Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29114
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    30

Everything posted by Ewa Marta

  1. Imię należy do "matki chrzestnej" psiaka, a jest nią niewątpliwie Ania! Nie wyobrażacie sobie, jak on jej ufa, jak się tuli, jak całym sobą stara się być bliżej niej. Wykonuje jej polecenia, godzi się na wszystko..... Wzruszało mnie, kiedy słyszałam schowana za budą, w której spały zwierzaki, jak Ania mu tłumaczy, że musi nałożyć kaganiec, bo chce mu pomóc:-) A ta nora na zdjęciu wygląda dużó lepiej, niż w rzeczywistości. Lekko uchylone drzwi, rozwalająca się rudera, zimna jak diabli. Ania usiłowała ja ocieplić styropianem i jakimiś szmatami i poduszkami, ale niewiele to pomogło:-( Najstraszniejsze jest to, że tam wszędzie dookoła walały się szmaty, jakiś zamarznięty polar leżał na krześle na dworze. Było tyle możłiwości ocieplenia im tej nory, tyle, że nikomu się nie chciało:-( Dobrze, że i pies i kot są już w cieple i mogą spokojnie spać z pełnymi brzuszkami...
  2. Imię należy do "matki chrzestnej" psiaka, a jest nią niewątpliwie Ania! Nie wyobrażacie sobie, jak on jej ufa, jak się tuli, jak całym sobą stara się być bliżej niej. Wykonuje jej polecenia, godzi się na wszystko..... Wzruszało mnie, kiedy słyszałam schowana za budą, w której spały zwierzaki, jak Ania mu tłumaczy, że musi nałożyć kaganiec, bo chce mu pomóc:-) A ta nora na zdjęciu wygląda dużó lepiej, niż w rzeczywistości. Lekko uchylone drzwi, rozwalająca się rudera, zimna jak diabli. Ania usiłowała ja ocieplić styropianem i jakimiś szmatami i poduszkami, ale niewiele to pomogło:-( Najstraszniejsze jest to, że tam wszędzie dookoła walały się szmaty, jakiś zamarznięty polar leżał na krześle na dworze. Było tyle możłiwości ocieplenia im tej nory, tyle, że nikomu się nie chciało:-( Dobrze, że i pies i kot są już w cieple i mogą spokojnie spać z pełnymi brzuszkami...
  3. [quote name='Greven']Czemu Ci wszyscy ludzie urzędują na moim dywanie?!!!! Pogniotą, naniosą... :([/QUOTE] Moja droga, jesteś już kolejną osobą w kolejce do tego dywanu, więc pognietli najwyżej niewielką część Twojej własności:-) Ja też chętnie bym go capnęła, ale nie ma jak, bo Marlej pilnuje...
  4. [quote name='Braxa']Witajcie, na imię mam Braxa i dziś znalazłam swój nowy (szczęśliwy) dom na zawsze. Mieszkam Warszawie, w Marysinie Wawerskim, na ulicy[/QUOTE] Po takim tekście można sie przestraszyć:-) Bo z hoteliku trafić na ulicę, to nie jest fajnie;-) A tak poważnie, witajcie kochani. Bardzo dziękujemy za to, że daliście jej szansę na inne życie!!! Będziemy czekali na jakieś informacje co u Braxy i na zdjęcia!!!
  5. A ja nie widzę zdjęć:-( Na szczęście mam je na koputerze, ale dlaczego tutaj nie widzę? Piękny jest, prawda? Ania myśli nad zmianą imienia na Kastor może;-)
  6. [quote name='idusiek']ej ciotki Wy coś wiecie ! mówcie![/QUOTE] Będą milczały jak grób, ale też myślę, że coś tam mają w zanadrzu;-) Trzymam w takim razie kciuki mocno, bo Klarcia zasługuje na wspaniały los...
