-
Posts
29112 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
30
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
To rzeczywiście ciężka sytuacja... Z jednej strony dobro i bezpieczeństwo psa, z drugiej ktoś, kto ewidentnie dba o niego i chce w jej pojęciu jak najlepiej..... Mnie martwi, czy on jest zdrowy. Ostatnio bezdomny Stefan z budowy po potrąceniu przez samochód trafil do kliniki. Okazało się, że oprócz urazu łapy, ma mopzne zapalenie pęcherza, zapewne od spania na mrozie. A jak ten biedak wytrzymuje te mrozy? Na innym wątku jest zagłodzony boksio, który ma odmrożone jejeczka i konieczna jest kastracja:-( Może warto o tym powiedzieć tej Pani?
-
No ja mam jeszcze torbę ciuchów, buty nike damskie, nałożone raz, album na zdjęcia, kalendarz biurkowy i nie wiem co jeszcze, ale nie mogę się wyrobić, żeby to podrzucić Gusi, choć mieszka rzut beretem ode mnie. Chciałam to przekazac na bazarki dla Brunusia i Karmelka. Ten nasz kawałek czekolady tez ma nieciekawa sytuację finansową:-( jak Gusia będzie mogła, to może dzisiaj spróbuję się sprężyć i jej to podrzucić. Jeśłi uznasz Mysza, że Bruno jakoś da radę, możemy do Karmelka dorzucić zwierzaki Greven. Nie wiem tylko, jak stoją finanse Bruna...
-
[quote name='Tora&Faro'].....może rzeczywiście spróbuję powoli przyzwyczajać swoje psy do mieszanego żywienia [/QUOTE] To właśnie podstawa sukcesu - POWOLI:-) Żeby nie było rewolucji z żoładkami;-) Gusiu, nie zabijesz nas, że tak się tu panoszymy na wątku? Któas z dziewczyn fajnie napsiała, że nie ma sie gdzie poskarżyć, to tu napisze... Coś w tym jest, taka przyjemna atmosfera, że aż sie chce gadać na różne (nie tylko Marlejowe) tematy;-)
-
[quote name='Tora&Faro']A to mnie Ewa zaskoczyłaś mówiąc szczerze....a w tej chwili karmisz Sama i gotowanym jedzonkim i karmą....czy przestawiłaś się na na samo gotowane? Artykuł oczywiście przeczytam....całe życie się człowiek czegoś uczy.....[/QUOTE] Karmię oba psy na zmianę suchym i gotowanym. Staram się np. rano dać im suche, a pod wieczór gotowane. Jak kompletnie nie mam czasu ugotować (bo ja mam świra i każde mięso kroję na małe kawałeczki, łapki gotuję najdłużej, potem wyjmuje kości i rozrywam na male kawałeczki, a warzywa mielę w malakserze i dorzucam na ostatnie 5 minut gotowania, więc to zajmuje trochę czasu), to dostają dwa - trzy dni samo suche, zdecydowanie jednak wolą gotowane. Sam długo jadł RC Intestinal, żeby mu sie jelita uspokoiły, teraz je Purinę z ryżem i jagnięciną, ale mam zamiar spróbować mu dać wymienianą przez Was ACANĘ. Barsa jest na RC Obesity, ale jak skończy ostatni worek, to zmienię jej na coś innego, bo dostaje ją od kilku miesięcy i chyba przestała na nią działać:-)
-
O rany!!! Musiał się chłopak zestresować tym przymusowym zamknięciem:-( To chyba jedyne wytłumaczenie, bo przecież dopóki sie nie zamknęli, nie zrobil takiej demolki. To jakaś psia klaustrofobia... Mysza, koniecznie dolicz do wydatków na Bruna posłanie Sary. To niestety koszt jego utrzymania... Pamiętam początkowe miesiące pobytu u nas mojej Barsy. W zasadzie wszystkie meble musiałam wymienić, szafki poogryzane, blat szafki nocnej zjedzony do połowy, drzwi pogryzione, podłoga zniszczona... Było ciężko, ale potem nagle przestała niszczyć i teraz czasami zdarza jej się zjeść tylko jakąś książkę, czy długopis....
