-
Posts
29109 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
30
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
Chorobcia... trudno ryzykować i zostawić go z innymi psami. A może chociaż w drugim pokoju za zamkniętymi drzwiami by się dało? Mieszkasz daleko od Ursynowa? Zastanawiam się, czy nie wziąć urlopu i nie zabrać go na dzien do siebie. Nie wiem, jak moje psy zareagują, ale gdybym była w domu, może jakoś dałabym radę. On się zapłacze w małej klatce:-( Śliczny jest!!!!!
-
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
Pani doktor gotowała mu jedzenie, nie tknął go...Może teraz, jak zjadl Gerbera, jakoś ruszy z innymi potrawami... -
No niestety, DT, o którym myślałam pęka w szwach:-( Mysza, to było jedyne wyjście, żeby trafil do Ciebie, ale musimy jak najszybciewj znaleźć mu coś innego, bo nie dasz rady. W klatce będzie pewnie piszczal i żalił sie na swój los. Czy zostanie w niej na cały dzień? Boję się, żebyś eksmisji od sąsiadow nie dostała.... Chyba, że mieszkasz w domku i to Ci nie grozi:-)
-
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
Dobrze, że Lemon zaczął jeść cokolwiek. A może kupić mu jakąś puszkę dla Juniora? Nie pomyślałabym, że akurat Gerber tak go ruszy:-) Kciuki oczywiście trzymam i jestem pewna, że będzie dobrze. Dobrzy ludzie muszą dostawać dobrą pracę:-) -
[quote name='Soema']Może poprzez karteczkę... Właśnie znajoma mówiła, że z nimi nie da się rozmawiać :shake: mnóstwo takich ludzi jest....:-( ale co zrobimy, będziemy takim odbierać psy, jak tym ze schronisk, bezdomnym nie jesteśmy w stanie normalnych ludzi znaleźć :placz:[/QUOTE] Najtrudniejsze w tym jest to, że ten psiak nie wygląda na nieszczęśliwego. Kiedy żadna suka w okolicy nie ma cieczki, pies mieszka na swoim podwórku, nie wygląda na zabiedzonego, tylko czasami idzie sobie na spacer. W zasadzie nic mu się złego nie dzieje, poza narażaniem go na niebezpieczeństwo wypadku... mam w okolicy ludzi, którzy maja dwa psy w budach na łacuchach. Ocieplałam w ubieglym roku obie budy i jakoś mnie dopuścili do swoich zwierzaków. Oni te psy kochają, ale sami mieszkają w warunkach niewiele lepszych od swoich psów i nie rozumieją, kiedy ja mówię o zabraniu psów do domu w najgorsze mrozy. Na szczęście te psiaki mają co jeść i pić i często są spuszczane z łańcuchów, żeby się wybiegały.
-
Po raz pierwszy miałam kontakt z tym psiakiem prawie 2 lata temu, kiedy wystawal pod nasza klatką, kiedy Barsa miała cioeczkę. Byl niezniszczalny - stal w deszcz i wiatr. Najpierw chcialam go odgonić od Barsy, potem zrobiło mi się go szkoda i chcialam nakarmić, pokazywal zęby. Postawiłam miseczkę z wodą i wysypalam karmę na ziemi i odeszłam. Wróciłam po kilkunastu minutach - nic nie tknął. Kiedy pozwolił mi się zbliżyc kilka kroków, zauważyłam takie male czerwone serce ze skóry na obroży. Obłaskawiałam go z pół godziny, podchodziłam, mowiłam spokojnie do niego. Wreszcie, mimo, że lekko warczał, dal sobie wyjąć z serca karteczkę. Przeszczęśliwa zadzwoniłam z kmórki przepraszając za późną porę, ale ja psa znalazłam... No i usłyszałam od Pana, który odebrał, że on zawsze ucieka do suń z cieczką i że jemu nawet nie chce sie po niego wyjść, bo i tak jak zgłodnieje, to wróci... Mówię że pies leży przy Nowoursynowskiej, przy której jednak jeżdżą samochody - nie obeszło to Pana specjalnie i powiedział, że jak ktoś rano będzie szedł po zakupy, to go zgarną, ale on i tak przeskoczy ogrodzenie:-( Drugi raz jakies pół roku temu, mój kolega z pracy bardzo przejęty losem zagubionego psiaka, a pracujący dokładnie na rogu Nowoursynowskiej i Nugat, robił mu zdjęcia i rozsyłał do znajomych z pytaniem, czy ktoś coś wie o psie. Poszłam dla spokoju, żeby na żywo przekonać się, czy to ten sam psiak - tak. Stał uparcie pod klatka kolejnej pięknej suni (białego szpica albo czarnej cane corso), któraś z nich miala cieczkę. Obawiam się, że właściciele są niereformowalni i psiak kiedyś źle skończy. Widziałam do przedwczoraj, jak biegł wzdłuż Nowoursynowskiej. Kiedy zobaczył moje psy, odwrócił się natychmiast i dał dyla w drugą stronę. Acha... Pan mówil jeszcze, że raz go juz z Palucha odbierali, bo ktos go wywiózł. Nie wiem tylko jak się dowiedział, że pies tam jest.