  7. HURRRAAAA!!!! Gusia ma doskonałą rękę do adopcji:-)
  8. [FONT=Tahoma]Wszystko się udało, psiak już bezpieczny:-)[/FONT] [FONT=Tahoma]Nie było łatwo, bo jak juz tam doszłyśmy, okazało się, że on akceptuje na swoim terenie tylko Anię. Rzucił się więc na mnie, starałam się zachować postawę uspokajającą, ale im bardziej ją przyjmowałam, tym bardziej on skakał z zębami do mnie. Złapał mnie za nogę, na szczęście miałam grube spodnie i nie udało mu sie ich przegryźć. Jako tako reagował na ostry głos "nie rusz". [/FONT] [FONT=Tahoma]Ania podjęła decyzję, żebym się wycofała i ona spróbuje go ułagodzić. Schowałam się ale każdy mój ruch wyzwalał agresję psa. Dostał jeść (kot też), jadł łapczywie, widać było, że jest głodny. Potem Ania powoli założyła mu smycz na szyję. Za chwilę rzuciłam jej obrożę, którą powoli dopasowała do jego szyi, założyła i powoli przepięła smycz. Pies pozwalał robić jej ze sobą wszystko, skakał i koniecznie chciał ją całować. Widać, że zaufał jej bezgranicznie. Wtedy Ania zaczęła mu dawać mięso z tabletkami,. Zjadł rewelacyjnie, tyle, że ni groma nie chciał po nich spać. Po 15 minutach trochę się załamałyśmy, po pół godzinie nabrałyśmy pewności, że on nie zaśnie. No, ale zostawić go juz nie było można. Ustaliłyśmy, że Ania założy mu kaganiec, ja podjadę ile będę mogła samochodem i ona go podprowadzi, Ja musiałam przechodzić dookoła działki, bo nie chciał mnie wypuścić. Doszłyśmy do wniosku, że jakoś musimy dać radę go zawieźć. Ania będzie go trzymać ile sił z tyłu, a ja modląc sie, jakoś poprowadzę:-) [/FONT] [FONT=Tahoma]To niewiarygodne, ale on pozwalał Ani na wszystko, również na założenie kagańca.[/FONT] [FONT=Tahoma]Podjechałam samochodem, Ania powolutku prowadziła go w jego stronę. Jak już byli blisko, jej TZ odszedł kawałek, żeby go pies nie widział, ja otworzyłam samochód i tez odeszłam. Jak ona go wsadziła - nie wiem:-) W samochodzie zaczął się tarzac w kołdrze moich psów, był ożywiony maksymalnie, a Ania usiłowała go okiełznać i wepchnąć do tyłu, żeby potem złożyć siedzenia tylne. Miałam je rozłożone sądząc, że będę wiozła śpiącego psa. Kiedy nie chciał iść do tyłu, wystarczyło, że stanęłam za szybą, rzucił sie na mnie z zębami. [/FONT] [FONT=Tahoma]Kiepsko sie czułam myśląc, że za chwilę tam wsiądę i będę prowadzić samochód, ale cóż - nie było wyjścia. W końcu Ania przestawiła go do tyłu, postawiła siedzenia i trzymając go mocno, w jakiejś dziwniej pozycji z głową w bagażniku;-) powiedziała, że mogę wsiadać i jechać. Ruszyliśmy..... i nagle pies się uspokoił. Ciekawie rozglądał się dookoła, Ania wprawdzie bardzo go pilnowała, ale on przestał na mnie ujadać i spuścił z tonu:-) Dojechałyśmy, za nami Ani TZ. Kiedy wysiedliśmy z samochodu, pod kliniką poznałam..... nowego psa. Ktoś nam go podmienił po drodze, jak daję słowo;-) Miły, merdający do mnie ogonem, liżący