-
[quote name='Tora&Faro']ona biedna po każdej próbie wprowadzenia czegoś nowego ma takie rozwolnienie że przestałam już nawet próbować....[/QUOTE] Poczytajcie artykuł na temat żywienia. Z wieloma argumentami zgadzam się: [URL]http://pies.onet.pl/768,14,20,zywienie_naturalne_czy_karmy_przemyslowe,artykul.html[/URL] A to doskonale znam z autopsji: - Psy otrzymujące do jedzenia tylko karmy przemysłowe mają rozpieszczony przewód pokarmowy; jakakolwiek zmiana żywienia, chwycona przypadkiem kość czy kawałek chleba mogą okazać się bardzo trudne do strawienia. A jeśli przewód pokarmowy nie może się z czymś uporać, biegunka i/lub wymioty murowane. Miałam ten problem z Samem, którego wzięłam do siebie, kiedy miał 6 lat i podobno od zawsze jadl tylko i wyłącznie karmę suchą. Kiedy dałam mu cos gotowanego (naprawde niedużo), myślałam, że wysadzi mu odbyt w powietrze:-( Biegunka i wymioty były koszmarne. Usłyszałam, że nie wolno mi go karmić niczym poza karmą, bo on tylko karmę toleruje. Mimo to, co jakiś czas staralam mu się przemycić malutkie porcje czegos innego, bo mu tak do tego ślinka ciekła, że nie umiałam odmówić. I w chwili obecnej mam psa jedzącego wszystko, najbardziej uwielbia jedzonko gotowane, serca z kurczaka, kilka łapek bez paznokci i dużych kości, do tego piersi z kurczaka, masa warzyw (w tym marchew, seler, ciut pora i pietruszki, buraki, brokuły, kalafior) i niedużo ryżu. Jak juz to sie gotuje, Sam nie opuszcza kuchni i przestępuje z łapy na łąpę. Sporadycznie zdarza mu się jakies rozwolnienie, przestał się drapać i wygląda doskonale. A w kwestii apetytu po steryliacji..... moja sunia rzucała się na wszystklo, co dało się przełknąć. Ktoś powiedział mi, że najważniejsze jest pierwsze pół roku po sterylce, żeby suni nie zapaść, potem ten wilczy apetyt troszkę mija. Wprawdzie mojej Barsie nie minął i cały czas muszę pilnować co zjada, ale to beagle i żarłoczność ma wrodzoną;-) Moje kochane kundlisko Sam ma apetyt, ale nie przytył, bo ma masę ruchu, biegania i pierwsze pół roku odmierzałam mu porcje starannie.
-
[quote name='Sol_1']Witam wszystkich na Dogomanii:) Znam Stefanka osobiście (jest wspaniałym pieskiem), gdyż pracuję w poblizu jego byłej budowy i równiez go dokarmiałam. W mojej pracy udało mi zebrać na jego leczenie i pobyt 300 zł :)) Dziś mam zamiar wybrac się w odwiedziny do Stefanka i powiedziec mu, że będzie dobrze:). I przy okazji dostarczyc pieniądze. Pozdrawiam![/QUOTE] Witaj Sol_1:-) Fajnie, że tu wpadłaś. Kapitalnie, że masz kolejne pieniądze na leczenie Stafana! Zastanawiam się tylko, czy powinnaś wpłacać 300 zl do lecznicy. Z tego, co pisała Ania, tydzień pobytu jest już opłacony i kosztowal 250 zł. Jeśli Stefan miałby tam zostać 2 tygodnie, to klinice należy się jeszcze 250 zł. Pozostałe pieniądze warto przelać na konto Azylu, który będzie potem regulował należności w wybranym dla Stefana hoteliku. Jakby nie patrzeć wyszło mi, że mamy zebrane 735zł, czyli zaczynamy odkładać już na hotelik! Bardzo chcę wybrać się do Stefana w weekend, chyba, że udałoby mi się wyrwać w piątek... Cieszę się, że Stefan jest już radosny i nic go nie boli!
