dobra dusza i karmi go przez bramę. Zawsze może liczyć na pogłaskanie i kilka czułych słów. Dzięi dziewczynom pies wygląda nieźle i nie sądzę, żeby straż uznała, że pies jest zagłodzony i zaniedbany. Sierść ma skołtunioną i bardzo brudną taka matową, ale to nie powód do odebrania psa. Dziewczyny mają rację - narazie ciepla buda i stale dokarmianie przez nie muszą wystarczyć. Tyle, że docelowo psiakowi trzeba znaleźć dom. On jest przemiły. Próbowałam wydłubac mu jednego rzepa. Stal i merdal ogonem. W pewnym momencie moje zgrabiałe ręce pociągnęły go za mocno i lekko się przestraszył, ale poza tym, że staral sie odejść, nie zawarczał, nie chcial mnie kłapnąć zębami. Byłam uparta i wyjęłam mu tego rzepa, więc chwilkę trwało, zanim podszedl do mnei drugi raz. Mogłabym tam stac jeszcze, gdyby nie mróz. Ja jestem generalnie nieodporna na ujemne temperatury i mimo grubych rękawic, rąk nie czułam. Jedną stale zdejmowałam, bo chciałam wymacać Stefana (ale to zabrzmiało;-) ). Poza tym lubię czuć, kiedy głaszczę psa. Trudno zreszta głaskac taki szczypły pyszczek w ręawicach narciarskich. Mam nadzieję, że Ania wrzucila mu koc do tej jego budy. Chyba, że nie było tego faceta, wtedy kicha:-(
-
Byłam dzisiaj u Stefana. To piękny, chociaż bardzo zaniedbany pies. Do tego szalenie otwarty na ludzi. Widzial mnie po raz pierwszy i juz się wdzięczył przez kraty i pozwalal głaskać. Zawiozłam Ani (drugiemu Aniołowi Stefana) wielki i gruby koc, drugi mniejszy, dwie grube poduchy i miękki podgumowany chodnik. Zostawilam też puchę i smakołyki dla Stefana, a jemu samemu dałam surowe mięso wołowe. Zjadał z apetytem, ale nie rzucał się nieprzytomnie na jedzenie, widać, że nie cierpi z głodu dzięki dziewczynom. Sprawa z budą niestety komplikuje się trochę bo buda jest, ale rozłożona i ktoś, kto obiecał ją dzisiaj zbić nie zrobił tego. Być może dopiero jutro - pojutrze będzie gotowa. Narazie Ania miała zaczekać na tego ciecia i z butelką w ręu pójść i włożyć do tej obecnej budy koce. Moim zdaniem koce są na krótko, bo jak zamarzną to zrobi się kamień i efekt będzie odwrotny od założonego. Kto może zawieźć tam słomę? Ania powiedziała, że tego gościa nie ma tam codziennie, więc będzie problem z dostaniem się. To teren ogrodzony, a do tego dobrze oświetlony. Na bramie straszy napis, że jest dozór kamer, w co trochę wątpię. Zobaczymy co uda się zrobić w weekend. Powiem Wam tylko, że obawialam się zastać trzęsącego się i zziębniętego psa, a zastalam czekającego na jedzenie przy bramie uśmiechniętego rudasa. Ania poszła odgrzewać puszkę, a ja zrobiłam obchód szukając jakiejś dziury. Nie znalazłam, więc wróciłam do Stefana i wygłaskałam go. Przy okazji sprawdziłam, że ma bardzo gruby podszerstek, do tego masę dredów i trochę rzepów. To wszystko na szczęście tworzy barierę przed mrozem i pies nie jest zziębnięty. Kładzie się na śniegu i czeka. Nie trzęsie się, może czasami jest mu zimno w łapki, ale nie ma tragedii jeśli chodzi o zimno. Wprawdzie ciężko mu pewnie spać, bo nocą jest jeszcze zimniej i wtedy się nie rusza, ale może jakoś dotrwa. Niestety tragedia jest i dotyczy jego samotności. On jest bardzo towarzyski, z zainetesowaniem obserwuje człowieka, bardzo się łasi i całym ciałem przywiera do kraty, żeby go drapać i miziać. Może zresztą wszystko go swędzi, ale kosmetyka u lekarza to pewnie dopiero na wiosnę. Prosiłam Anię o informacje na temat Stefana i tego, czy coś się uda dzisiaj zdziałać. Pies jest wspaniały i bardzo miły! Myślę, że cudownie czułby się w domu z ogrodem:-)
-
[quote name='gusia0106']Kurde.............moja wetka przeprowadza się do Lublina od stycznia. Jestem załamana cholera. To taki wet, któremu się ufa w 200%. Już rozmawiałyśmy. W przypadku Marleja nie jest to niestety alergia kontaktowa tylko właśnie to coś tam z immunologią. Mamy przyjechać w przyszłym tygodniu i chyba niestety bez bez sterydu się nie obejdzie...[/QUOTE] To bardzo przykre Gusiu, ale przemyśl, czy nie przenieść się do Czajki. Ma blisko gabinet i naprawdę dobrze leczy:-)
-
O której zamierzacie wrzucać tam budę? Pytam, bo może udałoby mi się podjechać do Was. Niestety nie mam możliwości załatwienia siana, które najlepiej ociepliłoby mu budę, ale może chociaż jakś koc znajdę w domu i dowiozę. A jak już będę wiedziała, gdzie mieszka Stefan, to w wolnej chwili w święta mogę podskoczyć i dac mu cioepłą wodę i jeść. Dajcie znac chićby smsem, o której zaczynacie. Mój numer 0-501-249-804. Nie będę dostępna między 14, a 15:30. Cieszę się, że go wypatrzyłyście:-)
-
Też mi sie wydaje, że ta buda z allegro wygląda tak, jak powinna. Nie jest piękna, widać na niej ślady używania i nie będzie się rzucala w oczy. Tyle, że trzeba ja na czymś postawić, żeby nie wilgotniała od dołu. Tyle, że ta aukcja dzisiaj sie chyba kończy i trzeba dzialac szybko. Czy Olga wejdzie dzisiaj na wątek mru? Ty masz z nią kontakt mailowy, więc może wiesz. jeśłi ten pies przeżył dzisiejszą noc, to mial szczęście...