wyciągniętą rękę.... no Anioł:-) Porobiłam mu zdjęcia, większość niestety nie wyszła, bo ruszał się straszliwie, ale część z nich (wyślę je do Ani i ona wklei tutaj) pokazują jaki to piękny pies. Jest śliczny, młody (może 4 lata) i uroczy. Ania zdjęła mu kaganiec po wejściu do kliniki. Czuł się niepewnie, tulił się do niej, całował ją, kiedy kucnęła obok. Ciężko było go zostawić, bardzo skamlał, kiedy wychodziliśmy, ale nie ma wyjścia..... [/FONT] [FONT=Tahoma]Mam nadzieję, że znajdzie dom. On pilnował terenu, takie dostał zadanie od kogoś, kto go tam zostawił i robil to perfekcyjnie:-( Po zabraniu go stamtąd, okazał się przemiłym psiakiem, który bardzo chce do kogoś należeć. Ania napisze cos jeszcze na pewno, ona była w tym oku cyklonu. Ja czułam się chwilami bezradna, bo mogłam stać bez ruchu i czekać co będzie. Ona zrobiła koło niego wszystko, zmachała się i spociła i mam tylko nadzieję, że nie będzie chora:-( Prawdopodobnie jutro pojedzie do niego i wyprowadzi na spacer. [/FONT] [FONT=Tahoma]I powiem Wam jeszcze coś.... Kiedy Ania wyprowadzała psa, szedł za nimi jak cień kot, który sie z nim zżył mocno. Nie dał się złapać na ręce, ale ocierał sie o nogi i chętnie jadł ciepłe jedzenie. No i poprosiłyśmy Pana opiekującego sie zwierzętami o pożyczenie kontenerka do jutra i Ania z TZ-em pojechali łowić kota. Udało się:-) Ania zabrała go do domu, a jutro od razu do weta i na kastrację jak szybko się da.[/FONT] [FONT=Tahoma]Zaczynamy zbierać kasę na psiaka (Rudi? Czy inaczej>? Aniu - decyduj) Trzeba mu zalożyc książeczkę, zaszczepić, odrobaczyć.... może zbadać ogólnie w jakim jest stanie. [/FONT] [FONT=Tahoma]No i szukać domu, najlepiej takiego, w którym mógłby pilnować swojego terenu. On nie jest agresywny tak naprawdę, tylko doskonale pilnuje swojego terenu - to moje obserwacje. Kiepsko, że tak krótko można do niego przyjeżdżać, bo do 15-tej to mało kto może dojechać, ale postaram się może we wtorek wyrwać na krótko. Uważam, że wyjdzie ze mną bez problemów, bo już mnie lizał, pozwalał sie głaskać i był grzeczny. Strasznie mi smutno, że został tam sam, w zamkniętym kojcu. Bal się bardzo chodzić po metalowej podłodze, w jednej części ma kołderkę, miskę z piciem i jedzeniem, w drugiej metalową podłogę. Jest nadzieja, że będzie się tam załatwiał:-([/FONT]
  9. [quote name='gallegro']Nigdy przedtem nie miałem okazji odnieść się do kwestii wrażliwości mojej TZ-ki na niedolę czworonogów. Nie twierdzę, że sam bywam bezdusznym czy obojętnym, ale przy mojej TZ-ce jestem, nie przymierzając, "mały pikuś". Psiaki są jej pasją, graniczącą z obsesją. Zrobiłaby dla nich dosłownie wszystko, a już z całą pewnością dużo więcej niż dla mnie :roll:. A ja mimo to i tak bardzo ją... ekhm... lubię :loveu:.[/QUOTE] Już ją bardzo lubię, chociaż nie znam osobiście:-) Proszę, wyściskaj ja mocno ode mnie Gallegro!!!