-
A to przykra wiadomość:-( Zajrzałam, żeby dowiedzieć się czy robimy jakąś zbiórkę jutro, a tu nici..... Zdecydowanie trzeba mu szukać jakiegoś DT. Nie wyobrażam sobie tego psiaka w nocy na mrozie na legowisku pod balkonem. Tam musi byc bardzo wilgotno i zimno:-( Może choć prowizoryczną budę by mu zrobić z kartony i styropianu i postawić obok? Gdyby zamarzał, może odważy się wejść?
-
[quote name='mysza 1']A może kupić Marlejowi tą karmę dla owczarków skoro chłopak ma konto takie bogate. Skoro tak mu smakowała ;)[/QUOTE] Doskonały pomysł!!! Poszukajmy na allegro, żeby było taniej:-) EdiT; Poszukałam:-) 2 x 12 kg można kupić już od 348 zł. Za to 12 kg za 184zł. Taniej jest kupić 2 worki, ale czy masz na nie miejsce w domu Gusiu? No i czy mamy na 2 worki od razu...
-
Dzięk:loveu:ujemy Sponsorowi :multi:
-
[quote name='gusia0106']Właśnie ni stąd ni zowąd dostałam sms od naszej Pani Grażynki, że przelała na moje konto dla Marleja 500 zł i żeby dysponować nimi wedle mojego uznania:) Niesamowita Kobita jest :loveu:[/QUOTE] Pani Grażyna przywraca mi wiarę w ludzi! BARDZO DZIĘKUJEMY!!!! To takie ważne, żeby mieć poczucie bezpieczeństwa w sprawach finansowania leczenia Marleja. Teraz Gusiu możesz spokojnie kupować kolejne leki, a my mamy oddech na zebranie dla niego w razie czego kolejnych kwot. No i dzięki temu możesz robić bazarki na inne sieroty:-) Życie jest piękne:-)
-
Przelałam właśnie 35 dla Stefana na konto Fundacji. To chyba dniówka z karmą i leczeniem, tak przynajmniej mi wyszło:-) Kto jeszcze wpłaci grosik dla Stefana?
-
Nie wychodzi mi z głowy Tineczka. Tak mi jej szkoda:-( Ona wyjątkowo musi mieć swojego człowieka do kochania. Takiego, który będzie miał dla niej dużo czasu.... Zdobywa serce w pierwszej minucie kontaktu, a nie może znaleźć domku. To potworna niesprawiedliwość:-( Pytam znajomych, szukam jakiś szans dla niej, ale nikt jej kurcze nawet nie chce zobaczyć:-(
-
Chyba warto zrobić badania. Lepiej wiedzieć wcześniej, czy potrzebna jest jakaś interwencja.... jeśłi fonanse sie skończyły, możemy zrobić zrzutkę.
-
Wpadłam, podnoszę i idę spać. Dzisiaj pierwszy raz od ponad tygodnia ostatni spacer z psami zakończyłam o 23 i nie było żadnych strzałów, a mój Samik z radości wytzrzal się cały w śniegu i wcale nie chciał wracać do domu:-) Ganiał jak wariat, a Barsa wyciągnęła mi rękę o kilka centymetrów usiłując go dogonić na smyczy... Nareszcie psy wracają do normy.... ufff. Bruno, nie wygłupiaj się, nie gryź kabli. Jak Twoja tymczasowa Pani straci z nami łączność, będziesz miał od nas bęcki!!!