-
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
To super wiadomość! Jeżłeli kociak wchodzi mu na głowę, a Lemon nic, to może generalnie jest łagodnym psem i może mieszkać z kotami? -
Gdyby został do jutra, mogłabym go odwiedzić przed 19 i wyprowadzić na spacer. Zajrzę tu przed wyjazdem i zobaczę gdzie aktualnie jest... Mysza, wpłacam za moment 100 złotych na Bruna. Przykro mi, że więcej nie mogę. Poszukam czegoś na bazarki i w razie czego uśmiechnę się promiennie do Gusi o pomoc. Wspaniały psiak, taki pełen życia. Nie nadaje się do kojca, raczej do jakiegoś domowego DT, w którym mógłby byc z ludźmi...
-
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny, nie wytrzymałam i zadzwoniłam na Strzeleckiego, żeby wypytać o możliwości i warunki. No nie jest fajnie, bo doba samego pobytu psa kosztuje 35 złotych, a do tego dochodzi całe leczenie i koszt ewentualnych zabiegów. W przypadku tak dużego psa, trudno go wsadzić w klatkę, a w tej chwili w pokoju, w którym mógłby być Lemon mają boksera i dopiero wieczorem będzie wiadomo, kiedy on zwolni miejsce. Myślę jednak, że w tej sytuacji lepsza byłaby klinika na Kosiarzy, bo ciut taniej. Odwiedzałam tam kilka psów i wiem, że choć trochę tam ciasno, to nie jest im źle. Nie wiem tylko jak z miejscem, bo chyba Mysza1 pisała na wątku znalezionego w lesie psa, że go tam zawiozła z krotocznym zapaleniem jelit i że ciężko było go tam umieścić, bo nie ma miejsca. Mam nadzieję, że nie pomieszałam... A czy w Skierniewicach nie ma żadnej kliniki całodobowej, która przyjmowalaby psy? W razie czego transport jakoś by się zorganizowało... Jeśli nie ma, musimy kombinować jakiś DT. -
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
Wspaniały z niej lekarz:-) Najważniejsze, że w tej chwili nie trzeba rozpaczliwie szukać mu nowego miejsca. Można na spokojnie poszukać jakiegoś DT. Przykre bardzo, że taki jest słaby, ale moim zdaniem uratowałaś go w ostatniej chwili. Być może pozostawiony bez wody i na dworze, nie dotrwałby do następnego dnia. Najważniejsze, że jest pod doskonała opieką, dostaje leki, kroplówki i ma ciepło. Reszta zależy od jego walki i chęci do życia... -
Miszka, Miszeńka, Kochany Rudasek - odeszła...