  10. [quote name='AniaGucio']Super! Zrobimy tak jak napisałaś! Też myślę, że trzeba najpierw go udobruchać, złapać na smycz i dopiero podać lek. Jutro kończę zajęcia przed 11. Jak tylko będę miała wiadomość od Owieczki - będę dzwonić już przed 11, to zaraz do Ciebie zadzwonię. Samochodem się nie przejmuj - mój narzeczony nam pomoże, tyle, że pies musi już spać. Trzeba będzie go przenieść ale w dźwiganiu też mi pomoże :). Musi się udać, bo jak nie to nie wiem... Pamiętaj, żeby się dobrze ubrać! Jakbyś miała może jakiś koc żeby go przykryć to też byłoby fajnie![/QUOTE] Zabiorę polarowy i taki psi, cieplutki. Jak będzie spał, to mu będzie wszystko jedno, że pachnie innymi psami:-)
  11. Zaglądam tu codziennie. Nic nie piszę, bo domyślam się, że macie masę pracy. Ten wpis powalil mnie na kolana.... Tylko ludzie prawdziwie kochający zwierzęta, są w stanie coś takiego dla nich zrobić. Gallegro, dla Twojej TZ wielki, ogromny ukłon, podziękowanie, że taka jest:-) Dla Was obojga zresztą;-)
  12. [quote name='patigunio']Karmel rzeczywiście nadaje się do adopcji. Szybko się uczy , nie brudzi w domu , dobrze dogaduje się z psami, kotami i dziećmi. Potrafi już siadać na komendę, podawać łapę, rozumie co znaczy "nie wolno" :shake:. Teraz tylko czeka na swojego człowieka, który będzie miał dla niego czas, przytuli, nakarmi i zabierze na długi ciekawy spacer.[/QUOTE] To informacja od Patrycji z 15 stycznia. Generalnie z chłopakiem były problemy, bo uciekał ludziom, którzy go adoptowali. Ale też nie zajmowali się nim wlaściwie. Wyprowadzali na krótki spacer, a Karmelkowi potrzebne jest wymęczenie się na spacerze. Patrycja doradzała nawet agility. Generalnie to młody, mądry psiak, który potrzebuje kogoś, kto poświęci mu trochę czasu, a nie będzie traktował jako ładne stworzonko, które musi się tylko załatwić na dworze.
  13. [quote name='AniaGucio'][B][COLOR=navy]Mam DOBRĄ WIADOMOŚĆ!! [/COLOR][/B] Jutro trzeba psiaka odłowić i będę potrzebowała pomocy, najlepiej, żeby to była dziewczyna. Psiaka trzeba złapać na smycz, podać mu lek i poczekać, aż uśnie. Mam tylko nadzieję, że wszystko się uda. Wstępnie umówiłam się na 12, ale godzina może się lekko przesunąć. Psiaka przyjmą do hoteliku przy SGGW gdzie będzie miał też opiekę weterynaryjną (więc tak czy siak, będzie obserwowany). Trzeba będzie zorganizować też jakieś pieniążki... [B]EwoMarto pomożesz??[/B][/QUOTE] Tak Aniu, pomogę. Postaram się namówić mojego TZ, żeby zostawił mi samochód, wtedy mogę być w kilkanaście minut na miejscu. I w razie potrzeby zabrać go samochodem do SGGW. Tyle, że wtedy musiałabyś jechać z nami, bo sama nie dam rady go wynieść, tym bardziej, że nie mogę nosić niestety. Jeśłi nie będę miala samochodu, przyjadę i tak. Rozumiem, że najpierw złapiemy go na smycz w czasie jedzenia, a w jedzeniu dostanie lek nasenny? Wtedy jest szansa, że nie ucieknie i nie zakopie się gdzieś w norze, żeby pospać. Bo wtedy zamarznie na bank! Czy kota zabierzemy też od razu? Bardzo Cię proszę, daj znać choć godzinę wcześniej o której się spotykamy, żebym mogła dotrzeć na czas. Ja będe gotowa tak, żeby być na 12.