-
Te zdjęcia przemawiają do wyobraźni. MOże jedno z nich wrzucić na allegro, jeśli będzie robione? Taki bezbronny psiak:-( Jak dobrze, że obok pracują ludzie, którzy zauważyli to psie nieszczęście...
-
Czarna nieduża suczka z pod marketu M1 w Markach JUŻ W NOWYM DOMU
Ewa Marta replied to qeram's topic in Już w nowym domu
A może porozwieszać ogłoszenia w tamtych okolicach? Może jej ktoś szuka. A wrzuciłaś ogłoszenie na Paluchu? Śliczna maleńka, mogła być niedawno adoptowana i uciec komus ze strachu:-( -
A ja chciałam nieśmiało zapytać Isiak, czy nie zrobiłaby jeszcze jednego bazarku z zakładkami? Moje dwie zostały oddane jako prezenty pod choinkę, mam zamówienie na kolejne dwie, a sama bardzo chciałabym mieć choć jedną dla siebie:-) Z radością kupiłabym zakładkę z kotem, tatarakiem i serduszkami:-)
-
[quote name='ankekoval']Jest decyzja w sprawie finansowania leczenia i pobytu Stefana w klinice-hotelu w Bobrowcu. Każdy zaintersowany moze podjechać do niego osobiście i zabrać go na spacer lub na zawsze:) podaje [B]adres pobytu Stefana:[/B] [B][COLOR=Black]ul. Mazowiecka 42 05-502 Piaseczno-Bobrowiec[/COLOR][/B] Pieniądze można wpłacać na konto Fundacji Azyl pod Psim Aniołem z dopiskiem: [B]dla Stefana - rudego psa z budowy [/B] rachunek bankowy: [B]03 1020 1042 0000 8802 0109 6528 ul. Kosodrzewiny 7/9 , 04-979 Warszawa[/B] Azyl na bieżąco będzie informował o wszystkich wpłatach dla Stefana na jego wątku na dogomanii.[/QUOTE] Zapisałam numer konta i być może już jutro coś wpłacę. Narazie jestem bez grosza, bo mi konto wyczyścił syn kupując samochód, a pożyczka jeszcze nie wpłynęła. Obiecują, że jutro powinna byc na moim koncie, wtedy przeleję jakies pieniądze na Stefana. Może uda mi się podjechac do niego w weekend i pójść na spacer. Czy on tam ma smycz, czy mam zabrać jakąś ze sobą? Czy mo żna mu dawać jakieś smakołyki? Chyba tak, bo poza zapaleniem pęcherza chyba nic mu nie jest... Aniu, zapytasz? Chętnie zbarałabym mu coś smacznego:-)
-
[quote name='mysza 1']Ufff, udało mi się sklecić bazarek płytowy z darów 3x, alez mi cięzko szło, dogo się wiesza, internet się wiesza, o mało ja się nie powiesiłam :evil_lol: Ale jaką muszę mieć skupioną minę, jak ktoś przyjdzie do mnie w pracy to myśli, że mam wysoce odpowiedzialne zajęcie teraz :eviltong: Zapraszam [url]http://www.dogomania.pl/threads/176942-Filmy-zagraniczne-polskie-muzyka-na-pA-ytach-DVD-i-CD-na-Bruna-do-12-01-do-21-00?p=13822233#post13822233[/url][/QUOTE] No bo masz wysoce odpowiedzialne zajęcie:-)
-
Zawsze, jak tu wchodzę, mam oczy pełne łez. Najpierw to były łzy rozpaczy, że taki cudowny pies umiera. Potem żal, że musi siedzieć w klinice i nikt go nie może zabrać do prawdziwego domu. Po jakimś czasie, to wzruszenie wyciskało mi łzy z oczu, że znalazły się Anioły, które go przygarnęły. A teraz wzruszenie, radość, duma z tego psa nie wiem co jeszcze wyciska fontannę łez szczęścia:-) Wspaniały jest, tak szczęśliwy, tak brykający... A ten pyszczek w śniegu mnie powala.... Ajaniu, kocham Cię psie!!!!! Bardzo mi na nim zależało, bardzo się znim zżyłam na tych naszych spacerach i tak bardzo Wam dziękuję, że doczekal takich chwil, jak te uchwycone na zdjęciach:-)