Ewa Marta replied to kosu32's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Piękna jest! I taka dystyngowana:-) Aż sie wierzyc nie chce, że taka sunia przeżyła 10 dni na dworze, kiedy noce były juz bardzo zimne. Musiała się bardzo bać, ale na szczęście to wszystko już za nią. Lubię takie zakończenia:-) -
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
[quote name='obraczus87']Szpital maja też na Strzeleckiego. [URL]http://www.klinikavet.pl/index.php?id=01[/URL] Ze szpitala u nich nie korzystałam, ale korzystam z ich usług. Maja super podejście, ceny przystępne (nie wiem jak ze szpitalem). Doświadczeni lekarze. Ja polecam.[/QUOTE] To kilka minut ode mnie. 2 lata temu zaczynałam tam chodzić z moja sunią ale potem przeniosłam się do doktora Czajki. Nie mam żadnych złych doświadczeń z nimi, ale chciałam, żeby moja mała miala jednego lekarza. Na Strzeleckiego niestety lekarze mają dyżury. Niedawno robilam tam jednak rentgen łapki Barsie. Przyjął nas Pan doktor, który szybko i miło nas obsłużył. Mogłabym tam w razie czego wpadać, żeby Lemona wyprowadzić, to byłoby nawet wygodniejsze niż na Kosiarzy, bo tu miałabym na piechotę. -
[quote name='gusia0106']Ale wiecie co.... Chodzimy już na takie konkret spacery, po 40 min, po godzinie. Dzisiaj linka z szelek zaplątała mu się na chwilkę między brzuchem a tylną łapką. Chciałam odplątać a on zaplątał się bardziej. Jak mu się ta linka owinęła wokół łapki to się zaczął cyrk......Wycie, pisk, próba ucieczki, kłapanie na mnie zębami jak się zbliżałam....całkowity atak paniki:( Teraz to ja już nie mam wątpliwości, że on musiał być za te łapki pętany drutem, żyłką - nie wiem czym i wieszany gdzieś albo nie wiem co...............:([/QUOTE] Mam ochotę mordować tych, którzy mu to zrobili..... Albo pętać za łapska...
-
[quote name='3 x']to samo stwierdziliśmy z Gremlinem tzn prawie to samo nasza wersja brzmiał: Marlej boi się facetów [B]w[/B] [B]zamknietym pomieszczeniu / ograniczonej przestrzeni[/B] bo kojarzą mu się z krzywdą bolem biciem itd wiec ostrzegawczo/obronnie warczy [/QUOTE] Najpierw napisalam [B]w zamkniętym pomieszczeniu[/B], a potem poprawilam na mieszkaniu:-) Ale generalnie chodzi nam dokładnie o to samo...
-
Super, że Marlej zmierzył się z kolejnymi nowymi osobami:-) Tak, jak powiedział behawiorysta, potrzebne mu sa treningi. Zauważyłaś Gusiu, że on się facetów boi w mieszkaniu, w swojej bezpiecznej przystani? Na Jacka też powarkiwal w domu, a na spacerze bez problemu dawał się dotykać. Więc albo coś go złego z męskiej ręki spotkało w tej piwniocy albo wcześniej albo chłopak broni domu przed silnymi osobnikami - potencjalnymi alfami:-) My słabe kobitki nie stanowimy zagrożenia, co jako mądry pies pewnie świetnie wyczuwa. Piękne są te jego zdjęcia, cieszy mnie, że potrafi przy gościach położyć się i przysnąć:-) Fajny jest;-)
-
TYGRYŚ szuka domu ... Tygryś za TM ... [']
Ewa Marta replied to Nicol's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dawno nikt nie podrzucał do góry Tygrysa, a on ciągle potrzebuje nowego domu:-( -
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
[quote name='Lemoniada']Ewo, wyżej jest mieszkanie rodziców pani doktor i oni zaglądają do pacjentów w nocy. A sama wetka też zagląda, albo przyjeżdża na ich wezwanie :) On tam nie zostaje sam na całą noc.[/QUOTE] To wspaniale, bo już się troszkę zaniepokoiłam. Jak fajnie, że tak się nim troskliwie zajęła.... -
Piękny onek Lemon wygrał ze śmiercią! Już w kochającym domku :)
Ewa Marta replied to Lemoniada's topic in Już w nowym domu
A czy ktoś jest w klinice, kiedy juz jest zamknieta? Czy jeśli zamykają w niedzielę o 12, to on do następnego dnia zostaje zamknięty sam? Cieszę się, że Lemon czuje się lepiej:-) -
[quote name='czarok']Ostatnio mamy mało czasu ( koniec roku jest zabójczy), dlatego nie piszemy. Ajaks ma się zupełnie nieźle - zmiany powoli utępują - z nosa już nic nie leci, a na pychu strupy znacznie się zminiejszyły. Nadal bierze antybiotyk i w przyszłym tygodniu jedziemy do kontroli. Ajaks zachowuje się tak, jakby nic mu nie dolegało - szaleje po podwórku, kłóci się z kumpelm zza płotu, podskakuje na nasz widok i kradnie jedzenie :D. A jak mu się nie uda wykraść, to malutką łapinką wali po naszych rękach prosząc o kąsek :-P[/QUOTE] Kochane psisko:-) Nie mogę się nacieszyć, że taki mu się dom trafił i że jest po prostu szczęśliwy!!!! Dzięuję za informacje!