  14. Widziałam dzisiaj Marleja:-) Jak wspaniale widzieć merdający ogon, miłego psa, który nie ucieka rozpaczliwie na widok czlowieka! Wprawdzie w pierwszej chwili po powitaniu chcial sie wymknąć do pokoju, ale Gusia go namówiła, żeby został. Usiadł, zbliżył pysk do mojej twarzy, potem położył sie na boczku i podniósł tylną łapę, żeby odkryć brzuszek do głaskania!!! Mogłam go miziac bezkarnie:-) Ale jedno zauważyłam. Pozwalał na wszystko, dopóki obok byla Gusia. W sekundzie, w której zniknęła, żeby zrobić w kuchni herbatę, natychmiast wstał u szukał jej wzrokiem... Dla mnie oznacza to 100% zaufania do Gusi i pozwolenie na wiele, ale tylko w jej obecności. Bo jak jest Gusia, to znaczy, że nic sie złego nie przydarzy. Pozwalal się nawet głaskać Sławkowi i spokojnie zjadal przysmaki podawane przez niego nad łebkiem. Jest piękny i tak cudownie spokojny!!!!! Kiedy położył się dalej, na każde słowo Gusi reagowal merdnięciem ogonka. Widać, że zaufal jej do końca!
  15. [quote name='AniaGucio']I co teraz? Myślicie, że go potem wydadzą skoro jest dzikusem, który całe życie mieszkał na działce - on chyba nawet nigdy nie chodził na smyczy!! Nie myślałam, że moja pomoc tak się skończy...[/QUOTE] Aniu, to trudna sprawa. Nie obwiniaj się o nic, chcialaś jak najlepiej. Pies też niezawinił - skrzywdzili go ludzie:-(
  16. [quote name='mariamc']Trochę spóznione życzenia Gusiu ale z całego serca, spełnienia marzeń i pociechy z Killera. Nie mogłam wczoraj wejść na Dogo. W sumie to Ty zrobiłaś moim psiakom prezent. Gusia pozwoliła mi napisać na wątku Marleja moją prośbę o wpłaty 1% na moje schronisko. W sumie mało udzielam się na Dogo ale w miarę moich skromnych środków z 1% za 2008 pomagałam psiakom z Dogo też. Na bezpłatnym dożywociu są u mnie psiaki z Krzyczek , Mania i Nosio ,są w banerku. Zbieram za pośrednictwem : Fundacja Azylu Koci Swiat Cel szczegółowy Szczecinek KRS 208 157[/QUOTE] Danusiu kochana, ja dodam jeszcze, że kiedy wyciągane były psy z Krzyczek, Ty wzięłaś nie dwa, które masz obecnie, ale DZIESIĘĆ psiaków. Do tego jasno powiedziałaś, że weźmiesz te najmniej aadopcyjne. Dzięki Twojej determinacji dom znalazło 8 psów, pozostały dwa. Tym bardziej namawiam do wpłacania 1% podatku na ten cel!!!
  17. Narazie nie mamy jeszcze stówy:-( 100 zł poszło na opłacenie hoteliku do końca stycznia... Doskonale rozumiem, że Tereska musi odebrać założone pieniądze, ale musimy je uzbierać!!!
  18. No tak... ja byłam pod Realem po godzinie 12, kupiłam w sklepie dużą puszkę jedzenia i po wyjściu koło 13, szukałam go na parkingu. Rozumeim, dlaczego go nie było. W tym czasie bronil Ani:-( Chciałam poszukac tej działki, ale po podjechaniu na tyły Reala (od lewej) zobaczyłam mase ciężarówek, potem pole i kawałek dalej normalne zabudowania. Nie wiem, w którą stronę należy się kierować żeby psa namierzyć. Zajrzałam, żeby o to zapytać i ewentualnie jechac jeszcze raz, ale w tej sytuacji chyba sie wstrzymam. Jeśłi psiak bywa agresywny, a robi się ciemno, wolałabym nie zostac pogryziona. Myślę, że konieczne jest wezwanie straży i przede wszystkim sprawdzenie, czy pies jest zdrowy. Bo szczepić to go pewnie nikt nie szczepił nigdy albo od jakiegoś czasu:-( Smutna historia psa, który chcąc się odwdzięczyć za jedzenie, narobił sobie problemów:-( No, ale za co ona ma kochać ludzi?