-
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
Dzisiaj same radosne wieści:-) Tutaj też, więc mogę spokojnie iść spać, żeby pozbyć się koszmarnego bólu głowy. jednak z myślą, że lemon czuje się dużo lepiej będzie mi lżej:-) Zdjęcia obejrze jutro:-) Dziei Lemoniada za wiadomości i za opiekę nad Lemonem:-) -
No dobra, zajrzałam na allegro i po wpisaniu w wyszukiwaniu "buda" i zaznaczeniu, że z Warszawy, znalazłam coś takiego: [URL]http://www.allegro.pl/item842933273_ocieplana_buda_dla_psa.html[/URL] To ma sens nie tylko z uwagi na cenę, ale tez dlatego, że nie jest nowa i nie wygląda super atrakcyjnie, w związku z tym może nikt jej nie będzie chcial przehandlować na flaszki. Trzebaby do niej wrzucić jakiś chodniczek i dużo słomy, wtedy chłopak da radę wytrzymać mrozy. Warto tez postawic ją na jakims podeście, ale można go wykombinowac z tych rzeczy, które stoją koło tego, w czym śpi teraz. Odbiór budy może być osobisty, więc na miejscu można obejrzec i jeszcze poprosić może o słomę. Jak słomuy nie będzie to chyba mffzalesie (sorry, jeśli źle napisałam nick, ale nie mam już siły wracać i szukać...) deklarowała, że może przywieźć. Ja mogę umówic się w razie czego w sobotę, żeby pomóc ocieplić budę. Poza tą budą, jest jeszcze kilka innych, trzeba tylko zawęzić poszukiwania do Warszawy.
-
Trudno powiedzieć ile postoi. Najlepiej byłoby zrobić taką samoróbkę i ocieplić, bo nie byłaby atrakcyjna do sprzedania. No, ale kto to zrobi na już? Może na allegro będą tańsze? Tyle, że trzebaby szukać w Warszawie, żeby byla szybko. Padam dzisiaj na twarz, głowa mi pęka, ale jak trzeba, to poszukam jutro na allegro i dam znać, jak coś znajdę.
-
[quote name='gusia0106']Chyba tak zrobię - choć to wymagałoby przejścia przez Rosoła;) Może i leki tak działają. Ada na początku mówiła mi, że te zmiany świadczą o tym, że on jest alergikiem i o jego słabej odporności bo to coś związane z immunologią. Ale wtedy było za wcześnie żeby robić z tym cokolwiek. No zobaczymy. A nuż do rana mu przejdzie ;)[/QUOTE] A nuż;-) Niech mu lepiej przejdzie:-) Gdybyś potrzebowała eskorty, moge iśc z Tobą i dla odwagi Marleja zabrać swoje psiury.
-
Gusiu, a może podejdź z nim na spacerze do doktora Czajki.... Masz blisko, nie musisz robic calej wyprawy do swojej wetki. Może on coś doradzi. Tylko lepiej zdzwonic wcześniej, żeby był... Moim zdaniem to jakies uczulenie, ale mogę sie mylić. Pomysł, może ostatnio zmieniłaś rodzaj puszki albo pasztet. Ach, trąba ze mnie! A może tyo Kreon albo inny podawany lek? Warto powiedzieć co Marklej aktualnie bierze i może coś z tego może go uczulać.