-
[quote name='gusia0106']Dokładnie o te strzały mi chodziło... Ja też mu się nie dziwię, naprawdę. W jego mniemaniu nie może mi ufać, bo przecież wyprowadzam go na dwór gdzie czai się wróg śmiertelny w postaci strzelania. Czekamy, czekamy...[/QUOTE] Ja czułam się wczoraj fatalnie, bo Sam nie chciał zagłębiać się na teren budowy, na którym chodzimy na ostatnim spacerze, ale ja go zmusilam, idąc tam z Barsą i nie oglądając sie na niego. No to zaufał, poszedł, a tam czekały strzały:-( W domu jeszcze przepraszał, że był nieposłuszny. Przytuliłam tego kochanego rudzielca i długo głaskałam. Czy zaufa mi dzisiaj wieczorem?
-
[quote name='Kostek']Kochana w takim razie bede sie odzywac ale dzisiaj to na bank nie dam rady-zmoglo mnie jakies chorobsko cala noc nie spalam i siedze z goraczka...dziwna sprawa bo prawie z domu nie wychodze czulam sie swietnie i mnie trzaslo:([/QUOTE] A gdzie mieszkasz? Może udałoby mi się podrzucić Ci to wszystko do domu? Wrzuć mi na PW adres:-)
-
Dziewczyny, to, co się dzieje za oknami jest naprawde kiepskie dla Marleja. ja się nie dziwię, że on szaleje, że jest agresywny i przerażony. Miałam wczoraj mniej szczęścia niż Gusia i w chwili, kiedy strzelili po 23, byłam na spacerze z psami. Strzałów było cztery, najpierw jeden, po chwili kolejne już jeden po drugim, Sam wiał na oślep, nie słysząc żadnej komendy. Ja za nim z uciekającą tak jak sam Barsą na smyczy. Ulicą jechał tylko jeden samochód, na szczęście z przytomnym kierowcą, który mocno zachamował, kiedy Sam wbiegł mu prawie pod koła:-( Wczoraj życzyłam tym cholernym bezmózgowcom, żeby im te race łapy poobrywały. Gusiu, skoro pies domowy, taki bez stresów, kochany i czujący się na codzień bezpiecznie ze mną tak reaguje, to co się dziwić Marlejowi. Tak bardzo mi go szkoda, co on biedny musi przeżywać, straszne:-( Adopcja będzie rzeczywiście bardzo trudna, ale może znajdzie się dom, który da mu szansę, zrozumie, przez co przechodził w swoim życiu....
-
[quote name='Kostek']dziekujemy Kochana:loveu: w ktorym miejscu na ursynowie mieszkasz i o ktorej bywasz mniej wiecej w domu?no i czy tego duzo w sensie czy zabiore sie spokojnie autobusem/metrem?[/QUOTE] Możemy się umówić przy stacji metra Imielin, przywiozłabym Ci tam rzeczy. To w sumie dwie duże plastikowe torby. Najlepiej byłoby wrzucić je do jakiegoś plecaka albo innej więszej torby. Na Ursynowie jestem w zasadzie cały czas, ale wolałabym umówić się po 16-tej już po pracy. No chyba, że wolisz wcześniej, to jakoś sobie poustawiam w pracy, żeby wyskoczyć. Nie mogę tylko między 13:45 - 15:15. To czas zarezerwowany na spacer z psami:-) Mogę spotkać się dzisiaj , jutro... wybieraj:-) Podaję Ci numer, żeby łatwiej było sie skontaktować: 0-501-249-804.