  19. [quote name='gusia0106']Za 15 min dostaję sms, że Pani Grażynka przelała mi 150 zł............ Już nie napiszę, że jest cudowna. Nie napiszę, że niesamowita...bo mi słów brak... Potrzebujących nie brakuje. Z tych "moich" najbardziej potrzebuje Karmel i Amigo. Jako, że Karmel odpasiony i w cieple, a Amigo chudy jak diabli i w ciepłej budzie, ale jednak w budzie - na konto Karmela chciałabym przelać 50 zł, a na Amigo 100 zł. Jakieś protesty? Jakieś sprzeciwy? Skargi? Prośby? Zażalenia? :evil_lol:[/QUOTE] Żartujesz Gusiu, jakie protesty? To najlepsza decyzja. Karmelek potrzebuje każdej złotówki, ale Amigo trzeba przebadać, odkarmić i sama wiesz ile to kosztuje. Pani Grażynko, kłaniamy się kolejny raz i bardzo dziękujemy za tak wielkie serce dla naszych psiaków!!!!
  20. Wierzyć się nie chce... Taki ładny psiak i nikt go nawet nie podrzuca w górę:-(
  21. Ale cudownie się Stefankowi układa:-) Bardzo się cieszę, że będzie mial DT. On w tej klitce w klinice męczy się naprawdę:-(
  22. Może to i lepiej, że nie będzie operacji... Najważniejsze, żeby w momentach bólu, dać mu coś, co uśmierzy ból. Ważne, że to nie stały ból i że może z tym żyć wiele lat:-)
  23. Fajne, te pojedyncze zdarzenia:-) I jak widzę pojawiają się coraz częściej:-) Ja też miałam jedno zdarzenie-) Sam i Barsa byli na spacerze z Jackiem i podeszli na moment pod moją firmę. Kiedy wyszłam, Sam tak się ucieszył, że skowycząc wyskoczył w górę, żeby szybko dać mi buzi... No i dał:-) Słychać było tylko uderzenie o siebie zębów i po chwili okazało się, że nie mam kawałka dwójki:-) Nie powiem, żebym się z tego powodu bardzo ucieszyła, ale z drugiej strony taka miłośc rzadko się zdarza, więc co tam dwójka... Dziś rano poleciałam do Pana doktora i poprzyklejal mi co mógł. Powiedział jednak, że kolejny pocałunek może się skończyc koronką... zaczynam więc zbierać kasę, bo na pewno nie podaruję sobie takich powitań;-)
  24. [quote name='Lemoniada']Dostałam maila od Pana Tomka :) Niesamowicie się cieszę, że Lemonek oswaja się już z nowym domkiem, jestem pewna, że obaj panowie doskonale się ze sobą dogadają :) "Lemon robi postepy. Jest bardziej żywy i śmiały. Malo je i wczoraj dostal biegunki. Martwie sie i dzis go karmilem karmą ( podawałem mu po jednym kawałku do pyska) bo inaczej lezy w misce. Lubi tez cos przetrącic na spacerku. Wyciagałem mu juz dwa razy jakies swinstwo z pyska. Poza tym zero problemow. Jest wspaniały i spokojny. Zaczyna sie bawic. Bardzo go pokochałem. Pozdrawiam" Ta biegunka to z nerwów może? Karma przecież nie była zmieniana. Albo od tego pojadania na spacerach. Obawiam się, ze on to może mieć już w nawyku, kiedyś pewnie w ten sposób się odżywiał :([/QUOTE] O matuchno moja..... to brzmi cudownie, zwłaszcza to zdanie "Już go pokochałem":-) Lemoniada, napisz może, że jeśli biegunka sie utrzyma, to koniecznie trzeba iść do lekarza... a przede wszystkim pilnować, żeby pił, bo się odwodni.
  25. Przydałoby się wrzucić tam trochę siana..... tak, żeby mógł się zagrzebać. Ostatecznie jakieś koce, szmaty... Ech życie:-( Gdzie dokładnie jest psiak? Do końca tygodnie jestem bez samochodu, ale może później mogłabym podjechac i cos mu zawieźć.
×
×
  • Create New...