-
[COLOR=black][FONT=Arial]To może jak nikogo nie ma, można sprawdzić gdzie jest ta dziura w płocie?[/FONT][/COLOR]
-
A czy udałoby się tam wejść i ocieplić mu dotychczasową budę? Może warto wyprosić ochroniarza, nawet mu ćwiartkę dać, żeby wpuścił i obić czymś budę albo w środku albo na zewnątrz (nie wiem, jak jest duża i czy po włożeniu np. styropianu do środka pies się zmieści...) Ideałem byłoby wsadzenie mu tam słomy, to lepsze niż jakikolwiek koc, czy kołdra, która jak zamoknie i zamarznie będzie jeszcze gorsza, niż nieocieplona buda:-( Chociaż na dzisiaj dobry jest nawet koc, żeby miał tam cokolwiek.... Olgo, czy mogłybyście wychodząc z pracy coś mu tam podrzucić? Skoro facet pije, ćwiartka powinna otworzyć drzwi. Czy możesz dokładniej napisać w którym miejscu jest ta budowa na Kłobuckiej? Dzisiaj nie dam rady zupełnie, ale może jakimś cudem w weekend udałoby mi się dorwac do samochodu i podjechać tam.
-
[quote name='gusia0106']A tak swoją drogą zauważyłyście ile Piotrów się kręci wokół Marleja? Behawiorysta - Piotr:) Kalendarzowiec - Piotr:) Gremlin - Piotr:) Myszowy Mąż - Piotr:) Teraz jak nic musi go adoptować jakiś Piotr:)[/QUOTE] Bo wszystkie Piotrki, to fajne chłopaki są;-) Wiem to, mam brata Piotra...
-
Dogadałabyś sie z takim normalnym Gusiu? Ja zdecydowanie wolę gadać ze świrami stąd:-) A Marlej Cię uwielbia i koniec kropka! Być może jesteś pierwszą w jego życiu pozytywną postacią, dlatego tyle trwało przyzwyczajanie się, że człowiek może być po prostu dobry... Fajnie, że zjada już, kiedy jesteś obok. To dowód, że przestał się bac i ufa Ci:-) Kupilam wczoraj D.A.P. Skoro jest szansa, że dzikęi niemu Marlej przestał bać się samolotów, to może mój Samik przeżyje Sylwestra;-)
-
Dziewczyny, nie jestem pewna, czy przy jego chorych jelitach dobrze jest mieszać karmę suchą z jedzeniem gotowanym. Mam znajomą, która jest po wielu kursach żywienia psów i zawsze mi powtarza, że można dawać rano suche, a po południu gotowane, ale nie powinno się mieszać jedzenia, bo psy to źle trawią. Z dwojga złego lepiej chyba, żeby nie zjadł, niz żeby dostal jakiejś biegunki... Royal Canin Intestinal fantastycznie uspokaja jelita, mój pies z bardzo wrażliwymi jelitami po kilku miesiącach karmienia Intestinalem, wspaniale zareagował i wszelkie dolegliwości ustąpiły. Może więc rano dać mu coś gotowanego, ale niedużo, żeby nie został z pustym żóładkiem i nie dobrał się do mebli na przykład, ale wieczorem, kiedy już bęezie głodny może warto podrzucić mu karmę. Ja wiem, że łatwo pisać, trudniej zrobić, ale tyle tylko w tej chwili mogę:-(
-
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
Ależ z niego piękny pies!!! I tak bardzo się cieszę, że już zaczyna reagować na bodźce z zewnątrz:-) Do tego zaczyna jeść.... to znaczy, że najgorsze ma już za sobą. Dziewczyny, trzebaby go poogłaszać, jest piękny, może jest szansa na domek? Czy ktoś z Was umie robić ogłoszenia? -
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
Czekam na jakieś informacje o Lemonku z dzisiaj. Mam nadzieję, że zje słoik Gerbera... -
[quote name='mysza 1']Moja suka otwiera wszystkie drzwi. Ja go chcę zostawić w klatce dla jego bezpieczeństwa, żeby czegoś nie zjadł, nie pogryzł kabli, wiadomo ile tego jest... no i moje psy, to jednak stado, 3 sztuki. Mieszkam w Wawrze ale myślę, że przerzucanie go z miejsca na miejsce nie zrobi mu dobrze, już był w hotelu, lecznicy, u mnie... Ma trochę wrażeń. Ja niestety urlopu wziąć teraz nie mogę, muszę być do piątku włącznie w pracy. :( W lecznicach psy całymi dniami siedzą w tych klatkach, dają radę. Może uda mi się wyjść wcześniej z pracy.[/QUOTE] Masz rację. Nie umiem chwilami mysleć o tych psach inaczej, niż o moich rozpuszczonych do granic. Dla niego to i tak los na loterii, bo kto wie jak by się te jelita nie leczone zakończyły.... Na mrozie, bez kroplówek miałby małe szanse na przeżycie. Dawaj znać co się u Was dzieje i jak poza wsparciem finansowym i psychicznym możemy pomóc.